Na zdrowy rozum

05.08.04, 17:08
Może ktoś się pokusi o interpretację tej kwestii, bowiem mam problem z
samooceną.
Jeśli sąsiedzi korzystają z piwnic ( ok 20m2 każdy ) na zasadach użyczenia (
chyba tak należy to nazwać ), ponieważ w naszej nieruchomości piwnice nie są
przypisane do lokali aktami notarialnymi, tylko w całości stanowią
powierzchnie wspólną a ja jako jedyny właściciel nie posiadam takowej
piwnicy i w związku z tym korzystam z części strychu który za zgodą wspólnoty
przebudowałam i powiększyłam własnościowe mieszkanie ( strych z dziurawym
dachem i strasznie duże skosy że wejść się nie dawało ) wszystko oczywiście
na mój koszt i z zachowaniem całej procedury budowlanej, to Wspólnota ma
teraz do mnie roszczenia i żąda czynszu za powstały w ten sposób metraż.
Czy to jest sensowne?? Czy ja nie powinnam w dalszym ciągu korzystać z tej
powirzchni na takiej samej zasadzie jak wszyscy inni?? - czyli jak opłaty to
wszyscy płacą, a jak nikt to nikt.
Czy ktoś ma inne zdaniena ten temat - jeśli tak to proszę mnie przekonać.
    • asam11 Re: Na zdrowy rozum 05.08.04, 17:29
      gramat2 napisała:

      > Może ktoś się pokusi o interpretację tej kwestii, bowiem mam problem z
      > samooceną.
      > Jeśli sąsiedzi korzystają z piwnic ( ok 20m2 każdy ) na zasadach użyczenia (
      > chyba tak należy to nazwać ), ponieważ w naszej nieruchomości piwnice nie są
      > przypisane do lokali aktami notarialnymi, tylko w całości stanowią
      > powierzchnie wspólną a ja jako jedyny właściciel nie posiadam takowej
      > piwnicy i w związku z tym korzystam z części strychu który za zgodą wspólnoty
      > przebudowałam i powiększyłam własnościowe mieszkanie ( strych z dziurawym
      > dachem i strasznie duże skosy że wejść się nie dawało ) wszystko oczywiście
      > na mój koszt i z zachowaniem całej procedury budowlanej, to Wspólnota ma
      > teraz do mnie roszczenia i żąda czynszu za powstały w ten sposób metraż.
      > Czy to jest sensowne?? Czy ja nie powinnam w dalszym ciągu korzystać z tej
      > powirzchni na takiej samej zasadzie jak wszyscy inni?? - czyli jak opłaty to
      > wszyscy płacą, a jak nikt to nikt.
      > Czy ktoś ma inne zdaniena ten temat - jeśli tak to proszę mnie przekonać.

      Ja mam podobne zdanie na ten temat, więc odzywam się nieproszony. Nawet znam
      jedną taką wspólnotę - sytuacja identyczna. Pozwolę sobie jednak na uwagi:
      przed dokonaniem adaptacji strychu należało podpisać umowę ze wspólnotą, nie
      byłoby teraz zaskoczenia. Poczucie równości praw mamy bardzo silne ale w tym
      wypadku trudno będzie wskazać jakiś przepis potwierdzający, co nie znaczy, że
      nie mamy racji. Właściciel nie ma obowiązku trktowania wszystkich
      korzystających z nieruchomości jednakowo, ale Pani jest jednym z włascicieli
      lokali i z tego względu zasługuje na traktowanie z klauzulą najwyższego
      uprzywilejowania tzn. nikt inny nie powinien mieć lepszych warunków uzywania
      rzeczy wspólnej niż współwłasciciel.
      Popieram. Życze powodzenia.
    • gramat2 Re: Na zdrowy rozum 05.08.04, 18:54
      dzięki
      To że to jest błąd że nie spisano dokładnie warunków co będzie dalej z tą
      inwestycją to ja już dzisiaj wiem. Cały problem polega na tym że ja umowę na
      rozbudowę podpisałam z Zakładem Gospodarki Kom. i Mieszk. na wiosnę 1994r.
      kiedy jeszcze nie było ustawy o Wspólnotach - potem w styczniu 1995r. ponieważ
      prace były po części zaawansowane Wspólnota wyraziła zgodę na adaptację, ale
      zarządca (niestety niezbyt zorientowany w sprawie - dawny pracownik
      administracji który otrzymał uprawnienia zarządcy " z urzędu " nie wiedział
      chyba ( bo tego nie zrobił ) że uchwała w tej sprawie powinna wyglądać nieco
      inaczej niż wyrażamy zgodę na rozbudowę mieszkania .
      Najprawdopodobniej sprawa zakończy się sądzie, gdyż uważam że Wspólnota chce
      czerpać nienależne jej korzyści z cudzych nakładów.
      Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś ciekawe spostrzeżenia na ten temat, to bardzo
      proszę - przydadzą mi sie w negocjacjach LICZĘ NA WAS KOCHANI !!!
      Przygotowana jest już cała dokumentacja tj wycena i zmiany udziałów w
      nieruchomości - wszystko na mój koszt - akty notarialne też mają być na mój
      koszt. Sprawa stanęła w miejscu bo Wspólnota chce czynszu i to za 4 lata wstecz
      tj. od momentu odbioru inwestycji przez Urząd miejski. Regulacja sprawy tak
      długo się wlecze a wysokość ustalonego czynszu jest w tej chwili astronomiczną
      kwotą!!
      • ono33 Re: Na zdrowy rozum 23.08.04, 17:44
        Obawiam sie, ze we Wspolnocie, podobnie jak w sadzie nic nie dzieje sie na
        zdrowy rozum
        Ja od 7 lat walcze ze strychem. Mielismy to szczescie (tak nam sie wtedy
        wydawalo), ze kupilismy strych od Wspolnoty (umowa zawarta z Gmina).
        Zaplacilismy wyznaczona kwote (na podstawie wyceny bieglego rzeczoznawcy).
        Dodatkowo kazano nam zaplacic za wycene (ale to drobiazg). Musielismy uzyskac
        stosy pozwolen (lacznie z opinia, a potem zgoda konserwatora zabytkow)....
        Dluga historia (2 lata temu opisana w Gazecie). Tak czy inaczej zakonczylam
        budowe, ale nie moge kupic strychu. Mieszkancy - 7 osob jest za, a pani z Gminy
        (teraz Miasta Stolecznego W-wy) przeciw. @ razy bylo zebranie z notariuszem (ja
        place za notariusza), 2 razy pani z Miasta robila cyrki. Do dzis nie mam umowy
        notarialnej, wydalam kupe kasy i czekam.... Gdyby nie to, ze zrujnowali mi
        zycie, zniszczyli Rodzine i bardzo bardzo bolesnie doswiadczyli - walczylabym o
        strych. teraz juz nie mam sily, pieniedzy, ochoty. Czekam co jeszcze wymysla.
        Tak wiec nie bierz niczego na zdrowy rozum - to nic nie da. Gromadz papiery i
        idz do sadu. POWODZENIA:-))
Pełna wersja