Dodaj do ulubionych

Pan Witold Kalinowski-kultura za drzwiami została

24.03.07, 23:44
Szanowni Państwo Forumowicze. W lutym zapoczątkowałem wątek nr 7914
zatytułowany „odłączam dłużnikowi media”. Zadałem również za pośrednictwem
strony www.miwspolnota.waw.pl/ pytanie na ten tema Panu
Witoldowi Kalinowskiemu / e-mail: witoldkalinowski@wp.pl/. Jako, że mamy
problemy z zaległościami w płatnościach w naszej wspólnocie , szukaliśmy
bardziej radykalnego sposobu i szybszego na „zmobilizowanie „ dłużników do
płacenia. Inspiracją do zadania pytania panu Kalinowskiemu, jak również
zainicjowania tematu na Forum był list i komentarz do niego zamieszczony w
nr 2 br. w miesięczniku „Mieszkanie i Wspólnota” / list pod tytułem „odłączyć
media dłużnikowi” od pana Krzysztofa Sz. na stronie nr 12 /. Zadając pytanie
panu Kalinowskiemu napisałem mu o tym liście. Stąd moje w wypowiedzi
słowo „wiem”. Odpowiedź na list zamieszczony w miesięczniku był ogólnikowy /
cyt. „Jeżeli instalacja stwarza możliwość odcięcia dopływu mediów do
pojedynczego lokalu, to można to uczynić. Nie ma znaczenia, czy woda
dostarczona jest z wodociągu, czy (… ). W przypadku odcięcia dopływu wody do
lokalu należy jednak zapewnić możliwość dostępu do ujęcia wody poza lokalem
(…)./ , dlatego zwróciłem się, pocztą elektroniczną, w moim mniemaniu, do
osoby kompetentnej, współpracującej z miesięcznikiem o podanie podstawy
prawnej. Oczywiście odpowiedzi żadnej nie otrzymałem. Za to dzisiaj czytając
nowy numer ( 3) miesięcznika „Mieszkanie i Wspólnota” natrafiłem na
felieton / strona nr 34 / Pana Witolda Kalinowskiego zatytułowany „Dysleksja
czy zwykłe lenistwo”. Zawiera on min. następujący tekst: cyt. „ Przychodzą
do nas listy – zarówno zwykłe , jak i elektroniczne – w których padają bardzo
dziwne pytania. (…). Zacznę od takiego, w którym autor, członek zarządu
wspólnoty mieszkaniowej, zna już odpowiedź : „ Wiem, że mogę odłączyć np.
wodę zadłużonemu lokalowi „– a pyta nas jedynie o podstawę prawną. Nie wiem
skąd wiedzę zaczerpnął; wiem natomiast, ze w Kodeksie cywilnym wyraźnie
napisano, kto i w jakich okolicznościach ma prawo przerwania usługi lub
dostawy towaru. Niech więc szanowny autor pytania poczyta sobie Kodeks – a na
pewno się dowie.
Nie będę ukrywał, iż taka postawa mieniącego się za guru w sprawach
nieruchomości mocna mnie wzburzyło. Pan kalinowski "dziwi sie " skąd
zaczerpnąłem taką wiedzę - toc mu napisałe, ze z miesięczniak " Mieszkanie i
Wspólnota" Już dawno nie spotkałem się z takim zarozumialstwem i ewidentnym
brakiem podstaw dobrego wychowania.. Nie będę tego więcej komentował, bo jak
widzę poziom jaki reprezentuje pan Kalinowski dalece odstaje o standardu.
Szkoda tylko, że in minus. Pan Kalinowski winiem na forum / a wiem że często
bywa/ przeprosic mnie jak równiez tych z których w swych felietonach
permanentnie ironizuje.
Proszę o komentarze.
Pozdrawiam

Obserwuj wątek
      • babczyk Re: Pan Witold Kalinowski-kultura za drzwiami zos 27.03.07, 10:53
        gaaa napisała:

        > nieladnie sie ten pan zachował:)

        Jędruś vel xxxll, teyi itd, daj sobie siana.
        W twoim przypadku i z wieloma twoimi innymi nickami łatwo jest robić jazdę po
        innych.

        Mając licencję 4608 i dzwoniąc do poddanych w swych kołchozach sam sie
        wystawiasz na śmieszność a w dodatku, jeszcze inne osoby o wiele bardziej
        kumate od ciebie w sprawach wspólnot mieszkaniowych, chcesz pociągnąć na dno.

        Czytając to forum , nie wiadomo już poza nielicznymi, kto jest kto.

        I to kadzenie sobie. Rany chłopie, idź sie leczyć. Ty i ekspert. Bez jaj.
    • xxxll Re: Pan Witold Kalinowski-kultura za drzwiami zos 25.03.07, 06:33
      Bardzo mi przykro, że nie przeczytałaś tam tego co chciałbyś przeczytać , ale
      tak dziła się w Warszawie (przykład idzie z góry - PiS).

      Wszelkie prady to nic innego jak próba narzucenia "przepisów wykonawczych" wg
      właśnego ego-prawa.

      Inna sprawą jest lenistwo pytających, którzy zaczynają najpierw działać, a
      potem szukają oparcia w prawie , a że czasmi im się grunt po stopami pali piszą
      o porady do różnych czasopism i maja to co mają.

      Nieusatysfakcjonowani próbuja wnosić inne (nie związane) zastrzeżenia w stylu
      ze złej tancerce...itd.

      Wesołych Świąt.
      • kisielak1 Re: Pan Witold Kalinowski-kultura za drzwiami zos 25.03.07, 14:42
        kolego xxxll nie wiem skąd takie przekonanie, że pytający najpierw działają, a
        potem despacko szukąją poradach potwierdzenia słuszności podjętyh wczesniej
        działań. Nie wiem czy ten wytyk skierowany był do mnie, ale tutaj kolega
        głęboko się myli - nie mam w zwyczaju czynić, a potem mysleć lecz odwrotnie.
        Wręcz mam opinie asekuranta. A pomysł na odcięcie mediów podsunął mi sam
        miesięcznik swą odpowiedzią na list czytelnika. Liczyłem, że u źródła / w
        miesięczniku w osobie Pana Kalinowskiego / uzyskam troche pełniejsze
        informacje. Nie wszyscy w tym kraju są prawnikami, geiuszmi etc. Ja widocznie
        mam ciasny umysł i dlatego potrzebuję wsparcia.
        Kolego xxxll, z tego co widzę na forum, bardzo się kolega udziela - może zatem
        z tego źródłka w interesującym mnie temacie wiedzy zaczerpnę.
        Pozdrawiam
    • szczepo4 Re: Pan Witold Kalinowski-kultura za drzwiami zos 25.03.07, 10:52
      Do Pana <kisielak1>. Jeśli całkowicie obiektywnie przedstawił Pan tę sprawę, to
      rzeczywiście Pan W.Kalinowski postąpił........powiem: niegrzecznie!
      Ja - o ile dobrze pamiętam - parę razy zwracałem się o poradę do Pana
      Kalinowskiego, raz czy dwa otrzymałem odpowiedź, a pozostałe moje "listy"
      widocznie utonęły w "morzu" napływającej do WK. korespondencji ???
      PS. Skłonności do ironizowania, u Pana WK., też odnotowałem; zresztą nie tylko
      u niego.
    • pieknyczarek Re: Pan Witold Kalinowski-kultura za drzwiami zos 26.03.07, 09:33
      kisielak1 napisał:

      > Inspiracją do zadania pytania panu Kalinowskiemu, jak również
      > zainicjowania tematu na Forum był list i komentarz do niego zamieszczony w
      > nr 2 br. w miesięczniku „Mieszkanie i Wspólnota” / list pod tytułem
      > „odłączyć
      > media dłużnikowi” od pana Krzysztofa Sz. na stronie nr 12 /. Zadając pyt
      > anie
      > panu Kalinowskiemu napisałem mu o tym liście. Stąd moje w wypowiedzi
      > słowo „wiem”. Odpowiedź na list zamieszczony w miesięczniku był og
      > ólnikowy /
      > cyt. „Jeżeli instalacja stwarza możliwość odcięcia dopływu mediów do
      > pojedynczego lokalu, to można to uczynić. Nie ma znaczenia, czy woda
      > dostarczona jest z wodociągu, czy (… ). W przypadku odcięcia dopływu wody
      > do
      > lokalu należy jednak zapewnić możliwość dostępu do ujęcia wody poza lokalem
      > (…)./ , dlatego zwróciłem się, pocztą elektroniczną, w moim mniemaniu, d
      > o
      > osoby kompetentnej, współpracującej z miesięcznikiem o podanie podstawy
      > prawnej. Oczywiście odpowiedzi żadnej nie otrzymałem. Za to dzisiaj czytając
      > nowy numer ( 3) miesięcznika „Mieszkanie i Wspólnota” natrafiłe
      > m na
      > felieton / strona nr 34 / Pana Witolda Kalinowskiego zatytułowany „Dyslek
      > sja
      > czy zwykłe lenistwo”. Zawiera on min. następujący tekst: cyt. „ Pr
      > zychodzą
      > do nas listy – zarówno zwykłe , jak i elektroniczne – w których pad
      > ają bardzo
      > dziwne pytania. (…). Zacznę od takiego, w którym autor, członek zarządu
      > wspólnoty mieszkaniowej, zna już odpowiedź : „ Wiem, że mogę odłączyć np.
      >
      > wodę zadłużonemu lokalowi „– a pyta nas jedynie o podstawę prawną.
      > Nie wiem
      > skąd wiedzę zaczerpnął; wiem natomiast, ze w Kodeksie cywilnym wyraźnie
      > napisano, kto i w jakich okolicznościach ma prawo przerwania usługi lub
      > dostawy towaru. Niech więc szanowny autor pytania poczyta sobie Kodeks –
      > a na
      > pewno się dowie.

      Skąd ja to znam? W naszej WM Zarząd zaprosił tego pana na zebranie dotyczące
      adaptacji strychów jako eksperta. Panie z Zarządu mają problem, bo nie lubią
      jednego z inwestorów, bo jest za młody (młoda, bo to kobieta) i za duzo chce
      adaptować. Zebranie sprowadzało się do tego, ze panie chciały się dowiedzieć jak
      pozbyć się inwesora którego nie lubią. Większość ich pomysłów obalił sam
      inwestor powołując się na ustawę o własności lokali. Pan WK nie miał wyjscia i
      potwierdzał. Jednak, widząc ich zdenerwowanie, zaproponował im inna rzecz (było
      to w koncu jego spotkanie przedwyborcze). Powiedział, ze same sobie mogą
      wymyślić cenę i rzeczoznawca do szczęścia im niepotrzebny. Na stwierdenie
      (dziewczyny która jest inwestorem), ze miasto wymaga wyceny zaczął mówić, ze to
      nieprawda, ze sam ma przecież doświadczenie i już niejeden strych adaptował. Na
      wszelki wypadek, zaczął doradzać, jak pozbyć się gminy. I niby ok, jednak kilka
      miesięcy wcześniej w swojej gazetce napisał na ten temat artykuł, gdzie wyraźnie
      było napisane, ze TRZEBA WZIĄŚĆ RZECZOZNAWCE, bo tak mówią przepisy prawa. Jakby
      tego było mało we Wspólnocie w której jest Zarządem lub Zarządcą, ze 2 miesiące
      wcześniej była adaptacja i pan WK brał rzeczoznawcę, bo takie są wymogi prawa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka