Idealny zarząd

22.08.07, 07:32
Proszę, podajcie pozytywne przykłady zarządów właścicielskich. Z
mojego doświadczenia nikt normalny do zarządu się nie garnie. W
zarządzie są zwykle ludzie niedowartościowani, mający za sobą pasmo
klęsk w pracy czy w domu, krzykacze, mądrzy inaczej, zwykle
podlejszych profesji. To samo, co w sejmie, tylko w mikro-skali.
Jeśli jest ktoś rozsądny i wartościowy w zarządzie – to jest to na
miarę 4-listnej koniczynki. Skarbunio !
Proszę, powiedzcie, że nie mam racji i że nie jest to wszystko tak
beznadziejne…
    • grypsera Re: Idealny zarząd 22.08.07, 07:48
      Jestem w zarządzie 4 lata, przez ten czas moja wspólnota przeszła
      metamorfozę. Wyrwaliśmy się spod ZGKiM (najważniejsze!!) a teraz w
      pocie czoła reguluję stan prawny wspólnoty. Czuję się obrażona Twoim
      postem, pracy mam mnóstwo a to z niedbałości i prywaty urzędników.
      Chętnie przekazałabym już swoją funkcję komu innemu ale komu?
      większość jest po 70-tce.Przeież to między innymi mój domek i mam
      obowiązek o niego dbać. Może i urzędnicy kreują mnie na oszołoma,
      szczególnie wtedy jak ujawniam ich nieprawidłowości ale tak się nie
      czuję .Nie szukam dziury w całym ale też nie udaję że ich nie ma.
      Poprostu jeśli jest szukam odpowiedzialnego za załatanie i jestem
      konsekwentna.
      • lech66 Re: Idealny zarząd 22.08.07, 08:01
        Pozdrawiam 4-listną koniczynkę !
    • kikika5 dziwny post 22.08.07, 15:27
      >Z mojego doświadczenia nikt normalny do zarządu się nie garnie.
      To z iloma "typami" przyszło ci sie męczyć? Z 5 czy 100?

      >W zarządzie są zwykle ludzie niedowartościowani, mający za sobą >pasmo klęsk w
      pracy czy w domu, krzykacze, mądrzy inaczej, zwykle
      > podlejszych profesji.

      Ludzie, którzy dokonuja takich uogólnień to zwykle ludzie niedowartościowani,
      mający ...
      Szukając wad u innych, łechcą swoje ego.

      > Jeśli jest ktoś rozsądny i wartościowy w zarządzie – to jest to na
      > miarę 4-listnej koniczynki

      A może generalnie ludzie wartosciowi i rozsądni w społeczeństwie są na miarę
      owej 4-listnej koniczynki? A sobie, ile byś listków przypiął?

      > Proszę, powiedzcie, że nie mam racji i że nie jest to wszystko tak
      > beznadziejne…

      Nie masz racji, no chyba że chcesz przyklaśnięcia, ze zycie w ogóle jest
      bezsensu, skoro tak trudno ludziom ze soba się dogadać. Popatrz bardziej
      przyjaznym okiem na "wrogów", a świat wyda się piękniejszy!
      Albo ... przyłacz sie do zarządu;) Punkt widzenia zalezy bowiem od ...

      • lech66 dziwne nerwy 22.08.07, 22:01
        >Z mojego doświadczenia nikt normalny do zarządu się nie garnie.
        To z iloma "typami" przyszło ci sie męczyć? Z 5 czy 100?

        Pomiędzy. I jak ktoś jest normalny, sympatyczny, mądry to traktuję
        to jako dar niebios i odstępstwo od reguły.


        >W zarządzie są zwykle ludzie niedowartościowani, mający za sobą
        >pasmo klęsk w
        pracy czy w domu, krzykacze, mądrzy inaczej, zwykle
        > podlejszych profesji.

        Ludzie, którzy dokonuja takich uogólnień to zwykle ludzie
        niedowartościowani,
        mający ...

        Ciekawa logika, dziwny związek przyczynowo-skutkowy. Ja na Twoim
        miejscu raczej bym pomyślał: acha facetowi ktoś dopiekł, wściekł
        się, wylewa swą żółć i uogólnia. Nie mówię, że tak jest, tylko, że
        tego typu myślenie byłoby uzasadnione. Czy każdy „krytykant” musi
        być osobą niedowartościowaną ? Krytyka źródłem postępu, mój drogi
        adwersarzu (adwersarko ?)


        Szukając wad u innych, łechcą swoje ego.

        > Jeśli jest ktoś rozsądny i wartościowy w zarządzie – to jest to na
        > miarę 4-listnej koniczynki

        A może generalnie ludzie wartosciowi i rozsądni w społeczeństwie są
        na miarę
        owej 4-listnej koniczynki?

        Oczywiście, że są w mniejszości, i jest to naturalne. Ale
        obserwuję, że ci ciekawsi członkowie wspólnot (tzw. milcząca
        większość) nie mają ochoty na pracę w zarządzie, bo mają swoje
        ciekawe życie zawodowe czy osobiste i szkoda im czasu na takie
        bzdury. Spełniają się gdzie indziej.

        A sobie, ile byś listków przypiął?

        Podam dużo – powiesz, że nie tylko kretyn, ale i narcyz; powiem
        mało – powiesz: no właśnie niedowartościowany frustrat. Czego więc
        tak naprawdę oczekujesz stawiając takie pytanie ?

        > Proszę, powiedzcie, że nie mam racji i że nie jest to wszystko tak
        > beznadziejne…

        Nie masz racji, no chyba że chcesz przyklaśnięcia, ze zycie w ogóle
        jest
        bezsensu, skoro tak trudno ludziom ze soba się dogadać.

        Znów nieuzasadniony wniosek.


        Popatrz bardziej
        przyjaznym okiem na "wrogów", a świat wyda się piękniejszy!

        Nie „wrogów”, nie o to chodzi. To coś w rodzaju prawa Kopernika-
        Greshama.


        Albo ... przyłacz sie do zarządu;)

        Dlaczego? Jeśli krytykuję zarząd to mam się do niego przyłączać ?
        Zabójcza ta Twoja logika…

        Punkt widzenia zalezy bowiem od ...

        Tzw. oczywista oczywistość, banał. I to we wspólnotach widać z
        całą mocą. Ale tego wątku nie będę tu rozwijał, zbeształabyś mnie
        pewnie jeszcze bardziej.

        A tak na marginesie: zdaje się, że w twoich oczach świat jest czarno-
        biały: okropni zarządcy i idealni członkowie zarządów, do tego
        zmierzałaś w tym swoim gniewnym poście ? Czym tak naprawdę tak mocno
        Ciebie zirytowałem ? Odniosłaś to do siebie ? Dlaczego ?
        • kikika5 Re: dziwne nerwy 23.08.07, 13:19
          lech66 napisał:
          > Ja na Twoim
          > miejscu raczej bym pomyślał: acha facetowi ktoś dopiekł, wściekł
          > się, wylewa swą żółć i uogólnia.

          No, dokładnie tak pomyślałam. Ok, jeśli facet chce wylać swą zółć, aby mu
          ulżyło, to trzeba mu grzecznie przytaknać. Poczuje sie lepiej, że doszedł do
          prawdy objawionej;)

          >Czy każdy „krytykant” musi
          > być osobą niedowartościowaną ? Krytyka źródłem postępu, mój drogi
          > adwersarzu (adwersarko ?)

          Alez skąd! Szczególnie konstruktywna krytyka jest na wage złota.

          > Ale
          > obserwuję, że ci ciekawsi członkowie wspólnot (tzw. milcząca
          > większość) nie mają ochoty na pracę w zarządzie, bo mają swoje
          > ciekawe życie zawodowe czy osobiste i szkoda im czasu na takie
          > bzdury. Spełniają się gdzie indziej.

          Innymi słowy :praca w zarządzie to jedynie pomysł na spełnianie się , a nie na
          dbanie o prywatną WŁASNOSĆ ?

          > Podam dużo – powiesz, że nie tylko kretyn, ale i narcyz; powiem
          > mało – powiesz: no właśnie niedowartościowany frustrat. Czego więc
          > tak naprawdę oczekujesz stawiając takie pytanie ?

          Coś w tym stylu. Stawiając takie pytanie pokazuje, że skoro nawet siebie nie
          potrafisz (nie masz odwagi) sklasyfikować, to jakim prawem obrażasz innych?

          > Dlaczego? Jeśli krytykuję zarząd to mam się do niego przyłączać ?

          Aby zaprzeczyć swej teorii;)

          > A tak na marginesie: zdaje się, że w twoich oczach świat jest >czarno- biały:
          okropni zarządcy i idealni członkowie zarządów

          Czy tym paskudnym członkom zarządu też wkładasz własne słowa w ich usta? Ja
          nawet nie wiem, czy wypowiadasz się jako zbulwersowany członek wspólnoty czy
          zarządca. Ani słowem w swej (gniewnej?) wypowiedzi nie oceniałam zarządców. Może
          po prostu szwankuje u Ciebie komunikacja międzyludzka i stad te problemy i
          frustracja?


          • kikika5 uogólnień cd 23.08.07, 13:50
            Znam ludzi, którym nauczyciele tak dopiekli, że wszystkich wrzucają do jednego
            worka, a hasło "nauczyciel" doprowadza ich niemal do szału.Znam
            niezmotoryzowanych, którzy dosadnie określają wszystkich kierowców. Znam
            kierowców, którzy niewybredne epitety rzucają w strone rowerzystów jezdżących po
            ulicach i tez wszystkich klasyfikują w jeden sposób. Znam ...Innymi słowy, idąc
            tak dalej dojdziemy do wniosku, że wszyscy ludzie są do d..., z wyjątkiem
            4-listnych koniczynek, które prawie wyginęły.

            >Proszę, podajcie pozytywne przykłady zarządów właścicielskich.

            A jak podamy to zmienisz własną teorię? Wymażesz niemiłe doświadczenia z
            pamięci? Stwierdzisz, ze masz pecha, trafiając na samych niedowartościowanych,
            chamskich typów?
            Tak naprawdę, to bardziej potrzebujesz wsparcia (bo życie ci dopiekło)niż
            szczegółowej analizy charakterologicznej członków zarządu.
            • lech66 demony złości na tym forum 23.08.07, 14:21
              Dlaczego tak sobie skaczemy do gardła ? Dlaczego zamiast spokojnej
              dyskusji muszą być same napastliwe ataki i jakieś skrajne
              zacietrzewienie ? I ta amatorska psychologia ? Już chyba nie umiemy
              dyskutować, prawda ?
              Jeśli z jakichś powodów chcesz mi dopiec, to śmiało, ulżyj sobie.
              Ale nie rozumiem tego. Jaki sens ma ta nasza szarpanina ? Czy
              zmierzamy do jakiegoś konkretnego wniosku, czy chodzi o to kto kogo
              załatwi w słownej utarczce ?
              Nie mam takich ambicji, więc ustępuję.
              • kikika5 Re: demony złości na tym forum 23.08.07, 14:50

                lech66 napisał:

                > Dlaczego tak sobie skaczemy do gardła ? Dlaczego zamiast spokojnej
                > dyskusji muszą być same napastliwe ataki i jakieś skrajne
                > zacietrzewienie ?

                Gdzie widzisz ataki? Jakie napastliwe słowa w twoim kierunku? Czy zawsze
                wypowiedzi innych, które nie są po Twojej myśli odbierasz jako skakanie do gardła?

                > Już chyba nie umiemy
                > dyskutować, prawda ?

                Ja umiem:) Dlatego nie mam takich problemów jak ty.

                > Jeśli z jakichś powodów chcesz mi dopiec, to śmiało, ulżyj sobie.

                Po co miałabym ci dopiekać? Ponadto ludzie moga nas skrzywdzić słowami na tyle,
                ile im sami pozwolimy. Ja nie odbieram twych słów jak zawzięty atak, ale jak
                rozpaczliwe wołanie o pomoc (wsparcie) człowieka, który jest w dołku.


                • kikika5 Idealny zarząd ... 23.08.07, 15:19
                  ... nie istnieje, podobnie jak idealny zarządca, czy właściciel.
                  • codar Re: Idealny zarząd ... 27.08.07, 20:15
                    Oczywiście, że idealny Zarząd nie istnieje, tak - jak to napisała
                    kikika5 - jak nie istnieje idealny zarządca, czy właściciel. Można
                    jeszcze dodać: idealny mąż,żona,rząd,sąsiad itd.itp., ale do ideału
                    należy dążyć ! Codar
              • xxxll Re: demony złości na tym forum 29.08.07, 13:33
                Ponieważ ludzie do tej pory uważani za liderów w swoich środowiskach
                stracili posady przywódców ludzi nieomylnych
                bo musieli się głęboko tłumaczyć ze swoich „logicznych-
                sprawiedliwych” rozwiązań
                tym co z innych źródeł dowiedzieli się, że można daną rzecz,
                interpretacje zapisów prawnych, wykonać inaczej, bardziej
                sprawiedliwie dla ogółu WM niż jednoski czytaj "przywódcy".
                • egondw Re: urażona duma liderów 05.09.07, 05:38
                  xxxll napisał:

                  > Ponieważ ludzie do tej pory uważani za liderów w swoich
                  > środowiskach stracili posady przywódców ludzi nieomylnych
                  > bo musieli się głęboko tłumaczyć ze swoich „logicznych-
                  > sprawiedliwych” rozwiązań
                  > tym co z innych źródeł dowiedzieli się, że można daną rzecz,
                  > interpretacje zapisów prawnych, wykonać inaczej, bardziej
                  > sprawiedliwie dla ogółu WM niż jednoski czytaj "przywódcy".

                  Jak się czyta to forum i napaści na poszczególnych uczestników
                  to ma się takie wrażenie, ale czy o to chodzi ?
                  • egondw_to_xxxll egondw_to_xxxll 05.09.07, 11:23
                    Jak się czyta idiotę, który pod różnymi nickami zaśmieca
                    to forum i pisze sam do siebie - to wszystkim robi się niedobrze.
    • lech66 za kasę czy za Bóg zapłać ? 28.08.07, 16:47
      Sprawę jeszcze dodatkowo komplikuje kwestia odpłatności za pracę w
      zarządzie. Jeśli jest to za darmo, to zwykle w zarządzie są tzw.
      martwe dusze, które nie poczuwają się do obowiązku dbania o dobro
      wspólnoty i mają to wszystko gdzieś.
      Aby pobudzić to towarzystwo do działania czasami wprowadza się jakąś
      symboliczną odpłatność za pracę w zarządzie. Ale jeśli zarząd jest
      odpłatny, choćby za symboliczną kwotę, to ci, którzy już są w
      zarządzie trzymają się rękoma i nogami, aby się w nim utrzymać,
      często symulując nawet jakąś pracę dla dobra ogółu (dobrze jeśli
      przynajmniej nie dezorganizują funkcjonowania wspólnoty), a ci,
      którzy im zazdroszczą, robią wszystko aby tamtych wykurzyć i zająć
      ich miejsce. Walka na śmierć i życie mimo bliskiej zeru stawki.
      Wyścig szczurów.
      Ot, taka natura ludzka…
      • sprinter1255 Re: za kasę czy za Bóg zapłać ? 28.08.07, 23:23
        Skąd wyciągnąłeś takie wnioski na temat zachowań ludzi w zarządach i poza nim?
        Znam ludzi ktorzy pracują w Zarządach społecznie i są bardzo oddani. Widzę, że
        kreujesz się tutaj na jakiegoś socjologa może psychologa.
        Jeśli w Twojej wspólnocie są takie sytuacje o ktorych tutaj piszesz to nie masz
        prawa uogólniać.
        • lech66 z socjologią na ty 30.08.07, 16:00
          >Widzę, że kreujesz się tutaj na jakiegoś socjologa może psychologa.

          No właśnie chodzi mi o ten aspekt socjologiczny.Wspólnota to taka
          samorządność obywatelska na najniższym stopniu. Dlaczego ktoś
          zgłasza chęć do bycia członkiem zarządu ? Czy to są najwartościowsze
          osoby we wspólnocie ? Co nimi kieruje ? Dlaczego większość nie chce
          uczestniczyć w pracach zarządu ? Czy ogól wybiera racjonalnie (tzn.
          najlepszych kandydatów), czy np. takich, którzy na zebraniu
          najgłośniej krzyczą ? Itp., itd. Chciałbym namówić jakiegoś młodego
          naukowca do pracy naukowej na ten temat. Jest to bardzo ciekawe,
          nieprawdaż ?
          • cento11 Re: z socjologią na ty 04.09.07, 20:21
            Tu nie trzeba być specjalnie psychologiem czy socjologiem choć z
            pewnością trzeba znać trochę życie i działające w nim pewne zasady .
            Logiczne jest ,że z grupy ludzi jakią jest wspólnota
            mieszkaniowa ,podczas pierwszego zebrania wyłonią się zawsze jacyś
            liderzy ,to co niektórzy o nich mówia krzykacze jest opinią
            krzywdzącą ,choć nie zawsze.Osoba mająca aspiracje bycia członkiem
            zarządu musi umieć podnosić głos na forum i wykazywać się wiedzą z
            omawianych tematów , choć pewne rzeczy mogą opanować póżniej .
            Ponadto normalne jest ,że taka osoba reprezentująca grópę ludzi swą
            postawą i zachowaniem obyciem ,umiejętnością kontaktu przy
            reprezentowaniu jej na zewnątrz będzie już atutem w ręku
            współwłaścicieli niż osoba zakompleksiona cicha ,bojąca się
            wszelkich wystąpień na forum ,nie mająca prawidłowego kontaktu z
            otoczeniem w sensie otwartości i łatwego nawiązywania kontaktu....
            cdn
      • andrzej.sawa Re: za kasę czy za Bóg zapłać ? 29.08.07, 02:47
        Problem podstawowy to stosunek właścicieli do swojej własności.w dawnych domach
        komunalnych mieszkają zwykle ludzie którzy kupili mieszkania dość tanio i nie
        mają świadomości,że majątkiem trzeba aktywnie zarządzać,że na utrzymanie jego
        potrzebne są pieniądze.
      • kaiskam1 Re: za kasę czy za Bóg zapłać ? 31.08.07, 23:07
        U nas Zarządca ma płaconą stawkę, jaką uchwalili
        właściciele.Natomiast Zarząd darmo.
    • kaiskam1 Re: Idealny zarząd 29.08.07, 07:41
      Ubliżasz niektórym. Jestem w zarządzie i nie uważam się za
      nienormalną !Chciałam zauważyć że ZARZĄD wybierają właściciele.
      (myślę ,że jesteś jednym z właścicieli,więc sam oceń). A co do
      Zarządcy to Zaraąd i właściciele mają prawo wybrać
      sobie "normalnego".
    • grandy taki zarząd - jaka wspólnota 31.08.07, 01:28

      lech66 napisał:
      > Proszę, podajcie pozytywne przykłady zarządów właścicielskich. Z
      > mojego doświadczenia nikt normalny do zarządu się nie garnie. W
      > zarządzie są zwykle ludzie niedowartościowani, mający za sobą
      > pasmo klęsk w pracy czy w domu, krzykacze, mądrzy inaczej, zwykle
      > podlejszych profesji. To samo, co w sejmie, tylko w mikro-skali.
      > Jeśli jest ktoś rozsądny i wartościowy w zarządzie – to jest to na
      > miarę 4-listnej koniczynki. Skarbunio !
      > Proszę, powiedzcie, że nie mam racji i że nie jest to wszystko tak
      > beznadziejne…

      To jest proste jak budowa cepa. Nikt normalny nie garnie się do
      zarządu wspólnoty zamieszkałej w większości przez durni. W takich
      wspólnotach durnie wybierają durni do zarządu, a później jedni
      wojują z drugimi. Te procesy społeczne możesz sobie z łatwością
      prześledzić obecnie również w państwowej makroskali. Tyle, że
      wspólnotę można zamienić na inną, a co zrobić ze sponiewieraną
      Ojczyzną?

      Normalny, pracowity, rzetelny, twórczy zarząd może się pojawić i
      wytrwać tylko w społeczności, w której ludzie rozsądni stanowią
      większość. Durniom wystarczy zaŻONdca, byleby miał wielką licencję.
      Taką rozmaru XL, a najlepiej XXXLL! A jeszcze lepiej - dwie
      wielgachne licencje podobne do siebie, jak dwie krople mętnej wody.

      • kaiskam1 Re: taki zarząd - jaka wspólnota 31.08.07, 19:53
        Podaj budowę cepa !!! A skoro większość uważasz za durni , to co ty
        jeszcze w tym kraju robisz ???!!!
        • grandy Re: taki zarząd - jaka wspólnota 31.08.07, 20:40

          kaiskam1 napisała:
          > Podaj budowę cepa !!! A skoro większość uważasz za durni ,
          > to co ty jeszcze w tym kraju robisz ???!!!

          Za Wikipedią:
          Cep – narzędzie rolnicze do ręcznego młócenia zboża. Znana jest
          również odmiana cepa używana jako broń – cep bojowy.

          Zbudowany z dwóch kijów, długiego zwanego dzierżakiem i krótkiego,
          zwykle dębowego, bijaka. Cieńsze końce dzierżaka i bijaka połączone
          były rzemiennym lub metalowym przegubem nazywanym gązwa, gacek a na
          Zamojszczyźnie kapica.

          Młócono trzymając cep za dzierżak i uderzając bijakiem w rozłożone
          na klepisku (lub innym twardym płaskim podłożu) zboże. Młócący
          musiał tak uderzać cepem, aby za każdym razem bijak uderzał całą
          swoją długością o podłoże, na którym leżało zboże (w przeciwnym
          przypadku pojawiały się znaczne siły reakcji na dzierżak oraz mogło
          nastąpić zgniatanie ziaren). Wielką zaletą cepa była możliwość
          uzyskania ziarna i prostej słomy, koniecznej do pokrycia dachów
          strzechą.

          W czasach współczesnych młócenie cepem zostało wyparte przez omłot
          mechaniczny w młocarniach. Jeden z typów młocarni zwany jest
          cepówkami, w takiej młocarni elementem bębna młócącego jest metalowa
          listwa zwana cepem. Bęben młócący zwykle posiada od 6 do 10 cepów.

          W mowie potocznej zwrot „proste jak budowa cepa” oznacza wyjątkowo
          prostą i oczywistą zasadę działania. „Cep” to również pogardliwe
          określenie człowieka oznaczające głupi, tępy.


          Co do mojej opinii o współplemieńcach, to trzeba pamiętać, że w
          ostatnich wyborach do Sejmu:
          - uprawnionych do głosowania było: 30.229.031 wyborców
          - głosów ważnych oddano: 11.804.676
          - na obecnych "władców" głosowało: 3.185.714 wyborców, czyli 10,5 %
          uprawnionych.
          Wystarczy więc, aby w najbliższych wyborach sponiewierane
          społeczeństwo ruszyło tyłki i poszło zagłosować, a durnie trafią
          tam, gdzie jest ich miejsce.

          • kaiskam1 Re: taki zarząd - jaka wspólnota 31.08.07, 23:00
            Grandy, zostałeś więc zmuszony do skorzystania z pomocy naukowych.
            Praca domowa odrobiona na piątkę.Teraz kandyduj na prezydenta !!Nie
            będę z Tobą polemizować, bo to forum Wspólnoty Mieszkaniowej a nie
            polityczne. Baj. Życzę mniej durni w Twoim otoczeniu.Gdyby nie ci
            durnie to nie wiedziałbyś jaki ty jesteś wspaniały.
            • grandy Re: taki zarząd - jaka wspólnota 31.08.07, 23:59

              kaiskam1 napisała:
              > Gdyby nie ci durnie to nie wiedziałbyś jaki ty jesteś wspaniały.

              Pozbawiony jestem kaczych kompleksów i własnej wartości nie mierzę
              głupotą innych. Genetycznie jestem pozbawiony skromności i ciężko
              pracuję, aby było mi z tym dobrze.


              > to forum Wspólnoty Mieszkaniowej a nie polityczne

              Masz chyba zbyt prymitywny stosunek do polityki. Człowiek jest
              zwierzęciem politycznym i tworzy kolejne strukury społeczne,
              poczynając od małżeństwa, a kończąc na państwie, aby zaspokajać
              swoje potrzeby. Wbrew pozorom - wspólnota mieszkaniowa jest w tym
              łańcuchu elementem bardzo istotnym. Już Arystoteles opisywał
              politykę jako sztukę rządzenia państwem, do której niezbędne są:
              wiedza, umiejętności i predyspozycje psychicznie. Czy to nie są
              cechy dobrego zarządu wspólnoty? Zrób eksperyment: zapomnij na
              chwilę o swoich sympatiach politycznych i zastanów się, któremu z
              polityków powierzyłabyś zarząd swoją wspólnotą? Wyniki tego
              eksperymentu mogą Cię samą zaskoczyć.

              Niemniej masz rację - wspólnoty mieszkaniowe to zbyt poważna sprawa,
              aby bawić się na tym forum w politykę.

              • kikika5 Re: taki zarządca - jaka wspólnota 04.09.07, 11:49
                > Jeśli jest to za darmo, to zwykle w zarządzie są tzw.
                >martwe dusze, które nie poczuwają się do obowiązku dbania o dobro
                >wspólnoty i mają to wszystko gdzieś.

                Jeśli ktoś ma czas i zajęcie traktuje hobbystycznie, społecznie to udziela się i
                dba. Zam takie przykłady.

                >Aby pobudzić to towarzystwo do działania czasami wprowadza się jakąś
                >symboliczną odpłatność za pracę w zarządzie. Ale jeśli zarząd jest
                >odpłatny, choćby za symboliczną kwotę, to ci, którzy już są w
                >zarządzie trzymają się rękoma i nogami, aby się w nim utrzymać,

                Niekoniecznie. Nie każdy lubi poswięcac sie dla ogółu i jeśli cos robi to chce
                za to wynagrodzenie, albo przynajmniej zwrot kosztów. Nie widzę w tym nic złego,
                tym bardziej że w grę wchodzi jeszcze odbowiedzialność. Nadstawiać głowe za
                friko? Ty przecież też nie pracujesz za darmo.Równie dobrze mozna napisać, że
                zarządcy trzymaja się rękami i nogami wspólnot, zamiast z nich zrezygnować,
                jeśli im zarząd/własciciele nie odpowiadją. A że kontroli i patrzenia na rece
                ludzie nie lubią, to oczywiste, zarządcy nie są tu wyjatkami.

                Ja widzę to tak: jesli załozyciel watku wystepuje tu jako własciciel, który
                niewiele może, bo większość współwłascicieli to ludzie albo zajęci, albo
                niekumaci - to współczuję (pozostaje szarpać sobie nerwy, albo sprzedać lokum);
                jeśli natomiast wystepuje jako zarządca - to zmienia postać rzeczy, bo raczej
                nie wmówi nam tutaj, że czuje się wybawcą wspólnot obdarzonych kiepskimi
                zarzadami, idzie pod prąd na przekór zarządom, a misje swą nie wiaże z kasą.
                • kikika5 Re: taki zarządca - jaka wspólnota 04.09.07, 12:08
                  >Dlaczego ktoś zgłasza chęć do bycia członkiem zarządu ?

                  - bo ma wolny czas
                  - bo denerwuje go panoszący się zarządca, który uważa, że pozjadał wszystkie rozumy
                  - bo wie, że pańskie oko ...
                  - bo chce dorobić (co w tym złego? zarządca tez nie pracuje za darmo)
                  - bo wiecej widzi bedąc na miejscu i troszczy się o swoją własność (koszula
                  bliższa ...)
                  - bo nie chce byc okradany
                  - bo ma pomysl i wiedzę
                  - bo uważają, że zarządcy to zbyteczne ogniwo
                  - bo ... (powodów znalazłoby sie i więcej, tylko czy poprawią one humor tym, co
                  opinie o zarządach juz sobie wyrobili?)

                  >Czy to są najwartościowsze
                  >osoby we wspólnocie ?

                  A czy zarzadcy/własciciele to najwartościowsze osoby w społeczeństwie? A jaka
                  grupa społeczno-zawodowa gromadzi jedynie jednostki wybitne, bez skazy?

                  > Dlaczego większość nie chce
                  >uczestniczyć w pracach zarządu ?

                  Bo doba ma tylko 24 godziny, bo stać ich na przepłacanie, bo im się nie chce, bo
                  nie czują powołania, bo ...

                  >Czy ogól wybiera racjonalnie (tzn.
                  >najlepszych kandydatów)

                  Nie.

                  > Chciałbym namówić jakiegoś młodego
                  >naukowca do pracy naukowej na ten temat.

                  Po co? (A może przy okazji zrobic badania charakterologiczne pokroju ludzi,
                  których ten temat tak bardzo interesuje?)

                  >Jest to bardzo ciekawe,nieprawdaż ?

                  Zalezy dla kogo. Znam bardziej pasjonujace i pozyteczne przemioty dociekań.
                  • kikika5 he, he, he 04.09.07, 12:23
                    >ale do ideału
                    >należy dążyć ! Codar

                    Ciekawe, jak wyglądać miałby w oczach tych
                    wkurzonych/sponiewieranych/umęczonych/zgorzkniałych taki idealny członek zarządu?

                    - ma czas i sie angazuję: niedowartosciowany, bo nie może(?) wykazać sie gdzie
                    indziej
                    - nie ma czasu, jest zajęty własnymi sprawami (zawodowymi): po co nam taki figurant?
                    - brak mu wiedzy i rozumu: wywalić
                    - ma wiedzę i rozum: niemozliwe, pozory, realizowałby sie gdzie indziej, nie w
                    zarządzie;)

                    itd, itp


                    • cento11 Re: he, he, he 06.09.07, 11:20
                      Można tu jeszcze wiele ciekawostek napisać , ale to nie zmienia
                      absolutnie jednego ,że zarząd we wspólnocie będzie zawsze ,czy to
                      właścicielski, czy powierzony ,czy wreszcie mix w stylu zarząd
                      +zarządca vel admin.Wszystkie te osoby z natury swych czynności
                      jakimi się zajmują są powołane do takiego działania aby jednostka
                      organizacyjna jaką jest wspólnota rozwijała się ,kwitła czy coś tam
                      jeszcze.Wiem ,że nie zawsze tak jest ,ale tak jest wszędzie ,nie
                      zawsze znajdzie się dobry nauczyciel,dobry lekarz czy wreszczie
                      dobry spawacz ,czy kierowca.Wspólnota mieszkaniowa jest jak jak małe
                      państewko w której można znalesć różne charaktery i style życia
                      poszczególnych jej mieszkańców, a znaleść człowieka który obejmie to
                      wszystko , będzie próbował pogodzić różne interesy i zapotrzebowania
                      tej społeczności jest naprawdę bardzo trudno.Osoba lub osoby będące
                      w zarządzie według mnie nie mogą być przypadkowe , taka
                      przypadkowość wyboru nie zawsze kończy się dobrze, ale są
                      przypadki ,nazwijmy to dojrzewania do tej funkcji.W działaniu
                      dostrzec można według mnie trzy sposoby zarządzania wspólnotą : po
                      pierwsze zarząd jest prawny bez żadnych taryf ulgowych ,realizuje
                      postanowienia prawa i uwl ,działa na podstawie zarządu zwykłego
                      tylko w dopuszczalnym zakresie ,a co przekracza zarząd zwykły jest
                      realizowane poprzez uchwały i pełnomocnictwa wspłwłaścicieli.Jest
                      zarządem z pełnią wiedzy z zakresu współwłasności i wszystkiego co
                      się z tym wiąże. W drugim przypadku zarząd podpisuje umowę z adminem
                      vel zarządcą ,w pełni go kontrolując ,a umowa jest tak
                      skonstruowana ,że nie ma możliwości jakiejkolwiek manipulacji z jego
                      strony ,o naruszaniu finansów szzcególnie . Trzeci to marionetkowy
                      zarząd w pełni zdający się na firmę zarządzającą łącznie z
                      przekazaniem pełnomocnictwa do konta bankowego . Polecam
                      zdecydowanie pierwszy ewentualnie drugi sposób i właśnie trzeba
                      szukać takich osób do zarządu ,jak ich wyłowić z tłumu
                      wspólnotowiczów??? Jeżeli znajdą się liderzy ,nawet jeżeli zgłoszą
                      się sami zwani przez niektórych krzykaczami ,dajcie im
                      spróbować ,zarząd zawsze można odwołać uchwałą i powołać następny ,w
                      szczególności pamiętajcie o zdecydowanym sprzeciwie o przekazywaniu
                      waszych pieniędzy osobom z zewnątrz albo wymagajcie od zarządu
                      takich umów które nie pozbawiają was w żaden sposób decyzyjności
                      nawet w małych sprawach .Nie jest to może do końca precyzyjny
                      opis ,myślę ,że nawet znajdą się tacy którzy zechcą się ze mną nie
                      zgodzić .Mogą to być naprzykład cwani zarządcy choć nie twierdzę ,że
                      wszyscy są kiepscy . Ze swego doświadzcenia w pracy we wspólnocie
                      wiem ,że stare już powiedzenie , pańskie oko konia tuczy jest jak
                      najbardziej aktualne w odniesieniu zarówno właścicieli do swego
                      zarządu jak i zarządu do admina vel zarządcy z którym podpisali
                      umowę .To tyle tu nie ma się już co rozwodzić w tym
                      temacie ,chyba ,że ktoś doda naprawdę coś mądrego i przydatnego .
Pełna wersja