Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin

02.10.07, 22:54
Na moim osiedlu są 3 bloki i 3 wspólnoty mieszkaniowe. Każda
zarządza jednym blokiem, oczywiście. Jakiś czas temu wszystkie
wspólnoty podjęły decyzję o wyznaczeniu miejsca na plac zabaw. No
ok, dzieci muszą mieć miejsce do zabawy. To, że plac jest dokładnie
pod moimi oknami..cóż, trudno. Niech będzie.

Ale teraz, osoby które inicjowały utworzenie placu, chcą go
wyposażyć. Wszyscy mieszkancy (członkowie wspolnoty) dostali
kosztorys, wraz z informacją, że koszty wyposażenia placu zabaw będą
podzielone równomiernie na wszystkie mieszkania (oczywiscie wszystko
do przeglosowania). Mieszkań jest nieco ponad 200, dzieci na
osiedlu - obecnie kilkanaście.

Koszt placu zabaw: ok 20 tyś. pln. Wyposażenie: drabinki,
zjeżdzalnia, konik na sprezynie, skuter na sprezynie, podwojna
hustawka, karuzela, piaskownica, tablica do rysowania, scianka
wspinaczkowa..... Małe centrum rekreacji, a nie plac zabaw :/

Pytanie brzmi: czy naprawde wszyscy musza skladac sie na ten plac
zabaw? Ja nie mam dzieci, jestem sama, studiuje, i nie wiem kiedy w
ogole je miec bede. Moje mieszkanie ma 18m2. NIGDY z tego placu nie
skorzystam, bede sie tylko uzerac z halasem. Takich mieszkan jak
moje jest tu jeszcze 30. Czy nie mozna tego zorganizowac tak, zeby
placili tylko majacy dzieci i malzenstwa? Skoro jeszcze wymyslili
sobie tak drogi plac zabaw? To prawie 100zl na mieszkanie. Ja tu
place 70zl czynszu. Rozumiem, ze wszyscy skladaja sie na ochrone, na
sprzatanie i tego typu rzeczy, bo z tego korzystaja wszyscy. Ale ten
plac zabaw to droga zabawka dla kilku ledwie rodzin. Ja nie mam nic
przeciwko placowi, ale nie mam tez ochoty za niego płacić.

Jak myslicie, co da się z tą sytuacją zrobić?

Problem polega na tym, ze owszem, mozna w ogole zablokowac
wyposazanie placu - ale tu nie o to chodzi. Niech on bedzie, niech
sie te dzieci bawią. Chodzi o to, czy w ramach wspolnoty
mieszkaniowej mozna zbudowac cos, za co placą tylko niektorzy -
używający?
    • wprost5 Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 02.10.07, 23:31
      Moim zdaniem blokować samej idei placu zabaw dla dzieci nie ma co,
      ale niech koszty jego wyposażenia pokrywają tyko lokale z dziećmi
      czyli potencjalni jego użytkownicy!
      Nie widzę żadnego powodu, aby placili za to wszyscy skoro nie będą z
      tego korzystać!
      • yappaa Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 05:03
        wprost5 napisał:

        > Moim zdaniem blokować samej idei placu zabaw dla dzieci nie ma co,
        > ale niech koszty jego wyposażenia pokrywają tyko lokale z dziećmi
        > czyli potencjalni jego użytkownicy!
        > Nie widzę żadnego powodu, aby placili za to wszyscy skoro nie będą
        > z tego korzystać!


        No cóż znowu myślenie spółdzielcze ZNOWU wyszło z wprst5.

        WE WSPÓLNOCIE NIE PŁACI SIĘ ZA TO Z CZEGO SIĘ KORZYSTA,
        LECZ ZA STAN POSIADANIA.

        Koszty utrzymania NW ponoszone są zgodnie z posiadanym udziałem w NW.
        Czyli nie ci, co mają dzisiaj dzieci, ale wszyscy członkowie
        wspólnoty mają łożyć na jego bieżące utrzymanie.

        Nie wiadomo czy autorka tego wpisu nie spotka na swej życiowej
        drodze jakiegoś xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxll może grandego czy
        babczyka i może coś się wykluć z tego związku. Wtedy sama zacznie
        walczyć, że ten plac jest za ubogi i trzeba go doposażyć, dziecko
        musi się gdzieś wyżyć!!!.
      • oshin22 Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 15:24
        wprost5 napisał:

        > Moim zdaniem blokować samej idei placu zabaw dla dzieci nie ma co,
        > ale niech koszty jego wyposażenia pokrywają tyko lokale z dziećmi
        > czyli potencjalni jego użytkownicy!

        Jasne - a potem emerytury i renty wypracowane przez te dzieci tylko dla tych co
        płacili na place zabaw.....

        Oh.....

        Pozdrawiam,
        M.
    • yappaa Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 05:28
      camerthon napisała:

      > Ale teraz, osoby które inicjowały utworzenie placu, chcą go
      > wyposażyć. Wszyscy mieszkancy (członkowie wspolnoty) dostali
      > kosztorys, wraz z informacją, że koszty wyposażenia placu zabaw
      > będą podzielone równomiernie na wszystkie mieszkania (oczywiscie
      > wszystko do przeglosowania).

      Koszt moim zdaniem nie po równo, lecz wg udziałów w NW.

      Wspólnoty winny sie dogadać, ile z tych 20 000 zł przypada na
      poszczególne WM.
      Tak powstałe kwoty należy przemnożyć przez udziały poszczególnych
      właścicieli lokali.

      We wspólnocie nie ma po równo, lecz od stanu posiadania.
      Masz duży udział w NW to płacisz dużo, masz mały to mało. Tak
      stanowi prawo (uowl).

      > Pytanie brzmi: czy naprawde wszyscy musza skladac sie na ten plac
      > zabaw?

      Jeżeli jest taka uchwała właścicieli lokali tworzących daną
      wspólnotę to wszyscy właściciele lokali muszą uczestniczyć w
      kosztach.
      Zawsze możesz zaskarżyć podjętą uchwałę do sądu, jeżeli uważasz, że
      działa ona na twoja niekorzyść.


      > Ja nie mam dzieci, jestem sama, studiuje, i nie wiem kiedy w
      > ogole je miec bede. Moje mieszkanie ma 18m2. NIGDY z tego placu
      > nie skorzystam, bede sie tylko uzerac z halasem.
      > Takich mieszkan jak moje jest tu jeszcze 30. Czy nie mozna tego
      > zorganizowac tak, zeby placili tylko majacy dzieci i malzenstwa?

      To, że ty nie masz potomstwa nie oznacza, że go nie będziesz mieć
      (choć taka deklaracje składasz) i nie ma tu żadnego znaczenia.
      Myślę, że te małżeństwa nie zgodzą się na sfinansowanie kosztów
      wyposażenia palcu zabaw, bo nie tylko oni są jego współwłaścicielami.
      (nieruchomość wspólna)




      > Jak myslicie, co da się z tą sytuacją zrobić?
      >
      > Problem polega na tym, ze owszem, mozna w ogole zablokowac
      > wyposazanie placu - ale tu nie o to chodzi. Niech on bedzie, niech
      > sie te dzieci bawią. Chodzi o to, czy w ramach wspolnoty
      > mieszkaniowej mozna zbudowac cos, za co placą tylko niektorzy -
      > używający?


      Tak, może wspólnota wydzierżawi ten plac osobą z dziećmi. :)
      (ha,ha,ha,ha)
      Czego to ludzie nie wymyślą , aby nie ...

      Może osoby z dziećmi, po wybudowaniu i wyposażeniu placu zabaw
      powinny płacić więcej za ochronę? Wszak ochrona będzie tego
      pilnować, przed dewastacją bezstresowo wychowywanej młodzieży (nie
      mylić z dziećmi).
      • hanka_m Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 07:13
        Słuchajcie to jest poważna sprawa. U mojej znajomej spóldzielnia na
        dziedzińcu urządziła plac zabaw dla dzieci i powiem wam, że
        mieszkający na nizszych piętrach maja teraz za swoje. A na zebraniu
        jak ta kwestia była poruszana to mamuśki tak sie darły, ze nie dało
        się ich przekrzyczeć. Ja uważam, że robienie placu pod samymi oknami
        to jest paranoja. Niechby plac sobie był, ale w rozsądnej
        odległości. Może zaproponuj rozłożenie w czasie tego wyposażenia
        placu. Moze najpierw wystarczy huśtawka i zjeżdżalnia bo płacić to
        faktycznie muszą wszyscy niestety.
        • muanta Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 07:42
          No coż każdy był kiedyś dzieckiem, ale nie każdy o tym pamięta. A że
          mamuśki się darły to dobrze. Następnym razem powinny skoczyć po
          kobiecemu z pazurkami.

          Na każdym osiedlu wszędzie jest pod czyimś oknem. Zresztą plac zabaw
          to nie jest jedyny teren na któórym dzieci mogą się bawić. Plac
          zabaw jest terenem przeznaczonym wyłącznie jako miejsce zabaw dla
          dzieci.
      • cento11 Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 10:16
        myślę podobnie ,jak yappa , ja też kiedyś się zaklinałem na
        wszystkie świętości ,że się nie ożenię a tu patrz już mam potomstwo
        a wiadomo ,że te dzieciaki gdzieś bezpiecznie muszą się
        bawić .Oczywiście jak co niektórzy zauważyli plac zabaw musi być
        stworzony w odpowiedniej odległości od elewacji budynku ,trzeba tu
        uszanować prawa wszystkich lokatorów, skoro już muszą ponieść
        zgodnie z uwl koszty jego powstania
        • cento11 Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 10:17
          ponadto nie wiem czy doczytałem ale skoro jest tam kilka wspólnot to
          jak tam jest z terenem??? pozdrawiam serdecznie centusiaczek
    • muanta Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 07:37
      Po pierwsze wyjasnij jak to mozliwe, że w jakiejś sprawie decyzję
      podejmuja 3 wspólnoty. Przecież 1 wspólnota to jedna określo9na
      nieruchonmość. To co piszesz to rzecz niepojęta.
      • smiglos Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 09:55
        muanta napisał:

        > Po pierwsze wyjasnij jak to mozliwe, że w jakiejś sprawie decyzję
        > podejmuja 3 wspólnoty. Przecież 1 wspólnota to jedna określo9na
        > nieruchonmość. To co piszesz to rzecz niepojęta.

        tu nie trzeba filozofii , trzy wspólnoty dogadały sie by stworzyć jeden wspólny
        plac zabaw ... co w tym dziwnego. W prawie wspólnotowym nie ma zakazu wspólnych
        inicjatyw, tak jak nie ma zakazu koalicji :-)
        Jak sobie to wyobrażasz mały blok i przy każdym plac zabaw, chyba lepiej zrobić
        jeden większy wspólny
        • muanta Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 10:28
          Lepszą praktyką w tych sprawach jest nie filozofować ani wyobrażać
          sobie za wiele ale analizować rzeczywiste fakty dlatego też zadałem
          pytanie autorce.

          Co do UoWL, to nakazuje właścicielom płacić na nieruchomość na
          której siedzi wspólnota, dlatego też numer z trzema wspólnotami
          wydaje się jakiś dziwny.
        • hanka_m Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 10:34
          Wiesz muanta ja dobrze rozumiem, że jak ktoś jest dzieckiem to musi
          gdzieś się wykrzyczeć wybiegać wybawić, ale dla czego pod czyimś
          oknem? Są parki,place zabaw nie koniecznie pod oknami. Owszem matce
          jest wygodnie jak sobie ze swojego okna obserwuje pocieche biegającą
          po dziedzńcu. Kiedyś policzyłam w piaskownicy było 8 dzieci, ale
          wiadomo, ze w tym wieku dzieci nie robia dużego hałasu ale po
          dziedzińcu bloku biegało jeszcze 28 pociech na terenie około 100m
          kwadratowych. Uwierz, ze to jest nie do wytrzymania. Dziewczyna w
          końcu sprzedała to mieszkanie choć jest przyzwyczajona do
          dziecięcych krzyków bo jest nauczycielką wf. Także jeśli decyzja
          jeszcze nie zapadła to dobrze się zastanówcie czy robić ten plac
          jeśli teren jest nieduży.
          • wilga52 Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 12:14
            Jeżeli grunty są gminne i mieszkacie na osiedlu to możecie skorzystać z
            pieniędzy osiedlowych które gmina przydziela dla osiedli i sołectwom.
        • wprost5 Do yappy! 03.10.07, 11:16
          Daruję sobie brak konsekwencji yappy chocby ten, ze na wstępie swego
          post pisze, że jstem plcui męskiej a na zakończenie snuje dywagacje
          na temat nego potomstwa z babczykiem, grandym czy xxxlem!

          Natomiast chętnie poznam jakieś zapisy Prawa spóldzieloczego bądź
          ustawy o spółdzielniach mieszkniowych, z których według yappy ma
          wynikać, że głoszony przeze mnie pogląd, że to potencjalni
          użytkownicy placu zabaw dla dzieci powinni sfinansować jego koszt
          jest przeniesiony ze spółdzielczości. Bo jak się coś pisze,
          zwlaszcza publicznie, to warto robić to rzetelnie.

          Sam mam dwójkę dzieci, (teraz juz dorosłych) i chocby dlatgo uważam,
          ze palce takie powinny być. Tak więc nie mamy tu problemu "czy"
          ale "jak". A chodzi "tylko" o finansowanie takich przedsięwzięć!
          Jakie prawo obowiązuje teraz we wspólnotach, to wiem! Ale to nie
          jest powodód, aby nie mieć swego zdania na ten temat i nie widzieć
          jego ułomności - dla mnie taką jest niewątpliwie uznanie, że jak coś
          nie złuży wyłącznie do użytku właścicieli lokali, to jest to już
          nieruchomość wspólna!
          Plac zabaw dla dzieci jest jak najbardziej wskazany, tylko robiony z
          głową, nie kosztem innych, którzy z niego nie będą nigdy korzystać.
          Bo rozumując tymo kategoriami można przykładowo w jakimś
          pomieszczeniu wspólnoty uruchomić siłownię i klub fitnes bo tak
          zechce nawet większość członków wspólnoty! I teraz kilku właścicieli
          z tej wspólnoty w podeszłym wieku, ledwo poruszających się też ma na
          realizację owego pomysłu bulić? Chyba nie!
          Zbyt często słyszymy o tzw. bublach prawnych i moim zdaniem dotyczy
          to niektórych fragmentów uowl również!
          • andrzej_bdg socjalizm 03.10.07, 14:01
            Wspólnoty, to nic innego jak wprowadzony do Polski socjalizm, który
            utrzymał się przez 44 lata.
            Nie wiem, jak długo będziemy miec wspólnoty, ale istniejące nie
            rozróżniają jak w opisanym przypadku korzystających i nie
            korzystających - wszyscy płacą tyle samo.
            P.s. Taki plac zabaw wymaga deczyzji o warunkach zabudowy, planu
            zagospodarowania i pozwolenia na budowę - to dodatkowy koszt.
            • muanta Re: socjalizm 03.10.07, 14:29
              Dziwne.
              Ustawa istniała już w II Rzeczypospolitej.

              Wspólnota to nic innego jak własność prywatna, stanowiąca
              współwłasność wielu osoób.
          • yappaa Re: Do wprost5! 03.10.07, 17:49
            wprost5 napisał:

            > Daruję sobie brak konsekwencji yappy chocby ten, ze na wstępie
            > swego post pisze, że jstem plcui męskiej a na zakończenie snuje
            > dywagacje na temat nego potomstwa z babczykiem, grandym czy xxxlem!


            Ja napisałem:

            Nie wiadomo czy __autorka__ tego wpisu nie spotka na swej życiowej
            drodze jakiegoś xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxll może grandego czy
            babczyka i może coś się wykluć z tego związku. Wtedy sama zacznie
            walczyć, że ten plac jest za ubogi i trzeba go doposażyć, dziecko
            musi się gdzieś wyżyć!!!.

            Chodzi oczywiście o _camerthon_


            wprost5 napisał:

            > Natomiast chętnie poznam jakieś zapisy Prawa spóldzieloczego bądź
            > ustawy o spółdzielniach mieszkniowych, z których według yappy ma
            > wynikać, że głoszony przeze mnie pogląd, że to potencjalni
            > użytkownicy placu zabaw dla dzieci powinni sfinansować jego koszt
            > jest przeniesiony ze spółdzielczości. Bo jak się coś pisze,
            > zwlaszcza publicznie, to warto robić to rzetelnie.

            art.4 prawa o spółdzielniach mieszkaniowych, nie wspomnę o zapisie
            statutowym prawie każdej SM
          • nietuzinkowy.zarzadca yappaa to jendróś 04.10.07, 00:30

            Wprost - nie przejmuj się matołkiem.

            • xxxll Re: Grandy to jendróś 04.10.07, 06:28
              nietuzinkowy.zarzadca napisała:

              >
              > Wprost - nie przejmuj się matołkiem.
              >
              Tak słuchaj "ziobrojada prawnego"
              • wprost5 Następny kwiatek współnotowej demokracji! 04.10.07, 06:52
                Wczoraj w TVN podano przykład skutków wspólnotowej demokracji tj.
                jak wieksszość ddecydowala o tym, aby mniejszości życie w budynku
                uczynić koszmarem.
                rzecz dotyczy współnoty w Warszawie przy placu Konstytucji 5.
                Otóż większość członków wspólnoty podjęła uchwałę, że w celu
                zebrania funduszy na remont elewacji udostępni się firmie reklamowej
                fasadę budynku od strony tego placu. jedna trzecia mieszkańców miala
                zasłonięte okna przez całe miesiące. Oczywiście dla dobra
                wszystkich. O uciązliwości dla nich takiego pomyslu, o zwiększonych
                wydatkach na wewnetrzne oświetlenia sąsiedzi z drugiej strny
                budynku, od podwórka, oczywiście nie pomyśleli.
                Przewodnicząca wspólnoty bezczelnie oświadczyla przed kamerą, że
                wszystko jest w jak najleoszytm porządku!
                więcej o tym na stronie www.rekalma-na-budynku.waw.pl

                Dla mnie jest to kolejny przykład bezmyślności ustawodawców przy
                tworzeniu ustawy o własności lokali. Można jeszcze zrozumie, że w
                trakcie tworzenia ustawy nie można było przewidzieć wszystkich jej
                skutków, ale po latach jej obowiązywania i takich, jak opisałem,
                obecnych następstw jej zapisów, uporczywe twierdzenie, ze wszystko
                jest w jak najlepszym porządku, jest po prostu tępym uporem i
                objawem braku logicznego myślenia.
                • muanta Re: Następny kwiatek współnotowej demokracji! 04.10.07, 07:44
                  Chyba całkowicie mylisz pojęcia. demokracja wynika z praw
                  obywatelskich, a zasady funkcjionowania we wspólnocie z praw
                  własności.

                  Podany przykład jest również śmieszny. Początkowo część osób
                  pozwalała sobie na pomiatanie przez innych, a następnie gdy obudziła
                  się z ręką w nocniku to wszczęła alarm. W tym przypadku żadna ustawa
                  nie pomoże. To własnie należało skorzystać z ustawy i doprowadzić do
                  uchylenia uchwały.

                  Ponadto gdy stwierdziły już pierwszego dnia, że reklama czyni
                  korzystanie z ich mieszkań zbyt uciążliwym to należąło usunąć
                  reklamę.
    • nowak66 Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 03.10.07, 20:59
      A co z osobami starszymi, emerytami które chciałyby w ciszy i
      spokoju posiedzieć na ławeczce pod drzewem i poczytać książkę?

      A co z rowerzystami, którzy chcieliby mieć swoje ścieżki i uprawiać
      rekreację?

      A co ... itd. Uogólniając, co z osobami, które mają inne potrzeby
      niż dzieci?

      Czy oni wszyscy muszą się wynosić z terenu wspólnoty i szukać swoich
      miejsc gdzie indziej? Dlaczego?
      Oni też należą do wspólnoty.

      Istnieje w Polsce coś takiego jak Rada Osiedla - najniższy szczebel
      samorządu. Do nich należy się zwrócić o sfinansowanie placu zabaw
      dla dzieci. Oni mają na to fundusze przydzielane przez Radę Miejską.

      W Łodzi np Rada Osiedla "Stare Polesie" z pieniędzy, którymi
      dysponowała tylko w ub roku sfinansowała powstanie 4 placów zabaw i
      naprawę wyposażenia na 2 innych.

      Radze nie zmuszać właścicieli do finansowania spornych inwestycji,
      co powoduje tylko podziały i niechęć, tylko proszę udać się do
      miejscowej Rady Osiedla i przedstawić swoje potrzeby.
      Oni są od załatwiania takich spraw. Oni mogą wpływać na życie
      najmniejszej komórki samorzadowej, jaka jest osiedle.

      Zobaczcie jak prężnie może działać RO, przykład z Wrocławia:
      huby.seo.pl/
      • wilga52 Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 04.10.07, 08:42
        Też to oglądałam w TVN ale tylko ludzie ludziom mogą zgotować piekło.
        Najbardziej zdenerwowało mnie powiedzenie "ochrona prawa handlowego" to znaczy
        że właściciele lokali mieszkalnych nie mają prawa wglądu do dokumentów wspólnoty
        co jest sprzeczne z ustawa o własności lokali, i takiego przewodniczącego WM
        wylać na zbity pysk.
        • muanta Re: Plac zabaw - droga zabawka dla kilku rodzin 04.10.07, 09:23
          A w jaki sposób wgląd właściciela do dokumentu Łamie prawo handlowe?
          W jaki sposób prawo handlowe jest sprzeczne z UoWL?
          Kto to jest przewodniczący WM? W całej UoWL nie znalazłem takiego
          okreslenia.
        • wprost5 Wspólnotowa demokracja 04.10.07, 09:23
          Podtrzymuję swoje twierdzenie, że wiele nieprawidłowości we
          wspólnotach wynika po prostu z ułomności obecnej uowl.
          Nie będe spierał się z muantą, czy nazwanie przeze mnie z przkąsem
          tego, co się dzieje w wielu wspólnotach w majestacie prawa, jest
          swoistą "demokracją" czy czymś innym. Tu nie chodzi o słowa tylko o
          konkretne, dla wielu bardzo uciążliwe a często bardzo
          niesprawiedliwe, skutki zapisów w uowl. Bo niby wszystko zgodne jest
          z prawem, bo uchwałę podjeto jak najbardziej legalnie, ale co to za
          prawo, które dopuszcza do korzyści jednej grupy członków wspólnoty
          kosztem wyraźnego pokrzywdzenia pozostałych.
          Oczywiście, sprawę można potem 'odkręcać' różnymi sposoobami, na
          sądzie kończąc, ale zbyt dobrze wiemy, ile to trwa, ile kosztuje
          pieniędzy i nerwów itp.
          Wiemy też, jak sprytny zarządca czy administrator potrafi
          zmanipulować często nieświadomych ludzi, którzy potem gorzko żałują
          złożenia swego podpisu na zasadzie "no, prawie wszyscy już
          podpisali, niech pani/pan nie będzie aspołeczna, bo to dla dobra
          wspólnoty itp."
          A sposób działania tej konkretnej wspólnoty przy Placu Konstytucji 5
          w Warszawie najlepiej ilustruje bezczelne twierdzenie
          administratorki (zwróciła na to uwagę wilga52), że pewnych
          szczegółów związanych z ową reklamą na budynku nie może ujawnić, bo
          to "ochrona prawa handlowego".
          Jestem pewien, ze wielu z nas zdaje sobie doskonale sprawę z
          ewidentnego łamania w tym przypadku uowl, ale jakoś na ten temat
          milczy! Zamiast tego lepiej mieć pretensję do oszukiwanych członków
          wspólnoty, że nie potrafia skutecznie walczyć o przestrzeganie
          swoich praw!
Pełna wersja