Dodaj do ulubionych

czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność??

22.02.06, 23:21
Mam nieszczęście być członkiem wspólnoty mieszkaniowej zlozonej głównie z
ludzi starszych, którzy na każdym zebraniu, przy jakichkolwiek uchwałach
głosują zawsze tak jak siedzący obok nich sąsiedzi i przyjmują w ten sposób
wszystkie projekty uchwał zaproponowane im przez zarząd. Niestety w 80% są to
buble prawne. Czy ktoś miał już kiedyś do czynienia z sytuacją kiedy:
- wspólnota podejmuje uchwałę o zakazie wieszania kwiatków na balkonie?
- wspólnota podejmuje uchwałę o wpłaceniu kwot zaoszczędzonych z czynszów
jako 13 dodatkowej przymusowej wpłaty na fundusz remontowy zamiast zaliczyć
to na poczet przyszłych wpłat?
Otóż moja wspólnota dokładnie takie uchwały podjęła dzięki czemu:
- przez 3 miesiące byłam NAGABYWANA I ZASTRASZANA przez członków zarządu aby
usunać moje kwiatki (co według mnie ewidentnie godzi zarówno w swobodę i
wolność obywatelską jak i narusza prawo własności)
- dowiedziałam się, że "dokonałam dobrowolnego przelewu" kwoty, która była
przeze mnie nadpłacona jako dodatkowa wpłata na fundusz remontowy. A
dowiedziałam się o tym po 10 miesiącach od dokonania przelewu, gdzie moje
nazwisko zostało podane jako nazwisko zleceniodawcy. Wygląda to mniej więcej
tak, jakby bank, w którym zaoszczędziłabym jakiekolwiek pieniądze przelał je
bez mojej wiedzy na rachunek kogoś innego bo uznał, ze tamten ktoś ich
bardziej potrzebował :)

Czy ktoś ma w ogóle wiedzę na temat tego, czy tego typu uchwały sa zgodne z
prawem i czy mają rację bytu? Proszę o opinie bo już nie iwem czxy to ze mną
czy z tymi, którzy te uchwały proponują i egzekwują jest coś nie tak?
Obserwuj wątek
        • java9 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 11:34
          zgodnie z artykułem wszystko zalezy od tego, której części "zaliczek" dotyczy
          kwota przekazana na fundusz remontowy.
          Jeśli dotyczy "zaliczek" wpłacanych na częsci wspólne, to wspólnota może
          podjąć uchwałę o zwiększeniu funduszu remontowego ( nauczka na następny rok,
          aby nie akceptowac zbyt wysokiego planu finansowego),

          Jeśli dotyczy "zaliczek" związanych z lokalem, to Ty decydujesz o tym
          co chcesz z tą kwotą zrobić - masz prawo zażądać zwrotu.
          Ja bym zastanowiła się nad naliczeniem odsetek karnych...


          Poszukaj po internecie, tutaj na forum "kompetentni" milkną gdy zadaje
          się im zbyt trudne pytania i świadomi swoich braków robią się
          poirytowani,zamiast powiedzieć "nie wiem" udają, że wiedzą ale nie powiedzą
          i będą robić z Ciebie głupka ...
            • fubu5 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 12:09
              Właśnie otrzymałam informację od administratora budynku, że mogę sobie żądąć
              zwrotu tej kwoty ale wtedy i tak będę musiała zapłacić dodatkowo ponad 7 zł. od
              metra kwadratowego bo tak sobie wspólnota uchwaliła.. Nie wystarczy
              zarząfdzanie moimi prywatnymi pieniędzmi bez mojej wiedzy, informowanie mnie o
              tym po 10m miesiącach, to jeszcze mnie teraz szantażują.. po prostu PARANOJA.
              Płacę jakieś horendalne sumy co miesiąc a czuję się jakbym nie była w swoim
              własnym mieszkaniu a w jakimś woięzieniu, albo jeszcze lepiej w domu wariatów..
              Czy naprawdę WŁAŚCICIEL jest bezradny w konfrontacji z bezmyślnym i
              niedouczonym zarządem??!!
                • java9 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 14:01
                  Jeśli uchwała jest niezgodna z prawem to nawet po 6 tygodniach
                  można zaskarżyć ją do sądu - taka uchwała po prostu nie istnieje.

                  Jeśli nie poinformowano Cię skutecznie o terminie zebrania
                  ( nie odebrałaś zawiadomienia własnym podpisem bezpośrednio
                  od zarządu albo listu poleconego na poczcie)to z tego co mi udało się
                  wyszperać na różnych forach eksperckich, można unieważnić wszystkie
                  decyzje,które na zebraniu zapadły.

                  Nie wiem czy to Ty pisałaś czy ktoś inny,ale jesli nie poinformowano
                  Cię o zebraniu,a po zebraniu nie poinformowano Cię jakie tam zapadły
                  uchwały i odmawia Ci się prawa do wglądu w dokumenty wspólnoty,
                  to jest to poważne naruszenie Twoich praw jako członka wspólnoty.

                  Poszperaj sobie na tej stronie, której link Ci załączyłam wyżej,
                  poszukaj na stronach www.hetman.pl www.poradaprawna.pl
                  i na innych, które uda Ci się w internecie znaleźć.

                  www.giodo.gov.pl/266/id_art/983/j/pl/Pozdrawiam
                  tutaj też znajdziesz wiele spraw dotyczących wspólnoty :)

                  Najpierw wydrukuj i przeczytaj sobie ustawę o własności lokali,
                  tak z 10 razy,potem łatwiej jest poukładać sobie niektóre przeczytane
                  wypowiedzi.Tym sposobem można się zorientować w zasadach,
                  które funkcjonują ( POWINNY FUNKCJONOWAĆ) we wspólnocie,
                  a często w takuich wypowiedziach cytowane są orzeczenia sądu...

    • mieszkanie.i.wspolnota Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 00:37
      Wspólnota ma prawo uchwalić każdą głupotę, ale Pani ma prawo głupotę zignorować.
      Proszę spokojnie sadzić (wieszać) kwiatki, a kwotę nadpłaconą na eksploatację -
      jeśli tylko ma Pani dokument potwierdzający tę nadpłatę - potrącić sobie przy
      najbliższej wpłacie.*) Jest mało prawdopodobne, że pójdą z tym do sądu, a jak
      pójdą, to przegrają. Chyba, że przekupią sędziego.
      *) Należy pisemnie powiadomić zarząd wspólnoty o dokonanym potrąceniu - i wziąć
      pokwitowanie na kopii. Żeby potem nie mówili, że nie wiedzieli.
      • tadzio.lidzia Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 02:39
        Szanowny Panie Kalinowski ? Jak powyzsza sprawa ma sie do mojej ? Nadplaty
        zaliczek na c.o byly , uchwalami przekazano je na F.R.,powiadomien o zebraniach
        nie bylo ,z braku informacji nie zostaly zaskarzone we wlasciwym czasie ,pozew
        zlozono przeciwko WM i sad pozew oddalil motywujac "pozwany ma racje ,ale z
        uwagi na brak zaskarzenia uchwal we wlasciwym czasie /6 tyg./ oraz fakt
        wydatkowania w/w pieniedzy powodztwo oddalamy ".Pzreciez sytuacja tej Pani jest
        prawie identyczna to jak cyt."pojda z tym do sadu,a jak pojda ,to przegraja" ?
      • nati1011 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 08:22
        pozwolę sobie, nie zgodzić się z Panem.
        Pytanie jest trochę mętne. Jeżeli chodzi o nadpłąte z tytułu np co, wody lub
        śmieci (tych domowych) to ma Pan rację.

        Ale jeżeli nadwyżka powstała z tytułu kosztów zarządu - to wspólnota ma prawo
        uchwałą przeznaczyć ją na fundusz remontowy. Ma prawą też ją zwrócić
        właścicielom, obniżając niejako zaliczkę za rok poprzedni. Ma tez prawo
        zaliczyć ją do przychodów przyszłego roku - i też nie zwracać.
        • wankro Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 12:57
          fubu5 napisała:

          > Jak w takim razie skutecznie zaskarżyć tę uchwałę? Czy to, że mój podpis
          > kwitujący odebranie tego przelewu po 10 miesiącach od jego dokonania nie
          > niweczy zupełnie możliwości zaskarżenia uchwały i odebrania przeze mnie moich
          > pieniędzy?

          Czy uchwała została podjęta na zebraniu? Czy w części na zebraniu i drogą
          indywidualnego zbierania głosów?
          • fubu5 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 13:17
            Ja nawet nie wiem czy na zebraniu czy poprzez indywidualne zbieranie głosów,
            ponieważ ani nie byłam na zebraniu, ani nikt nie przychodził do mnie po podpis.
            Administrator budynku nawet robi trudności z przysłaniem mi treści tej uchwały
            i o niczym nie wiem oprócz tego, ze zostałam zmuszona do "dobrowolnej" wpłaty
            ponad 400 zł! ;(
            • java9 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 14:08
              Najpierw poproś ( NA PIŚMIE i złóż na dziennik korespondencji)
              o specyfikację tej kwoty,czyli jaka część z 400
              złotych dotyczy częsci wspólnych a jaka nadpłaty z tytułu
              opłacanych zaliczek na koszty indywidualne.
              Wtedy będziesz wiedziała czy słusznie chcesz zwrotu tej kwoty.

              Prośbę umotywuj brakiem poinformowania o zebraniu
              (poproś o kopię potwierdzenia doręczenia z Twoim podpisem),
              brakiem treści uchwał, które zapadły na zebraniu
              ( zapytaj kiedy możesz przyjść i zrobić sobie kopie)
              i delikatnie zasugeruj, że w innym przypadku wniesiesz sprawę do sądu
              o :
              unieważnienie zebrania,
              uniewaznienie uchwał,
              naruszenie prawa właściciela wynikającego z ustawy
              (kontrola pracy zarządu)

              Poproś o odpwiedź bez zbędnej zwłoki w ciagu 14 dni - powołaj się
              na przepisy z Kodeksu postepowania administracyjnego.

              Jak to nie poskutkuje to idź do sądu, inaczej naszarpiesz się
              niepotrzebnie a moherowych beretów i tak nie przekonasz,
              że zarząd to nie jest władza absolutna i podlega kontroli
              takiego zwykłego szarego obywatela jak Ty, bo jesteś członkiem wspólnoty.

    • nati1011 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 08:27
      W zasadzie, Wspólnota cały czas ingeruje w pani prywatność. Pytanie na ile jest
      to uzasadnione. Sądzę, że z kwitkami, to już przesada. Bywają jednak uchwały,
      któe ograniczają prywatność właścicieli. Np regulamin porządkowy może zakazać
      wyprowadzania piesków na trawnik, co wielu uzna za bulwersujące.

      Jeżeli chodzi o nadpłaty proszę przeczytać komentaz do pana Kalinowsiekgo.
      • java9 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 11:40
        No uchwała rady miasta nie mówi nic na temat wyprowadzania psa na trawnik,
        mówi natomiast o sprzątaniu po piesku i zakazie wyprowadzania go na plac
        zabaw dla dzieci.

        Czy na taki trawnik mogą wejść inni poza pieskiem ?
        Jeśli tak, to rzeczywiście zapis w regulaminie jest totalną bzdurą,
        bo przed czym chroni trawnik - napewno nie przezd zadeptaniem....
        a obowiązek sprzątania jest...

    • pilot555 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 14:32
      Nie zataję że jestem członkiem tak nie lubianych Zarządów Wspólnot. Ale w
      kontekście umieszczania kwiatków na balkonie lub parapetach. A może Wspólnota
      ma już jakieś przykre doświadczenia z tymi kwiatkami np:
      - podlewając kwiatki woda leje się po świeżo położonym kolorowym tynku
      - przelewająca woda dostaje się na balkony niżej położone i ktoś do Zarządu lub
      Zarządcy się skarżył
      - może żle przymocowana doniczkaspadła ( na chodnik, ulicę ) i spowodowała
      zagrożenie. itd
      Na temat uzasadnienia tej uchwały nic w poście nie ma.
      • java9 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 14:40
        a nie wystarczy zapis, że trzeba taką donicę przymocować ?
        wspólnota może dochodzić odszkodowania od właściciela lokalu,
        który spowodował szkodę - taki zapis tez powinien być w regulaminie...

        u mnie jest zapis, że w garażu nie mogę naprawiać samochodu w tym,
        wymienić koła - jak mam kapcia na parkingu to mam sobie wyturlać
        samochód z podziemnego garażu własnymi "ręcami" ? :)))

        • pilot555 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 15:30
          Jeszcze raz podkreślam słowo "prywatność". A jak któryś z właścicieli zamiast
          kwiatków powiesiłby kolorowe sznurki z aluminiowymi puszkami po piwie na
          wysokości swojego balkonu jako dekoracja to jest to w dalszym ciągu tylko
          prywatne A może te kwiatki były such nie podlewane i szpeciły blok
            • pilot555 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 16:04
              Odnośnie kolorów zasłonek to poddaję się. A tak poważnie będąc członkiem
              Zarządu często zdarza się że mam do wyboru wręcz przeciwstawne propozycje
              członków Wspólnoty. Z okazji zabiegów pielęgnacyjnych drzew usłyszałem :" no
              tak będziemy żyć jak na pustyni" a dla przeciw wagi ostatnio (pani z 2 piętra,
              do którego drzewo nie sięga) "czy nie moznaby ściąć (jeden jesion wśród
              wysokich topoli) tego małego drzewka bo jak okiem sięgnąć to zieleń, zieleń , a
              ogóle to chodnika nie widać". Czasami zgrzyt zębów, czasami śmiech
                • de_la_hoya Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 21:38
                  java9 napisała:

                  >
                  > Ta pani napewno nie mieszka na Ursynowie :))
                  >
                  > Na ścięcie drzewa trzeba mieć pozwolenie - po co zaraz śmiech,
                  > jak coś wbrew prawu to i argument sensowny się znajdzie ?
                  >


                  Stary Żoliborz wita!
                  Jak spiewal Muniek Staszczyk "zielony zoliborz, piep..ony żoliborz..."; na
                  naszym "podworku" rosna stare drzewa ktore sa pod opieką konserwtora zeleni, jak
                  gałęzie sie łamały, spadały na chodniki lub właziły w okna to konserwator (po
                  ponad roku proszenia) wydał zgode na przycinke tzn 10-15 cm kazdej gałęzi hahaha
                  ale wracając do sprawy, jak w koncu (po burzy w lipcu 2005) zaczelismy
                  przycinac gałęzie to wszyscy jęczeli ze jest łyso, ze teraz to złoślwie kazali
                  tyle wyciąc itp; wczeniej wiekszosc z tych osob podlewalo te drzewa kwasem i
                  cholera wie czym zeby uschły bo zasłaniają im słonce, chodnik itp
                  moim zdaniem ludzie sa poprostu debilami i trudno im dogodzic, tak zle i tak
                  niedobrze... u nas ze wszystkim tak jest, wiadomo ze nie zrobimy wszystkim dobrze...
                  • java9 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 23:30
                    a to prawda, że ludzie nie myślą i zamiast popatrzeć na sprawę
                    obiektywnie,kierują się tylko tym co akurat w danej chwili jest dla nich
                    wygodne.talki kraj i tacy ludzie - brak zasad i czytelnych zapisów w ustawach,
                    kodeksach itd + klapki na oczach właścicieli = wspólnota mieszkaniowa.
        • fubu5 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 17:05
          Wszystko chyba jednak zależy od ludzi zamieszkujących dany blok (lub dom..) Na
          Saskiej kępie na przykład był nawet ogłoszony konkurs na najlepiej wyglądający
          balkon, najbardziej zadbany itd. Zaś w bloku, w którym mnie przyszło mieszkać
          (a sama sobie ten blok wybrałam ze względu na okolicę i układ mieszkania) zdaje
          się, że przemieszkują tylko po PRLowscy robotnicy, którym państwo podarowało
          dach nad głową. A teraz, na emeryturach wymyślają głupoty ciesząc się, że
          wszyscy razem mogą zmieniać świat.. żenada!
      • fubu5 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 16:57
        Ale balkon nie jest częścią wspólną nieruchomości, a idąc tym tokiem, że
        wspólnota może mi zakazywać bądź nakazywać wystrój mojej własności, to
        spodziewać się można, że już wkrótce kolor płytek w moim przedpokoju nie
        pasujący do tych na klatce a widoczny podczas otwierania drzwi spowoduje
        uchwałę wspólnoty nakacującą mi ich zmianę..
        • java9 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 23.02.06, 17:34
          hmmm, z tymi balkonami to jest generalnie jakaś paranoja.
          są wyroki SN, że balkon przynalezy do lokalu mieszkalnego
          i kosztami remontu balkonu obciążony jest ten, kto z niego korzysta
          (słusznie chyba)- nigdzie tylko nie jest wyraźnie napisane,
          czy np balustrada balkonowa należy do właściciela mieszkania
          czy części wspólnej budynku - ma to znaczenie w przypadku
          gdy chcesz sobie balustradę zmienić
          ( czy ty pokrywasz koszty czy wspólnota),
          lub ją zagospodarować zielenią.

          Oczywiście wspólnocie najwygodniej powiedzieć,
          że koszty remontu pokrywasz Ty ale na swoim balkonie kwaitków
          powiesić nie możesz.

          Wiesz co ja bym zrobiła...poprosiłabym zarząd na piśmie o wyjaśnienie
          czemu ma służyć taki zapis, jeśli temu aby nie spadły donice komuś
          na głowę, to w nosie miałabym taką uchwałę, zamocowała solidnie
          skrzynki na balkonie i posadziła kwiatki.

          Mogą być inne przyczyny np stary balkon, który może się zawalić ;)

          Inaczej sprawa wygląda,gdy chcesz sobie wykuć dziurę na ścianie
          balkonu i przymocować kratkę...to już są części wspólne (elewacja).

          Na pocieszenie powiem Ci, że u mnie głosowana była uchwała na temat koloru
          żaluzji antywłamaniowych, dodatkowo obwarowana tym, że mają być
          zamontowane w ościeży okiennej( czy jakoś tak)a nie na elewacji...
          wszystko w ramach utrzymania jednolitej kolorystyki i estetyki budynku ...
          to akurat jestem w stanie zrozumieć...
          no ale zakaz sadzenia kwiatków na balkonie...ciekawa jestem jak
          Ci uzasadniają cel tej uchwały...


    • ola396 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 24.02.06, 18:01
      Jak czytam te posty to odnosze wrażenie, że każdy walczy z każdym. Zadajcie
      sobie pytanie co to jest Wspólnota Mieszkaniowa (nie chodzi mi o definicję
      ustawową), tak całkowicie na logikę. To ogół właścicieli lokali znajdujących
      się w jednym budynku (czasami w kilku). Członkowie wspólnot często narzekają na
      uchwały podjęte we wspólnocie, ale przecież to nie zarząd je uchwala ani
      zarządca tylko sami członkowie wspólnoty, czyli każdy właściciel ma swój wkład
      w każdej uchwale. Wspólnota to takie "małe państewko", w którym obowiązują
      pewne reguły - narzucone częściowo prawem ogólnym, a częściowo uchwałami
      podejmowanymi przez CZŁONKÓW WSPÓLNOTY-WŁAŚCICIELI MIESZKAŃ I LOKALI
      UŻYTKOWYCH. Ogólne prawo mówi, że zebranie wspólnoty odbywa się przynajmniej
      raz w roku w pierwszym kwartale (to rozliczeniowe). Każdy kto jest członkiem
      wspólnoty powinien o tym wiedzieć, tak samo jak kazdy wie, że trzeba rozliczyć
      się ze skarbówką do końca kwietnia każdego roku. Dlaczego członkowie wspólnot,
      w których zarządy są delikatnie mówiąc kiepskie, sami nie dowiadują się o
      termin zebrania (oczywiście obowiązkiem zarządu jest zawiadomić, ale nie
      zaszkodzi odrobina inicjatywy właścicieli). Rzeczywiście uchwały są czasami
      bzdurne, ale w pewien sposób regulują też wspólne życie w jednym budynku. Są
      też wolą większości, więc w jakiś sposób mówią o tym co chce znaczna część tej
      niewielkiej społeczności. To tak jak wybory. Decyduje większość kto będzie
      rządził, a tym samym jakie wejdą przepisy. Uchwały są podobnym sposobem
      rządzenia z tą różnicą, że regulują zasady współżycia znacznie mniejszej
      społeczności. Nauczmy się rządzić podczas podejmowania uchwał, a nie gdy one
      już zapadną. Dużo osób mówi o zaskarżeniu uchwał. Proszę jednak pamiętać, że
      właściciel skarżąc wspólnotę skarży też samego siebie, bo też jest członkiem
      tej wspólnoty i miał swój udział w głosowaniu nad uchwałą. Często nie trzeba
      walczyć, a jedynie rozmawiać i przytaczać argumenty, ale żeby to mogło nastąpić
      właściciele muszą się kiedyś razem spotkać. Dobrą okazją są zebrania WM. Łatwo
      krytykować i narzekać, gorzej dać rozsądne rozwiązanie, które zadowoli
      wszystkich właścicieli tworzących wspólnotę. Projekty uchwał przygotowywane
      przez Zarządy WM z reguły wynikają ze znacznie większej wiedzy o nieruchomości
      niż ma pojedynczy członek tej wspólnoty, ale nie muszą być ostateczne. To
      zależy od większości właścicieli czy treść projektu danej uchwały odpowiada im
      czy nie i co należy zmienić. Tak jest w naszej wspólnocie i muszę powiedzieć,
      że na zebraniach dochodzi do bardzo pożądanych dyskusji (nie kłotni, ale rozmów
      z których wynikają zmiany w projektach uchwał). Ci co nie przychodzą na
      zebrania sami są sobie winni, jeżeli nie podoba się im to co zostało uchwalone.
      Co do prywatności, która była poruszona na tym forum, to i tak jest ona
      ograniczona np. przepisami - nie możesz we własnym mieszkaniu hałasować (choć
      może dla Ciebie będzie to np. słuchanie muzyki, ale dla innych moze to być
      hałas nie do zniesienia), bo ktoś wezwie policję i wlepią Ci mandat. Powiesz
      wtedy, że to twoje prywatne mieszkanie i możesz robić co Ci się podoba. Chyba
      nie. Oczywiście sa pewne granice i konieczna jest pewna logika i zrozumienie,
      bo inaczej życie we wspólnocie byłoby straszną udręką.
      A tak swoją drogą fubu5, dowiedziałaś się po 10 miesiącach o tym, że "zniknęły
      Ci pieniądze"? Nie kontrolujesz jakie przysyłają Ci rozliczenia i co dzieje sie
      z nadpłatami? Ja bym sobie na to nie pozwoliła.
      • fubu5 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 24.02.06, 19:26
        Otóż ja nie szukałam dziury w całym. Nie wiem czy ktokolwiek przypuszczałby, że
        można sobie dysponować czyimiś pieniędzmi i ja również nie przypuszczałam. nie
        dostałam rozliczenia, z którego wynikałoby, że na moim rachunku powstała
        nadwyżka i prawdopodobnie zarząd wspólnoty mial powód, dla którego nie
        poinformował mnie wcześniej. Nie dostałam nawet informacji, że podjęta została
        jakakolwiek uchwała zwiększająca i tak już chorendalne wpłaty na FM. Skąd
        mogłam wiedzieć? Ale też nie widzę powodu, dla którego to ja miałabym się teraz
        tłumaczyć..

        Ale ma Pani rację.. wspólnota to jest takie małe państwo.. a jego obywatelami
        są ci sami bezmózgowcy i niedouczeni kombinatorzy, którzy podejmują decyzje też
        w tym prawdziwym, konstytucyjnym państwie, w którym wszyscy mamy nieszczęście
        zamieszkiwać, bo im wolno, bo mogą stworzyć większość, która narzuci swoje
        durne i niedorzeczne przepisy mniejszości. I dlatego zarówno Pani jak i ja
        spotykamy się codzień z komedią rozgrywaną przez Sejm RP, żenującą do granic
        możliwości i przynoszącą wstyd już nie tym idiotom, kórzy sobie takich
        przedstawicieli wybrali (powtarzam, bo stworzyli większość, dzięki czemu mieli
        choć chwilę radości!) bo w końcu głupiego nikt nie rozliczy z jego
        postanowień.. w końcu jest głupi. To my wszyscy musimy w tym żyć i umierać. A
        Pani mi mówi, że to ja sama sobie decyduję o losach społeczeństwa, w którym
        żyję?? Więc Pani również. Gratuluję więc podejmowanych decyzji.

        Idealizm przechodzący w głupotę. Jeszcze raz gratuluję!
      • java9 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 24.02.06, 21:02
        Święta racja, niestety ludzie nie interesują się sprawami wspólnoty zanim
        zapadną decyzje, reagują dopiero po fakcie, a te kilka osób, które mają
        świadomość jakie mogą zapaść decyzje i jakie bęą tego konsekwencje
        nie ma siły przebicia - bo w opinii wielu, sieją ferment i szukają dziury w
        całym.

        Tu nie chodzi o to, że wolnoś Tomku w swoim domku, bo nalezy liczyć się z
        innymi właścicielami, którzy są członkami wspólnoty.
        Rzeczywiście, bez względu na godziny ciszy nocnej każdy może wytoczyć sprawę
        uciązliwemu sąsiadowi - dla jednych powodem będzie glośna muzyka, dla innych
        tupanie sąsiada a dla kolejnych remont w mieszkaniu.Po co więc w regulaminach
        durne zapisy, np takie że remony mogą odbywać się tylko w dni powszednie w
        godzinach 9-17 skoro jest to zapis martwy, bo wbrew przepisom ?

        Oczywiście decyduje wola większości, bo to taka demokracja w małym wydaniu,
        nie zmienia to faktu, że nie zawsze większośc ma rację,często działa wbrew woli
        mniejszości, która również ma swoje prawa wynikające z przepisów wyższych niż
        uchwała wspólnoty.Tak jak napisałaś, decyduje większść a zaskarżenie uchwały
        powoduje "koszty" dla wszystkich, nawet dla tych, którzy głosowali przeciw,
        świadomi ewentualnych konsekwencji.
        I to mnie wkurza....

        Nie widzę sensu w zapisach pt zakaz wieszania kwiatków na balkonie, tak jak nie
        widzę sensu w zgłaszaniu ochronie tego, że mam remont w mieszkaniu, czy
        mieszkanie wynajmuję.
        Co to daje ? przeciez ochrona ma swoje zadania i nie polegają one na pilnowaniu
        ekipy remontowej właściciela mieszkania, bo to on jest odpowiedzialny za to,
        aby jego ekipa nie poczyniła szkody wspólnocie - zapis zobowiązujący
        właściciela to pilnowania swoich "gości" i procedura, jak to zrobić - ma sens
        ( np zapis, że jesli ekipa wnosi swoje "klamoty" do budynku, to właściciel
        pilnuje, aby nie uszkodzili ścian, pilnuje aby zamykali za sobą drzwi itd)

        Wystarczy zapis, że właściciel ma obowiązek dopilnować najemców swojego lokalu,
        aby nie wykraczali poza zapisy w regulaminie ( np nie wsytawiali butów,suszarek
        z ubramiami,śmieci na części wspólne)
        bo to właściciel odpowiada za szkody poczynione przez swoich lokatorów.

        Po co tworzyć "szczegółową księgę" ograniczjącą wolność i naruszającą
        prawo do prywatności ?
        • ola396 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 26.02.06, 19:57
          Macie w dużej części rację, choć fubu5 niepotrzebnie wprowadza mało przyjemne
          słownictwo (idealizm przechodzący w głupotę). To jest tylko dyskusja, która ma
          pomóc w rozwiązywaniu problemów, a nie wywoływaniu niepotrzebnych zwad. Ja
          natomiast niczego nie idealizuję. Mieszkam we wspólnocie, gdzie zapadały
          pierwsze uchwały w moim przekonaniu niekorzystne dla wspólnoty.
          Początkowo "zarządca" manipulował wspólnotą, a od swoich sąsiadów słyszałam,
          żebym nie martwiła się na zapas. Wtedy byłam w mniejszości. Ale tak jak fubu5
          nie godziłam się z tym co się działo. Zaczęłam więc działać. Kilka miesięcy
          trwało moje tyranie tj. rozmowy z sąsiadami, organizowanie spotkań i
          tłumaczenie, że tak jak jest nie może być, bo to my - właściciele mamy rządzić -
          podejmować nasze wspólne decyzje, a nie zarządca będzie nam narzucał. Zostało
          zorganizowane wkońcu zebranie wspólnoty, na którym było głosowanie o zmianie
          zarządcy (nie miałam zielonego pojęcia jaki będzie jego efekt). Ale udało się i
          zmieniliśmy zarządcę i jak na razie uważam, że jest OK. Więc jeszcze raz
          twierdzę, że niczego nie idealizuję, ale to co mi się nie podoba, zamiast
          narzekać, próbuję zmienić. Efekty są różne, czasami triumfuję, a czasami
          rzeczywiście rozkładam bezradnie ręce, ale przynajmniej wiem, że zrobiłam
          wszystko, żeby do pewnych sytuacji nie dopuścić.
          Nie twierdzę, że regulaminy są dobrze pisane, nie do końca też jestem
          przekonana czy w ogóle są potrzebne. Zapisy o wieszaniu kwiatków bądź nie, może
          są słuszne może nie, przyjmuję, że jest jakieś logiczne uzasadnienie tego
          zapisu. Trudno się ustosunkować znając tylko wypowiedź jednej strony. A co do
          zgłaszania ochronie, że ma się remont w domu, to mam mieszane uczucia. W pewnym
          sensie ma to swoje uzasadninie - np. żeby ochrona nie wzięła ich za włamywaczy
          (właściciele często ekipom dają klucze i zostawiają ich we własnym mieszkaniu
          bez opieki). Oczekujecie odpowiedzi "TAK" lub "NIE" na zadawane pytania czy
          wątpliwości, ale to wszystko zależy od sytuacji w danej wspólnocie. U nas było
          włamanie, a sąsiad włamywaczy wziął za ekipę remontową (nie obrażając nikogo
          kto zarabia na życie wykonując remonty-nie miałam takiego zamiaru). Może więc
          warto, żeby ktoś wiedział o tych remontach? Może.
          Pozdrawiam
            • java9 Re: To się naprawdę zdarzyło 26.02.06, 22:25
              No to co to za ochrona, która nie reaguje w takich sytuacjach ?
              Powinien być zapis w umowie ( standardowo ), że ochrona ma obowiązek zwracać
              uwagę, gdy ktoś targa jakieś paczki....
              no ale nie dziwię się takiej sytuacji, gdy większośc firm ochroniarskich działa
              tak jak działa - pracownicy ochrony są na miejscu rotacyjnie, nie znają
              zwyczajów i właścicieli...

              to wszystko kwestia zapisów - ciekawe ilu spośród właścicieli wogóle interesuje
              się treścią takich umów....
          • java9 Re: czy uchwały mogą ingerować w moją prywatność? 26.02.06, 22:30
            Rozumiem intencję takich działań, ale w tej sytuacji dochodzi do
            absurdów,poniewaz powinno się zgłaszać dostawcę pizzy, konsultanta sieci
            kablowej, montaż szafek kuchennych, wizytę siostry,która przyjedzie podlać
            kwiatki...jak ktoś chce się włamać to i tak to zrobi.

            Problem w tym, że jakoś taka złodziejska ekipa dostała się na klatkę
            i ktoś ich wpuścił.To wszystko kwestia podejścia pozostałych lokatorów -
            wpuszczają na klatkę każdego kto tylko o to poprosi
            ( a przeciez zapłacili za domofony,które w tej sytuacji do niczego się nie
            przydają), pozwalają na wejście do budynku każdej przypadkowej osobie, która
            wchodzi razem z nimi,a ochrona zamiast monitorować wejścia i robić solidne
            obchody, siedzi i dłubie w nosie....
            • wankro Nie chcę mieszkać w getcie. 26.02.06, 23:29
              Ja też nie chcę mieszkać w getcie.
              Żadne bzdurne zapisy w regulaminach, statutach nic nie pomogą. Członkowie
              wspólnot mieszkaniowych muszą się poczuć jak właściciele i zachowywać się jak
              właściciele.
              Te wszystkie bzdurne nakazy, zakazy są po to, by właściciel czuł się jak mysz
              pod miotłą i łba nie próbował wychylać, bo dalej jest kolejna zastawiona
              pułapka.
              U nas nawet kwiatów właściciele nie mogą mieć na korytarzach, a zarząd bez
              zgody właścicieli może stroić nasze korytarze - wizytówki ( czyli wejściowe)
              nawet w otwarte kosze na śmieci, przykręcone śrubami do podłoża.
              Wiem, że wielu właścicieli protestowało. Każdemu mówiono, to tylko pani, panu
              się nie podoba. Wszyscy chwalą.
              Cieszcie się Właściciele,że jeszcze są tacy, którzy za Was myślą i łaskawie za
              Wasze pieniądze chcą coś robić. Co? To Was nie powinno obchodzić.
              Szkoda, że pewnie ci właściciele, którzy powinni to przeczytać na forum nie
              zaglądają.
                  • java9 Re: Nie chcę mieszkać w getcie. 28.02.06, 10:48
                    eee nie przesadzaj, nikt tutaj nie mówi o tym,
                    że nie chce respektować praw sąsiadów ...
                    tu jest tylko mowa o tym, jak bardzo te prawa są naruszane
                    i jak durne zapisy znajdują się w regulaminach.

                    Normalną rzeczą wydaje mi się zakaz np wystawiania butów na klatkę,
                    suszenia prania, wystawiania worków ze śmieciami i zagracania części
                    wspólnych.Normalną rzeczą wydaje mi się zakaz dziurawienia ścian częsci
                    wspólnych na wieszanie obrazków kwiatków itp.
                    Normalną rzeczą wydaje mi się zakaz udostępniania kodów wejściowych
                    osobom postronnym,czy zakaz wpuszczania na klatkę osób obcych,
                    domokrążców,komiwojarzerów ;), akwizytorów ...

                    ale do łez doprowadzają mnie zapisy pt.
                    zakaz wystawianai kwiatków na balkon
                    ( bo kolorystycznie mogą nie pasować do elewacji),
                    zakaz stukania młotkiem w godzinach innych niż 9-17 w tygodniu
                    ( ale w kotlety walić do 22 mogę i kruszyć lód do drinków ;),
                    nakaz zgłaszania ekipy remiontującej mieszkanie, malarzy,
                    glazurników, hydraulików,
                    a dostawców pizzy, masażystów i pani do sprzątania już nie ???

                    U mnie nawet wpisano nakaz wycierania obuwia, kółek od rowerów
                    i kółek wózków dziecięcych przed wjazdem do klatki - buty ok
                    zawsze to robię, ale kółka w wózku dziecięcym jak wyczyścić ?
                    patyczkiem czy mam nim potrząsać, aż dzieciak z wózka wypadnie ?

                    a czy przed wjazdem do garażu równiez powinnam obczyścić koła samochodu ?

                    jesli jest zakaz brudzenia na klatce i każdy am po sobie sprzątać,
                    to po co wynajmowac ekipę sprzątającą ?
                    ja rozumiem, że jak się komuś coś na klatce wyleje, albo wynosi
                    choinkę i naśmieci to powinien posprzątać (przynajmniej ja tak robię),
                    ale nie popadajmy w paranoję...

                    czekam tylko, aż w którymś regulaminie pojawi się zakaz puszczania
                    bąków w windzie jednym ciągiem wpisany do punktu o zakazie palenia
                    w windach,drapania scian i niszczenia innych sprzętów znajdujących się
                    na częściach wspólnych :)))
                    • wprost5 Co warte prawo bez możliwości egzekucji? 28.02.06, 11:52
                      Temat wdzięczny, tylko nie rozumiem, co to ma wspólnego z prywatnością, w
                      każdym razie ostatnie posty tego wątku.
                      U Javy chyba zarządca wysila łepetynę, co by tu jeszcze dopisać do regulaminu
                      wspólnoty i każdego dnia coś nowego wymyśla. Oczywiście, papier zniesie
                      wszystko, ale co po zapisie, którego nie można wyegzekwować. Pomijając
                      niemożność realizacji, jak zauważa Java, niektórych z nich, to jak ukarać
                      kogoś, kto nie oczyści kółek wózka z błota przed wejściem na klatkę?
                      Podejrzewam, że sa to raczej nieszkodliwe pobożne życzenia, niektóre jak
                      najbardziej słuszne np. nieudostępnianie osobom obcym kodu wejściowego. Być
                      może, zarządca zaklada, że w owym budynku moga zamieszkac osoby, ktore nie
                      znaja podstawowych zasad funkcjonowania w zbiorowości.
                      Z drugiej strony zauważyłem u zarządcy Jave ( w każdym razie tak wynika to z
                      jej postów) braku wiedzy lub chęci do załatwienia rzeczy bardziej
                      findamentalnych jak rozliczanie mediów. Ale tak się często zdarza, że osoba
                      kiepska w jakieś klocki nadrabia miną w błahostkach.
                      • java9 Re: Co warte prawo bez możliwości egzekucji? 28.02.06, 12:06
                        Jak najbardziej możliwość "egzekucji" została przewidziana...
                        kary porządkowe w wysokości 100 do 1000 złotych możliwe
                        do nakładania przez zarząd :)))))
                        oczywiście taryfikatora zabrakło ;)

                        Ja myślę, że należałoby tam dopisać jeszcze publiczne
                        chłostanie na naszym dziedzińcu w ramach upomnienia,
                        przez wybitnie przestrzegających regulaminu.

                        Media są "w toku" :)

                        a zapisy w regulaminie,większość tych bzdurnych częściowo pochodzi
                        z szablonów dostępnych w internecie...
                      • java9 Re: Co warte prawo bez możliwości egzekucji? 28.02.06, 12:11
                        A z prywwatnością mają dużo wspólnego - co kogoś obchodzi,
                        że będę miała u siebie remontującą ekipę,albo że wynajmuję
                        komuś mieszkanie ?
                        Wspólnota jako osoba trzecia nie ma prawa wglądu do dokumentów
                        i nie ma prawa znać danych tych osób...
                        Właściciel odpowiedzialny jest za zachowanie osob,
                        które wpuszcza na teren wspólnoty i taki zapis jest OK.
                          • wprost5 Regulamin w "toku" 28.02.06, 13:42
                            Już Cię widzę, jak z wypiekami na twarzy zapamiętale go studiujesz! Chyba nie
                            dopuścisz do jego uchwalenia, bo jeśli do tego dojdzie, to pozostanie tylko sąd!
                            • java9 Re: Regulamin w "toku" 28.02.06, 14:01
                              :))))) już go wystudiowałam :)
                              wypieki na twarzy,łzy z radości,
                              efekty "akustyczne niecenzuralne" ze złości,

                              wertowanie internetu nt podawania informacji o wynajęciu mieszkania ( ustawa o
                              ochronie danych osobowych, obowiązki administratora itd),
                              godziny ciszy nocnej w KC i KW a zakłócanie całodobowe spokoju

                              jeesu ja się wykończę :))

                              co ja mogę,jeśli jestem jedną z 2 (DWÓCH) osób,
                              które zainteresowały się regulaminem ?
                              reszta ma wszystkio w głębokim poważaniu, uznała, że zarząd jest
                              od czarnej roboty (mimo, że prosili kilka tygodni temu o uwagi,
                              bo tworzą regulamin),
                              debata nad regulaminem podczas zebrania pochłonie pewnie połowę czasu,
                              bo reszta to standardowe zebraniowe roczne papiery - ciekawe czy CATERING
                              będzie ;)

                              Ja uparta jestem i łatwo się nie zrażam, ale przypuszczam, że część
                              osób została zniechęcona zachowaniem jednej z osób w zarządzie - komentarze
                              pod nosem , głupie uwagi i miny ... na jednych działa to zniechęcająco
                              ( starają się nie przeszkadzać i schodzą z drogi) a u innych wzmaga się
                              czujność ( tak jak u mnie),no bo jak ktoś mnie zniechęca, znaczy,
                              że nie chce abym się interesowała, tylko ciekawe "dlaczego" ? :)))
                              • wprost5 Re: Regulamin w "toku" 28.02.06, 14:37
                                Java, rzeczywiście jak ktoś napisał, musisz chyba szukać domku pod lasem, bo
                                inaczej się wykończysz!

                                Radzę na chwilę o tym kołchozie zapomnieć, pomyśl lepiej o jakimś dobrym
                                Cateringu!
                                • java9 Re: Regulamin w "toku" 28.02.06, 14:50
                                  :)))))

                                  z jednej strony powinnam na to machnąć ręką.

                                  Ale z drugiej, jak sobie ustanowimy takie durne zapisy
                                  to strach będzie nos z domu wyściubić na klatkę,
                                  bo a nóż widelec jakieś prawo osiedlowe złamię
                                  i z kar regulaminowych się nie wypłacę a o licytacji
                                  mieszkania już nie wspomnę - a mam prawo podejrzewać,
                                  że będę pierwszą osobą,która takie kary dostanie.

                                  np za tupanie na klatce po 17,00 - jak wytłumaczę,
                                  że oczyszczałam regulaminowo buty i że to nie jest młot
                                  pneumatyczny tylko ja tak ciężko stąpam ?,
                                  albo np przyjedzie do mnie wujek z Zadupia,ubrany jak ekipa
                                  remontowa,jak udowodnię, że to nie jest pan od przestawiania
                                  ścian i dlaczego nie zgłosiłam tej wizyty ochronie ?

                                  kara za karą się posypie a ja będę chłostana na dziedzińcu
                                  jak ta męczennica co to wszystkim dziurę w brzuchu wierci... ;)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka