mieszkanie.i.wspolnota
25.03.03, 21:58
Zapytano mnie (w wątku 510) czy przy pełnomocnictwach udzielanych na zebranie
wspólnoty należy wnieść opłatę skarbową. Odpowiedziałem lakonicznie, że
dopóki te pełnomocnictwa są honorowane przez współwłaścicieli, pozostają ich
sprawą prywatną - żadna opłata nie jest więc potrzebna. Reakcją była cała
seria wyzwisk a także dywagacji naukowych na temat prawa i obowiązku jego
stosowania. Ponieważ w dywagowaniu i wyzwiskach czuję się kompetentny - z
racji wykształcenia i doświadczenia - odpowiadam, jak następuje:
Ostatnia wypowiedź skorpioniika, jak i wcześniejsze uwagi sdkfz1, to
rozważania bardzo ciekawe, ale zupełnie nie na temat.
A temat jest taki:
jak szybko podjąć uchwałę w trywialnej, niekontrowersyjnej, ale pilnej
sprawie, kiedy zarząd gnuśny, nieudolny, niegramotny albo po prostu chory - i
nie umie ściągnąć na zebranie niezbędnej liczby głosów, ani rozwiązać
acytrudnego zadania zbierania głosów obiegiem. Ustawa - i tak nie
najmądrzejsza - daje tu ludziom czytelną szansę: napiszcie pełnomocnictwa i
załatwcie sprawę od ręki.
Ale Szanowni Panowie dodają: kupcie ludzie najpierw znaczki opłaty skarbowej,
a potem jescze idźcie do jakiegoś urzędu, żeby wam te znaczki skasował - bo
pewnie bez skasowania nieważne. No i pełnomocnictwa nie ma, a w rezultacie
nie ma też uchwały w sprawie - powtarzam - pilnej, banalnej i
NIEKONTROWERSYJNEJ.
A co do podstawy prawnej:
Przywoływany przepis z ustawy o opłacie skarbowej mówi o "dokumencie".
Dokumentem, drodzy Panowie, jest także list do przyjaciela albo do kochanki,
przekazany z ręki do ręki, bez pośrednictwa osób trzecich, urzędów, poczt itp.
Przepis mówi: "opłacie skarbowej podlegają ... dokumenty ... stwierdzające
ustanowienie pełnomocnika". A dlaczego nie inne dokumenty ? Dlaczego np. nie
wspomniany list proponujący randkę, albo pisemne zamówienie prenumeraty ?
To nie są pytania pod adresem Panów. To pytania pod adresem durnego,
nieudolnie napisanego prawa. Na jedno bowiem mogę się zgodzić: idea
nieposłuszeństwa cywilnego - czyli lekceważenia prawa, kiedy durne,
bandyckie, złodziejskie - jest mi całkiem miła. A za co to - powtórzę -
miałbym napychać kieszenie urzędasom państwowym, kiedy całkiem prywatnie
wystawiam prywatnemu sąsiadowi pełnomocnictwo do reprezentowania mnie na
prywatnym zebraniu ?
Chyba że oczekuję od Wysokiego Urzędu jakichś gwarancji: obrony, gdy
upełnomocniony sąsiad nadużyje pełnomocnictwa, albo gdy inni sąsiedzi nie
zechcą pełnomocnictwa uznać. Wtedy, owszem, przykleję znaczek.