podstawowe błedy w ubezpieczeniu wspólnot od ognia

19.07.04, 22:57
Witam!
Przed urlopem zapowiedziałem prawdziwą historie likwidacji szkody (choć
jeszcze zupełnie nie zakończyła się) budynku z roku 1920 (stopień zużycia
ważne!!! ok. 48%) który w lutym tego roku częściowo spłonął - III piętro i
poddasze + pokrycie i więżba, zginęło kilka osób.
Budynek o powierzchni ok. 1000 m.kw i ilości lokali 17, murowany, stropy
drewniane, więżba drewniana, pokrycie dachówka ceramiczna, został
ubezpieczony wg wartości rzeczywistej, pomimo, że przy zużyciu poniżej 50%
mógł być ubezpieczony wg wartości odtworzeniowej (czyli w uproszczeniu na
wartość nową - bez potrącania amortyzacji z odszkodowania).
Budynek ubezpieczono na blisko milion zł.
Wynikiem w/w zdarzenia losowego powstała szkoda o wartości wstępnie
oszacowanej na 700 000 zł. I oto jakie było zdziwienie mieszkańców, kiedy
pomimo, że wydaje się że Ubezpieczenie jest wystarczające (700 000 to mniej
niż milion) wypłata odzskodowania (pomijając istotną wertyfikację wartości
szkody przez ubezpieczyciela od czego odwołuje się zarządca) dowiedziała się,
że ubezpieczenie zostanie na "dzień dobry" okrojone o połowę. Niestety tak
się stało, natomiast róznica w koszcie ubezpieczenia (pozorna oszczędność)
wyniosła około 300 zł.
Nawiasem mówiąc ubezpieczamy w wartości odtworzeniowej nawet 100 letnie
budynki o zużyciu do 60%. Naprawde warto!

Innym czesto popełnianym błedem w ubezpieczeniu budynków wspólnot od ognia i
innych żywiołow jest podawanie sumy ubezpieczenia z kapelusza lub co gorsza
na zasadzie "powinno wystarczeć". Wartość odtworzeniowa nieruchomości wynika
z 3 faktów: regionalnych stawek dla wybudowania danego typu budowli lub
budynku (uwaga nie rynkowych, lecz np z sekocenbudu) , powierzchni użytkowej
oraz standardu wykończenia (wypasu). Błedem jest więc przyjęcie wartości za
którą kupiliśmy nieruchomość , gdyż jest tam wliczona np. cena działki i
często uzbrojenia przekazanego energetyce, gazowni itd., więc widać , że
wartość samego budynku jest mniejsza. Zapłacimy za ubezpieczenie więcej,
jednak nikt nam nigdy nie wypłaci tej sumy ubezpieczenia..
Błedem w "drugą stronę" jest zaniżanie wartości nieruchomości. Konsekwencja
ubezpieczenia na sumy stałe (tak ubezpiecza się nieruchomości od ognia)
niedoubezopieczenie może zostać ukarane proporcjonalnym obniżeniem
wypłaconego odszkodowania. Proszę dokładnie czytać paragraf "wypłata
odszkodowania" w warunkach ogólnych ubezpieczenia.

To tyle , z ciekawością czekam na posty w tym temacie
Grzesiek Stumpf
biuro@rem.kn.pl
    • gstumpf Re: podstawowe błedy w ubezpieczeniu wspólnot od 19.07.04, 23:54
      Autouzupełnienie informacji o spalonej kamienicy przy ul. Bratniej w Oleśnicy.
      Dziś rząd przeznaczył 262 000 zł na dofinansowanie odbudowy kamienicy. Ale cz
      będzie tak zawsze??? Chyba lepiej jednak się dobrze ubezpieczyć.
      Grzesiek Stumpf
    • seew Re: podstawowe błedy w ubezpieczeniu wspólnot od 20.07.04, 01:03
      by zrozumieć dobrze: czy okrojono odszkodowanie o połowę bo taka była wartość
      rzeczywista a odtworzeniowa była większa znacznie (koszty rzeczywiste). I
      jeżeli tak to budynki nowe warto ubezpieczeć od wartości rzeczywistej ( bo
      odtworzeniowa jest mniejsza) a stare od wartości odtworzeniowej (bo rzeczywsita
      mnijesza)? czy dobrze rozumiem?
      jak poza tym "przeskoczyć" tabelki ubezpieczycieli którzy "oceniją" według
      wieku budynku i nie bardzo patrzą na remonty ulepszenia itp....
      jak ocenić rzeczywiście wartość nieruchomości- czy jedynym sposobem nie
      pozostaje wycena rzeczoznawcy ( z oczywistych względów niemożliwa do
      sporządzenia tylko na potrzeby ubezpieczenia)
      pzdr.
      • gstumpf Re: podstawowe błedy w ubezpieczeniu wspólnot od 20.07.04, 07:04
        seew napisał: czy okrojono odszkodowanie o połowę bo taka była wartość
        > rzeczywista a odtworzeniowa była większa znacznie (koszty rzeczywiste). I
        > jeżeli tak to budynki nowe warto ubezpieczeć od wartości rzeczywistej ( bo
        > odtworzeniowa jest mniejsza) a stare od wartości odtworzeniowej (bo
        rzeczywsita > mnijesza)? czy dobrze rozumiem?

        Wartość odtworzeniowa jest zawsze większa od rzeczywistej bo jest to wartość
        wybudowania nowego budynku. Pokreślam wybudowania tj bez działki, prac
        projektowych itp które nie ulegają zniszczeniu wskutek zdarzenia losowego.

        Wartość rzeczywista to odtworzeniowa pomniejszona o zużycie techniczne, które z
        każdym rokiem pomniejsza wartość budynku.

        jak poza tym "przeskoczyć" tabelki ubezpieczycieli którzy "oceniją" według
        > wieku budynku i nie bardzo patrzą na remonty ulepszenia itp....
        > jak ocenić rzeczywiście wartość nieruchomości- czy jedynym sposobem nie
        > pozostaje wycena rzeczoznawcy ( z oczywistych względów niemożliwa do
        > sporządzenia tylko na potrzeby ubezpieczenia)

        Nieprawdą jest, że ubezpieczyciele patrzą jedynie na "tabelki" a tak na
        marginesie to chodzi o wyliczenie zuzycia metodą Rossa. Tabelki są zazwyczaj
        robione dla budynków eksploatowanych i utrzymywanych przeciętnie. Metoda Rossa
        zawiera również wzory dla budynku eksploatowanego dobrze, jak i zapuszconego.
        Stąd należy przyjąc któryś z tych wzorów. Ponadto wykonywane sa co pewien czas
        (najcześciej przy przeglądzie 5 letnim) dla budynków oblicznia średnioważonego
        zużycia wykonywane przez osoby mające uprawnienia do samodzielnych funkcji
        technicznych w budownictwie. Warto się na nich opierać, gdyż jest to dowód w
        ewentualnym sporze.
        Dodatkowo poza t"tabelkami" ujmuje się oczywiście i sa na to wzory remonty
        częsciowe i głoowne.
        Możesz przysłać mi kiedyś na priv jakiś budynek z opisem, to zobaczysz jakie
        różnice wychodzą w oparciu o wzory w porównaniu z goła tabelka, którą często
        agenci uważają za jedyną słuszną. Wynika to z braku przygotowania
        merytorycznego. Żeby ubezpieczaćnieruchomości, a zwłaszcza ocenić ich stan
        trzeba się trochę na nich znać. Ponieważ specjalizuję się od dłuższego czasu w
        ubezpieczeniach wspólnot, zarządców i spóldzielni zrobiłem kurs i licencję
        zarządcy oraz w zasadzie skończyłem prawo inwestycyjne, żeby wiedzieć o czym
        mówię. natomiast za pewne ubezpieczenia np. rolne - ubezpieczenia upraw nie
        biorę się, bo nie odróżniam kwitnącej śliwy od kwitnącej wiśni (dopiero
        odróżniam jak mają owoce). Dziwię się natomiast agentom, którzy ubezpieczają
        wszsytko.
        Pozdrawiam
        grzesiek Stumpf
        biuro@rem.kn.pl
Pełna wersja