obowiązki zarządu

26.10.06, 01:16
W statucie wspólnoty jest następujący zapis:
,,Zarząd obowiązany jest do wyznaczenia dyżurów do przyjmowania właścicieli.
(...)"
Nowo wybrany Zarząd zatrudnił m.in. do kontaktów z Właścicielami firmę
administrującą. Firma pełni dyżur 2 godz. w tygodniu. Jednak na problemy
zgłaszane administratorowi ustnie czy pisemnie (pisma zaadresowane do Zarządu
złożone na ręce administratora) Zarząd nie odpowiada. Generalnie Zarząd unika
jakichkolwiek kontaktów z Właścicielami.
W związku z tym Właściciele złożyli wniosek o poddanie pod głosowanie na
zebraniu właścicieli uchwały zobowiązującej Zarząd do wyznaczenia dyżurów
członków Zarządu zgodnie z odp. punktem Statutu. Wniosek został przyjęty.
Jednak nie poddano go pod głosowanie gdyż: (cytuję szefa firmy
administrującej) ,,Cłonkowie wspólnoty nie mają prawa nakładać na członka
Zarządu jakichkolwiek obowiązków, a cytowany pkt. Statutu jest niezgodny z
prawem. Jeżeli ktoś twierdzi, że Statut jest zgodny z prawem, to niech wniesie
pozew do sądu i sąd wypowie się w tej sprawie".
Proszę o komentarz w sprawie zgodności z prawem cytowanego na początku pktu
Statutu oraz wypowiedzi p. Administratora, szczególnie jego pierwszej części.
    • wprost5 Toz to najlepsza spóldzielszczyzna! 26.10.06, 08:24
      czytając wpis topoli22 ze smutkiem dochodze do wniosku, ze opisana sytuacja
      przypomina mi tzw. spółdzielszczyznę (analogia do pańszczyzny)ze spóldzielni
      mieszkaniowych przeniesiona na grunt współnoty mieszkaniowej.
      Jeśli członkowie wspólnoty topoli22 sie nie przebudza i nie podejmą
      zdecydowanych kroków, będzie coraz gorzej!
      Własnie wczoraj bylem na spotkaniu kandydatów na radnych i spotkałem tam
      jakiegoś gościa, który opowiedział mi, jak to administrator wspólnoty z
      Warszawy zwołał jej zebranie w ...Gdańsku! Skerowany w zwiazku z tym pozew do
      sądu zakończył się przyznaniem racji administratorowi, bo sąd uznał, że ustawa
      o własności lokali nie mówi dokladnie, gdzie takie zebranie zwołać!
      Odpowiedziałem na to, że jest to przykład wyjątkowego skretynienia sądu z jakim
      należy walczyć ze wszystkich sił. Przeciez administrator równie dobrze mógł
      zwolac takie zebranie i w Turcji! Czy wtedy sąd też by orzekł, że wszystko jest
      w porządku?
      Obawiam się, że i w opisywanym przypadku, przy mentalności naszych sądów (jak
      opisanej powyżej), wszystko jest możliwe tj. może się okazać, że pan
      administrator ma rację. Ale zamiast sądzić się z zarządem, należy go po prostu
      wywalić, bo tak należy postępować z osobnikami, którzy nie dorośli do
      sprawowania pewnych funkcji.
      • java9 Re: Toz to najlepsza spóldzielszczyzna! 26.10.06, 10:46
        Trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, ze Właściciele
        nie mają prawa nakładać na Członków Zarządu obowiązków innych,
        niż te które wynikają z UOWL.

        Nie wiemy z jakiego powodu Członkowie Zarządu zatrudnili
        do obsługi Zarządu administratora - prawdopodobnie nie mają czasu
        i być może wiedzy, aby mogli sami zgodnie z prawem zarządzać NW,
        dlatego płacą fachowcowi za to,aby służył radą,alarmował gdy widzi
        że coś jest nie tak jak być powinno ( bo to on ma licencję)
        i zajął się papierkową robotą. To jestem w stanie zrozumieć.

        Natomiast dziwię się, że Zarząd nie dyżuruje i nie chce
        spotykać się z mieszkańcami - być może do Zarządu nie było osób
        chętnych ( a jak nie ma chętnych to wtedy jest bardzo duży kłopot)
        i być może wybrane osoby mają tak aktywne życie prywatne,
        że po prostu nie mają czasu - wtedy wyjściem z sytuacji jest wybór
        Zarządu np 5 osobowego; podział zadań jest inny i nawet osoby
        bardzo zapracowane jakoś dają radę ( znam z autopsji :)) )

        Natomiast kompletnie nie rozumiem braku reakcji na pisemną korespondencję.
        Czy administrator rejestruje korespondencję do Zarządu - zostaje jakiś
        ślad w dokumentach ? Skąd wiesz czy ją przekazuje ? Masz potwierdzenie,
        że przyjął te pisma ?
        Co do informacji ustnych przekazywanych do administratora - śliska
        sprawa,bo w sytuacji gdy administratorem jest ktoś kto się opie..ala,
        a Zarząd mu siedzi na tyłku i egzekwuje zapisy umowy, z czego wspomniany
        administrator zadowolony nie jest ( bo skończyło się obijanie i pozoranctwo)
        to może po złości i z premedytacją : nie przekazywać ustnych zapytań
        i wśród Członków Wspólnoty robić zarządowi czarny PR.
        Może w tej sytuacji Zarząd po otrzymaniu zapytań, kieruje sprawę
        do administratora, bo może z zapisów w umowie z zadministratorem
        wynika, że leży to w ramach obowiązków administratora i może administrator
        nie odpisuje w terminie i w nosie ma swoje obowiązki ...

        Trzeba tę sprawę jak najszybciej z Zarządem wyjaśnić.
        Trudno jednoznacznie oceniać tę sytuację, każdy patrzy przez pryzmat
        swoich doświadczeń a kija ma dwa końce.
        • topola22 Re: Toz to najlepsza spóldzielszczyzna! 26.10.06, 11:20
          > Nie wiemy z jakiego powodu Członkowie Zarządu zatrudnili
          > do obsługi Zarządu administratora - prawdopodobnie nie mają czasu
          > i być może wiedzy, aby mogli sami zgodnie z prawem zarządzać NW,
          > dlatego płacą fachowcowi za to,aby służył radą,alarmował gdy widzi
          > że coś jest nie tak jak być powinno ( bo to on ma licencję)
          > i zajął się papierkową robotą. To jestem w stanie zrozumieć.

          Dokładnie tak jest i też to rozumiem.

          > Natomiast kompletnie nie rozumiem braku reakcji na pisemną korespondencję.
          > Czy administrator rejestruje korespondencję do Zarządu - zostaje jakiś
          > ślad w dokumentach ? Skąd wiesz czy ją przekazuje ? Masz potwierdzenie,
          > że przyjął te pisma ?
          Właśnie też tego nie rozumiem. Administrator potwierdza na kopii, że przyjął
          pismo i twierdzi, że przekazał. Nie wiem, czy przekazuje dalej korespondencję,
          myślę, że tak. Natomiast nie mogę się tego dowiedzieć bezpośrednio od Zarządu,
          bo po prostu nie chcą rozmawiać, ani administrator nie przekazuje jakiejś ustnej
          odpowiedzi; kompletny brak reakcji, kamień w wodę. Za spotkaniu mieszkańców
          również za zarząd wypowiadał sie administrator, twierdząc, że: ,,Zarząd odpowie
          na pismo jak będzie chciał, a dlaczego tak? bo tak..., a argumentacji nie
          musicie znać". Trudno polemizować z takim stwierdzeniem.
          > Co do informacji ustnych przekazywanych do administratora - śliska
          > sprawa,bo w sytuacji gdy administratorem jest ktoś kto się opie..ala,
          > a Zarząd mu siedzi na tyłku i egzekwuje zapisy umowy, z czego wspomniany
          > administrator zadowolony nie jest
          Taka sytuacja tu raczej nie zachodzi. Wszelkie znaki na niebie i ziemii wskazują
          na to, że to Zarząd działa pod dyktando administratora.
          Ja oczywiście rozumiem, że zarząd nie może się zajmować każdą pierdołą i do tego
          ma administratora, ale nie rozumiem kompletnego odgradzania się od Właścicieli.
          W sprawach strategicznych dotyczacych osiedla wolałabym rozmawiać z członkiem
          Zarządu, a nie z administratorem. Bo ,,rozmowa" gdzie jedem mówi i pyta, a drugi
          nie odpowiada nie bawi mnie i do niczego nie prowadzi.

          Ale wracając do mojego pytania. Cy rzeczywiście Właściciele nie mogą zobowiązać
          Zarządu drogą odpowiedniego zapisu w statucie lub w wyniku podjętej uchwały do
          określonych działań? Czy zapis w statucie, że:
          ,,Zarząd obowiązany jest do wyznaczenia dyżurów do przyjmowania właścicieli.
          (...)"
          jest spreczny z prawem?
          • java9 Re: Toz to najlepsza spóldzielszczyzna! 26.10.06, 12:01
            Moim zdaniem, nie ma możliwości aby przymusić,
            Zarząd ma wykonywać ustawowe obowiązki a na wszyskie dodatkowe
            sprawy powinien wyrazić zgodę.

            Musiałabyś udowodnić, że brak możliwości spotkań z Zarządem uniemożliwia
            Ci kontrolę działąń Zarządu i ogranicza dostęp do informacji.
            A Zarząd odpowie Ci, że nie musi się w tym celu z Tobą spotykać,
            tylko umożliwi Ci dostęp do tych informacji, których potrzebujesz.

            Proponuję utworzyć ok 20 zapytań do Zarządu, związanych z zarządzaniem
            NW ( na pewno coś wymyślisz), wyznacz termin odpowiedzi 14 dni i poczekaj
            czy odpiszą. Przypomnij również, że nie otrzymałaś odpowiedzi
            na korespondencję pzostawioną w dniu i wyznacz termin na odpowiedź...
            Zawsze możesz to samo pisemko wysłać do Członków Zarządu do domu,
            bo może oni kompletnie nie mają pojęcia co się dzieje.

            Jeśli zbagatelizują zapytania i nie odpowiedzą nic, w tej sytuacji
            powołałabym się na zapis w ustawie dotyczący prawidłowego zarządzania NW.
            Nieodpowiedanie na korespondencję i brak reakcji na zapytania związane z
            funkcjonowaniem Wspólnoty uniemożliwia Ci sprawowanie kontroli nad Zarządem
            ( bo administrator w tej sytuacji się nie liczy) oraz dostęp
            do bieżących informacji.

            Potem pozostaje powiadomić o tym fakcie pozostałych Właścicieli
            i wspólnie zdecydować co z tym zrobić dalej.



            No ale na taki argument : ",,Zarząd odpowie na pismo jak będzie chciał,
            a dlaczego tak? bo tak..., a argumentacji nie musicie znać"
            rzeczywiście trudno nie zareagowac inaczej jak tylko wyp...
            administratora ... co za arogancja i chamstwo, facet ma licencję ?
            Czy ktoś mu zwrócił uwagę na zebraniu ? Ten człowiek chyba zbyt pewnie
            czuje się na tej ciepłj posadce i chyba trzeba mu pokazać gdzie jest jego
            miejsce - z tego co piszesz wynika, że administrator przyjął rolę rzecznika
            prasowego Waszego Zarządu... dziwny układ.



            • hooverr Re: Skąd ja to na Boga znam? 26.10.06, 19:10
              Witam
              Zachodzę w głowę?????????
              • java9 Re: Skąd ja to na Boga znam? 26.10.06, 19:35
                ale co takiego ?
                • hooverr Re: Skąd ja to na Boga znam? 26.10.06, 19:52
                  Wtam
                  Java9 ja chcę mówić tylko nie wiem czy ktoś z tego Forum miałby ochotę do końca
                  mnie wysłuchać, ot co.
                  Pozdrawiam
                  • java9 Re: Skąd ja to na Boga znam? 26.10.06, 20:05
                    Mów ja Cię wysłucham :)
                    • hooverr Re: Skąd ja to na Boga znam? 26.10.06, 20:24
                      Witam raz jeszcze
                      Java9 dzięki za zainteresowanie. Mógłbyś/mogłabyś nie uwierzyć w moją opowieść
                      jak wielu nie uwierzyło pomimo iż są to fakty potwierdzone dokumentami. Powiem
                      krótko:nie wiem czy jest na tym Forum ktoś kto doświadczył
                      takich "przyjemności" od zarządu i administratora tylko dlatego że chciał
                      zobaczyć dokumenty kosztorysowe.
                      Pozdrawiam
                      • babczyk Re: Skąd ja to na Boga znam? 26.10.06, 21:21
                        hooverr napisał:

                        Powiem krótko:nie wiem czy jest na tym Forum ktoś kto doświadczył
                        > takich "przyjemności" od zarządu i administratora tylko dlatego że chciał
                        > zobaczyć dokumenty kosztorysowe.

                        Nie ty pierwszy i nie ostatni jesteś tak potraktowany przez zarząd czy tez
                        administratora.

                        Swego czasu dostałem nawet pismo od tych orłów że; nie wolno mi kopiować,
                        kserowac czy tez fotografować dokumentów wspólnoty.

                        Rozpisywałem sie w tym temacie szeroko, ale jak to tutaj bywa, więcej jest tu
                        osób z licencjami aniżeli, włascicieli mieszkań.
                        Dlatego odpowiedzi są z reguły takie nijakie i zniechecające do zadawania
                        kolejnych pytań aby nie być ośmieszonym przez orłów z licencjami.

                        Bardzo nie lubią gdy im patrzy sie na ręce i ktoś wie wiecej od nich.

                        Sądzę że wielu z nas o wiele wiecej by wyniosło wiadomości kontaktując się poza
                        forum.
                        Nie było by wtedy wtrącania sie do rozmów takich typów jak xxxll i jemu podobnych.

                        Zaczynajac bywanie na tym forum na początku 2003 roku wyniosłem wiele
                        porzytecznych wiadomości jako poczatkujacy mieszkaniec wspólnoty.
                        A dziś?
                        Dziś mamy jazdę czynioną przez osoby które to, napewno nie sprawdziły sie na
                        innym polu swojego życia i tu na siłę chcą nam wmawiać że....mają rację a inni
                        są po prostu od nich głupsi.
                        • java9 Re: Skąd ja to na Boga znam? 26.10.06, 21:58
                          >Bardzo nie lubią gdy im patrzy sie na ręce .

                          oj tak, nie lubią... szczególnie wtedy, gdy zadajesz
                          konkretne pytanie,oczekujesz odpowiedzi na zadane pytanie
                          i dostajesz wymijającą odpowiedź.
                          Już wtedy wiesz, że coś jest nie tak, drążysz temat co nie
                          jest mile widziane,ale masz to w nosie,poboczne komentarze Cię
                          nie interesują i okazuje się, że to o co pytasz to :
                          ( w zależności od sytuacji):
                          - zaniedbania wynikające z lenistwa ( mimo że minął już jakiś termin)
                          - temat trudny bo nieznany (mimo, że ma być znany)
                          - zapomniało się samo zrobić

                          Czasem zastanawiam się za co można dostać licencję.

                          A potem jak już jesteś uznany za osobę upierdliwą,bo zawracasz
                          głowę jakimiś przepisami, ustawami i powoduje to pewne
                          komplikacje i wymaga dodatkowych nakładów pracy,powołujesz się
                          na zapisy umowy o administrowanie to zaczyna się sianie fermentu
                          wśród pozostałych Członków Wspólnoty.
                          Jesteś określany jako osoba konfliktowa, upierdliwa,drobiazgowa,
                          dezorganizujesz pracę i wprowadzasz niemiłą atmosferę...

                          o tym pisałeś ? :)))
                          • babczyk Re: Skąd ja to na Boga znam? 26.10.06, 22:13
                            java9 napisała:

                            > Czasem zastanawiam się za co można dostać licencję.

                            No jasne. Za co. Bo napewno nie za wiedzę, czytając to forum.

                            > A potem jak już jesteś uznany za osobę upierdliwą,bo zawracasz
                            > głowę jakimiś przepisami, ustawami i powoduje to pewne
                            > komplikacje i wymaga dodatkowych nakładów pracy,powołujesz się
                            > na zapisy umowy o administrowanie to zaczyna się sianie fermentu
                            > wśród pozostałych Członków Wspólnoty.
                            > Jesteś określany jako osoba konfliktowa, upierdliwa,drobiazgowa,
                            > dezorganizujesz pracę i wprowadzasz niemiłą atmosferę...

                            Kurcze, jak bym to sam pisał.

                            > o tym pisałeś ? :)))

                            O tym też i wielu innych sprawach spotykających mnie w mej wspólnocie,
                            zamieszkałej przez, nie zainteresowanych swoja własnością, mieszkańców.



                            • java9 Re: Skąd ja to na Boga znam? 27.10.06, 16:05
                              To stara zagrywka - jak ktoś "zawraca tyłek" to trzeba się
                              go pozbyć, a jak się pozbyć najłatwiej, poprzez szarganie
                              opinii wśród pozostałych Członków Wspólnoty.Wtedy oni też będą
                              po stronie tych siejących ferment a ta "zakała rodziny" na margines.

                              Do kasiory to kazdy chętny ale jak przychodzi do "roboty"
                              to każdy zajęty i najlepiej po najmniejszej linii oporu
                              wszystko załatwiać - prawo, jakie prawo ? przeciez sobie
                              zwiążemy ręce, róbmy tak jak nam wygodnie.

                              Szkoda tylko, że w naszym kraju dominuje zasada
                              "większość ma zawsze rację" - aż mi czasem żal d..ę ściska,
                              jak widzę ile kasy przecieka przez palce ludziom, którzy płacą
                              kosmiczne pieniądze za zarządzanie "licencjonowane",
                              którego praktycznie nie ma....

                              No, ale drobnymi małymi kroczkami,
                              grzeszek do grzeszka i wyp..ala koleżka ;)
            • topola22 Re: Toz to najlepsza spóldzielszczyzna! 27.10.06, 00:18
              > Moim zdaniem, nie ma możliwości aby przymusić,
              > Zarząd ma wykonywać ustawowe obowiązki a na wszyskie dodatkowe
              > sprawy powinien wyrazić zgodę.
              A czy człowiek, dając się wybrać na funkcję członka zarządu nie godzi się na
              przesrzeganie obowiązków nałożonych na członka zarządu przez istniejący już
              Statut Wspólnoty?

              > Proponuję utworzyć ok 20 zapytań do Zarządu, związanych z zarządzaniem
              > NW ( na pewno coś wymyślisz), wyznacz termin odpowiedzi 14 dni i poczekaj
              > czy odpiszą. Przypomnij również, że nie otrzymałaś odpowiedzi
              > na korespondencję pzostawioną w dniu i wyznacz termin na odpowiedź...
              To dobre. Już zaczynam tworzyć. Problemów jest dość. Pierwszy z brzegu:
              administrator mimo wielokrotnych próśb (ustnych) nie udostępnił mi zakresu
              obowiązków ochrony.

              > Zawsze możesz to samo pisemko wysłać do Członków Zarządu do domu,
              > bo może oni kompletnie nie mają pojęcia co się dzieje.
              Z tym już jest gorzej, bo Członkowie Zarządu postanowili nie ujawniać pospólstwu
              swoich adresów, ani nie wyznaczyli żadnej formy kontaktu (np. e-mail) bez
              pośrednictwa administratora. Wspólnota ma stronę www oraz forum dyskusyjne.
              Wielokrotnie proponowano, aby Zarząd potraktował to forum jako formę kontaktu z
              Właścicielami. Nic z tego.

              > trudno nie zareagowac inaczej jak tylko wyp...
              > administratora ... co za arogancja i chamstwo, facet ma licencję ?
              Firma, której jest pracownikiem ma, on sam podobno nie musi.

              > Czy ktoś mu zwrócił uwagę na zebraniu ? Ten człowiek chyba zbyt pewnie
              > czuje się na tej ciepłj posadce i chyba trzeba mu pokazać gdzie jest jego
              > miejsce - z tego co piszesz wynika, że administrator przyjął rolę rzecznika
              > prasowego Waszego Zarządu... dziwny układ.
              Myślę, że on przyjął tę rolę na prośbę Zarządu. Mam wrażenie, że najpierw pewne
              osoby we wspólnocie wynalazły firmę administrującą, a dopiero potem odbyła się
              łapanka na Zarząd i zostały do niego wybrane osoby, które nie będą
              przeszkadzały. Dlaczego do tego doszło to oddzielna historia. Nie chcę przez to
              powiedzieć, że Zarząd wraz z administratorem nic nie robią, wprost przeciwnie,
              powoli prostują pewne sprawy, które nawarstwiły się przez lata działalności
              poprzedniego Zarządu. Jednak ta arogancja i ignorowanie potrzeb i próśb
              Właścicieli jest dla mie zadziwiająca.


              • java9 Re: Toz to najlepsza spóldzielszczyzna! 27.10.06, 10:36
                > A czy człowiek, dając się wybrać na funkcję członka zarządu nie godzi się na
                > przesrzeganie obowiązków nałożonych na członka zarządu przez istniejący już
                > Statut Wspólnoty?

                Nie jestem prawnikiem,dlatego nie wiem czy wola wszystkich
                Właścicieli wyrażona w uchwale na temat przegłosowania Statutu
                Wspólnoty, może narzucać dodatkowe obowiązki wychodzące poza ustawę
                dla Członków Zarządu. Moim zdaniem dla świętego spokoju i żeby potem
                nie było, że coś jest nie tak,Członek Zarządu powinien przed objęciem
                funkcji podpisać oświadczenie,że będzie przestrzegał zapisów w Statucie
                zawartych w punktach .........

                > Z tym już jest gorzej, bo Członkowie Zarządu postanowili nie ujawniać
                pospólstw
                > u
                > swoich adresów, ani nie wyznaczyli żadnej formy kontaktu (np. e-mail) bez
                > pośrednictwa administratora. Wspólnota ma stronę www oraz forum dyskusyjne.
                > Wielokrotnie proponowano, aby Zarząd potraktował to forum jako formę kontaktu
                z
                > Właścicielami. Nic z tego.

                Poczytałam trochę na stronach GIODO i powiem Ci tak :
                dane osobowe Członków Zarządu podlegają ochronie danych
                osobowych i nie mogą być na prawo i lewo bez potrzeby
                rozdawane czy upubliczniane bez zgody właściciela danych.
                Zgodnie ze stanowiskiem GIODO, który powołuje na ustawę o własności
                lokali, Współwłaściciele mają prawo w ramach prawidłowego zarządzania
                NW znać dane pozostałych Właścicieli - w ustawie o własności lokali
                jest napisane jakie to są dane.
                Adres zamieszkania czy zamledowania też podlega ochronie i może być
                przekazany przez administratora danych,jeśli prośba osoby wnioskującej
                o udostępnienie danych jest adekwatna do potrzeb jakie ma w związku z
                otrzymaniem tych danych.
                Zatem zwracając się na piśmie do administratora danych musisz
                uzasadnić potrzebę uzyskania tych danych a administrator danych
                ten konkretny przypadek oceni i jeśli spełnione są warunki ustawy
                o ochronie danych osobowych przekaże Ci potrzebne dane.
                Poczytaj sobie o ochronie danych osobowych na stronach GIODO.

                Co do strony internetowej - jesli administratiorem strony jest prywatny
                Właściciel, a dostęp do strony mają nie tylko Właściciele
                lecz Wszyscy, którzy w budynku mieszkają, to nic dziwnego, że Zarząd
                nie chce podejmowac na takiej stronie tematów związanych z zarządzaniem NW.
                Dostęp do takich informacji powinni mieć tylko Właściciele.
                Dodatkowo jesli administruje jeden z Włascicieli, to nie masz pewności
                ( a znam to z autopsji) czy strona nie jest cenzurowana a zamieszczane
                tam informacje są prawdziwe i nie ma podejrzenia manipulowania
                uczestnikami forum - w tej sytuacji moderator forum może robić co chce
                i nikt nie ma nad tym kontroli - nawet Zarząd.
                Jesli Wspólnota płaci za utrzymanie strony i jest to strona Wspólnoty
                administrowana przez Zarząd, to rzeczywiście jest powód do zdziwienia.

                Jeśli chodzi o to, że nie wyznaczyli żadnej formy kontaktu, jedynie przez
                administratora.... Nie znam zapisów umowy z administratorem,ale nawet
                jeśli administrator ma w umowie zapis o tym, że prowadzi dokumentacje
                Wspólnoty i kontaktuje się z Właścicielami to i tak za prawidłowe
                zarządzanie NW odpowiedzialnośc ponosi Zarząd.
                Dla ochrony Własnych tyłków i dla dobra Wspólnoty w ramach sprawowania
                kontroli nad pracą administratora powinni mieć możliwość monitorowania,
                jaką korespondencję kierują Właściciele do Zarządu a jaką do administratora,
                jak szybko administrator reaguje, czy nadmiernie nie zwleka z załatwianiem
                spraw.
                Z własnego doświadczenia wiem, że na rękę jest administratorowi,
                gdy Zarząd tego nie kontroluje, a jesli nie ma mozliwości kontaktu
                bezpośrednio z Zarządem to Właściciel nie jest w stanie poinformować
                zarządu o tym, że administrator "olewa" kolejne prośby i nie regauje
                na problemy.Jako Właściciel nieruchomości masz prawo ( i obowiązek :))
                brać czynny udział w zarządzaniu a w tej sytuacji niejako jest Ci
                to utrudniane.

                Poza tym, jak można egzekwować zapisy umowy zawartej z administratorem
                i oceniać jego pracę, bez możliwości rozmowy z osobami, które administrator
                obsługuje. Chora sytuacja.
                Ten Wasz Zarząd to jakieś figurki woskowe, albo leniwi są strasznie,
                bo Członek Zarządu aby kontrolowac prace administratora musi chociaż
                trochę pogłębiać swoją wiedzę i interesowac się tym co się dzieje
                we Wspólnocie a nie tylko przychodzić na spotkania Zarządu towarzysko
                i pierniczyć kocopały o tym jak miło spędził dzień....

                Trudna sytuacja.... Zawsze w korespondencji kierowanej do Zarządu
                możesz wpisać, że prosisz Zarząd o potwierdzenie, że korespondencję
                otrzymał. Wtedy zostawiasz u administratora dwa egzemplarze
                ( trzeci z podpisem administratora, że otrzymał bierzesz dla siebie).
                • topola22 Re: Toz to najlepsza spóldzielszczyzna! 27.10.06, 17:00
                  Dziękuję Ci Java9 z cenne uwagi i sugestie. Spróbuję trochę powalczyć z Zarządem
                  i Administratorem. Swoją drogą to przykre, że człowiek musi z kimś walczyć aby
                  mógł wykonywać swoje prawo uczestnictwa w zarządzaniu NW, a wszelkie sugestie
                  dotyczące zarządzania NW są traktowane jak krytyka, a nie chęć współpracy i
                  współdziałania.

                  • java9 Re: Toz to najlepsza spóldzielszczyzna! 30.10.06, 11:10
                    witaj w klubie :)) też przez to przeszłam swego czasu
                    i teraz przynajmniej wiem, jakich błędów nie popełniać
                    będąc po drugiej stronie ;)

                    mnie wiele rzeczy niepokoiło, miałam pewne spostrzeżenia,
                    które teraz mam okazję zweryfikować z bliska.


                    W sytuacji gdy 149 osób na 150 nie wykazuje zainteresowania
                    sprawami wspólnoty,to ta jedna zainteresowana budzi zdziwienie,
                    niesmak, bo jest upierdliwa, dopytuje się, pewnie nie ufa
                    i jeszcze doszukuje się teorii spiskowych.... ale to wcale
                    nie znaczy, że robisz źle :) nie zawsze tłum ma rację,
                    a sama zobaczysz, ze tylko w taki sposób można wyrobić sobie
                    opinię na temat zarządzania,i świadomie powiedzieć, że jesteś
                    zadowolona z pracy administratora i zarządu...

                    Nie zrażaj się, jeśli pozostali zaczną mówić, że szukasz dziury
                    w całym i że zadowoleni są z pracy administratora - zapytaj
                    na jakiej podstawie tak twierdzą,bo jeśli nie interesują się,
                    to prace administratora mogą ocenić chyba tylko wg tego jakie
                    dobre wrażenie na nich administrator robi.








      • topola22 Re: Toz to najlepsza spóldzielszczyzna! 27.10.06, 00:33
        wprost5 napisał:

        > Ale zamiast sądzić się z zarządem, należy go po prostu
        > wywalić, bo tak należy postępować z osobnikami, którzy nie dorośli do
        > sprawowania pewnych funkcji.
        Też tak myślę. Nie mam zamiaru sądzić się z zarządem. Najczętniej też bym ich
        wywaliła. Problem jednak w tym, że jakoś nie widać kolejki chętnych osobników,
        którzy bardziej dorośli do sprawowania tej funkcji.
        • babczyk Ochrona, ale czego lub kogo? 27.10.06, 17:02
          I o co my tu kruszymy kopie. O jakiej też to ochronie danych osobowych możemy mówić.
          Przecież nikt z zarządu nie robi łaski udostępniając adres, pod którym mieszka.

          Jeżeli zgodził sie być członkiem zarządu, to nie ma wyboru aby tych danych nie
          udostępnić. Do kogo miałbym wnieść swoje pretensje, jeśli nie znałbym tych
          danych. I jaki miał by pretekst aby odmówić udostępnienia swoich danych, choćby
          poprzez wywieszenie listy członków zarządu na tablicy ogłoszeń.

          Moim zdaniem żaden no chyba że, chciałby zrobić parę przekrętów a potem po się
          angielsku, zmyć.

          > Problem jednak w tym, że jakoś nie widać kolejki chętnych osobników,
          > którzy bardziej dorośli do sprawowania tej funkcji.

          Masz racje. Nie dorośliśmy jeszcze do zarządzania swoja, własnością.

          Wolimy zarządzanie powierzyć przypadkowym osobom a za ich plecami na nich psioczyć.
          A cwaniaki to po prostu wykorzystują i okradają nas na potęgę.
          • java9 Re: Ochrona, ale czego lub kogo? 30.10.06, 11:25
            >Jeżeli zgodził sie być członkiem zarządu, to nie ma wyboru aby tych danych nie
            >udostępnić.

            Słyszałes o czymś takim jak rejestr udostępnianych danych ? wniosek o
            udostępnienie danych ? administrator bezpieczeństwa ? pisemna umowa
            powierzenia danych ? naprawdę polecam lekturę stron GIODO.

            >Do kogo miałbym wnieść swoje pretensje, jeśli nie znałbym tych
            >danych. I jaki miał by pretekst aby odmówić udostępnienia swoich danych, choćby
            >poprzez wywieszenie listy członków zarządu na tablicy ogłoszeń.

            To może powinniśmy wywieszać we wspólnotach listę wszystkich właścicieli danej
            nieruchomości w gablotach na klatkach, bo przecież wszyscy właściciele mają
            prawo znać dane osobowe pzoostałych właścicieli ??? pytanie retoryczne ...

            Gabloty na klatkach schodowych są miejscem ogólnodostępnym, dlaczego dane
            osobowe ma znać dostawca pizzy, gość sąsiadów, pani sprzątaczka, ekipa
            remiontowa sąsiadów - czy możesz podac podstawę prawną i udowodnić,
            że lista Właścicieli może w gablocie wisieć ?

            Gdy potrzebujesz zwracasz się z prośbą do administratora danych o udostępnienie.
            jak nie chce udostępnić, to skargę do GIODO piszesz, a GIODO wpada na kontrolę
            i jesli stwierdza nieprawidłowości to może upomnieć a może też skierowac sprawę
            do prokuratury (albo sam możesz to zrobić, tego nie pamiętam). Za
            nieprzestrzeganie ustawy o ochronie danych osobowych grozi kara nawet do dwóch
            lat więzienia.
            Jesli Zarząd został wyznaczony przez Wspólnotę do ochrony danych osobowych,
            to Zarząd idzie siedzieć i szczerze powiem w takiej sytruacji w nosie mam
            Twoje biadolenia, gdy z nieuzasadnionego powodu chcesz jakieś dane,
            a ja udostępnię Ci je, właściciel danych złoży skargę do GIODO a potem ja
            wykląduję za kratkami nie Ty...
            • babczyk Re: Ochrona, ale czego lub kogo? 30.10.06, 15:04

              >Słyszałes o czymś takim jak rejestr udostępnianych danych ? wniosek o
              >udostępnienie danych ? administrator bezpieczeństwa ? pisemna umowa
              >powierzenia danych ? naprawdę polecam lekturę stron GIODO.

              To według ciebie jest tak że wybranego gościa do zarządu mogę znać tylko z
              imienia i nazwiska ( niewiadomo czy te dane tez SA prawdziwe ) ale już mi nie
              wolno znać tego, pod jakim adresem mieszka.I z tym zapytaniem mam się zwracać
              do GIODO



              >To może powinniśmy wywieszać we wspólnotach listę wszystkich właścicieli danej
              >nieruchomości w gablotach na klatkach, bo przecież wszyscy właściciele mają
              >prawo znać dane osobowe pzoostałych właścicieli ??? pytanie retoryczne ...

              Może i pytanie jest retoryczne ale w wielu wspólnotach jak i w mojej nie ma
              spisu mieszkańców a w dodatku, na domofonach zamiast np. nazwiska jest tylko
              numer mieszkania. Rodzi to wesołe sytuacje gdyz jak się zwalają goście do
              danego delikwenta to go szykana i nie mogą znaleźć bo zamiast nazwiska ma tylko
              numer obozowy ( mieszkania )

              >Gabloty na klatkach schodowych są miejscem ogólnodostępnym, dlaczego dane
              >osobowe ma znać dostawca pizzy, gość sąsiadów, pani sprzątaczka, ekipa
              >remiontowa sąsiadów - czy możesz podac podstawę prawną i udowodnić,
              >że lista Właścicieli może w gablocie wisieć ?

              Najgłupsze pytanie jakie mogłaś zadać. Swego czasu na klatkach schodowych
              wisiały listy mieszkańców danej klatki i nikomu to wówczas nie przeszkadzało.
              Dziś w czasach gdzie złodzieje, oszuści i tym podobne indywidua maja racje
              bytu, podnosi się wrzask aby dane takich cwaniaków nie wisiały wywieszone na
              klatkach schodowych tylko dlatego aby inni nie wiedzieli że z takimi cwaniakami
              żyją.

              >Gdy potrzebujesz zwracasz się z prośbą do administratora danych o
              udostępnienie.
              >jak nie chce udostępnić, to skargę do GIODO piszesz, a GIODO wpada na kontrolę
              >i jesli stwierdza nieprawidłowości to może upomnieć a może też skierowac
              sprawę
              >do prokuratury (albo sam możesz to zrobić, tego nie pamiętam). Za
              >nieprzestrzeganie ustawy o ochronie danych osobowych grozi kara nawet do dwóch
              >lat więzienia.

              Na ten temat wypowiadałem się i to wielokrotnie wiec nie będę się znów
              powtarzał. Jak chcesz zgłoś się do mojego zarządu czy administratora , po
              cokolwiek. A wtedy pogadamy.

              Opowiadasz w tym zdaniu same dyrdymały. Wpisz w wyszukiwarce ukrywanie
              dokumentów i się z tym dobrze zapoznaj. I przestań opowiadać dyrdymały o
              udostępnianiu dokumentów.


              >Jesli Zarząd został wyznaczony przez Wspólnotę do ochrony danych osobowych,
              >to Zarząd idzie siedzieć i szczerze powiem w takiej sytruacji w nosie mam

              Co ty trujesz. Od kiedy jest to obowiązkiem zarządu. Ja się nie pytam o twoje
              dane tylko o dany tych co są w zarządzie. I jeśli uważają że nie mogę ich znać
              danych to tez niech się odwalą od zarządu i zarządzania. Z duchami nie chcę
              mieć do czynienia.

              >Twoje biadolenia, gdy z nieuzasadnionego powodu chcesz jakieś dane,
              >a ja udostępnię Ci je, właściciel danych złoży skargę do GIODO a potem ja
              >wykląduję za kratkami nie Ty...

              Ja i biadolę. Widze że ty jako albo zarzadca albo członek zarządu zawsze
              szukasz dziury w całym aby komus dokopać.

              Wiedz jedno że to na ZŁODZIEJU CZAPKA GORE.
              I zasłanianie się danymi osobowymi jest tylko na rękę złodziejom i tym podobnym
              typom.

              • java9 Re: Ochrona, ale czego lub kogo? 30.10.06, 15:50
                BABCZYK !!! ODCZEP SIĘ ODE MNIE !!!

                Jeśli nie podoba Ci się ustawa o ochronie danych osobowych
                to zmień ustawę,na razie obowiązują jej zapisy.

                Nie znasz ani orzecznictwa, ani decyzji GIODO ani zapisów tej ustawy,
                w innym przypadku nie byłbyś taki zdziwiony.

                Dane osobowe Członków Wspólnoty a dokumenty Wspólnoty to nie jest to samo.
                Nigdzie nie napisałam, że Właściciel nie ma prawa zajrzeć w dokumenty
                Wspólnoty i nigdzie nie napisałam, że nie ma prawa znać danych osobowych
                pozostałych Właścicieli.

                Rozwaliły mnie Twoje argumenty na temat listy lokatorów...

                Może Twoje problemy z zarządem i administratorem wynikają właśnie
                z tego, że nie znasz zapisów ustawy o ochronie danych osobowych....




              • java9 poczytaj 30.10.06, 16:13
                www.giodo.gov.pl/364/id_art/1762/j/pl


              • java9 i tutaj poczytaj 30.10.06, 16:19
                www.giodo.gov.pl/353/id_art/1765/j/pl
              • serafin666 Re: Ochrona, ale czego lub kogo? 30.10.06, 17:25
                Babczyk - przeanalizuj przepis ; czy dotyczy on wspólnot mieszkaniowych ?

                Art. 3. ( ustawy o ochronie danych osobowych )
                1. Ustawę stosuje się do organów państwowych oraz samorządu terytorialnego, a
                także do innych państwowych i komunalnych jednostek organizacyjnych oraz
                podmiotów niepaństwowych realizujących zadania publiczne.
                2. Ustawę stosuje się również do osób fizycznych i prawnych oraz jednostek
                organizacyjnych niemających osobowości prawnej, które przetwarzają dane w
                związku z działalnością zarobkową, zawodową lub dla realizacji celów
                statutowych.
                3. Ustawę stosuje się do podmiotów określonych w ust. 1 i 2, które mają
                siedzibę albo miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, nie
                mają siedziby albo miejsca zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej
                Polskiej, a przetwarzają dane przy wykorzystaniu środków technicznych
                znajdujących się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
                4. Ustawy nie stosuje się do osób fizycznych, które przetwarzają dane wyłącznie
                w celach osobistych lub domowych.
                • babczyk Re: Ochrona, ale czego lub kogo? 30.10.06, 18:04
                  No właśnie. Innymi słowy, do zarządu można powołać PSA CYWILA i będzie OK.

                  Będzie jednym z członków zarządu, który nie wyjawi swoich danych osobowych......
                  bo ?

                  Złodziej, zawsze skryje się za ochroną danych osobowych.

                  Normalny i uczciwy członek zarządu...NIE.

                  O co wam biega z tym, że nie chcecie, aby członkowie wspólnoty poznali kto jnimi
                  zarządza.

                  I przestańcie mi pieprzyc o ustawach czy tez rozporządzeniach.

                  To wy zarządcy i członkowie zarządów właścicielskich zaczęliście przeginać pałę
                  we wspólnotach.

                  Wystarczy poczytać to forum kto i z kogo, chce zrobić głupka.
                  Jeden cwaniak większy od drugiego.
                  Jak czegoś nie kuma lub chce błysnąć, zadaje pytania pod wieloma nickami.

                  I rżnie głupa do woli.

                  Ja i wielu włascicieli prawo zna i swoje miejsce w szeregu.

                  Za to wy ....niestety nie.

                  Więc dajcie sobie spokój z prostowaniem moich poglądów czy też moich wypowiedzi.

                  Dla mnie cwaniak zawsze pozostanie, cwaniakiem.

                  Jednymi z nich, są ci z licencjami.Wystarczy zapoznać się z ich wypowiedziami w
                  stosunku do mnie.

                  Cała resztę, pozostawiam bez komentarza i nie liczę na to, aby orły z licencją
                  chciały sprostować me złe zdanie o nich.

                  Przez takich jak wy, wielu wartościowych forumowiczów znikło z tego forum.

                  Więc, jak macie cos do powiedzenia to mówcie a nie róbcie z innych...idiotów.
                  • mark-56 Re: Ochrona, ale czego lub kogo? 30.10.06, 19:27
                    Witam
                    dodam swoje trzy grosze w sprawie danych osobowych. Na to już odpowiedział GIODO na swojej stronie internetowej pismo jest długie ale je wkleję do poczytanie dla tych co nie wiedzą.
                    Pytanie:
                    Czy poszczególni członkowie wspólnoty mieszkaniowej uprawnieni są do uzyskania informacji o zaległościach we wnoszeniu opłat eksploatacyjnych innych członków tej wspólnoty?
                    Odpowiedź:
                    Do wspólnot mieszkaniowych tworzonych na podstawie ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali (t. j. Dz. U. z 2000 r. Nr 80, poz. 903 z późn. zm.) stosuje się - w zakresie w niej nieuregulowanym - przepisy ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 16, poz. 93 z późn. zm.). Z przepisów Księgi Drugiej Tytułu I Działu IV kodeksu wynika, że współwłaściciele dla prawidłowego zarządzania współwłasnością muszą znać dane osobowe pozostałych współwłaścicieli. Zgodnie bowiem z jego art. 200, „każdy ze współwłaścicieli jest obowiązany do współdziałania w zarządzie rzeczą wspólną". Podobnie wskazana wyżej ustawa o własności lokali w art. 29 ust. 3 stanowi, że prawo kontroli działalności zarządu służy każdemu właścicielowi lokalu. Z powołanych przepisów wynika zatem uprawnienie każdego współwłaściciela dostępu do dokumentacji związanej z zarządzaniem nieruchomością. Wskazać w tym miejscu należy, iż zakres danych i informacji udostępnianych współwłaścicielom powinien być adekwatny do ich potrzeb związanych ze zgodnym z prawem celem udostępnienia. Przepis art. 26 ust. 1 pkt 3 ustawy o ochronie danych osobowych stanowi, iż „administrator danych (...) powinien dołożyć szczególnej staranności w celu ochrony interesów osób, których dane dotyczą, a w szczególności jest obowiązany zapewnić, aby dane były merytorycznie poprawne i adekwatne w stosunku do celów, w jakich są przetwarzane". Nie jest więc dopuszczalne udostępnienie współwłaścicielom określonej nieruchomości danych, których przetwarzanie nie jest niezbędne do współdziałania w zarządzie nieruchomością wspólną oraz do sprawowania kontroli działalności jej zarządcy.

                    Stosownie do art. 16 ust. 1 ustawy o własności lokali, jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości. Aby wspólnota mogła skorzystać z tego uprawnienia, jej członkowie powinni znać dane osobowe właściciela i wysokość jego zadłużenia wobec wspólnoty.

                    Wobec powyższego należy stwierdzić, że dopuszczalność udostępnienia członkom wspólnoty mieszkaniowej danych dotyczących zaległości we wnoszeniu opłat przez innych jej członków wynika z przepisów prawa, a tym samym znajduje oparcie w przesłance określonej w art. 23 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie danych osobowych

                    Pytania i odpowiedzi GIODO

                    Pozdrawiam
                    Marek
                    • java9 Re: Ochrona, ale czego lub kogo? 30.10.06, 20:52
                      Otóż to, wystarczy tylko poczytać i wtedy wszystko jasne.
                      Jak znajdziesz gdzieś informacje w jaki sposób Wspólnota powinna przerzucić
                      obowiązek administrowania danymi na Zarząd lub inną osobę to będę wdzięczna
                      za podrzucenie linków.
                  • java9 Re: Ochrona, ale czego lub kogo? 30.10.06, 21:03
                    >O co wam biega z tym, że nie chcecie, aby członkowie wspólnoty poznali kto
                    >jnimi zarządza.

                    naucz się czytać ze zrozumieniem - nie członkowie wspólnoty tylko dostawca
                    pizzy, który wchodzi na klatkę i mnie nie obrażaj, bo przestrzeganie prawa
                    nie jest złodziejstwem.
                    Widzę, że nawet nie wysiliłeś się, aby przeczytać to co Ci podesłałam
                    i dalej jak mantrę powtarzasz swoje.

                    Prawo jest po to by go przestrzegać, a nie żeby je omijać i łamać.

                    Jestem Tobą babczyk rozczarowana.




                    "Kiedy człowiek powiada, że nie chce o czymś mówić, zwykle to znaczy, że nie
                    może myśleć o niczym innym."
                    • babczyk Re: Ochrona, ale czego lub kogo? 30.10.06, 21:43
                      java9 napisała:

                      > Prawo jest po to by go przestrzegać, a nie żeby je omijać i łamać.

                      No właśnie. Kto to prawo ma przestrzegać skoro mamy, takie zdziczałe obyczaje w
                      tym kraju. Jedni prawią morały innym co mają robić, a sami za to robią coś wręcz
                      przeciwnego.

                      I nie mam na myśli ciebie, żeby było jasne.

                      > Jestem Tobą babczyk rozczarowana.

                      Nie jesteś pierwszą i nie ostatnią. Przykro mi.

                      Nie zawsze mamy z góry ale, za to często pod nią.
                      • java9 Re: Ochrona, ale czego lub kogo? 30.10.06, 22:32
                        jacy my ?
Pełna wersja