Jak zlicytować uciązliwego właściciela?

21.03.08, 07:53
Jak skutecznie zlicytować uciążliwego właściciela? Tylko proszę nie cytować przepisów bo te znam. Może ktoś z Was już to przerabiał i poradzi jak się do tego zabrać (kolejne kroki proceduralne) aby osiągnąć zamierzony cel.
    • grandy Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 10:39
      krakra33 napisał:
      > Jak skutecznie zlicytować uciążliwego właściciela? Tylko proszę nie cytować prz
      > episów bo te znam. Może ktoś z Was już to przerabiał i poradzi jak się do tego
      > zabrać (kolejne kroki proceduralne) aby osiągnąć zamierzony cel.

      Do tego trzeba zabrać się zgodnie z przepisami. Jeżeli znasz przepisy,
      to wiesz jak to przeprowadzić. Jeżeli jednak nie wiesz jak to
      przeprowadzić, to przeczytaj przepisy kodeksu postępowania cywilnego.

      • wube31 Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 14:15
        Dziekuję bardzo za odpowiedż. Mnie jednakże chodziło o to czy ktoś dokonał już tego czynu tzn zlicytowania uciązliwego własciciela. A jeśli tak to jaki etap całej procedury okazał się najtrudniejszy w praktyce.Bo znajomość przepisów to jedno a praktyczne ich zastosowanie to zupełnie inna sprawa.
        • grandy Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 14:59
          wube31 napisał:

          > jaki etap całej procedury okazał się najtrudniejszy w praktyce.

          Najtrudniejsze jest udowodniene przed sądem, że została spełniona
          dyspozycja art. 16 uowl, czyli żądanie sprzedaży lokalu w drodze
          licytacji jest uzasadnione. To typowy spór cywilny przed sądem,
          gdzie nie tylko trzeba mieć rację, ale jeszcze trzeba umieć ją
          udowodnić. Cała reszta to procedura uregulowana przepisami.

          Znam orzeczenia sądowe, gdy np. spłata długu spowodowała umorzenie
          postępowania, ale znam też orzeczenie, gdy sąd orzekł o sprzedaży
          lokalu dłużnika pomimo spłacenia całego długu w trakcie trwania
          procesu, bo uznał że zaleganie z opłatami ma charakter trwały i
          uporczywy oraz rażąco narusza zasady współżycia społecznego i
          powoduje uciążliwości w zarządzaniu nieruchomością wspólną.

          W praktyce orzeczniczej uznaje się, że jakaś okoliczność ma charakter
          trwały, jeżeli trwa nieprzerwanie co najmniej 6 miesięcy.








          • bykira Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 15:15
            grandy napisał:
            W praktyce orzeczniczej uznaje się, że jakaś okoliczność ma charakter
            > trwały, jeżeli trwa nieprzerwanie co najmniej 6 miesięcy
            A co jeśli jest jeśli trwa dwa tygodnie jest zawieszona na trzy
            miesiące, póżniej trwa 7 dni i jest zawieszone 2 miesiące i 10
            dni, później ponownie zaczyna się i trwa miesiąc i 5 dni i znowu
            przerwa albo koniec danej okoliczności?
            • wiseman1 Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 15:25
              bykira napisała:

              > A co jeśli jest jeśli trwa dwa tygodnie jest zawieszona na trzy
              > miesiące, póżniej trwa 7 dni i jest zawieszone 2 miesiące i 10
              > dni, później ponownie zaczyna się i trwa miesiąc i 5 dni i znowu
              > przerwa albo koniec danej okoliczności?

              Widze ze radzicie autorowi tego tematu ale czy ktos z was zapytal go co ma na mysli piszac "uciazliwy" o wlascicielu ktorego chce zlicytowac.

              Ja tez mam uciazliwego wlasciciela ktory zalatwia sie na drzwi piwnicy i pali papierosy na klatce schodowej albo na balkonie.

              Nie wpadlo mi jednak do glowy zeby go zlicytowac.
              • bykira Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 15:27
                Temu można kupić pampersa i po otwierać okna na klatce - nie trzeba
                go zaraz licytować :-)
                • wiseman1 Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 15:34
                  bykira napisała:

                  > Temu można kupić pampersa i po otwierać okna na klatce - nie trzeba
                  > go zaraz licytować :-)

                  Ale jesli go zlicytujemy to beda same korzysci dla wspolnoty.
                  1. nie trzeba bedzie myc drzwi piwnicy co tydzien
                  2. zapach na klace schodowej sie poprawi.
                  3. wspolnota bedzie miala dochod ze sprzedazy mieszkania.
                  Same plusy :)
                  • bykira Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 15:39
                    wiseman1 napisał:

                    > bykira napisała:
                    >
                    > > Temu można kupić pampersa i po otwierać okna na klatce - nie
                    trzeba
                    O > go zaraz licytować :-)
                    >
                    > Ale jesli go zlicytujemy to beda same korzysci dla wspolnoty.
                    > 1. nie trzeba bedzie myc drzwi piwnicy co tydzien

                    To osiądzie na nich kurz i też będą brzydkie i niechlujne

                    > 2. zapach na klace schodowej sie poprawi.

                    Otwarte okna i mycie załatwią sprawę !

                    > 3. wspolnota bedzie miala dochod ze sprzedazy mieszkania.

                    Jaki dochód? Skoro nie facet ma zaległości to pieniądze ze
                    sprzedaży mieszkania należą się właścicielowi.

                    > Same plusy :)
                    Ja ich nie widzę :-( Jeśli komuś innemu zdarzy się oddać mocz na
                    klatkę to zawsze jest na kogo zgonić :-)
                    • wiseman1 Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 15:53
                      Tak na powaznie.

                      Skad Wy wiecie ze ten "uciazliwy" moze byc zlicytowany?

                      • bykira Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 17:13
                        Wcale nie wiemy, że ten uciążliwy istnieje u autora wątku,. Jak na
                        razie autor tematu pyta z czystej ciekawości o procedurę. A o tym
                        czy ktoś jest uciążliwy czy nie, zdecyduje ewentualnie sąd w
                        konkretnej sprawie.
                        Pozdrawiam
            • grandy Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 15:40
              bykira napisała:

              >> grandy napisał:
              >> W praktyce orzeczniczej uznaje się, że jakaś okoliczność ma
              >> charakter trwały, jeżeli trwa nieprzerwanie co najmniej 6 miesięcy

              > A co jeśli jest jeśli trwa dwa tygodnie jest zawieszona na trzy
              > miesiące, póżniej trwa 7 dni i jest zawieszone 2 miesiące i 10
              > dni, później ponownie zaczyna się i trwa miesiąc i 5 dni i znowu
              > przerwa albo koniec danej okoliczności?

              Na to wpadł Jerzy w "Nie ma róży bez ognia" i wysyłał do Wandy
              co miesiąc widokówkę z podaniem własnego adresu, aby nie można było
              go wymeldować z mieszkania, z powodu "wybycia donikąd" :-))

              Wszystko zależy od okoliczności i sąd ma swobodę w ich ocenie.
              Jeżeli w tym cyklu regulowane są zobowiązania wobec wspólnoty, to
              nie można powiedzieć o trwałym zaleganiu z zapłatą należnych opłat.
              Jeżeli jednak w tym cyklu sąsiad urządza pijackie burdy, to chyba
              można już stwierdzić rażące i uporczywe łamanie przepisów
              porządkowych. U pijaka też jednak mogą występować różne stany,
              bo jednych wódka niszy, a drugich konserwuje.
              • bykira Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 21.03.08, 15:46
                Ten cykl dotyczy relacji międzyludzkich :-) i chodzi mi o to, czy w
                podanym przeze mnie cyklu są one w świetle Kc długotrwałe, czy też
                nie ! I nie chodzi tutaj o widzimisię sądu. Nie ze wszystkim trzeba
                lecieć zaraz do sądu.
                • grandy okoliczność długotrwała 21.03.08, 16:07
                  bykira napisała:

                  > Ten cykl dotyczy relacji międzyludzkich :-) i chodzi mi o to, czy w
                  > podanym przeze mnie cyklu są one w świetle Kc długotrwałe, czy też
                  > nie ! I nie chodzi tutaj o widzimisię sądu. Nie ze wszystkim trzeba
                  > lecieć zaraz do sądu.

                  W relacjach międzyludzkich jednoczesna separacja od stołu i łoża
                  musi nieprzerwanie trwać co najmniej 6 miesięcy, aby sąd mógł
                  uznać tę okoliczność za długotrwałą.

                  Cały czas mówimy o praktyce orzeczniczej, a nie o przepisach kc.
                  Nie można oczekiwać, aby którykolwiek kodeks drobiazgowo regulował
                  każdą dziedzinę naszego życia - dlatego wszystkie przepisy mają
                  charakter ogólny. Sąd ma prawo powołać się też na własne tzw.
                  "doświadczenie życiowe", którego przecież nie sposób skodyfikować.
                  Na tym polega swobodna ocena dowodów i dowodzonych okoliczności
                  przez sąd.



                  • bykira do Grandego 21.03.08, 17:16
                    Czy ja Cię znam długotrwale?
                    :-)
                    • grandy z powrotem do Bykiry 21.03.08, 18:28
                      bykira napisała:
                      > Czy ja Cię znam długotrwale?

                      A jesteś sobie w stanie wyobrazić, że mogłabyś o mnie zapomnieć?


                      • bykira Re: z powrotem do Bykiry 21.03.08, 18:40
                        Nie pytałam w czasie przyszłym, tylko teraźniejszym.
                        • grandy z powrotem do Bykiry 21.03.08, 19:25
                          bykira napisała:
                          > Czy ja Cię znam długotrwale?

                          grandy napisał:
                          > A jesteś sobie w stanie wyobrazić, że mogłabyś o mnie zapomnieć?

                          bykira napisała:
                          > Nie pytałam w czasie przyszłym, tylko teraźniejszym.


                          Ja też zapytałem w czasie teraźniejszym: czy jesteś sobie w stanie
                          (teraz) wyobrazić, że mogłabyś (w przyszłości) o mnie zapomnieć?

                          Później, to ja i tak będę miał sklerozę.
                          • bykira Re: z powrotem do Bykiry 21.03.08, 20:05
                            Teraz nie wiem czy Cię znam a co dopiero myśleć o pamiętaniu w
                            przyszłości. Nie wiem co przynieście przyszłość. Zadajesz pytania,
                            na które sam nie chciałbyś udzielać odpowiedzi i to publicznie !
                            • grandy Re: z powrotem do Bykiry 21.03.08, 20:14

                              Ja tylko chciałem Ci pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie:

                              bykira napisała:
                              > Czy ja Cię znam długotrwale?

                              Kwestia długości jest do zmierzenia kalendarzem, a trwałość
                              właśnie dyskutowaliśmy.
                              • bykira Re: z powrotem do Bykiry 21.03.08, 20:20
                                I co nam wyszło Twoim zdaniem, z czasu kalendarzowego i dyskusji o
                                trwałosci?
                                • grandy Re: z powrotem do Bykiry 21.03.08, 21:20
                                  bykira napisała:

                                  > I co nam wyszło Twoim zdaniem, z czasu kalendarzowego i dyskusji
                                  > o trwałosci?

                                  Tymczasem udało się nam tylko rozmnożyć pytania.


                                  • bykira Re: z powrotem do Bykiry 21.03.08, 22:23
                                    "Rozmnażanie" brzmi nieźle, nawet jeśli dotyczy tylko pytań :-))
                  • bykira Re: okoliczność długotrwała 21.03.08, 17:36
                    grandy napisał:

                    >
                    >
                    > W relacjach międzyludzkich jednoczesna separacja od stołu i łoża
                    > musi nieprzerwanie trwać co najmniej 6 miesięcy, aby sąd mógł
                    > uznać tę okoliczność za długotrwałą.

                    Czy rozwody dotyczą tylko bogatych? A co jak mają, tylko jedno łoże
                    i jeden stół :-)
                    > Cały czas mówimy o praktyce orzeczniczej, a nie o przepisach kc.
                    Tak naprawdę, to chyba jeszcze nie pojąłeś o czym mówimy !! :-)
                    > Nie można oczekiwać, aby którykolwiek kodeks drobiazgowo regulował
                    > każdą dziedzinę naszego życia - dlatego wszystkie przepisy mają
                    > charakter ogólny. Sąd ma prawo powołać się też na własne tzw.
                    > "doświadczenie życiowe", którego przecież nie sposób skodyfikować.

                    No i tutaj strach chwyta za serce ( cholera wie jakie doświadczenia
                    ma sędzina) :-)

                    > Na tym polega swobodna ocena dowodów i dowodzonych okoliczności
                    > przez sąd.
                    I dlatego jest jak jest !
                    :-)))
                    >
                    >
                    >
                    >
                    • grandy Re: okoliczność długotrwała 21.03.08, 18:24
                      bykira napisała:
                      > Czy rozwody dotyczą tylko bogatych? A co jak mają, tylko jedno
                      > łoże i jeden stół :-)

                      Też powinni podzielić się majątkiem dorobkowym. W praktyce, była
                      żona - jak trąba powietrzna - zabiera wszystko ze sobą.


                      > Tak naprawdę, to chyba jeszcze nie pojąłeś o czym mówimy !! :-)

                      Bo ja jestem jednym z tych rozsądnych mężczyzn, którzy nie próbują
                      zrozumieć kobiet i zadawalają się ich kochaniem.


                      > No i tutaj strach chwyta za serce ( cholera wie jakie
                      > doświadczenia ma sędzina) :-)

                      Jak to jakie? Typowe: każdy facet to męska szowinistyczna świnia w
                      spodniach.


                      > I dlatego jest jak jest !

                      Cieszmy się, że Opatrzność oszczędziła nam czegoś gorszego od tego
                      co mamy.

                      • bykira Re: okoliczność długotrwała 21.03.08, 18:39
                        grandy napisał:

                        > bykira napisała:
                        > > Czy rozwody dotyczą tylko bogatych? A co jak mają, tylko jedno
                        > > łoże i jeden stół :-)
                        >
                        > Też powinni podzielić się majątkiem dorobkowym. W praktyce, była
                        > żona - jak trąba powietrzna - zabiera wszystko ze sobą.
                        >Mowa była o separacji a nie o podziale, jak podzielić jedno łózko
                        na pół? a drugie gdzie ma spać ? A stół ? tez czasem bywa że trzeba
                        jeść przy jednym :-)
                        >
                        > > Tak naprawdę, to chyba jeszcze nie pojąłeś o czym mówimy !! :-)
                        >
                        > Bo ja jestem jednym z tych rozsądnych mężczyzn, którzy nie próbują
                        > zrozumieć kobiet i zadawalają się ich kochaniem.

                        Można nie rozumieć i kochać ? Ja chciałabym rozumieć tego kogo
                        kocham ! Zadowalacie się namiastką to i nie dziwią późniejsze
                        rozwody !
                        >
                        > > No i tutaj strach chwyta za serce ( cholera wie jakie
                        > > doświadczenia ma sędzina) :-)
                        >
                        > Jak to jakie? Typowe: każdy facet to męska szowinistyczna świnia w
                        > spodniach.
                        >I tu się nie zgodzę , nie każda sędzina to zaraz emancypantka !
                        >
                        > > I dlatego jest jak jest !
                        >
                        > Cieszmy się, że Opatrzność oszczędziła nam czegoś gorszego od tego
                        > co mamy.
                        Minimalista !
                        >
                        >
                        • grandy Re: okoliczność długotrwała 21.03.08, 19:20
                          bykira napisała:
                          > Mowa była o separacji a nie o podziale, jak podzielić jedno łózko
                          > na pół? a drugie gdzie ma spać ? A stół ? tez czasem bywa że
                          > trzeba jeść przy jednym :-)

                          Jak jeszcze nie mają obrusa, tylko stół nakrywają prześcieradłem - to
                          i wstawać i kłaść się spać muszą razem. W tej sytuacji - nici z separacji.


                          > Można nie rozumieć i kochać ? Ja chciałabym rozumieć tego kogo
                          > kocham ! Zadowalacie się namiastką to i nie dziwią późniejsze
                          > rozwody !

                          Rozwody nie biorą się z miłości, tylko ze zrozumienia, że przestało się
                          kochać, lub co gorsza - nigdy się nie kochało.


                          >>> No i tutaj strach chwyta za serce ( cholera wie jakie
                          >>> doświadczenia ma sędzina) :-)
                          >>
                          >> Jak to jakie? Typowe: każdy facet to męska szowinistyczna świnia
                          >> w spodniach.

                          > I tu się nie zgodzę , nie każda sędzina to zaraz emancypantka !

                          O takich mówią: "Kobieta z Jajami".
                          Ciekawe dlaczego: "Facet... (na przykład) z Piersiami" - nie brzmi równie dumnie?
                          To kwestia rodzaju, czy drugorzędnych cech płciowych?


                          >> Cieszmy się, że Opatrzność oszczędziła nam czegoś gorszego od tego
                          >> co mamy.
                          > Minimalista !

                          Ciekawy jestem Twojego wyobrażenia o maksymaliście.


                          • bykira Re: okoliczność długotrwała 21.03.08, 20:10
                            grandy napisał:

                            > bykira napisała:
                            > > Mowa była o separacji a nie o podziale, jak podzielić jedno
                            łózko
                            > > na pół? a drugie gdzie ma spać ? A stół ? tez czasem bywa że
                            > > trzeba jeść przy jednym :-)
                            >
                            > Jak jeszcze nie mają obrusa, tylko stół nakrywają prześcieradłem -
                            to
                            > i wstawać i kłaść się spać muszą razem. W tej sytuacji - nici z
                            separacji.


                            Mówiłam że rozwód jest tylko dla bogatych :-)



                            >
                            > > Można nie rozumieć i kochać ? Ja chciałabym rozumieć tego kogo
                            > > kocham ! Zadowalacie się namiastką to i nie dziwią późniejsze
                            > > rozwody !
                            >
                            > Rozwody nie biorą się z miłości, tylko ze zrozumienia, że
                            przestało się
                            > kochać, lub co gorsza - nigdy się nie kochało.


                            To smutne, ale to prawda.




                            > >>> No i tutaj strach chwyta za serce ( cholera wie jakie
                            > >>> doświadczenia ma sędzina) :-)
                            > >>
                            > >> Jak to jakie? Typowe: każdy facet to męska szowinistyczna
                            świnia
                            > >> w spodniach.
                            >
                            > > I tu się nie zgodzę , nie każda sędzina to zaraz emancypantka !
                            >
                            > O takich mówią: "Kobieta z Jajami".
                            > Ciekawe dlaczego: "Facet... (na przykład) z Piersiami" - nie brzmi
                            równie dumni
                            > e?
                            > To kwestia rodzaju, czy drugorzędnych cech płciowych?

                            Ale facet z klatą brzmiałby nieźle !!
                            >
                            > >> Cieszmy się, że Opatrzność oszczędziła nam czegoś gorszego od
                            tego
                            > >> co mamy.
                            > > Minimalista !
                            >
                            > Ciekawy jestem Twojego wyobrażenia o maksymaliście.


                            Żeby się dowiedzieć musisz się postarać :-)

                            CIEKAWE CO BĘDZIE PRZEWAŻAŁO CIEKAWOŚĆ, LENISTWO CZY DUMA ?


                            • grandy Re: okoliczność długotrwała 21.03.08, 21:24
                              bykira napisała:
                              > CIEKAWE CO BĘDZIE PRZEWAŻAŁO CIEKAWOŚĆ, LENISTWO CZY DUMA?

                              Duma u minimalisty to chyba dumka?

                              • bykira Re: okoliczność długotrwała 21.03.08, 22:21
                                Oby nie na dwa serca :-))
                                I kończymy ten off, definitywnie.
                                Bo co poniektórych szlag trafi :-))
                          • manifa Re: Okoliczność długotrwała spowodowała 21.03.08, 20:13
                            że w powietrzu unosi się i niebezpiecznie zbliża do interlokutorów powiew wiosny...

                            A co z licytacją, której domaga się krakra33???
                            • bykira Re: Okoliczność długotrwała spowodowała 21.03.08, 20:22
                              Ona się nie domaga licytacji,ona zastanawia się nad uciążliwością
                              procedury zmierzającej do licytacji :-)
                              • krakra33 Re: Okoliczność długotrwała spowodowała 22.03.08, 11:37
                                Ludzie!Zlitujcie się!Zwracam się szczególnie do bykiry.Po co zaśmiecacie forum waszymi wynużeniami nie na temat. Przecież określony forumowicz chcąc się czegoś dowiedzieć musi najpierw przebrnąć przez wasze ble ble ble nie na temat. Czy takiemu celowi służy to forum? Grandy-myślałem że jesteś mądrzejszy - zamiast dać się wciągać w pytlowanie językiem to lepiej podziel się swoją wiedzą fachową z innymi.
                                • grandy Re: Okoliczność długotrwała spowodowała 22.03.08, 12:25

                                  Ja swoje posty do Bykiry zawsze imiennie adresuję i mam nadzieję,
                                  że nikt inny tam nie zagląda :-)

                                  Wesołych Świąt!

                                  • bykira Do Grandego 22.03.08, 13:22
                                    Nie dość, że czytają naszą korespondencję, to jeszcze wysnuwają z
                                    niej wnioski !!
                                    Grandy czy Ty zgłupiałeś przeze mnie, czy na moim tle :-)) ?
                                    A może niesłusznie Cię posądzają o brak mądrości ?
                                    To chyba powinni przeprosić !
                                  • manifa Re: Grandy 22.03.08, 19:35
                                    Świąt Wesołych!
                                • bykira Do krakra33 22.03.08, 13:19
                                  Myśleliśmy, że skoro znasz przepisy to zrozumiesz odpowiedź jakiej
                                  na początku udzielił Ci Grandy.
                                  Jeśli masz już korzystny wyrok w sprawie, zwracasz się do sądu o
                                  nadanie klauzuli wykonalności, po czym zwracasz się do komornika.
                                  Sprawą licytacji zajmie się komornik .
                                  • manifa Re: Do bykira 22.03.08, 19:34
                                    Weeesołych Świąt!
    • pomyslowydobromil Re: Jak zlicytować uciązliwego właściciela? 22.03.08, 20:10
      Szanowny krakra33!
      Przy naszym prawie i sądownictwie prędzej zejścia możesz się spodziewać niż
      zakończenia po Twojej myśli zasygnalizowanego problemu. Doradzam Ci , i z
      pewnością to będzie realniejsze, opuść tę wspólnotę, pobuduj się osobno mając za
      sąsiadów osoby Tobie podobne. Życzę Ci tego z całego serca.
    • xxxll Bez wzmianki w księdze komornik nie może zająć ... 12.04.08, 15:00
      Bez wzmianki w księdze komornik nie może zająć nieruchomości

      Izabela Lewandowska 09-04-2008, napisała:

      Zajęcie nieruchomości przez komornika jest bezskuteczne wobec jej
      nowego właściciela, jeśli w chwili kupna w księdze wieczystej nie
      było wzmianki o tym zajęciu

      Inaczej będzie, jeśli nabywca wiedział skądinąd o wszczęciu
      egzekucji z tej nieruchomości.

      Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 4 kwietnia 2006 r. (sygn.I CSK
      3/08). Praktycznego znaczenia tego wyroku zarówno dla kupujących
      nieruchomości, jak i dla wierzycieli nie sposób przecenić. Zwiększa
      on pewność nabywców, że nie obciążą ich długi dotychczasowego
      właściciela. Dla wierzycieli nie jest, oczywiście, korzystny.


      źródło: www.rp.pl/artykul/118036.html
      • wspolnota.hallera ostrzegam przed niekompetentnymi poradami xxxll-ka 12.04.08, 15:57
        xxxll-ek to dyletant i ignorant, nie zna nawet ustawy o własności lokali
        • hallerek Re: ostrzegam przed niekompetentnymi poradami xxx 10.06.08, 14:22
          xxxll-ek to dyletant i ignorant, nie zna nawet ustawy o własności lokali
Pełna wersja