dzoanax
25.11.04, 13:02
W kamienicy, w ktorej mieszkam (nasza wspolnota ma 20% mieszkan, reszta
należy do gminy, zarzadca jest dawna „administracja” budynku i w zarzadzie sa
tez dwie osoby ze wspolnoty)
od trzech tygodni mamy problemy z pradem – 2-3 razy dziennie wylacza się prad
na kilkadziesiat sekund. Dzieje się tak w trzech (z dziewieciu) mieszkan i w
sklepach na parterze.
Wezwalismy elektryka od zarzadcy budynku – przyszedl sprawdzil skrzynke
glowna i stwierdzil, ze wszystko w porzadku;
Wezwalismy prywatnie do naszego mieszkania tego samego elektryka – pogrzebal
w puszkach i stwierdzil, ze wszystko w porzadku;
Wczoraj wezwalismy STOEN – sprawdzili te sama skrzynke glowna i stwierdzili,
ze wszystko w porzadku;
Swiatlo gasnie nadal, w sklepie na dole uszkodzily się jakies urzadzenia
(waga…) moja lodowka tez juz ledwo dyszy...
W tej sytuacji mam pytanie – czy administracja, jako oplacany przez nas
zarzadca budynku, nie powinien w naszym imieniu dociekac zrodla uszkodzenia
skoro nie pochodzi ono, najpewniej, z prywatnych mieszkan, tylko gdzies z
zewnatrz?
Jeżeli tak – jak ich do tego zmusic, skoro reaguja jedynie na nasze
wielokrotne telefony i wtedy laskawie kogos przysylaja?