Ale byłaby jazda ....

11.06.06, 19:01
Pomyślcie ludziska jaka byłaby jazda jakbyśy spotkali się na jakims zlocie
wspólnotowym ,a tam poznali swoje gęby.Powiedzcie szczerze czy nie jesteście
ciekawi jak wygląda centuś ,serafinek,dodud ,xxxll,java i wielu wielu innych
których nie wymieniłem ale niech się nie gniewają .Wspólne ognichio i
kiełbachy ,troszeczkę browarka , mogłoby być całkiem sympatycznie (może
zobacze jakie ma w końcu oczy java??)A potem oczywiście zajelibyśmy się na
powaznie tematem wspólnot i kto wie może udałoby się coś zdziałac ,mimo
różnic wieku ,charakteru,temperamentu i spojrzeń na różne zagadnienia.Tak
jestem marzycielem ale tego nikt mi nie odbierze, a poza tym zdarza się że
one się mnie spełniają .POzdrówka centuśśsś

    • wprost5 Ale byłaby jazda, wcześniej należy dojechać! 11.06.06, 21:29
      Jak zawsze, przy takich pomysłach problemem jest dojazd - nie wszystkich będzie
      stać na takie coś. Teoretycznie przy dojeździe samochodem w kilka osób koszty
      ulegna zmniejszeniu.
      Ze względów podanych powyżej, miejscem spotkania powinno byc cos w centrum
      Polski - Łódź, może Warszawa.
      A termin to tylko miesiące letnie jeśli miałloby byćc cośs przy ognisku!
    • grandy Re: Ale byłaby jazda .... 11.06.06, 23:30

      Wyobraźnię mą rozśmieszyłeś wizją XXXLL-ka piszącego nową ustawę o własności lokali. Chyba na podpałkę.


      • amigo9 Re: Ale byłaby jazda .... 12.06.06, 00:40
        Grandy, czemu nie? No chyba, że chłopcy nie chcieliby być gorsi od naszego
        wicepremiera i "nie daliby sobie w kaszę dmuchać ;)
    • cento11 Re: Ale byłaby jazda .... 12.06.06, 09:57
      grandy bądz trochę bardziej wyrozumiały , skąd wiesz co byśmy robili i o czym
      rozmawiali ,nie dajesz szansy ,a może na żywo ten xxxll to bardzo miły
      gość ,ale przecież nie chodzi nam o totalne zmiany w uwl ,tu chodzi o to abyśmy
      mieli silną reprezentacę swoich interesów (nie mylic z reprezentacją piłki)i
      siłę przebicia , a jeżeli doszło by już do tego spotkania to przecież właśnie
      po to aby skonfrontować wzajemne spojrzenie na nasze problemy i utrudnienia
      jakie stwarzają nam instytucje (sądy ,urzędy itp.)A w ostatecznym rozrachunku
      decyzje o ile jakieś będą zapadać to nie będą decvyzje pojedyńczych osób .Czy
      nadal tylko będziemy biadolić na forum i wzajemnie przedstawiać swe racje jako
      najmijsze .Grandy musisz przyznać że nawet i ty dajesz nieraz plamke choc o tym
      nie wiesz ,ja nie raz potrafiłem przyznać się do błędu i to właśnie jest cechą
      prawdziwych facetów a wierze że wszyscy nimi jestesmy nie ujmując
      paniom ,dlatego albo znowu tylko pogadamy i na tym koniec albo zdarzy się
      jakiścud i coś się zmieni ,podejmiemy wyzwanie i coś z tego bedzie ,może na
      początek zrobimy listę osób które podadzą swe emaile i wyrażą wstępny akces do
      zalązka być może powstałej organizacji ,tą listę osób pragnących coś zrobić nie
      tylko dla siebie ale dla dobra wspólnot będziemy tworzyć a następnie wspólnie
      coś ustalimy ba nawet może się spotkamy ,a każdy kto będzie na spotkaniu będzie
      miał w klapie wpiętą tabliczkę ze swym loginem i wszyscy będą jak starzy
      znajomi i pamietajmy że spieranie sie jest potrzebne ,kłótnie i różne ówagi
      również ale w ostatecznym rozrachunku musza przynieść jakas korzyść,jak chcecie
      mogę wam podać swój prywatny adres emailowy i tam będziemy wprowadzać
      począteczki a czas pokaże co dalej .Pozdrawiam centusiaczek
      • wprost5 Nie tylko ja 12.06.06, 10:04
        Widze, że nie tylko ja odbieram w podobny sposob podpowiedzi grandy, o czym
        świadczy postcento11.
        W taki układzie uważam, że należy robić swoje a "rady" grandy po prostu czytać
        z uśmiechem i na tym koniec!
      • grandy Re: Ale byłaby jazda .... 12.06.06, 10:26

        Generalnie jestem za współpracą, a XXXLL-ek to na pewno miły i nieskomplikowany gość.

        Wydaje się mi jednak, że zaczynanie od budowania struktur zaprowadzi nas tam gdzie zaprowadziło inne tego typu organizacje - paru bardziej obrotnych gości pozałatwia swoje interesy kosztem milczącej reszty. Moim zdaniem najskuteczniej zjednoczyć nas może rozwiązywanie konkretnego problemu i taki problem wałkuję na tym forum od kilku miesięcy: opodatkowanie wspólnot po 1 stycznia 2007 r. Albo powinnismy mieć pewność jeszcze we wrześniu-październiku br., że podatków nie płacimy, albo trzeba naciskać w sprawie zmiany ustawy.

        Nie upieram się jednak przy podatkach, niech to będzie dowolny inny problem. Pokażmy jednak sobie nawzajem, że potrafimy twórczo rozwiązywać własne, konkretne problemy, zanim weźmiemy się za uszczęśliwianie wszystkich wspólnot i spółdzielni. Póki co na tym forum więcej jest lamentu, niemocy i niewiedzy niż ciekawych pomysłów i merytorycznych sporów.

        Mną nie przejmujcie się - będę sypał piasek w tryby tej pięknej idei - aby ją zahartować.
Pełna wersja