hesperyda2
30.12.06, 00:36
Jak to zrobić, żeby Zarząd zechciał dokonać poprawek w przerobionej przez
siebie instalacji elektrycznej na klatce schodowej. Jestem nową mieszkanką i
zauważyłam, że 2 osoby z Zarządu, z którymi się zetknęłam, są bardzo dumne ze
swojej pracy, ale nie przyjmują żadnych uwag krytycznych pod swoim adresem.
Dokonali oni wymiany oświetlenia na klatkach schodowych, gdzie zastosowali
włączniki ruchowe światła. Miało to w założeniu spowodować oszczędności.
Tymczasem są z tym kłopoty, bo włączniki światła kiepsko działają i w
rezultacie po wyjściu z mieszkania po ciemku muszę zamykać drzwi, zanim
sensor mnie zauważy, a wchodząc na schody pokonuję prawie całe półpiętro -
też po ciemku. Raz mało co się nie wywróciłam na schodach, niosąc zresztą
coś, co łatwo mogło się stłuc. Wezwana przeze mnie ekipa z administracji
stwierdziła, że wszystko działa jak najbardziej OK (bo klatkę wizytowali pod
moją nieobecność wspólnie z panem z Zarządu) i jeszcze mi pogrozili, że
obciążą mnie kosztami swojego przyjazdu. Sąsiadka, którą już poznałam,
opowiadała, że nie ma normalnego kontaktu z Zarządem, bo ten nie wysłuchuje
próśb innych właścicieli, a także zuważyłam u niej dziwny lęk, aby się nie
Zarządowi narażać. Czy jest coś, co mogę w tej sytuacji zrobić? Denerwuje
mnie źle działające światło na klatce i w ogóle protekcjonalne podejście osób
z Zarządu do niektórych właścicieli. Bardzo proszę o radę.