jaq.ues
21.07.05, 20:53
Witam.
Mój problem jest dość zawiły i wymaga uprzedniego małego opisu sytuacji.
Jeśli możecie mi pomóc, doradzić, to proszę czytajcie dalej.
...
Należymy do wspólnoty z typu "moherowe berety", gdzie większość wspólnoty to
osoby, które mają wiele lat i nie chcą się zbytnio wtrącać w sprawy, gdzie
występują paragrafy i cyferki w szczególności będące różnicą w ich porfelach.
Zarząd jak i zarządca ( nie będący jednym z nas - zarządca licencjonowany,
zatrudniony na podstawie umowy zlecenie ), nie dawał sobie rady z lokatorami,
którzy w pewnym momencie okrzykneli ich złodziejami.
Z trójcy zrobił się duet, była przewodnicząca zarządu i zarządca, oczywiście
za wyborem "większości" lokatorów. I wtedy się zaczęło...
Na zebraniach zarządca zaczął omawiać założone wcześniej plany remontowo -
budowlane podpierając się już wcześniej sporządzonych przez różnych
wykonawców umowy. Wprowadzał ludzi w błąd podając nieprawdziwe kwoty kosztów
wykonania robót. Bez konsultacji z przewoniczącą podpisał umowę o
ubezpieczenie budynku. Dla niewielkiej rzeszy lokatorów jest opryskliwy i
bezszczelny oraz używa wobec nich obraźliwych epitetów.
...Zastanowicie się, o czym te facet pisze!!! Przecież możecie go zwolić,
wywalić na zbity pysk...
Tak owszem, mielibyście rację, gdyby nie to, że pan zarządca wykorzystuje
fakt iż w naszej wspólnocie mieszkają osoby starsze i przytoczenie im
jakiegoś paragrafu ( niekoniecznie sensownego ) wzbudza w nich strach i
bezwładność.
Zarząd z naszej strony - w tej chwili - to tylko jedna osoba. Ta osoba za
wszelką cenę stara się nam uświadomić, że nasz zarządca jest osobą nieuczciwą
i trzeba go zwolnić. Czyżby ta osoba co najwięcej krzyczy, chciała zająć jego
miejce?
Pytanie, które mnie nurtuje, brzmi:
Co z tym zrobić?
Można go zwolnić. Ale czy to możliwe?
Można go jakoś ukarać, poprzez jakąś instytucje. Ale czy są ku temu podstawy
i czy taka instytucja istnieje?
Wierze, że nie uda mi się opisać tutaj wszystkiego ale zapewniam Was, to nie
wszystko. W naszej wspólnocie wszystko jest mozliwe.
Ostatnim hitem pana zarządcy jest zwołanie zebrania lokatorów, do czego nie
ma prawa, na podstawie paragrafu umowy zlecenie, który go do tego wogóle nie
uprawnia.
Ludzie! Jak tu mieszkać.