"Zakłócam" ciszę nocną

27.03.06, 15:16
Czy w tym kraju człowiek ma prawo do robienia imprez we własnym mieszkaniu?
Ostatnio dostałam pismo od wspólnoty mieszkaniowej z "prośbą" o nie robienie
imprez (do tej pory od listopada: parapetówa, Sylwester, Ostatki, Imieniny
mojego narzeczonego + 2 imprezy bez okazji - wszystko w weekend). Czy oni nie
przesadzają? Przecież to nie są żadne burdy pijackie, nikt się nie bije, nikt
nie zaczepia sąsiadów. Muzyka wcale nie jest głośno (stare budownictwo i
cienkie ściany - tylko dlatego muzykę słychać u sąsiadów), imprezy kończyły
sie koło 1:00 - 1:30 w nocy. No chyba nie jestem aż taka straszna jak mi
zarzucają.
Ja nie chodzę i się nie skarżę jak dziecko sąsiadów beczy przez pół dnia, czy
sąsiad telewizor głośno właczy bo rozumiem, że to jest blok i do pewnych
rzeczy trzeba się przyzwyczaić.
Ciekawa jestem jak do takich spraw podchodzi się w innych wspólnotach.
Pozdrawiam
chania
    • okemot Re: "Zakłócam" ciszę nocną 27.03.06, 15:53
      Porównanie płaczącego dziecka do imprezy jakoś mnie nie przekonuje. No chyba,
      że specjalnie dzieciaka leją po nocy żeby Ci życie uprzykrzyć...
      • dobud Re: "Zakłócam" ciszę nocną 27.03.06, 19:00
        Impry można robić w pabie, a przedszkoli całodobowych jeszcze nie
        ma.........chyba że Dom Dziecka :-(
    • sensorek Re: "Zakłócam" ciszę nocną 27.03.06, 21:31
      Wracaj do Burakowa, chaniu
    • wilga52 Re: "Zakłócam" ciszę nocną 27.03.06, 22:03
      Jeżeli mieszkasz w budynku wielorodzinnym i przed imprezą nie uprzedziłaś
      innych mieszkańców, że będziesz miała gości, mało tego nie zaprosiłas sasiadów
      na parapetówkę, mało tego fałszowałaś przy śpiewaniu, to wybacz ale musisz
      przestrzegać regulaminu porządku domowego i ustawy o zachowaniu ciszy nocnej.
    • hiacynta100 Re: "Zakłócam" ciszę nocną 27.03.06, 22:15
      chania napisała:

      > Czy w tym kraju człowiek ma prawo do robienia imprez we własnym mieszkaniu?
      Masz prawo, do godziny 22-giej, potem powinna zastukac do Ciebie Straż miejska
      z mandatem
      > Ostatnio dostałam pismo od wspólnoty mieszkaniowej z "prośbą" o nie robienie
      > imprez (do tej pory od listopada: parapetówa, Sylwester, Ostatki, Imieniny
      > mojego narzeczonego + 2 imprezy bez okazji - wszystko w weekend).
      ....imprezy kończyły
      > sie koło 1:00 - 1:30 w nocy.
      Taak drobiazg, 6 imprez na 5 miesiecy do 1,30 w nocy.
      > No chyba nie jestem aż taka straszna jak mi
      > zarzucają.
      Jesteś
      > Ja nie chodzę i się nie skarżę jak dziecko sąsiadów beczy przez pół dnia,
      Naprawdę nie widzisz różnicy?

      > Ciekawa jestem jak do takich spraw podchodzi się w innych wspólnotach.
      > Pozdrawiam
      > chania
      Masz kochaną wspólnotę, zamiast nasłac na Ciebie Straż Miejską wysłali pismo.
      ale mogą to jeszcze zrobic podobnie jak zarządac zlicytowania twojego
      mieszkania i eksmisji
    • pciucha Re: "Zakłócam" ciszę nocną 28.03.06, 14:12
      dziękuj Bogu ze trafiłas na tak wyrozumiała wspólnotę!!!!
      Osobiście popieram Twoich sąsiadów - mio sąsiedzi (pod moim mieszkaniem) robią
      takie imprezy co 2 tygodnie... Na razie wysyłam do nich ochronę
      • chania Re: "Zakłócam" ciszę nocną 28.03.06, 17:22
        ufff....czyli są jeszcze gorsi ode mnie .....
        • xxxll Re: "Zakłócam" ciszę nocną 28.03.06, 21:29
          chania napisała:

          > ufff....czyli są jeszcze gorsi ode mnie .....


          Nikt tego nie napiasał oprócz Ciebie. Widze bierzesz przykład z Serafina666,
          Babczyka czy grandiego dla własnego uzytku doraniasz teorie , w którą sama nie
          wieżysz. Zobaczymy jak się będziesz zachowywać gdzy wyjdziesz za mąż , będziesz
          miała dzicie to ...wyprowadzisz sie do mamy , bo sąsiad kupił lokal i
          pzrapetówka, sylwester,... a ty zapragniesz ciszy od 22:00.
          • amigo9 Re: "Zakłócam" ciszę nocną 29.03.06, 00:33
            Nie przesadzajmy. Mam dwójkę dzieci, w tym 4-miesięcznego malucha i przy nim
            była impreza do 4 rano (może nie ogromna i może nie strasznie hałaśliwa, ale
            impreza). Ze swojego osiedla - jest człowiek który ma również malucha i jemu
            przeszkadza wszystko, chciał ograniczyć remonty (zazwyczaj drobne prace
            wykonywane przez właścicieli, jak wrócą z pracy, czyli np. o 20) do godz. 19. On
            ma mieszkanie totalnie wykończone, fakt, ale nie wszytskich stać na to, żeby
            zlecić totalne wykończenie firmom przed wprowadzeniem się.
            A np. moi sasiedzi robią masakrę o np. 12 w południe, kiedy modlę się o chwilę
            spokoju, czyli niezaburzony sen mojego dziecka. I co? I trudno, kiedyś skończą
            remonty i kiedyś muszą je zrobić. Sprawa ciszy nocnej jest kwestią wzajemnego
            zrozumienia właścicieli. Dziękuję, że mam normalnych sąsiadów (którzy nie
            przeginają w tworzeniu hałasu i nie nasyłają na mnie policji, gdy u mnie jest
            trochę głośniej).
    • andrut77 też czasem zakłócam 30.03.06, 05:12
      u mnie parapetówa była do 3 w nocy i było w porywach ponad 20 osób (mieszkanie
      53 m2). następnego dnia napotkana na schodach sąsiadka poprosiła żeby
      posprzątać pawia, którego na klatce zostawił jeden z moich gości, poza tym nikt
      nie miał pretensji. teraz imprezy zdarzają się max 2x w miesiącu, ale czasem
      jest i pół roku przerwy. kończą się najpóźniej o pierwszej. sąsiedzi nadal nie
      mają pretensji (rozmawiam z nimi), ale jak w drugiej klatce facet przychodzi o
      3 w nocy pijany, tłucze żonę i rzuca meblami to starają się coś z tym zrobić.
      policja nie chce niestety interweniować, bo mówią, że to rodzinne sprawy, za to
      do głośnych imprez po 22 przyjeżdża w 5 minut (do mnie sąsiedzi jeszcze nie
      wzywali, sprawdzone w innym mieszkaniu w szczecinie).
      za to u rodziców sąsiadka zadzwoniła po północy, jak wyszedłem z kibla, że
      spłuczka jest za głośna... sąsiedzi bywają różni, jednak gdyby do naszych
      imprez się zaczeli czepiać to po 22 wyłączał bym muzykę i przenosił się do
      lokalu (tak zmuszeni byli robić znajomim w wynajmowanym mieszkaniu studenckim
      po kilku latach hucznych imprez, bo policja przyjeżdżała zawsze o 22:15).

      to tak żeby cię trochę pocieszyć, że nie jesteś sama, ale i tak do sąsiadów się
      musisz dostosować, jak ci nie pasuje to kup sobie domek na odludziu, nikt ci
      się nie będzie wtrącał. no chyba, że przesadzają, jak ta ze spłuczką, wtedy
      poradź jej żeby ona się wyprowadziła i niczego się nie bój.
Pełna wersja