tomekkrzysztof
12.10.06, 14:38
Proszę o pomoc.
Wczoraj (11.10.2006 r.), moja mama, emerytka, otrzymała nakaz zapłaty (na
kwotę 10 000 zł) w postępowaniu upominawczym w sprawie rzekomych zaległości od
2003 r. w opłatach na rzecz Miasta Stołecznego Warszawa - Zakład
Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Wawer (wcześniej Zakład
Administrowania Mieniem Komunalnym Gminy Wawer, pełniącym od 1997 r. czynności
zwykłego zarządu we Wspólnocie).
W pouczeniu jest informacja o możliwości wniesienia sprzeciwu w ciągu 14 dni.
Wcześniej mama, pisząc pisma do ZGN, próbowała sama wykazać bezzasadność tych
zaległości, ale jak widać bez żadnego efektu. Bez pomocy prawnej pewnie nic
się więcej nie wskóra.
W 1996 r. dotychczasowy właściciel budynku, Zakład pracy, przekazał Gminie
budynek, razem z osobami, które miały już wykupione mieszkania.
W 1997 r. powstała Wspólnota i został powołany Zarząd w osobie głównego
udziałowca we Wspólnocie, czyli Gminy (ponad 80% udziałów w nieruchomości) i
tak naprawdę przez cały czas to Gmina decydowała o wszystkim we Wspólnocie.
Do października 2004 r. wszystko funkcjonowało prawidłowo, łącznie z opłatami.
Od 2000 r. Zakład pracy rozpoczął starania o odzyskanie budynku i w końcu mu
się to udało.
W efekcie tego nastąpiły następujące zdarzenia:
- Gmina wycofała (!!!) z rachunku Wspólnoty wszystkie swoje wpłaty (ok. 60 000
zł !!!) na rzecz funduszu remontowego Wspólnoty, bez żadnej uchwały Wspólnoty
– mogła to bez problemu zrobić, bo to był jej rachunek bankowy;
- Od 10.2004 r. podniosła dwukrotnie zaliczki (oprotestowane przez właścicieli
i najemców) na ogrzewanie (w budynku jest lokalna kotłownia), co nie znalazło
uzasadnienia w poźniejszej analizie kosztów;
- W 2005 r. rozpoczęło się rozsyłanie do właścicieli i najemców pism, w
których wykazuje się rzekome zaległości od 2003 r. z tytułu zaliczek
(wcześniej nie informowano o żadnych zaległościach) – ignorowane przez
mieszkańców budynku;
- Od marca 2005 r. Gmina przestała zarządzać Wspólnotą (straciła udziały na
rzecz Zakładu) i powstał nowy zarząd spośród mieszkańców.
Od tego czasu zakład ma większość udziałów, a ponieważ nie uregulował funduszu
remontowego od 1997 r., który wycofała Gmina i w dalszym ciągu nie płaci
funduszu (opłaty czynszowe wnoszą najemcy bezpośrednio do administratora
Wspólnoty), więc i tu nie ma dobrej współpracy wewnątrz Wspólnoty.
Właściciele (część z nich to emeryci) są zdani sami na siebie, także w tej
sprawie, trudno się im zorganizować, bo nikt się na tym nie zna, a nie stać
ich na opłacanie prawników.
Jak widać sprawa nakazów będzie pewnie dotyczyć wszystkich mieszkańców.
Niestety moja mama dostała nakaz jako pierwsza i będzie teraz musiała sam
toczyć bój przed sądem.
Jak widać każda sprawa będzie traktowana indywidualnie.
Czy ktoś mógłby pomóc w takiej sprawie ?
Może ktoś wskaże jakiegoś prawnika z dziedziny działalności Wspólnot
mieszkaniowych, który zainteresował by się tą sprawą ?
Mama jest mocno zdenerwowana i postawiona pod ścianą i nawet gotowa zapłacić,
jeśli można by tę sprawę wygrać, o ile koszty będą niższe niż te z nakazu
zapłaty.
Czy możliwe jest zasądzenie kosztów prawnych od ZGN, gdy pozew nakaz zostanie
anulowany ?
Na pewno będą kolejne sprawy przed sądem od następnych mieszkańców.
W imieniu mojej mamy bardzo proszę o pomoc.
Bardzo proszę o ograniczenie komentarzy, bo sam doskonale wiem, że taka
sytuacja, jaka jest w tej Wspólnocie, to kryminał, ale mieszkańców niestety
nie stać na walkę przed sądami.
W tej chwili trzeba oddalić te nakazy.
Jeśli mieszkańcy będą musieli zapłacić te rzekome zaległości, to na pewno nie
uda im się rozpocząć remontu/wymiany starej zdezelowanej i kosztownej w
utrzymaniu kotłowni węglowej (co chwilę wyłączanej z powodu awarii), bo nie
starczy już na pewno na zaliczki na fundusz remontowy, który muszą (7 osób, bo
Zakład nie płaci na fundusz remontowy) od nowa tworzyć, po wycofaniu (?!)
pieniędzy przez Gminę z rachunku Wspólnoty.
Bardzo proszę jeszcze raz o pomoc.
Krzysztof
tomekkrzysztof@gazeta.pl