Geriatrycy puszczą mnie z torbami!

22.10.08, 20:01
Błagam o pilną poradę bo nie wiem kompletnie gdzie szukać odpowiedzi
na moje wątpliwości. Zacznę od początku: jako wspólnota podjęliśmy
decyzję o ociepleniu blaku w którym mieszkamy. Jako wspólnota
wzięliśmy kredyt, który miał wystarczyć na wszystkie zaplanowane
działania. Zeby móc spłacić ten kredyt podnieśliśmy opłaty na
fyndusz remontowy. Ale wczoraj pojawił się ogromny problem: jakoś
się stało, że zabrakło pieniędzy. Na zebraniu dowiaduję się,że muszę
natychmiast dopłacić około 100 zł, bo nie będzie z czego zapłacić za
wymianę daszków przed wejściem na klatkę schodową. Mało tego w bloku
jest 18 mieszkań, a koszty tej wymiany podzielono na 17 właścicieli
bo jeden jest nie do odnalezienia. Pytam, czy wymiana tych daszków w
momencie gdy brakuje pieniędzy jest konieczna? Ale to nie wszystko-
ponownie podniesiono opłaty na fundusz remontowy i zapowiedziano, że
w niedługim czasie trzeba bedzie pozbierać pieniądze zeby kupić
kamyczki, którymi posypie sięteren przy bloku. Błagam, już nie wiem
czy mi odbiło czy tym emerytom (z czałym szcunkiem do starszych),
którzy siedząć przed blokiem wymyślają coraz to nowe bzdury.....Jako
jedyna nie zgadadzam sie z tą opłatą (ok.100 zł) bo uważam, że skoro
zgodziłam się na podnieienie opłat na remontowe to z tej puli
powinny być finansowane remonty. Jeśli ktośma pod ręką jakiś
paragraf ustawę cokolwiek to bardzo proszę o odpowiedż bo albo mnie
zlinczują za to, że sie stawiam albo będę ponosić koszty sypania
kamyczków, wymiany daszków i aż strach pomyślećczego jeszcze. Z góry
dziękuję.
    • manifa Re: Geriatrycy puszczą mnie z torbami! 22.10.08, 20:38

      >Na zebraniu dowiaduję się,że muszę natychmiast dopłacić około 100 zł, bo nie będzie z czego zapłacić
      >za wymianę daszków przed wejściem na klatkę schodową.

      Jeżeli konieczność wpłaty na koszty remontu nie wynika z uchwały, to nic nie musisz!


      >Mało tego w bloku jest 18 mieszkań, a koszty tej wymiany podzielono na 17 właścicieli bo jeden jest nie
      >do odnalezienia.

      Nie rozumiem - jak to nie do odnalezienia? Przecież są instytucje, w których przechowywane są dane meldunkowe...
      Poza tym koszty MUSZĄ być podzielone na tylu właścicieli ilu tworzy wspólnotę, a i to nie po równo - tylko UDZIAŁAMI! Od właściciela, którego nie możecie odnaleźć trzeba dochodzić należności sądownie - jeżeli WY go nie znajdziecie - ustalą to odp. organa.


      Czy na wszystkie prace były uchwały wspólnoty? Kiedy podjęte?
      Istnieje możliwość zaskarżenia uchwał wpólnoty wynikająca z Ustawy o własności lokali (art. 25)
Pełna wersja