ssyjud
13.12.04, 00:15
Ludzie pomóżcie! Zarząd wspólnoty mieszkaniowej podnosi czynsz, fundusz
remontowy, a w bloku nic się nie dzieje. Pomalowane ściany, narkomani, zaś z
panią prezes jedyną formą komunikacji jest krzyk. Kosmiczne ceny za
wykonywane przez firmy wykonawcze prace remontowe. Brak dostępu do
dokumentacji według których wykonywane są prace. Chcieliśmy bowiem na własną
rękę dać do wyceny niezależnemu kosztorysantowi projekt obejmujący remont
balkonów w bloku. Koszt wyremontowania jednego balkonu o pow.1 mkw. wynosi
5000 zł (nie ma tam ani ocieplenia ani gresu), ale tak naprawdę to nie wiadomo
(to jest minimum), bo w fragmencie umowy przeczytanym podczas jedynego w roku
zebrania zarządu nie ma sprecyzowanej kwoty na jaką jest podpisana umowa z
wykonawcą oraz nie ma terminu końcowego zakończenia inwestycji. Co ciekawsze
za rusztowania z których korzysta wykonawca płaci wspólnota- więc termin
końcowy jest jak najbardziej dla nas istotny. W tej zakichanej umowie jest
zapisane że wartość kontraktu zależna jest od bieżącej wartości kupowanych
materiałów w trakcie trwania prac, a nie ceny z dnia podpisania umowy. Jest
super, tylko szkoda że dla wykonawcy a nie dla nas mieszkańców. Ludzie!!!!!
Kim ta baba jest!????????!! Czyich interesów ona broni. Mnie nasuwa się
jedno --KORUPCJA