druga randka ze wspólnotą, albo Opadła Szczęka 2

06.07.05, 05:34
Hej,
Przepraszam za nagłe zniknięcie po wejściu smoka i raz jeszcze dzięki za
Wasze odpowiedzi.
Zassał mnie bój o nieczynny zawór i nie mialam już siły dłubać w komputerze,
stąd przerwa.
Zrezygnować z tej zabawy ani myślę, bo niby co – tak już zawsze mam opłotkami
i z pokornym uśmiechem zabiegać o swoje prawa i zalatwiać wszystko metodą
przymykania oka i dawania na flaszki?
Jamais!!!
No więc tak: udałam się powtórnie do Pani Jazgocącej (dalej PJ) z pytaniem,
kto jest administratorem mojej WM. Pani wyjazgotała, że ona we wlasnej osobie
(„mówiłam, co pani jest głucha jakaś, co mnie tu pani nachodzi????”).
Zażądałam okazania licencji albo dyplomu ukończenia studiów ze specjalizacją
„zarządzanie WM” (dobrze? tak się doczytalam na forum...). Pani wyraźnie
zbladła, po czym wykrztusiła „noooo, jak tak, to z panią muzi kierowniczka
chyba porozmawiać!” (ton nauczycielki wysyłającej szczeniaka na dywanik do
dyra).
„Kierowniczka” (dalej PAW – Pani Adminitrator Właściwa) była cool:
- okazała swoją licencję oraz poinformowała, że PJ jest w trakcie robienia
takowej, więc wszystko OK (hm?!);
- oświadczyła, że zarządza 105-ma (słownie: stu pięcioma) WM w okolicy, i że
zawracam jej glowę jakimś, cytuję, „malutkim budyneczkiem” (95 lokali!);
- co dwa zdania powtarzała „ja widzę, że pani przychodzi z góry do nas
uprzedzona, ciekawe, przez kogo, no, proszę powiedzieć” - ????
- kiedy zażądałam sprawozdania finansowego z dzialalności mojej WM za ubiegły
rok, kazała przynieść
opasłą teczkę i wyciągnęła zszyte 7 kartek. Poprosiłam o ksero, PJ
zajazgotała, że nie mam prawa itd., więc wyciągnęłam notes i powiedziałam, że
OK, przepiszę sobie to wszystko, a ona potem potwierdzi podpisem zgodniość
kopii, tylko zajmie mi to parę godzin. PAW wysłała PJ zrobić ksero, puszczając
perskie oko. PJ przyniosła skserowane trzy strony. Poprosiłam o resztę („no
przecież ma tu pani wszystko najważniejsze!!!”). PJ zrobiła kolejne dwie
strony... Całość dostałam po blisko godzinnej pyskówce, z wykorektowanymi
nazwiskami dłużników.
PAW zachowywała się jak zgrany duet policjantów (dobry i zły), czyli albo
atakowała: „przyjeżdżają tacy do Warszawy i nawet nie wiedzą, jak miasto
funkcjonuje, od razu widać”, „a kim pani jest z zawodu? Co, wstydzi się pani
powiedzieć? Bo ja się nie wstydzę, ja swoją licencję pokazałam! A pani kim
jest? No, gdzie pani sprząta, proszę się nie krępować, żadna praca nie hańbi”
itd., autentyki.
Potem następowały słodkie uśmiechy i dobre rady („i po co to pani? Nie lepiej
dobrze żyć z ludźmi? Ale pani to chyba, widzę, nie potrafi, ma pani jakieś
problemy, i tylko lokatorzy na tych burdach ucierpią, lepiej się leczyć”).
Wreszcie dostałam swoje ksero i skąpe info: moją WM zarządza zakład budżetowy,
mianowicie Administracja Obsługi Mieszkańców nr... („a co pani myślała, że
specjalnie dla tej waszej zadłużonej rudery utrzymujemy tu taki budynek
administracji?”). I teraz hit: zdaniem PAW moja WM ma jakiś zewnątrzny zarząd,
w którym nie ma ani pół członka wspólnoty. Jak (i czy) to możliwe??? Dała mi
jedynie nazwiska trojga członków WM, którzy są z ramienia tejże WM
„konsultantami do spraw bieżących” (i formalnie nie mają nawet głosu
doradczego, jak sama – PAW - stwierdziła).
Wspólnota zbiera się raz do roku na walnym zebraniu – przychodzi ok. 20%
członków. I tyle. Poza tym mieszkańcy o niczym nie decydują. JAK (i czy) to
możliwe??????
Cdn jutro, dodam tylko, że PAW odmówiła wysłania hydraulików, żeby zamknęli
zawór zimnej wody w piwnicy, bo mój (ten główny na mieszkanie) nie działa, i
mój hydraulik utknął z remontem. PAW oświadczyła, że najpierw mam podpisać z
nią umowę, a potem się zobaczy, nie można tak znienacka odciąć całemu
budynkowi wody na pół godziny, muszę podpisać umowę, napisać podanie, poczekać
(„a niby dlaczego mamy to robić zaraz? Nam się nie spieszy”), administracja
wywiesi ogłoszenia itd. itp. – nie wiem, ile to może potrwać, ale każdy dzień
opóźnienia kosztuje mnie kupę kasy...
Sąsiedzi poradzili, żeby przyp... młotkiem w ten nieczynny zawór i zrobić
awarię, wtedy muszą przyjść natychmiast i odciąć, ale nie mam ochoty na takie
metody.
Czy ten nieczynny zawór jest częścią wspólną czy nie????????
I jeszcze raz: czy mogę odmówić podpisania umowy z administratorem (Zarządcą
Nieruchomości Wspólnej, tak się w niej nazywa) i jakie są konsekwencje takiej
odmowy?
Do serafima666 i nie tylko: ta umowa zaczyna się tak:
UMOWA W sprawie obowiązku wnoszenia zaliczek za: ....... pomiędzy........ na
podstawie uchwał nr... WM........ oplaty za lokal ....... wynosić będą
........ (wyszczególnienie).... za media wynosić będą.... (wyszcz.)...
obowiązują do dnia...... zaliczki uiszczać należy do dnia... – i właściwie
tyle, podpisy. Trochę dziwią mnie te bezosobowe formy: „uiszczać należy”
zamiast „właściciel lokalu zobowiązuje się uiszczać”. Z czysto językowego
punktu widzenia do niczego ta umowa żadnej ze stron nie zobowiązuje... Co to w
ogóle jest?
Do libraa: nie mogę spotkać się z zarządem (radą mieszkańców) bo niczego
takiego podobno (zdaniem PAW i sąsiadów) nie ma.
Do wprost5: do współpracy to ja się chyba mało jeszcze nadaję, bo – jak widać
– jestem zielona jak młoda trawka. Osłupiała młoda trawka, dodajmy.
OK, hej na razie, cdn - spadam spać.
    • bykira Re: druga randka ze wspólnotą, albo Opadła Szczęk 06.07.05, 08:09
      witaj moim zdaniem nie podpisuj tej umowy,czy to jest zakład budzetowy czy sp.z
      o.o? z udziałem skarbu panstwa?No własnie pomiedzy toba a kim ma byc ta umowa?
      Zrobiłabym tej babie koło dupy choćby za samo chamstwo wypowiedzi kto jest jej
      przełozonym ? i komu on podlega?żądajac ods ciebie pieniedzy muszą pokazac ci
      podstawe prawna i umowe wspólnoty z administratorem na zarzadzanie ,moze to
      kolejny kwiatek komunalnych -nie moga zarzadzac i podpisywać umów ze
      wspólnotami to podpisuja z kazdym indywidualnie i wydaje im sie ze nie łamią
      prawa albo w ich mniemaniu sprytnie je omijaja.moja rada nie podpisuj tej umowy
      • serafin666 Re: do poczytania na hamaku 06.07.05, 09:36
        Minister Finansów stwierdza , w piśmie z dnia 05.11.2002 ( znak: PP1-
        -811/899/BM6-11457/02/JW. ) , iż czynności polegające na ściąganiu
        opłat przez wspólnotę od członków wspólnoty nie mogą być przedmio-
        tem prawnie skutecznej umowy
        • 32.na.hamaku Re: do poczytania na hamaku 06.07.05, 15:53
          Hm, ale tu ściągającym nie jest wspólnota, tylko zewnętrzny wobec niej zarządca
          - ???
      • 32.na.hamaku Re: druga randka ze wspólnotą, albo Opadła Szczęk 06.07.05, 15:51
        To jest zakład budżetowy. Umowa między mną a Z-cą Kierownika ds. Nadzoru
        Eksploatacji Nieruchomości Wspólnych Administracji Obsługi Mieszkańców Nr. 5
        Z.G.N. (ufff, a to se dużych liter nawstawiali, jestem przytłoczona).
        Faktycznie, najpierw obejrzę umowę wspólnoty z administratorem. Wydaje mi sięm
        że jeśli takowa istnieje, nie muszę nic podpisywać indywidualnie, bo nabywając
        lokal stałam się automatycznie członkiem WM, czyli podpadam pod umowę wspólną.
        Gorzej, że PAW oświadczyła, że przed podpisaniem nie mam w ogóle prawa np.
        prosić ją o zakręcenie tego cholernego zaworu czy o cokolwiek, bo niby na jakiej
        podstawie?
        Ale umowa nadal nie wygląda mi na umowę, choć tak jest zatytułowana.
        W każdyn razie jej nie podpiszę i tyle. Howgh.
    • wprost5 Niedługo zarządcy będzie opadała szczęka! 06.07.05, 15:27
      No,no, jak tak dalej pójdzie, to niedługo Twojemu zarządcy albo raczej
      zarządczyni będzie opadała szczęka. Może jeszcze i wszystkiego nie wiesz, ale
      czytając szybko twojego ostatniego posta upewniam się znowu, że chyba potrafisz
      walczyć o swoje!

      Generalnie to znowu potwierdza się nasza obserwacja, że zarządcy bezlitośnie
      wykorzystuja nieświadomość mieszkańców. Zachowanie Twojej PAW było zdecydowanie
      chamskie i mam nadzieje, że następnym razem powiesz jej, jaka jest jej rola, że
      ty jesteś jej chlebodawczynią i tego typu uwagi niech zostawi sobie dla kogo
      innego.

      Jesli chodzi o perypetie ze sprawozdaniem finansowym, to zachodzi pytanie, jak
      członkowie wspólnoty je przyjmowali jak go chyba nie otrzymali, bo jeśli oni
      otrzymali to dlaczego tobie stwarzano trudności. Tu jeż na tym forum chyba
      stwierdzono, że jako członek wspólnoty masz prawo znaać jej dluzników i wobec
      tego zamazanie nazwisk dłużników nie powinno mieć miejsca.

      Co do Twojego zarzadu, to może istotnie gmina ma wiekszość udziałów i sama
      ustanowiła swój zarząd. Zbadaj, jak to jest z udzialami. Może byc tez tak, że
      Twoi sąsiedzi w ogole sie nie interesuja, co się dzieje i wszystko odpuścili,
      co wykorzystała skwapliwie administracja obsługi mieszkańców. To jakiś dziwny
      twór - musisz to zbadać też. Ci konsultanci do sprawa bieżących to też jakaś
      ściema. Będziesz miała co przemyśliwać leżąc na hamaku.

      Dlaczego przez ten zawór tracisz kupę kasy? Bo jeśli tak jest rzeczywiście, to
      napisz do swojej PAW, że obciążysz ja z tego powodu kosztami, bo to oni
      [powinni zamknąc na trochę zawór główny.

      Jeśli uważasz się za młodą trawke to i dobrze - jak będziesz systematycznie
      strzyżona i podlewana, to będzie jeszcze z Ciebie bardzo piękna, zdrowa trawa!
      • 32.na.hamaku Re: Niedługo zarządcy będzie opadała szczęka! 06.07.05, 16:14
        Ha, zapał rewolucyjny to ja owszem mam, gorzej z kompetencjami, a impreza
        zapowiada się taka na dłużej - czyli nowe czasochłonne hobby :D
        Lokali w budynku jest 96, właśnie sprawdziłam, z tego 67 (czyli ok. 70%)
        wykupionych. Zasada "jeden właściciel, jeden głos" nie obowiązuję, nie podjęto
        takiej uchwały. PJ utrzymuje, że w ogóle nie mamy możliwości podjęcia takiej
        uchwały, ponieważ... gmina nie ma większości udziałów. Nie wydaje mi się to
        szczególnie logiczne, ale daję głowę, że to samo PJ wyjaśniła kiedyś moim
        sąsiadom, a oni uwierzyli i dali sobie spokój.
        Wobec chamstwa jestem w sumie bezsilna, bo co? Mam odpowiadać PAW i PJ podobnymi
        inwektywami? To - podobnie jak krzyk, a one krzyczą - do niczego nie prowadzi,
        szkoda energii, lepiej sie opancerzyć i cierpliwie podwiercać je w jakimś
        strategicznym a bolesnym (i realnie dla nich niebezpiecznym) miejscu, dlatego
        zaczęłam od sprawozdania finansowego. Zreszta jakbyś te panie zobaczył... na
        wrzaski i chamstwo z nimi nie wygram, nokaut w pierszej rundzie.
        Sprawozdanie dostałam do przejrzenia w miarę bez kłopotu, schody zaczęły się,
        kiedy zażądałam kopii, żeby ją spokojnie przeanalizować i ew. przekonsultować.
        Przypuszczam, że pozostali członkowie WM tez widzieli ją przez pół minuty, i
        nikt z nich nie badał szczegółów. O sprawozdaniu jeszcze napiszę, intryguje mnie
        w nim parę rzeczy.
        Cd za chwilkę.
        • arembecka Re: Niedługo zarządcy będzie opadała szczęka! 07.07.05, 15:50
          Ustawa o własności lokali jasno określa, że głosować metodą "jeden właściciel,
          jedyn głos" można wtedy gdy istnieje właściciel większościowy we współnocie i
          conajmniej 20% właścicieli wystąpi z takim wnioskiem. W tym przypadku żaden
          właściciel nie posiada więcej niż 50% udziałów, więc nie można tak głosować.
          W tej jednej kwestii PJ miała racje...
          Polecam lekturkę w/w ustawy...
          • 32.na.hamaku Re: Niedługo zarządcy będzie opadała szczęka! 07.07.05, 21:28
            Ajjjj! Kurcze, przegapiłam. Mea culpa. Dzięki!
      • 32.na.hamaku Re: Niedługo zarządcy będzie opadała szczęka! 06.07.05, 16:16
      • 32.na.hamaku "konsultanci" 06.07.05, 16:57
        "Konsultantów" jest troje, na razie dotarłam do jednego - mocno starszej pani,
        która na początek powiedziałą, że właściwie jest tylko od zgłaszania np.
        przepalonych żarówek na swojej klatce. Ale akurat przyszła sąsiadka i trochę się
        rozgadałyśmy. Obie panie powiedziały, że na nic nie mają wpływu, że podobno w
        tym roku WM musi (zdaniem administracji) wyłonić zarząd spośród swoich członków,
        więc będzie jeszcze jakieś zebranie, ale nie wiadomo kiedy i pewnie znów
        przyjdzie tylko pare osób, bo reszcie już dawno, cytyję, ręce opadły (to tak w
        komplecie do mojej szczęki :D).
        Opowiedziały trochę o ubiegłorocznej wymianie instalacji gazowej (fatalnie
        rzesztą wykonanej, rury kładzione skosem, nic nie trzyma pionu) - jak to pod
        koniec chodził pan z zapalniczką i sprawdzał szczelność, bo mu się bateria w
        "węchometrze" skończyła; również o bieżących naprawach - katastrofie w akwarium,
        bo elektryk przyszedł do awarii w zimie po ponad 24 godzinach (!!!) i cieknącym
        kaloryferze w łazience - kaloryfer (takie szerokie pionowe rury) ma podobno
        ponad 50 lat, sypie się w oczach, pani zażądałą wymiany, ale hydraulicy
        zasmarowali dziury jakąś mazią i stwierdzili, że tak ma zostać. Druga pani
        wymieniła swego czasu podobny kaloryfer, administracja zrobiła jej awanturę, ale
        pani powiedziała, że mogą jej naskoczyć, stary się rozsypał, wię powrzeszczeli,
        pogrozili i na tym się skończyło.
        Narzekały też na zadłużenie WM - cały tegoroczny FR "B" idzie na spłatę
        ubiegłorocznej wymiany inst. gazowej w dwu klatkach.
        Poza tym jeden z członków WM dorobił się długu w wysokości 10 tys (!!! - jak on
        to zrobił???) i ani myśli go spłacać.
        Itd.
        Pozostałych dwu konsultantów jeszcze nie widziałam.
        I teraz tak: jeśli WM faktycznie ma w tym roku wyłonić zarząd z własnego grona
        (pewnie wynika to z jakiegoś prawa), to chyba trafiłam na gorący okres i stąd te
        jazgoty i popłoch. Myślę, że administracja zamierzała skłonić WM do wybrania
        odpowiednio miękkich ludzi, coś tam im obiecać, i dalej robić swoje, tj.
        podtykać im do podpisania korzystne dla siebie umowy.
        PO MOIM TRUPIE!
        Zdaniem mieszkańców zebranie musi organizować administracja, bo przeciez daje
        salę itd.
        Świta mi taki plan: jak juz się trochę ogarnę z remontem i przekopię przez
        sprawozdanie, spróbuję zrobić takie nieformalne zebranie na podwórzu (mamy
        wielkie zielone podwórze, bardzo fajne - trawka, drzewa), może jakiś grill przy
        okazji? Wcześniej wywieszę o nim informację i poproszę mieszkańców, żeby
        przygotowali listę zatrzeżeń do działalności administracji (to ich powinno
        zmobilizować do przyjścia, bo ponarzekać każdy lubi). Postaram się do tego czasu
        wykopać ze sprawozdania i załączników np. jakąś fakturę na coś, co praktycznie
        nie zostało zrealizowane, albo na coś, co ewidentnie przeszacowano (nie mam
        wątpliwości, że takich faktur nie brakuje). Może jak zobaczą na własne oczy, ile
        płacą za jakiś szajs, trochę ich to ruszy.
        Dobrze byłoby też zaprosić sensownych ludzi z okolicznych wspólnot zarządzanych
        przez PAWia (105 sztuk, jest w czym wybierać - tylko jak do nich dotrzeć?),
        którym coś się już udało z PAWiem wywalczyć - żeby ci moi zobaczyli, że jak się
        chce, to się da, i że ma to wymierne skutki.
        Hm, tyle na razie, idę myśleć dalej.
        Hej!
      • 32.na.hamaku a, jeszcze zawór 06.07.05, 17:19
        Zawór mnie gryzie, bo robię remont generalny, w mieszkaniu od ponad 50 lat nie
        remontowano niemal nic. Znalazłam sensownego (jakościowo i cenowo)
        hydrauliko-glazurnika, no i facet stoi z robotą, bo nie może zakręcić wody,
        najpierw musi przeciez zrobić hydraulikę, resztę potem. Wczoraj z nudów opalił
        wszystkie lamperie, zdemontował szafki i pawlacze i wyniósł w diabły kuchenkę i
        in. (miałam to zrobić sama), dziś wysłałam go na ryby, bo bez zaworu nic juz się
        nie da zrobić. Jest środek sezonu i boję się, że jak te ryby potrwają jeszcze z
        tydzień, facet po prostu nie wróci, i nawet mu się nie będę dziwiła. A zapłacić
        i tak zapłacę, bo trudności wynikły z mojej winy (tj. nie uwzględniłam oporu
        materii gminnej).
        Poza tym do końca remontu ieszkam w wynajętym mieszkaniu, miałam nadzieję, że
        tylko do końca lipca, ale chyba zahaczę o sierpień, czyli kolejne 1000 zł w
        plecy, a budżet mam juz i tak, delikatnie mówiąc, napięty.
        O tym, że zamiast siedzieć i pracować, użeram się z PAWiem, szkoda nawet
        wspominać, ale to tez mi jedzie po finansach. Fachowca miał nadzorować mój
        ojciec-architekt, więc luz, ale z administracją musze powalczyć osobiście, i to
        w ich godzinach pracy.
        Hm: skoro ten nieczynny zawór (odcinający wode w mieszkaniu) w mojej ścianie
        jest własnością wspólną i jest zepsuty, może wezwę nie hydraulika z
        administracji (bo administracja odmawia przysłania w trybie pilnym), a pogotowie
        wodno-kanalizacyjne? Czy nieczynny 50-letni zawór to awaria??? Czy pogotowie
        wystawi rachunek wspólnocie? Czy jak?
        • kaja99 Re: a, jeszcze zawór 06.07.05, 17:59
          Współczuję, współczuję! Z dystansu całkiem fajnie czyta się Twoje teksy, co nie
          oznacza, że życzę wiecznych problemów będących źródłem inspiracji twórczej:)

          > Hm: skoro ten nieczynny zawór (odcinający wode w mieszkaniu) w mojej ścianie
          > jest własnością wspólną i jest zepsuty,

          a jesteś pewna, że to część wspólna?

          (bo administracja odmawia przysłania w trybie pilnym), a pogotowi
          > e wodno-kanalizacyjne?

          To jest jakiś pomysł, jeśli w ogóle będą chcieli przyjechać.
          Skąd to pogotowie?

          >Czy nieczynny 50-letni zawór to awaria???

          Raczej nie, ale jak się zacznie lać, to będą krzyki: ze AWARIA

          > Czy pogotowie
          > wystawi rachunek wspólnocie? Czy jak?

          A mają jakąś umowę ze Wspólnotą czy PAwiem?
          Jeśli nie - to raczej Tobie wystawią rachunek.

          Może jednak tym razem po dobroci chociaż miejsce wskażą położenia zaworu, a Twój
          hydraulik tam się dostanie i zakręci, jeśli przerwa w dostawie wody rzeczywiście
          ma trwać króciutko (mimo wszystko to samowolka). Tylko popatrz na to też z
          drugiej strony - sąsiadów niekoniecznie musi interesować Twój remont i zepsuty
          zawór, a o wyłączeniu wody na dłużej chcieliby zostać jednak uprzedzeni.

          A tej niby umowy, to nie podpisuj. Poproś o wskazanie rachunku WSPÓLNOTY, na
          który masz wpłacać opłaty.

          Powodzenia!
          • wprost5 Ten cholerny zawór 06.07.05, 19:43
            Radzę Ci rozglądnąć sie w piwnicy za tym zaworem odcinajacym wode w twoim
            mieszkaniu, może jest na pionie. Jeśli nie, to trzeba istotnie zakręcic zawór
            przy wodomierzu, ale chyba mieszkańcy zrozumią, że to jest niezbędne i nie
            robisz tego dla kaprysu i żeby utrudniać im życie. Czy problem z zakręceniem
            tego zaworu polega na tym, że nie wiadomo, gdzie jest czy administracja nie
            chce tam wysłać hydraulika. Jesli to ostatnie, to powiedz, żeby ci wskazali ten
            zawór i zakręci wodę ten twój fachman. Przy odpowiednim przygotowaniu "frontu
            robót" nie powinno to zabrać więcej czasu jak pół godziny. Niech Twój hydraulik
            dobrze podleje ten zawór tzw. płynem penetrującym, aby łatwo było go skrecić z
            odcinka rury, bo mogą z tym być problemy, zwłaszcza, jak jest utrudniony
            dostęp.

            Widzę, że jednak jesteś łebska i trochę rozeznałaś już sytuację własności -
            jeśli jest to prawdą, co piszesz, jeśli większość mieszkań jest wykupiona, to
            jak najbarfziej możecie powołać swój zarząd. Bardzo dobrze robisz, że
            rozmawiasz z sąsiadami, to bardzo pomaga potem w walce z obecnym zarządcą. W
            pokedynkę nic nie wywojujesz. Wspólne spotkanie bardzo dobre, ale trzeba mieć
            argumenty przemawiające do ludzi, najlepiej finansowe. Zdobądź jakieś
            informacje jak jest w innych wspólnotach, tam, gdzie płacą mniej za podobne
            mieszkania.
            Weź też pod uwagę, że administracje zacznie Ci już wkrótce obrabiać tyłek i
            będzie dobrze, jak sama uprzedzisz o tym sąsiadów. W pewnym sensie wytrącisz
            jej broń z ręki.
          • 32.na.hamaku Re: a, jeszcze zawór 06.07.05, 20:07
            Aha, dzięki za przypomnienie o rachunku WM! To rozwiązuje kwestię latania z
            obgryzionymi książeczkami do kasy - po prostu będę płacić przelewem na to konto
            i tyle.
            W sprawozdaniu fin. za 2004 r. znalazłam punkty: interwencje pogot. sanitarnego
            i int. pog. elektrycznego - stąd pomysł.
            Ale własciwie nie muszę w nic walić młotkiem, bo: w kuchni cieknie kran (rocznik
            1971, znalazłam rachunek wymiany tegoż :). Zlew juz wyrzuciłam, pod kranem stoi
            wiadro, co kilkanaście godzin trzeba je opróżniać. I ten cieknący kran to JEST
            awaria w mojej części instalacji, czyli muszę ją usunąć we własnym zakresie. A
            żeby ją usunąć, muszę mieć możliwość zamknięcia gł. zaworu wody w mieszkaniu.
            Inaczej zaleję sąsiadów, tak? Jeśli ten zawór gł. jest częścią wspólną (a ten
            wariant obstawiam), to za jego sprawność odpowiada administracja. Jeżeli nie, to
            odpowiadam ja, i jest to cd. mojej awarii - tak czy inaczej trzeba zamknąć pion,
            żebym mogła usunąć awarię. Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby woda zamiast
            kapać polała sie nagle ciurkiem. Zalani sąsiedzi itd.
            OK, jutro mknę zgłosić awarię kranu - czyli obejdzie się bez młotka.
            Mój hydraulik nie dostanie się sam do gł. zaworu budynku, bo nie mam klucza do
            piwnicy, poza tym nie wolno mu ruszać części wspólnych i ot tak sobie odcinać
            wody. Niemożliwe, żebym nie mogła wymienić kranu bez "samowolki"...
            Rozumiem, że sąsiedzi woleliby być uprzedzeni o godzinnej przerwie w dostawie
            wody (też bym wolalała). Kiedy administracja zdecyduje się na jakiś termin
            przysłania hydraulika, sama mogę rozwiesić kartki z takim info odpowiednio
            wcześniej. Ale bez zgłoszenia awarii oni będa to ciągnąć w nieskończoność, tak
            coś czuję.
            Podzwonię jeszcze po znajomych, może ktoś wie, jak to jest z tym zaworem na
            mieszkanie.
            Hej!
    • 32.na.hamaku doczytałam się, kto jest moim zarządcą 06.07.05, 20:45
      otóż czynności zarządcy mojej WM wykonuje Zakład Gospodarowania Nieruchomościami
      m.st. Warszawy dla dzielnicy Praga Północ Administracja Obsługi Mieszkańców nr 5.
      Pani, która miałaby się podpisać na umowie-nieumowie jest reprezentantem tejże
      ZGM i w dalszej części umowy nazywa się już (pani, np. przy podpisie)
      "zarządzającym nieruchomością wspólną".
      Zastanawiam się, od kogo właściwie mam w tej sytuacji np. wymagać licencji, bo
      przecież nie od "osoby prawnej"?????
      Co za koszmar...
      W dodatku to już tak na marginesie - wg tej umowy co miesiąc płacę coś tam za
      windę, której w mojej klatce nie ma (windy są w trzech klatkach, w dwu nie ma).
      Fajnie jest płacić za windę i zaiwaniać na 4-te piętro po schodach z paczkami
      gresu i glazury, mówię Wam...
      • bumbecki Re: doczytałam się, kto jest moim zarządcą 06.07.05, 23:34
        przy którymś sprawozdaniu miałam wrażenie że piszesz o Zarządzie nr 7... jak
        widzę Zarządy z Burdzińskiego są wszystkie siebie warte...
        pozdrawiam i życzę udanych bojów

        Agnieszka
        • 32.na.hamaku AOM nr 5, adres Burdzińskiego 7 07.07.05, 00:32
          - może to jednak to? Na Burdzińskiego jest chyba tylko jeden taki wesoły domek z
          jednym wesołym AOM nr 5, ulica jest krótka.
          Rety, jeśli też jesteś z którejś ze wspólnot zarządzanych przez PAWia, odezwij
          się, plizzzz! Wrzuciłam już taki temat na forum lokalne GW "Praga Północ",
          liczę, że w okolicy jest więcej ludzi, którzy chcą coś z tym zrobić albo już
          zrobili - zawszeć to raźniej, a i doświadczeniami można się wymienić.
          Ostatecznie będę kusiła okolicę na grila... Jak się zapach pieprznych kiełbasek
          rozejdzie po Placu Hallera, mhmmm, największe leniwce przydrepcą :D
          Hej!
          • dobud Re: AOM nr 5, adres Burdzińskiego 7 07.07.05, 00:44
            Powinnaś pisać felietony to tej GW :) jako ten
            Wiech........języczek .........znaczy pióro..... niczego sobie :):)
            • 32.na.hamaku Re: AOM nr 5, adres Burdzińskiego 7 07.07.05, 01:02
              ..znaczy klawiatura :D
              Merci!
          • bumbecki Re: AOM nr 5, adres Burdzińskiego 7 07.07.05, 09:04
            zainspirowałaś mnie i sprawdziłam...
            kiedyś (2004) nazywało się to Zarząd Nieruchomości Komunalnych W-Wa Praga
            Północ Oddział nr 7, a obecnie (tu proszę o wzmożoną uwagę) ZGN w Dzielnicy
            Praga-Północ m.st. Warszwy Administracja nr 5
            no więc chyba należymy do jednego zarządcy ...


            pozdrawiam
            Agnieszka
            • 32.na.hamaku Re: AOM nr 5, adres Burdzińskiego 7 07.07.05, 21:31
              "należymy do jednego zarządcy", dobrze to ujęłaś :DDDDDDDDD
              A jak wygląda sytuacja w Twojej WM?
              Hmmmm, zapytam wprost: wpadniesz na grila?? :))
              • bumbecki Re: AOM nr 5, adres Burdzińskiego 7 07.07.05, 22:08
                na mięsko na gorąco zawsze :))
                oj ... u mnie dużó starszych osób które mają problem ze zrozumieniem np. tego
                co się dzieje na zebraniu więc już nie wierzę, że udałoby się coś zmienić...
      • kaja99 Re: doczytałam się, kto jest moim zarządcą 07.07.05, 11:09
        32.na.hamaku napisała:

        > otóż czynności zarządcy mojej WM wykonuje Zakład Gospodarowania Nieruchomościam
        > i
        > m.st. Warszawy dla dzielnicy Praga Północ Administracja Obsługi Mieszkańców nr
        > 5.

        A na jakiej podstawie? (uchwała?)
        Kto podpisał się pod umową ze strony wspólnoty?

        A grill, rzecz jasna, na hamakach :)


        > Fajnie jest płacić za windę i zaiwaniać na 4-te piętro po schodach z paczkami
        > gresu i glazury, mówię Wam...

        Uroki wspólnot ...
        • wprost5 Stajnia Augiasza 07.07.05, 11:31
          Z relacji 32na.hamaku wyłania sie coraz barziej ponury obraz jej wspólnoty
          zarzadzanej nieprawnie przez cos takiego tam - w kazdym razie zakład bidzetowy
          miasta. A na tym forum jest bardzo już bogaty wątek na ten teamt - myślę, że 32
          na. hamaku, po uporaniu się z tym nieszczęsnym zaworem, będzie miała co
          studiować na temat swego zarządcy.

          Prawdę mówiąc, od poczatku domyślałem się, że bezczelność i arogancja zarządcy
          jak najbardziej pasuje do jakiegoś sukcesora po byłym ADM, PGM, ZDM itp. Ci
          ludzie nic się nie zmienili - zmienili tylko opakowanie. Zawartość jest ta
          sama.

          U mnie w spółdzielni zawór odcinający wewnetrzna instalacje w lokalu należy
          właśnie do spółdzielni i to na niej ciąży obowiązek wszelkich prac z nim
          związanych. Jak jest we wspomnianej wspólnocie, warto sprawdzić, ale obawiam
          się, że nie jest to ustalone i prawdopodobnie administracja zwala to na członka
          wspólnoty. To jeszcze mogę jakoś zrozumieć, ale żeby nie umozliwić babce
          zamknięcia zaworu głównego w piwnicy aby mogła zrobić porządek z zaworem i
          zakończyc rozbabrany remont w lokalu, to SKANDAL!
          Ja uderzyłbym jeszcze na skargę do kogoś odpowiedzialnego za gospodarkę
          wspólnotami w urzędzie dzielnicowym Praga Północ. Bo chyba taki ktoś jest.
      • arembecka Re: doczytałam się, kto jest moim zarządcą 07.07.05, 15:59
        Przecież członkiem zarządu wspólnoty może być tylko osoba fizyczna!!! Wygląda
        to niefajnie. Czy zarząd współnoty został powołany uchwałą włąścicieli? czy sam
        się zarządem ogłosił? Proponuje zmienić zarząd podejmując stosowną uchwałę
        właścicieli lub wystąpić z tym do sądu (każdy włąściciel ma do tego prawo).
        Uchwałę można podjąć metodą indywidualnego zbierania głosów właścicieli czyli
        po prostu chodząc od drzwi do drzwi po sąsiadach....metoda niewdzięczna i
        długotrwała, ale czasmi jedyna. Wystarczy, że "za" podpiszą się właściciele
        posiadający w sumie więcej niż 50% udziałów,czyli nie trzeba po wszystkich
        chodzić. Proponuje też sprawdzać czy podpisujący jest rzeczywiście
        włąścicielem...a nie jego krewnym czy znajomym.
        • 32.na.hamaku Re: doczytałam się, kto jest moim zarządcą 07.07.05, 21:40
          Ha, dobry zestaw pytań - właśnie produkuję pismo do Zarządzającego z całą
          litanią podobnych, bo dopytywanie na pysk jest mało skuteczne: za każdym razem
          słyszę co innego.
          W jakim terminie Zarządzający ma obowiązek odpowiedzieć mi na takie pismo? I czy
          w ogóle ten obowiązek ma?
          Dziś "pion techniczny" oświadczył, że nie posiada ŻADNEJ dokumentacji
          technicznej mojego budynku, co (choćby ze wzgl. na ubiegłoroczny remont inst.
          gazowej - wymagał pozwolenia na budowę, a to z kolei przynajmniej czegoś w
          rodzaju inwentaryzacji) nie może być prawdą. Jak będą mi to musieli dać na
          piśmie, pewnie jednak pięć razy przemyślą podobną odpowiedź. Cd niżej, hej!
          • dobud Re: doczytałam się, kto jest moim zarządcą 07.07.05, 21:50
            Teoretycznie to nie ma obowiązku, bo to nie jest organ administracji państwowej
            i nie obowiązują go przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Ale co to
            za zarządca, jeśli nie odpowiada na korespondencję niezwłocznie, czyli w czasie
            pozwalającym na normalne rozpatrzenie sprawy. A skoro jest to jednostka
            samodządowa, to na zaniechanie działania służy skarga do burmistrza, czy jak to
            sie w Warszawce nazywa - dzielnicy Praga - Połnoc. Albo do Jacka lub Placka
            (nigdy nie wiem, który to), czyli Prezydenta Warszawy.
    • libraa Re: druga randka ze wspólnotą, albo Opadła Szczęk 07.07.05, 10:47
      Witam.
      Cieszę się z Twojej niegasnącej aktywności. W przyszłości w ADM-e będa mieli na
      ciebie oko. Z grillem dobry pomysł- przyjemne z pożytecznym. Porozmawiaj na
      temat nieruchomości oraz zaworu. Z dużym prawdopodobieństwem moge zaręczyć
      Tobie że sie zgodzą na krótka przerwę w dostawie wody bez wiedzy i zgodyADM
      ( fuj namawiam do złego). Ktoś z mieszkańców- konsultantów zapewne wie gdzie
      znajduje się klucz o piwnicy.
      Do twojego zaworu jest to własnośc wspólnoty, za zaworem (często wraz z
      licznikiem) jest to twoja sieć :wodna itp.
      Po spotkaniu z mieszkańcami zwołaj zebranie. Aby zwołać je musisz mieć ileś
      udziałów ( o tym mówi UWL - dlatego nie podpowiadam)Wybrać nowy zarząd wskład
      którego wybiorą pewnie Ciebie. "Jest ktoś kto odwali za nas"- takie moje małe
      doświadczenia. Powodzenia i pozdrawiam
    • 32.na.hamaku nie podpiszę tej pi-pi-pi-pi umowy, ale... help! 07.07.05, 21:50
      Jutro jestem umówiona z PAWiem, nie podpiszę tej podejrzanej umowy, ale, no
      własnie: dzisiaj PJ powiedziała, że WM nie ma podpisanej z Zarządzającym ŻADNEJ
      umowy ogólnej, istnieją jedynie indywidualne umowy PAWia z członkami WM.
      Zarządzający administruje na podstawie uchwały mojej WM.
      Czyli moja WM powierzyła mu zarządzanie, a Zarządzający co? Do niczego się
      konkretnie nie zobowiązał i wykonuje to zlecenie "na mordę", bo tak mi to coś
      wygląda? Jaki jest w takim wypadku zakres obowiązków Zarządzającego (czy wynika
      to np. z jakiejś ustawy, prawa zwyczajowego czy czegokolwiek)????
      Rety...
      Aha, dostałam też załącznik do umowy - "Prawa i obowiązki właścicieli lokali",
      też nie wiem, skąd wzięty, może np. zaakceptowany w tej uchwale WM? Jutro
      spróbuję się dowiedzieć.
      Niestety załącznika "Prawa i obowiązki zarządzającego" nie ma.
      I nigdy nie było, PJ powiedziała, że po co.
      Cd za chwilę, hej.
      • kaja99 Re: nie podpiszę tej pi-pi-pi-pi umowy, ale... he 07.07.05, 22:11
        32.na.hamaku napisała:

        > Jutro jestem umówiona z PAWiem, nie podpiszę tej podejrzanej umowy, ale, no
        > własnie: dzisiaj PJ powiedziała, że WM nie ma podpisanej z Zarządzającym ŻADNEJ
        > umowy ogólnej, istnieją jedynie indywidualne umowy PAWia z członkami WM.
        > Zarządzający administruje na podstawie uchwały mojej WM.

        I chyba dlatego chcą, żebyś się zobowiązała do płatności pewnie na ich rachunek.
        Ok, niech Ci pokażą uchwałę WM

        > Czyli moja WM powierzyła mu zarządzanie, a Zarządzający co?

        Co to znaczy "mu"?
        Wspólnota może wybrać zarząd uchwałą (również spoza właścicieli), ale musi nim
        być osoba fizyczna. Czy PAW to zarząd? Czy "konsultanci" to zarząd ?
        Coraz ciekawiej ...
        A może jest jakiś wpis w kw o zarządcy?

        >Do niczego się
        > konkretnie nie zobowiązał i wykonuje to zlecenie "na mordę", bo tak mi to coś
        > wygląda? Jaki jest w takim wypadku zakres obowiązków Zarządzającego (czy wynika
        > to np. z jakiejś ustawy, prawa zwyczajowego czy czegokolwiek)????
        > Rety...

        Zarząd może zarządzać jedynie na podstawie uwl, nie musi być umowy.
      • gosiakz NIK Delegatura w Warszawie........ 08.07.05, 07:11
        skontrolował i opublikował w BIP-ie wyniki kontroli :
        "Najwyższa Izba Kontroli zbadała gospodarkę mieszkaniami komunalnymi w latach
        2000, 2001 i pierwszej połowie 2002 roku. Kontrola objęła 20 małych i średnich
        miast. Razem 2621 budynków z 22 274 lokalami. Przygnębia już sam opis
        tego "majątku".
        Wszystkie kontrolowane zakłady budżetowe - w Górze Kalwarii, Kolbuszowej,
        Otwocku, Pasłęku, Sochaczewie, Suszu i Zduńskiej Woli (do powstania TBS i
        powierzeniu mu zarządu nad zasobami mieszkaniowymi gminy) - zarządzały także
        mieszkaniami osób fizycznych w budynkach, w których istnieje wspólnota
        mieszkaniowa. Zdaniem NIK, jest to sprzeczne z art. 7 ustawy o gospodarce
        komunalnej, który zabrania zakładowi budżetowemu działalności wykraczającej
        poza zadania o charakterze użyteczności publicznej."
        Dziwne tylko , że nie NIK warszawski nie "wziął się" za zasób mieszkaniowy
        samej stolicy !!!
    • mrozik.jarek Re: druga randka ze wspólnotą, albo Opadła Szczęk 08.07.05, 23:50

      Witam!

      Proponuję przeprowadzić kontrolę rozliczeń kosztów
      dostawy wody i odprowadzania ścieków. Każdy właściciel ma prawo
      przejrzeć takie dokumenty, np. faktury wystawione przez MPWiK.

      Pozdrawiam

Pełna wersja