uchwala o korzsytaniu z funduszu rem do wys salda

22.04.05, 10:31
Witam!
tym razem ja mam zapytanie nt wspólnot.
czy uchwala wspólnoty o tresci
"W ramach porządku obrad zebranie wspólnoty dnia .............2005 upoważnia
zarząd wspólnoty do dysponowania funduszem remontowym do wysokości salda"
bez podania konkretnych celów wydatkowania (wspólnota zarządza się sama)
jest zgodna z prawem? Mam pewne wątpliwości
Grzesiek Stumpf
gstumpf@wp.pl
071/781-89-10
0609/19-06-19
    • kaja99 Re: uchwala o korzsytaniu z funduszu rem do wys s 22.04.05, 11:07
      Uważam, że nie ma nic nieprawidłowego w takiej uchwale.

      Czynnością przekraczającą zarząd zwykły jest ustalenie wysokości opłat
      (zaliczek) na pokrycie kosztów zarządu. Nie ma prawnego ścisłego rozgraniczenia,
      który remont (naprawa) jest już przekroczeniem zarządu zwykłego. Zarząd ma
      obowiązek utrzymywać w należytym (nie pogorszonym) stanie daną nieruchomość w
      ramach uchwalonych kwot, nie musi mieć na każdy wydatek, czynność odrębnego
      przyzwolenia. Dlatego osobiście uważam, że taka uchwała ułatwia wręcz życie i
      przemawia za dobrem wspólnoty, w sytuacji gdy szybkie zebranie podpisów jest
      utrudnione (z czym mamy do czynienia w niejednej wspólnocie). Powstaje wtedy
      patowa sytuacja, pieniądze niby są (na rachunku), a właściciwie ich nie ma,
      usterki usunąć sie nie da. Oczywiście zawsze mozna doprecyzować uchwałą, które
      naprawy (wydatki)wymagają bezwzględnie uchwały wspólnoty i traktowane są jako
      czynności przekraczające zarząd zwykły. Wbrew pozorom, taka uchwała nie zawsze
      jest dobra dla zarządu. W razie konfliktu na niego spada odpowiedzialność za
      prawidłowość wykorzystania przyznanych niejako in blanco kwot, nie może ochronić
      się konkretną uchwałą akceptujacą dany cel.

      Odrębna sprawa czy właściciele mają zaufanie do zarządu...

      Pozdrawiam.
      • babczyk Re: uchwala o korzsytaniu z funduszu rem do wys s 22.04.05, 13:14
        kaja99 napisała:

        >Uważam, że nie ma nic nieprawidłowego w takiej uchwale.
        >Czynnością przekraczającą zarząd zwykły jest ustalenie wysokości opłat
        > (zaliczek) na pokrycie kosztów zarządu. Nie ma prawnego ścisłego
        >rozgraniczenia,który remont (naprawa) jest już przekroczeniem zarządu
        zwykłego.

        Tak ale wydatki z funduszu remontowego muszą być zatwierdzone uchwałą wspólnoty
        która to zatwierdza cały plan remontów.
        Bo drobniejsze naprawy, wykonuje się z funduszu bieżącego.

        >Zarząd ma obowiązek utrzymywać w należytym (nie pogorszonym) stanie daną
        >nieruchomość w ramach uchwalonych kwot, nie musi mieć na każdy wydatek,
        >czynność odrębnego przyzwolenia.

        Zależy jaki to jest wydatek. Bo czasem można się bardzo zdziwić.

        >Dlatego osobiście uważam, że taka uchwała ułatwia wręcz życie i przemawia za
        dobrem >wspólnoty........

        No nie wiem, bo widząc co się dzieje w mej wspólnocie jak i innych, mam co do
        tego spore wątpliwości.

        >w sytuacji gdy szybkie zebranie podpisów jest utrudnione (z czym mamy do
        czynienia w niejednej wspólnocie).

        Wszystko zależy od dobrego planowania. Wtedy nie ma problemu z czymkolwiek.

        >Powstaje wtedy patowa sytuacja, pieniądze niby są (na rachunku), a właściciwie
        >ich nie ma,usterki usunąć się nie da.

        A dlaczego owa usterka ma być usuwana z FR. On nie jest po to aby wydawać na
        jakieś drobiazgi. Bo jeśli jest to jakaś mało znacząca naprawa, to w czym
        problem.

        >Oczywiście zawsze można doprecyzować uchwałą, które naprawy (wydatki)wymagają
        >bezwzględnie uchwały wspólnoty i traktowane są jako czynności przekraczające
        >zarząd zwykły.

        I o to się właśnie się rozchodzi. Ale jednak jestem za tym aby za drobne
        usterki płacić z funduszu bierzącego. No chyba że jest to grubsza sprawa. To
        juz co innego. Ale, albo uchwała, albo nie ma o czym mówić. Chyba że jest to
        nagły i pilny i niecierpiący zwłoki, przypadek.

        >Wbrew pozorom, taka uchwała nie zawsze jest dobra dla zarządu.

        Jakakolwiek uchwała by nie była, ma ona tylko mieć na względzie interes całej
        wspólnoty mieszkaniowej a nie pojedynczych właścicieli.

        >W razie konfliktu na niego spada odpowiedzialność za prawidłowość
        >wykorzystania przyznanych niejako in blanco kwot, nie może ochronić się
        >konkretną uchwałą akceptującą dany cel.

        To fakt, ale za byki tych orłów płaci CAŁA WSPÓLNOTA.

        >Odrębna sprawa czy właściciele mają zaufanie do zarządu...

        I TU MASZ RACJĘ. Czy mają zaufanie? Jakież to jest banalne.

        Pozdrawiam.

        • kaja99 Re: uchwala o korzsytaniu z funduszu rem do wys s 22.04.05, 14:20
          Babczyku, podam Ci przykład z życia, o którym opowiadała mi znajoma.
          We wspólnocie zepsuła się brama, nie znam szczegółów w czym był problem, zresztą
          to nie jest w tym momencie istotne, faktem jest, że zarządca wycenił nową (czy
          też jakąś generalną naprawę)na kilka tys zł, które nie były przewidziane w
          wydatkach bieżących i na które wspólnota nie miała po prostu środków na rachunku
          podstawowym (tym bardziej, że był okres zimowy, więc ogrzewanie - w pierwszj
          kolejności). Rachunkiem remontowym "dysponował" zarząd, piszę w cudzysłowie, bo
          właściwie fugurował jako osoba upoważniona w banku, ale z funduszy nie
          korzystał. Ludzie się wściekali, dzwonili do administracji, a tam odprawiano z
          kwitkiem do zarządu, jako dysponenta środków. Zarząd na to, że bez uchwały nie
          może, administrator : widzicie jaki macie zarząd do ... (był między nimi
          konflikt, gdyż zarząd skrupulatnie patrzył na ręce, choć do bieżących spraw się
          nie mieszał). Problem był w tym, że niemożliwe było szybkie podjęcie uchwały ,
          co w ogóle było charakterystyczne dla tej wspólnoty, dodatkowo wzmagane przez
          fakt, że jedynie część właścicieli korzystała z tej bramy, pozostałym z innych
          klatek, mówiąc niezbyt ładnie problem "zwisał", a kwota odstraszała. Zarząd
          odbierał co chwilę telefony od złorzeczących użytkowników owej bramy;
          argumentacja dla "zwykłych śmiertelników" jest prosta: płacę regularnie na
          fundusz remontowy i ... mnie obchodzą jakieś uchwały czy trudności w jej
          podjęciu, bezwzględnie domagam sie naprawy. Zarząd twardo stał na stanowisku, ze
          nie będzie podkładał się innym pieniaczom ze wspólnoty (a byli tacy i własnie
          dlatego nie chciał ryzykować pomówień i potraktować przypadek jako siłę wyższą),
          skoro fundusz remontowy był gromadzony w pierwszej kolejności na roboty
          izolacjyjne i odgrzybianie. Administrator zacierał ręce, że wreszcie pozbędzie
          się kontrolujacego go zarządu (miał już swoje propozycje figurantów).

          Skończyło się szumnym zebraniem, na którym uchwalono właśnie uchwalę zezwalającą
          zarządowi na wykorzystanie środkow z fumduszu remontowego do określonej kwoty z
          przeznaczeniem zarówno na awarie, jak i inne niezbędne naprawy wynikłe w trakcie
          roku. I funkcjonuje to już od kilku lat, a problemy skończyły. Co więcej
          właścicielom to na rekę, bo nie muszą podejmować ciągle decyzji, a ktoś komu np
          leje się na głowę, nie musi czekać wieki na naprawę i przekonywać sąsiadów do
          podjęcia uchwały. Aczkolwiek zarząd do końca nie śpi spokojnie, bo zawsze ktoś
          sie może przyczepić, że pieniądze wyszły z konta, chociaż nie musiały.

          Czy to jest najlepsze rozwiązanie? Pewnie nie, ale czy takie bez wad i żadnych
          zastrzeżeń są w ogóle w życiu? Oczywiście najlepiej, gdyby właściciele ... i tu
          możemy wymieniać wiele, wtedy nie będzie potrzeby takich uchwał. Jednak życie
          jest życiem.

          Rozumiem, że chuchasz na zimne (ja też tak wolę) i po swoich przejściach inaczej
          patrzysz na sprawę. Ale prawda jest taka, że tak do końca przed złodziejem nie
          ma w pełni bezpiecznej kłódki, co nie oznacza jednak, że jak zostawisz całkiem
          otwarte drzwi, to każdy przechodzący skorzysta i Cię okradnie.

          Ja nie namawiam wszystkich do podejmowania takich uchwał, jednak pod względem
          formalnym nie widzę tu zastrzeżeń. A decyzja? Zależy od różnych czynników i
          nigdy nie będzie tak, aby w pełni wszyscy właściciele popierali dane rozwiązanie.

          Życzę Ci szybkiego rozwiązania problemów w swojej wspólnocie.
          Pozdrawiam,
          Kaja

    • serafin666 Re: uchwala o korzsytaniu z funduszu rem do wys s 22.04.05, 13:37
      ja też uważam , że jest w porządku - tym bardziej , że : wspólnota oceni
      działania zarządu , udzieli mu lub nie absolutorium ( a odmowa absolutorium
      uzasadniona niegospodarnością otwiera drogę do roszczeń )
      • babczyk Re: uchwala o korzsytaniu z funduszu rem do wys s 22.04.05, 14:53
        serafin666 napisał:

        > ja też uważam, że jest w porządku - tym bardziej , że : wspólnota oceni
        > działania zarządu , udzieli mu lub nie absolutorium ....

        - i tu się zgadzamy ale jest jedno ale...u mnie członek zarządu powiedział tym
        biedakom że ocena pracy zarządu jest wyrażona poprzez zatwierdzenie
        sprawozdania zarządu.

        Więc pytam, Art. 30. 2)mówi: że ocena pracy zarządu lub zarządcy, któremu
        zarząd nieruchomością wspólną powierzono w sposób określony w art. 18 ust. 1,

        Jest tam ocena pracy zarządu. I dalej. Że jak się nie wierzy zarządowi to po co
        go wybierać.

        I jaka wspólnota i co ma ocenić. Przecież z właścicieli robi sie imbecyli.
        To po co te bajki.

        A u mnie i na pewno w większości wspólnot nie było oceny zarządu.

        A wciskane bajeczki że to jest zależne od tej oceny, jest stosowane nagminnie a
        dopiero później jest.art3) sprawozdanie zarządu i podjęcie uchwały w
        przedmiocie udzielenia mu absolutorium.

        Tej oceny nigdy nie ma, bo z właścicieli robi się IDIOTÓW.

        Takie są fakty. Bo punkt widzenia jest zależny od punktu siedzenia.

        >( a odmowa absolutorium uzasadniona niegospodarnością otwiera drogę do
        roszczeń )

        Oj serafin, mogłeś być na dzisiejszej mojej rozprawie. Bez komentarza i daj
        sobie luz.

        W wielu przypadkach masz racje i to się chwali, ale niekiedy po
        prostu...bredzisz tak jak część z forumowiczów i jak sądzę zarządców lub tez
        administratorów.

        Przecież nas WŁAŚCICIELI, ogrywa się tu na całej LINII.

        A wstawianie kitu, to ich specjalizacja i maja to we krwi.

        Więc bez komentarza.

        Pozdrawiam.
Pełna wersja