guarana26
06.12.04, 18:37
Mam zagwozdkę i bardzo proszę o wyjaśnienie mi
czy moje dylematy sa słuszne.
Otóż mieszkam w nowym budynku w Warszawie.
Nie dość, że jak zamieszkałam to okazało sie, że opłaty sięgają
8,3 zł/m2 łącznie z mediami (miało być wedle słów dewelopera najwyżej 6 zł)
to jeszcze jak sie zainteresowałąam składnikami opłat to wyszło, że za bieżącą
konserwację płacimy ponad 2,5 tys. zł/m-c. To dziwne, gdyż w budynku moich
rodziców
(ma ponad 40 lat) tyle wynosi koszt roczny za konserwacje budynku. Podobna
wielkość.
I co chwile sie tam ostatnio dzieje.
Jak to jest, przecież urządzenia są na gwarancji. Rozumiem, że jest nowoczesna
kotłownia
czy inne skomplikowane urządzenia, ale jesli jest gwarancja i urządzenia są
serwisowane
w ramach gwarancji to dlaczego tyle płacimy??? Rozumiałabym taką sytuację w
starym domu.
Pytałam o to Zarząd Wspólnoty, ale uzyskałam odpowiedź, że mamy wysokiej klasy
urządzenia
i przy takim standardzie musi być "fachowa" obsługa. Czy to nie jakaś przesada?
To samo dotyczy sprzątania. Koniecznie tzreba używać maszyny czyszczącej i
specjalnych środków
by czystość utrzymać. Wiem, że na podłodze nie ma lastryko, ale aż tak???
Pomijam, że jeden z sąsiadów przysłuchiwał się mojej rozmowie i wtrącił z
przekąsem, że
nie jeździ porsche ten kogo na to nie stać. Mniejsza o to.
Czy nowe budynki o rzekomo "wysokim" standardzie, aż tak bardzo różnią się od
starych
w eksploatacji? Aż tak drastycznie.
Agnieszka