gstumpf
08.11.04, 20:49
Ostatnio otrzymalem zgloszenie szkody od jednej ze wspólnot z okolic
czestochowy. Mianowicie sprzataczka zlozyla roszczenie do wspólnoty o
odszkodowanie z tytulu zlammania nogi oraz ogolnych potluczeń i wstrząsnienia
mózgu. Jako powód roszczenia napisala posliźniecie sie na mokrej podlodze
klatki schodowej i stoczenie sie po schodach.
Nie znam jeszcze odpowiedzi towarzystwa, które ubezpieczalo wspólnote, lecz
oczekuję odpowiedzi negatywnej z powodów nastepujacych:
1. Zarzut wyrządzenia sobie samej krzywdy - byc może do wypadku by nie doszlo
gdyby bardziej uważala przy pracy, a przynajmniej pojawi się zarzut
przyczynienia sie do szkody ze strony osoby poszkodowanej;
2. Nie zachodzi tutaj w zwiazku z w/w zarzutem odpowiedzialność wspólnoty.
Per analogia gdy ktoś stoczy sie ze schodów na klatce schodowej, to moze miec
do siebie pretensje, chyba że wykaże że nastapilo to na obluzowanym stopniu,
ruszjącej sie poreczy lub innym elemnecie, który nalezy do wspólnoty, a który
jednoczesnie gdyby byl sprawny (nie uszkodzony) do wypadku by nie doszlo.
Moral jest tez z tej historii taki, że wspólnota ta i tak nie martwi sie o
wynik, gdyz jest ubezpieczona.
Wiele wspólnot jednak nie ubezpiecza się od ryzyka oc, robi pozorną
oszczedność (dla wspolnoty 15 lokali - przecietnie skladka 100 pln na rok
przy sumie ubezpieczenia 100 000 pln)
W momencie szkody moze wiec wspólnota ponieść wysokie koszty odszkodowania,
powiekszone dodatkowo o koszty sadowe i zastepstwa procesowego.
Czy znowu madry Polak po szkodzie?
Grzesiek Stumpf
gstumpf@wp.pl