coś nie tak w spółdzielni (?)

20.08.08, 15:31
Witam.
Kupiłam nowe mieszkanie w roku 2007 na III piętrze od Spółdzielni, już było za
późno na zmianę projektu budynku, bo chciałam jeszcze kupić poddasze. Sąsiad
obok mnie zdążył i ma zrobione. Trzy rodziny obok w klatce zgłosiły się w tym
roku o zgodę na adaptację i dostały pozwolenie. Pan, który się tym zajmuje w
Spółdzielni zbytnio nas chyba nie lubi, bo co tydzień nas zbywa i mówi, że
jeszcze się nie spotkał z projektantem budynku (trwa to już cztery miesiące).
Dzisiaj więc zadzwoniłam do projektanta budynku zapytać o sprawę, a on
powiedział, że jest możliwość adaptacji, ale to ten Pan ze spółdzielni musi
podjąć decyzję. Czy taka sprawa zależy rzeczywiśćie od humoru Pana X ze
Spółdzielni??? Czy mogę osobiście obchodząc Pana X działać w tej sprawie?
Proszę o odpowiedź.
    • jowa3 Re: coś nie tak w spółdzielni (?) 22.08.08, 20:40
      Nikt mi nic nie podpowie??
      A eksperci to tutaj odpowiadają czy nie?
      Nie wiem co dalej, nagrałam Pana X, pytał czy bardzo mi zależy i że to nie jest
      rozmowa na telefon. Qrcze ON ma mi odpowiedzieć na pismo, a na rozmówki zapraszać...
      Oblatani w prawie spółdzielczym (jakimś), POMOCY
      • wprost5 Re: coś nie tak w spółdzielni (?) 22.08.08, 22:07
        A co ma prawo spółdzielcze chyba do próby wyłudzenia łapówki? To
        reguluje kodeks karny.

        Jeśli istotnie gość ze spółdzielni chce dostać w łapę za pozytywną
        dla Ciebie decyzję, to po prostu pójdź na proponowane spotkanie,
        dyskretnie go nagraj a potem trzeba zwiadomić prokuraturę!
        Bo jak pójdziesz z tym do prezesda, to najpewniej też jest umoczony
        w rózne ciemne sprawki i sprawie łeb ukręci.
        Ale jeśli polecisz do prokuratury, jak zacznie się dochodzenie, to i
        tak sprawa Twoja nie będzie chyba załatwiana. Dlatego mając nagranie
        możesz łatwiej rozgrywać sprawę na terenie spółdzielni, nawet z tym
        gnojkiem chcącym łapówy.
Pełna wersja