gdzie się podziały pieniądze?

27.06.07, 12:24
prosze o doradzenie jakaą drogę postępowania wybrać w następującym przypadku:
spółdzielnia ogłosiła nabór na planowane mieszkania,chętni powpłacali
pieniądze w wysokości 20-50 % kosztów.W międzyczasie okazało się że
spóldzielnia ma(ukrywane dotychczas) ogromne długi-jak na małe miasto i nadal
domaga się kolejnych wpłat a budowa stanęła na rozgrzebaniu ziemi i
tyle.Prezes został odwołany a z pracowników pozostala tylko osoba d/s
finansowych.Trwa to ok.8m-cy.Stąd ludzie porezygnowali i oczekują na swoje
pieniądze.Na koncie spółdzielnia nie ma nic,a rzekomo zakupione materiały
budowlane okazały się wirtualne.Podejrzewamy defraudację ok .1,5 mln.zł. z
wkladów budowlanych,lub to ,że zosaly one przeznaczone na długi spółdzielni.Co
mamy zrobić aby odzyskąc pieniądze i skąd one mogłyby pochodzić?Planujemy
zbiorowo zgłósić sprawę prokuraturze ,ale czy to pomoże odzyskać pieniądze?
    • kerys2 Re: gdzie się podziały pieniądze? 27.06.07, 13:12
      Uuuuuu !!!!
      Śliska sprawa , myślę, że bez prokuratury i adwokata sie nie obędzie.
      Doradztwo w tej sprawie raczej niemożliwe.
      • wprost5 Re: gdzie się podziały pieniądze? 27.06.07, 17:27
        Post efy129 to jeszcze jeden dowód na to, ze wiekszośc spółdzielni
        mieszkaniowych w Polsce to banda złodzei, bo kradzieże odbywają się zarówno na
        etapie budowy domów jak i eksploatacji.

        Jak słusznie zauważa kerys2, jest to może nie tyle śliska co bardzo trudna
        sprawa, zwłaszcza przy braku doświadczenia w walce ze złodziejami-prezesami, bo
        często lokalne układy: lokalne władze-organy ścigania-sąd itp. czynią
        odzyskanie pieniędzy od oszustów prawie niemożliwym. Ale nie trzeba się z góry
        poddawać. Proszę o kontakt na wprost5@gazeta.pl z podaniem więcej szczegółów -
        jaka miejscowość, co stało się z dootychczasowym prezeswm, jak duża
        społdzielnia itp. Osobiście jestem obecnie zaangażowany we współpracę z
        portalem www.wiadomosci24.pl, który wyraził zainteresowanie przekrętami w
        spółdzielczości i taki świeży przykład bardzo mi się przyda dla ilustracji
        mojej wypowiedzi na samym początku postu.
        Poza tym zachęcam do odwiedzenia strony www.PolskieSM.pl.
    • babczyk Re: gdzie się podziały pieniądze? 28.06.07, 08:44
      efa129 napisała:

      W międzyczasie okazało się że
      > spóldzielnia ma(ukrywane dotychczas) ogromne długi-jak na małe miasto i nadal
      > domaga się kolejnych wpłat a budowa stanęła na rozgrzebaniu ziemi i tyle.

      Nasuwa sie pytanie.

      Czy nikt przed wpłaceniem pieniędzy nie sprawdził pod każdym możliwym katem
      stan finansowy tej spółdzielni. Zawsze gdzieś można coś usłyszeć. Ale żeby w
      tych czasach wpłacać pieniądze tak bez sprawdzenia?
      Kupno mieszkania to jak z kupnem samochodu, sprawdza się wszystko.
      Wiedz jedno, ty masz racje bo masz, kasę. Jeśli masz utrudniony dostęp do
      wiadomości o zakupywanym towarze to na pewno go nie kupisz bo z nim jest cos
      nie tak.

      Czy zgadzasz się ze mną?
      • efa129 Re: gdzie się podziały pieniądze? 28.06.07, 12:51
        Niestety zgadzam się.Spółdzielnia wydawałą się wiarygodna a wiadomości "na
        mieście " nie budziły niepokoju.Takie czasy,że nie mozna wierzyć co ci mówią...
        • wprost5 Re: gdzie się podziały pieniądze? 28.06.07, 15:38
          Bardzo wielu z nas bardziej ufa spółdzielniom niż tzw. deweloperom. I dlatego
          nie ma się co dziwić, że jak ktoś słyszy "spółdzielnia" to nie waidomo
          dlaczego, ale obdarza ją niczym nieuzasadnionym zaufaniem.
          Ale jak się okazuje z wieloletniej praktyki, następujący zapis art. 17_7 ustawy
          o spółdzielniach mieszkaniowych: "Jeżeli w wyniku ostatecznego rozliczenia
          kosztów budowy powstała różnica pomiędzy wysokością wstępnie ustalonego wkładu
          budowlanego a kosztami budowy lokalu, uprawniony albo zobowiązany z tego tytułu
          jest członek albo osoba niebędąca członkiem spółdzielni, którym w chwili
          dokonania tego rozliczenia przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do
          lokalu".
          Zapis ten oznacza po prostu, że członek spółdzielni jest zobowiązany pokryć
          wszelkie różnice powstałe w trakcie budowy. Niby ma zatwierdzić to rozliczenia
          rada nadzorcza, ale ponieważ idzie ona przeważnie na pasku zarządu, trudno na
          to liczyć. Ten zapis to furtka do kolosalnych nadużyć i sądy z reguły przyznają
          racje zarządom żądającym nawet niebotycznych dopłat. Wychodza z załóżenia, że
          członek spółdzielni powinien pilnować swojej kasy a nie wierzyć bezgranicznie
          różnym cwaniaczkom z zarządów i rad nadzorczych. Chyba, ze wykaże ewidentne
          złodziejstwo zarządu, ale i wtedy bliżej prokuratorowi do złodziejskiego zarzdu
          niż okradzionego członka.
          Paradoks polega na tym, że jak już członek spółdzielni złapał oszusta-prezesa
          za rękę, to wtedy prokuratura piętrzy wszelkimi siłami trudności i unika jak
          ognia sporządzenia aktu iskarżenia.
          Wielu prezesów zbiło na naiwności społdzielców potężne fortuny i włos im z
          głowy nie spsdł!
Pełna wersja