trzech w zarządzie.....

16.05.06, 21:54
Co w sytuacji kiedy zarząd trzyosobowy w danej sprawie dotyczącej zwykłego
zarządu nie ma jednakowego zdania ,to znaczy jeden jest anty czemuś a dwaj
pozostali są zgodni ? Myślę że chyba się nie pomylę kiedy powiem że ci dwaj
mogą samodzielnie podjąć jakąś decyzję? albo np. podpisać jakąś umowę? Nie
mam racji? No to czekam na inne wersje być może się czegoś dowiem.A narazie
dobranoc centusio
    • wiseman1 Re: trzech w zarządzie..... 16.05.06, 21:58
      Art.21.2. Gdy zarząd jest kilkuosobowy, oświadczenia woli za wspólnotę mieszkaniową składają
      przynajmniej dwaj jego członkowie.

      Masz racje.
    • tomkus56 Re: trzech w zarządzie..... 16.05.06, 22:34
      możecie się umówić ,że przewodniczący Zarządu ma 2 głosy decyzyjne (po
      przedstawieniu - problemu właścicicielom nawet podjąć Uchwałe ).
      Tomasz.
      • wiseman1 Re: trzech w zarządzie..... 17.05.06, 12:15
        > możecie się umówić ,że przewodniczący Zarządu ma 2 głosy decyzyjne (po
        > przedstawieniu - problemu właścicicielom nawet podjąć Uchwałe ).

        Takie dzialanie jest niezgodne z Ustawa.
        • tomkus56 Re: trzech w zarządzie..... 17.05.06, 16:45
          Witam,

          Mówiliśmu o uzgodnieniach wewnętrznych Zarządu.Ustawa nie ma tu nic do rzeczy
          czyt. nie dotyczy tych zagadnień.Bywa/Zdarza się niezgodnośc również wśród
          członkow zarządu sprawach organizacyjnych ...itp..
          Czy gdybyś był/jesteś w Zarządzie - uzgadniacie kto ma wyrzucić śmięci ...kto
          ma zamgnąc drzwi.... kto ma zgaśić gasi światło...Czy też szukacie odpowiedzi
          Ustawie....???!!!

          Jednakże jeżeli jest to co napisałem takie trudne i
          kontrowersyjne ....proponuję wybiórczo wedłóg sytuaji ...żucić monetą / wygrywa
          orzeł/ ,zagrać w marynarza ....Jeden i drugi sposób jest dobry jeżeli prowadzi
          do rozwiazania i podjęcia decyzji w gronie Zarządu....

          WSPÓLNOTA,ZARZAD TO NIE KONFESJONAŁ.
          WSPÓLNOTA MA INTERES ( OSOBISTY KAŻDGO ZE WSPÓŁWŁAŚCICIELI I WSZUSTKICH
          RAZEM.PRAWNY.) ABY NIERUCHOMOŚC ROZKWITAŁA I ŻYŁO SIĘ WSZYSTKIM CORAZ LEPIEJ .
          (PAMIĘTAĆ O ZGODZIE TEŻ TRZEBA ).
          ZARZĄD MA REALIZOWAĆ POSTULATY I UCHWAŁY.ZNAĆ POTRZEBY NIERUCHOMOŚCI
          I WŁAŚCICIELIŁAGODZIĆ EWENTUALNE KONFLIKTY.
          JEŻELI WSRÓD CZŁONKÓW ZARZADU SĄ PRZCIWSTAWNE ZDANIA - NAJWAŻNIEJSZYM JEST iCH
          ROZWIĄZANIE.(ZARZĄD WSZAK NIE PODEJMUJE I NIE GŁOSUJE NAD UCHWAŁAMI..)
          Dużą nieelegancją i fo-pa byłoby Aby mocne polemiki i dyskusje wychodziły poza
          krąg Zarzadu.

          TO,ŻE Z KIMŚ DYSKUTUJĘ A NAWET SIĘ KŁÓCE NIE ZNACZY ,IŻ TEN KTOŚ JEST MOIM
          WROGIEM - MAM INNE ZDANIE .Warto to sobie uświadomić.
          Prościej nie potrafię.
          Pozdrawiam.Tomasz

          • xxxll Re: trzech w zarządzie..... 17.05.06, 17:38
            To, że twoje rozumowanie zalatuje mi praktykami z PRL, a nie czytanie
            literalnym prawa, to już wiemy.

            W sytuacjach spornych powinno się odbyć głosowanie, a wynik ujawniony w
            protokole z posiedzenia zarządu WM.

            Wszyscy członkowie Zarządu WM mają takie same prawa i taką sama siłę głosu.
            Zarząd WM różni sie od innych zarządów tym , że nie przewiduje sie żadnych
            funkcyjnych typy przewodniczący, skarbnik czy sekretarz. Wszyscy są po prostu
            członkami Zarządu WM.
            • tomkus56 Re: trzech w zarządzie..... 17.05.06, 19:35
              Do xxxll
              Gdzie widzisz PRL - czy patrzysz we właściwym kierunku...
              Wiem zaś ,że już dzieci w IIkl.szkoły podstawowejw bystrym dzieciecym
              spojrzeniu i ocenie stwierdzają
              "kto się przezywa tak sam się nazywa "
              Daj argumenty merytoryczne komunikatywne.....Dojrzałe.
              Daj się lubić.
              Inaczej zacznę lubić Twoją żonę.
              Wybieraj.
              Tomasz
              • xxxll Re: trzech w zarządzie..... 17.05.06, 20:27
                tomkus56 napisał:
                > Daj się lubić.
                > Inaczej zacznę lubić Twoją żonę

                A którą ????
          • wiseman1 Re: trzech w zarządzie..... 17.05.06, 20:16
            tomkus56 napisał:

            > Witam,
            >
            > Mówiliśmu o uzgodnieniach wewnętrznych Zarządu.Ustawa nie ma tu nic do rzeczy
            > czyt. nie dotyczy tych zagadnień.Bywa/Zdarza się niezgodnośc również wśród
            > członkow zarządu sprawach organizacyjnych ...itp..
            > Czy gdybyś był/jesteś w Zarządzie - uzgadniacie kto ma wyrzucić śmięci ...kto
            > ma zamgnąc drzwi.... kto ma zgaśić gasi światło...Czy też szukacie odpowiedzi
            >
            .....

            Witam Panie Tomaszu,

            Zgadzam sie z Pana stanowiskiem ze drogami cywilizowanymi zajdziemy dalej, wygodniej i
            bezpieczniej.
            W Pana ideii nadania jednemu z czlonkow zarzadu podwojnej wagi glosu widze jednak pewne
            niebezpieczenstwo.
            Majac trzech czlonkow zarzadu (a taka byla ilosc podana w pytaniu) moze dojsc do pata w glosowaniu.
            Pana pomysl spisal by sie swietnie przy parzystej liczbie czlonkow zarzadu i jesli bedzie to tylko
            stosowane w wewnetrznych dyskusjach zarzadu nie widze problemu aby to stosowac.
            Na zewnatrz nie moze byc jednak stosowane.

            Pozdrowienia,
            Marek
            • tomkus56 Re: trzech w zarządzie..... 17.05.06, 20:41
              Witam,
              Brawo ,Brawo,Brawo ...
              Rzeczywiście ta praktyka może być stosowana tylko wewnatrz- struktura Zarządu -
              o innej opcji nie ma nawet mowy.
              Jeżeli jest pat ...to bardzo dobrze.Zarząd żyje.I ta sytuacja rodzi właśnie
              potrzebę dalszych poszukiwn,rozmów i rozwiązań.Zbliża a nie izoluje.
              A nadto przecież zawsze są co najmniej dwa rozwiązania np. dobrać jeszcze
              jednego/dwuch Członków Zarządu .
              Ja mówię o poszukiwaniu rozwiązan.
              Broblemy były są i będą nie sztuka nimi żyć ,trzeba je rozwiązywać .
              Może sztuka i wiedza w asertywności zachowań.
              Pozdrawiam.
              Tomasz
              • cento11 Re: trzech w zarządzie..... 19.05.06, 15:47
                Cześć tomek ! Ciekawą polemikę miałeś z xxxll.Co do tego zarządu to jak
                wspomniałem jest nas trzech i ustaliliśmy że każdemu przypada jeden głos ,
                chodzi tu oczywiście o podejmowanie decyzji nie przekraczających zarządu
                zwykłego , podam prosty przykład jeżeli w gestii zarządu jest podpisanie umowy
                z jakimś wykonawcą to wystarczą dwa podpisy,nawet jeżeli trzeci członek zarządu
                jest przeciw bo naprzykład chciał dać zarobić szwagrowi i wcisnąc jego firmę
                nie bacząc na to że jest droższa oferta (ta jego)Albo i innej beczki sprawa
                grubsza , zadłużenia ,oczywiście zarząd posiada już uchwałę na występowanie na
                drogę sądową i też może dojść do sytuacji że jeden z członków jest przeciw
                (zadłużony to jego rodzina lub dobrzy znajomi)i tu równierz dwa podpisy zgodne
                członków zarządu stanowią o tym że takie postępowanie idzie do sądu.Jak
                wspomina tomasz wspólnota musi funkcjonować , musi się rozwijać a niektóre
                dziwne poglądy i poczynania powodują zastój i marazm , pozostaje tylko współczuć
                centownik
                • cento11 Re: trzech w zarządzie..... 19.05.06, 15:53
                  cento11 napisał:

                  > Cześć tomek ! Ciekawą polemikę miałeś z xxxll.Co do tego zarządu to jak
                  > wspomniałem jest nas trzech i ustaliliśmy że każdemu przypada jeden głos ,
                  > chodzi tu oczywiście o podejmowanie decyzji nie przekraczających zarządu
                  > zwykłego , podam prosty przykład jeżeli w gestii zarządu jest podpisanie
                  umowy
                  > z jakimś wykonawcą to wystarczą dwa podpisy,nawet jeżeli trzeci członek
                  zarządu
                  >
                  > jest przeciw bo naprzykład chciał dać zarobić szwagrowi i wcisnąc jego firmę
                  > nie bacząc na to że jest droższa oferta (ta jego)Albo i innej beczki sprawa
                  > grubsza , zadłużenia ,oczywiście zarząd posiada już uchwałę na występowanie
                  na
                  > drogę sądową i też może dojść do sytuacji że jeden z członków jest przeciw
                  > (zadłużony to jego rodzina lub dobrzy znajomi)i tu równierz dwa podpisy
                  zgodne
                  > członków zarządu stanowią o tym że takie postępowanie idzie do sądu.Jak
                  > wspomina tomasz wspólnota musi funkcjonować , musi się rozwijać a niektóre
                  > dziwne poglądy i poczynania powodują zastój i marazm , pozostaje tylko
                  współczu
                  > ć
                  > centownik
                  Acha jeżeli chodzi o funkcje w zarządzie ,to już niestety tak jest że jeden
                  będzie działał więcej ,udzielał się inny trochę mniej, ale z tego powodu nie
                  dzielimy wewnętrznie zarządu , po prostu zawsze (tak myślę )wyłania się lider
                  który będzie zwoływał spotkania zarządu a i tak decyzje będą dopiero wspólne a
                  czy zgodne całkowicie czy nie to już wewnętrzna sprawa zarządu najważniejsze
                  aby dochodziło do realizacji zamierzeń mających rozwijać wspólnotę i działające
                  na jej korzyść.Centooo
                • tomkus56 Re: trzech w zarządzie..... 19.05.06, 21:29
                  Witam CENTO
                  Wybaczysz-ale ja nigdy nie powiedziałem,żewe Wspólnotach jest łatwo.Zależy to
                  zawsze od problemu i jakiejś tam"układowości " sąsiadki do sąsiadki ,sąsiada do
                  sąsiada ... sam wiesz .Oczywiście ,że to co mówisz ,tez się zdarza.
                  Natomiast bardziej chodziło mi opokazanie pewnej możliwości
                  rpzwiązań.Elastycznosci.Innego modelu funkcjonowania.
                  Myślę,że tak jak nie ma dwóch takich samych ludzi ( i dobrze ,że są różne
                  temperamenty i poglądy )tak samo nie ma dwóch takich samych Wspólnot.
                  Zaś jak zauważam wiele ludzi żyje problemem zamiast go roszwiązać (
                  czyt.znaleść rozwiązanie ewent.ustalić przyczynę .Przyjąć doświadczenie i
                  postawę na przyszłość.
                  Podałeś znany prblrm szwagra muraża czy inżyniera.
                  Lecz to ciągłe poszukiwanie rozwiąza.Przecież nic nie stoi na przeszkodzie ab
                  Zarząd ustalił swój własny "regulamin funkcjonowania " i tak np. ktoś z rodziny
                  chce zarobić ,któryś z sąsiadów itd.To wszak nic złego.Prawie igdy nie wybiorę
                  wykonawcy droższego mając w w podoręciu tańszego.Zznaczyłem prawie gdyż
                  dołożyłbym dużo starań aby prace ( jakiekolwiek ) mógł wykonac właściciel
                  zadłużony .
                  Przyznaję jestem be ,gdyż nawet zdarzyło mi sie zmienić administratora
                  gminnego w sytuacji podanej przez Ciebie tj.gdy chciała iGmina również podać
                  do Sądu zadłużonego właściciela .Nie płacił nie ze zlej woli lecz zpowodu
                  przebywania na czasowej rencji i braku środków.
                  Uważam ,że do takich ludzi trzeba wyciągną nie jedna a dwie ręce - zrobić
                  wszystkoco możliwe aby nie doszło do śadu a w knsekwencji do sprzedaży lokalu
                  i eksmisji .Los bywa różny ,licho nie śip i przecież w życiu każdego mogą
                  zdarzyć się czarne scenarjusze...
                  Lidzie Ci zamykają się w sobie swoich miesszkaniach i udęczją się .Wstydzą .
                  Pomóc im trzeba - potrafią być póżniej wdzięczni i długo pamiętac tą
                  dobroć/zrozumienie.Uwierz.
                  Lecz dlaczego aż tyle piszę.
                  Wzmiankuję do swojego wcześniejszego stanowiska.
                  Jest problem - wiem - znalazł się.
                  Zaproponowałem utworzenie puli finansowej rezerwowo/alarmowej.
                  Wszak wiele z pieniędzy zebranych na f.rem. leży na b.nisko oprocentowanym
                  koncie.Czy nie cieszą się wszyscy w sytuacji gdy zadłużony płaci 10% odsete ,
                  a nie 13% ustawowych.
                  Zyskuje też Wspólnota znacznie więcej niz na lokalcie.
                  Jednak aby to ludziom "sprzedać" potrzebny jest ich szacunek do Ciebie i
                  zaufanie.Pzrekonanie do słusznych dzialań.To nie jest proste.Nie przychodzi
                  szybko.
                  Czytam posty na tym forum i niejednokrotnie mam wrażenie ,że jak to
                  nazywam "gadanie dio kotleta" Coś na wzór pijanego przy stole z nosem bardzo
                  blisko przy kotlecie który przd nim leży a on chyba właśnie azaczął coś do
                  niego mówić o coś wypytywać ... ot miejwięcej tak .
                  Jest na forum paru Panów BAZYLISZKÓW lecz i oni widać są potrzebni....Cóz o
                  gustach i biustach się nie rozmawia ...
                  Pozdrawiam.Tomasz.
Pełna wersja