Sąsiad mnie zalewa i ma to gdzieś

20.06.07, 19:41
Od prawie trzech tygodni sąsiad z góry zalewa mi łazienkę. Mam już zalane pół
sufitu i jedną ścianę oraz pełno misek i szmat rozłożonych po całym
pomieszczeniu. Sąsiad robił remont instalacji wod-kan i najwyraźniej zrobił
niezłą fuszerkę, bo od tego właśnie czasu leje mi się z sufitu. Mimo
wielokrotnego zwracania mu uwagi na problem oraz trzykrotnego przeprowadzenia
"wizji lokalnej" nadal ma to gdzieś i nie ruszył palcem, żeby to naprawić.
Dziś znów zrobiliśmy u niego "odwiedziny", a u niego pod wanną nadal stoi woda
w dużych ilościach.
Czy ktoś wie, jak mogę na nim wymusić naprawę i zaprzestanie zalewania? Jaka
jest najlepsza droga praktyczna i/lub prawna? Czy naskarżenie dzielnicowemu ma
jakikolwiek sens? Czy jest na to paragraf w kodeksie karnym, czy pozostaje
tylko droga cywilna? Wiem, że ostatecznie można go zlicytować i eksmitować na
podstawie &16 ustawy o własności lokali, ale to długa i niepewna droga. Poza
tym sąsiad (który zresztą nie wylewa za kołnierz i to dodatkowy mankament
sytuacji) ma "na stanie" niepełnosprawną konkubinę, więc eksmisja może być w
ogóle niemożliwa... Bardzo proszę o jakieś pomysły i podpowiedzi. Może ktoś
miał już do czynienia z taką sytuacją.
    • marzena-dom Re: Sąsiad mnie zalewa i ma to gdzieś 23.06.07, 17:46
      sytuacja troche inna ale ...

      sufit zalewał nam ... deszcz.
      od zawsze kiedy pamietam. za oknem ulewa a babcia biegala z miskami i wiadrami
      i postawiala. mielismy 3 takie punkty w mieszkaniu. potem biegala mama. w
      miedzy czasie malowalsmy mieszkanie (oczywiscie nie po kazdej ulwewie, ale tak
      raz na 2-3 lata) do zaciekow sie przyzwyczailismy. Administracja miala to w
      nosie i na nasze skargi mowila ze dom stary i nie ma pieniedzy. ( Dom jest
      ponad 100 letni i od 30 lat ... do rozbiórki. ADM nic nie robi ale rowniez nie
      rozbiera.
      I kiedy poszlam do pracy i zaczelam sie dokladac do utrzymania mieszkania
      zaczelo mnie to wkurzac. Mieszkanie co roku ubezpieczalismy wiec postanowilam
      zglosic kolejne zalanie do PZU. Po kolejnym deszczu przyszla komisja uznala
      swieże zalanie jak rowniez te starsze ;-). Odszkodowanie jakie dostalismy bylo
      wieksze niz nasza roczna skladka na ubezpieczenie. Ucieszylam sie ze pieniadze
      na ubezpieczenie sie zwrocily. Kolejny deszcz - kolejny telefon, komisja,
      wycena i wyplata odszkodowania. Zarobilismy na farby :-) zdazylam jeszcze
      zgloscic kolejne 2 zalania. I dnia pewnego na podworko przyjechali robotnicy
      ktorzy mnie szukali, powiedzieli ze sa z administracji i maja naprawic dach nad
      moim mieszkaniem. wypakowali z samochodu pape, rusztowania itp sprzet i zaczeli
      dzialac. po 3 dniach mielismy sliczny nowy dach z nowa papa. sasiedzi w miedzy
      czasie pytali czy jak panowie skończą to zrobia tez "kawałeczek" u nich bo im
      tez przecieka. panowie odpowiadali ze mieli przykaz zrobic tylko nad naszym
      mieszkaniem. od tej pory dach sliczny, mieszkanie wyremontowane i nic nie
      przecieka.
      okazało się że PZU wkurzyło się ze prawie co kwartal musi placic i kazało (czy
      jak to sie tam odbywa) administracji naprawic ten dach. administracja
      poslusznie wykonała polecenie.

      zatem polecam - dzialaj tak samo. zglaszaj kazde zalanie do ubezpieczyciela.
      deszcze sa rzadko a sasiad pewnie zalewa cie czesciej ;-)gwarantuje ze sie
      ubezpieczyciel wkurzy i sam rozliczy z twoja administracja/wspolnotą a ta
      wreszcie wezmie sie za twojego sasiada.

      powodzenia

      • hiacynta100 Re: Sąsiad mnie zalewa i ma to gdzieś 24.06.07, 00:07
        marzena-dom napisała:


        > zatem polecam - dzialaj tak samo. zglaszaj kazde zalanie do ubezpieczyciela.
        > deszcze sa rzadko a sasiad pewnie zalewa cie czesciej ;-)gwarantuje ze sie
        > ubezpieczyciel wkurzy i sam rozliczy z twoja administracja/wspolnotą a ta
        > wreszcie wezmie sie za twojego sasiada.
        >
        > powodzenia
        Generalnie pomysł dobry, ubezpieczyć mieszkanie i zgłaszać szkodę
        ubezpieczycielowi,
        ale w tej sytuacji ubezpieczyciel dobierze się do sąsiada, który zalewa, a nie
        do administracji, która jest nic w tej sprawie niewinna. Bo niby dlaczego
        administracja czy wspólnota ma odpowiadać za coś co nie jest jej winą tylko
        sąsiada?
        Wspólnota odpowiada za szkody które powstały z wad części wspólnych np. dachu,
        czy rur przed licznikiem, ale nie za szkody które wynikają z czegoś co nie jest
        częścia wspólną nieruchomości.

    • bozena027 Re: Sąsiad mnie zalewa i ma to gdzieś 23.06.07, 23:23
      Witam. Mam taki sam problem z sąsiadem zalewającym mi łazienkę.Tylko mi zalewa
      od miesiąca,co kilka dni robi sie plama na suficie.(Rok temu robiłam remont
      mieszkania-kapitalny).Byłam u sąsiada trzy razy i miał coś zrobić,lecz do dziś
      nic nie robi.A awarie ma pod wanną lecz on twierdzi że u niego wszystko jest
      ok.WIĘC skąd ta plama mokra.Sąsiadów z góry mam okropnych tzn.używają słownictwa
      poziomu najniższego,ja jedno słowo a oni sto przekleństw.Też nie wiem co
      robić?.I chyba i napewno ubezpiecze mieszkanie.Lecz nie wiem czy to da skutek bo
      mieszkanie w którym mieszkam to dom staryyyy z 7-mioma mieszkamiami,nie mamy
      żadnej wspólnoty,żadnych składek na remonty. Co przeszłam z mężem w tym
      mieszkaniu przez sąsiadów(z góry)-chyba książkę bym napisała.Gorące pozdrowienia
      i wytrwałości z sąsiadem.
    • wprost5 Re: Sąsiad mnie zalewa i ma to gdzieś 24.06.07, 07:56
      Chyba istotnie najlepszym sposobem na opisywanych sąsiadów jest ubezpieczenie
      mieszkania!
      Przy okazji nasuwa mi się pytanie - dlaczego ubezpieczyciel potrafi zmusić
      zalewajacego do zwrotu kwoty odszkodowania za zalanie wypłaconej zalewanemu
      (tzw. regres) a zalewany jeśli próbuje zalatwic w jakis sposób sprawe
      indywidualnie, to ma takie trudnosci? Dlaczego osoba indywidualna ma znacznie
      mniejsze szanse niż osoba prawna(ubezpieczający). Jakich sposobów używa
      ubezpieczyciel aby odzyskać swoje pieniądze - może Grzegorz Stumpf coś nam
      napisze.
      • marzena-dom Re: Sąsiad mnie zalewa i ma to gdzieś 24.06.07, 11:04
        co tu kryc pani z pzu jest wazniejsza niz jakas tam ja. znerwicowana kobieta
        ktora nie wiedziec czemu wkurza sie bo ktos jej zalewa mieszkanie;-)

        i dlatego polecam wam ubezpieczenie chalupy i zglaszanie co chwila. u nas dom
        byl stary i podlegal zwyklemu ADM czy ROM czy jak to zwal. zadna wspolnota czy
        osoba ktora by o nas dbala.

        uwierzcie ze PZU wkurzy sie po kolejnym zalaniu. i bedzie szukal winnych. u
        mnie byl to deszcz czyli administracja odpowiadala za to ale u was
        administarcja pogoniona przez PZU sie wkurzy i zacznie dobijac sie do sasiada
        nad wami. ze dewastuje mieszkanie itp.

        obiecajcie ze jutro ubezpieczycie mieszkanie a od wtorku zglaszacie zalania ;-)

        glowa do gory, uda sie ... albo pomyslcie o pieniadzach ktore dostaniecie z
        odszkodowania ;-)))))

        acha... i od razu kupcie sobie puszke jakiejsc taniej bialej farby (nawet
        rozrobcie ja z woda to bedzie wiecej)w lazience jest malo powierzchni do
        zamalowania wiec sie nie napracujecie :) po wycenieniu szkody zamalujcie
        zacieki i czekajcie na nastepne. i wtedy PZU placi wiecej. bo jak zobaczy nowe
        zacieki na starych zaciekach to zacznie krecic nosem ze i tak bylo brzydko i
        zaciek w lewo czy w prawo nie robi roznicy. a tak zawsze "cholera ledwo co
        odnowilam lazienke a oni znowu mnie zalali"
      • vikii2 Re: Sąsiad mnie zalewa i ma to gdzieś 24.06.07, 14:33
        Tak jak wszyscy radza ,szybko ubezpieczyc mieszkanie,to jest naprawde mala
        keota roczna[nawet 50zl].Np PZU ,gdy Cie zaleje sasiad,wysyla pracownika ,jak
        rowniez administracja.Maja prawo ,zapukac do sasiada i zrobic"ogledziny" i
        wyciagnac wnioski ,skad te zalanie.Najczestsza przyczyna ,jest ,nie znam
        fachowego okreslenia "polaczeniee na sztywno" itp.Wtedy PZU ,wyplaca Tobie
        kase ,a regresem obarcza sasiada.Sasiad nie placi ,monity itp ,sprawa
        sadowa ,sprzedanie dlugu Firmom ,ktore zajmuja sie tym.I z kwoty np 500zl ,robi
        sie kwota nawet do 1000zl.Jezeli sasiad nie placi dalej ,komornik.Skad to
        wiem,taka sytuacje ,miala sasiadka ,uparta ,jak "osiol".3 razy zalacila i
        szybko ,naprawila szkode ,a moja kolezanka ma juz swiety spokoj.Rozmowa
        polubowna ,przed zgloszeniem do PZU ,nic nie dala.Twoja rola sie
        konczy ,zglaszasz i tyle ,tylko ,ze,masz wiecej roboty,ale tak ,jak ktos
        radzil ,nie gruntowne remont,tylko odsiezyc sciany.
        Aha ,jezeli jest to Wspolnota ,przy zgloszeniu ,musi ,przyjsc ,ktos
        wyslany ,przez Zarzadce ii opisac szkode i opieczetowac ,potem Pzu,tak
        samo ,jeseli ,jest to mieszkanie nie wykupione ,to ADM itp

        To sa sposoby,jakich uzywa ubezpieczyciel ,nie rozdaje kasy za darmo.
        • gstumpf dlaczego ubezpieczycielowi łatwiej wyrwać regres? 25.06.07, 11:07
          wywołany do tablicy przez wprost5 odpowieadam:

          1. Ubezpieczyciel ma furtkę w postaci art 828 ust 1 kodeksu cywilnego
          "... z ddniem zapłaty odszkodowania przez zakład ubezpieczeń roszczenie
          ubezpieczającego (poszkodowanego) przeciwko osobie tzreciej odpowiedzialnej za
          szkode (sprawcy) przchodzi z mocy prawa na zakład ubezpieczeń do wysokości
          wypłaconego odszkodowania ......"

          2. Ubezpieczyciel ma wyspecjalizowane komórki w windykacji

          3. Nie oznacza to że ubezpieczyciel ma zawsze racje, nawet ajk wypłacił
          odszkodowanie. Przechodzi roszczenie , które towarzystwo musi udowodnić. Może
          być zatem tak, że domniemany sprawca nie zgodzi się z regresem i sprawa trafi
          do sądu (aczkolwiek z reguły ludzie płacą)

          4. Domniemany sprawca moze tez załonic sie polisa OC w życiu prywatnym lub
          polisa mieszkaniowa zawierającą OC i wtedy towarzystwo które wystawiło regres
          zgłosi sie do towarzystwa które ubezpiecza OC sprawcy

          grzesiek stumpf
          centrum ubezpieczeń
          jaracza 73E , wrocław
          www.ubezpieczeniowecentrum.pl
    • saskiaplus1 Re: Sąsiad mnie zalewa i ma to gdzieś 11.07.07, 14:47
      Dziękuję wszystkim za rady. Mieszkanie mam ubezpieczone i oczywiście zamierzam
      skorzystać z możliwości, jakie daje polisa. Rozmawiałam z moim agentem
      ubezpieczeniowym: radził zgłosić szkodę, ale mówił też, że jeśli kwota będzie
      niewielka, to ubezpieczyciel nie będzie się zwracał z roszczeniem do sprawcy
      zalania. Po prostu się to nie opłaca. Ale cóż, może po kolejnym zalaniu wreszcie
      się wkurzy i zacznie ściągać z sąsiada. Tylko, do ..., nie mam chęci malować co
      chwila łazienki! Najbardziej irytuje mnie fakt, że nie mam co planować
      generalnego remontu (łazience by się przydało), bo i tak zaraz sąsiad zruinuje
      moje starania. A remont łazienki przy dwójce małych dzieci to horror, jak
      możecie sobie wyobrazić...
      Nie zrozumiałam tylko jednej rzeczy - przy czym powinien być przedstawiciel
      wspólnoty mieszkaniowej? Mamy małą wspólnotę (sześć mieszkań), która zarządza
      się sama.
      • vikii2 Re: Sąsiad mnie zalewa i ma to gdzieś 11.07.07, 15:13
        Mialam sie nie odzywac.Opisalam Tobie wyzej ,to bylo zalanie mieszkania "przez
        nieszczelny dach".Zglos to do ubezpeiczyciela ,niech On dziala i nie robi
        kazania ,ze to "groszowe sprawy",Ty masz ubezpiecz. i co Cie obchodzi.Nie chce
        mi sie wierzyc ,ze za mala kwote nie pociagna do odpowiedzialnosci sprawce
        zalania.Bzdury mowi.Teraz po tych ulewach,gradobiciach wichurach, firmy
        ubezpiecz. maja "pelne rece roboty" i chyba o to chodzi.
    • saskiaplus1 Re: Sąsiad mnie zalewa i ma to gdzieś 11.07.07, 15:10
      A i tak główny problem polega na tym, że on mnie zalewa CIĄGLE, tzn. nie ma
      przerwy. Bez sensu jest więc odnawiać i nawet nie ma co zgłaszać do
      ubezpieczalni, bo zacieki ciągle rosną. Ja go muszę najpierw zmusić do naprawy
      awarii, tylko jak?
Pełna wersja