rita1234
12.03.09, 15:20
Witam,
Mam taką sprawe, mieszkam w bloku(kamienica) 7 rodzinnym. 94 % udziałów mamy
my, reszta miasto (1 rodzina nie wykupiła).
Mieszkania były wykupione na starych warunkach (przed 97r), czyli nie mamy
dołaczonych do mieszkań pomieszczeń przynaleznych (strychy i piwnice)- tylko
one sa czescia wspolną i nie placimy za nie.
Zarzadca/gmina chce NA SIŁE zrobić nam inwentaryzacje (bo niby jakieś ma
niezgodności procentowe).
Wpierw podpisalismy ich pdanie- bo nie wiedzielismy co robimy.
Ale w niedługim czasie (tydzień po) gdy uświadomiliśmy sobie , że oni chcą
dołaczyć nam pomieszczenia i bedziemy wiecej płacili- zebralismy podpisy i
napisaliśmy podanie "ze nie chcemy inwentaryzacji" i ze cofamy nasza
wczesniejsza decyzję (bo byliśmy w nieświadomosci, nie poinformowano nas o
skutkach inwentaryzacji = dołaczeniu piwnic i strychów = większe opłaty).
Gmina odrzuciła nasze podanie i nawet wyszukała, ze jest ono nieprawomocne bo
- jak w mieszkaniu jest wspolwłasciciel (np mąż), to muszą być 2 podpisy na
podaniu, a były pojedyńcze.
Rozumiem, że tym samym 1 ustawa (nasza zgoda na inwentaryzacje) tez nie powina
być prawomoca- bo były pojedyńcze podpisy- TEGO GMINA JUZ NIE WIDZI.
Po drugie, po odrzuceniu naszego odwołania, gmina skierowała sprawe do sądu,
o czym żaden z włascicieli nie był powiadomiony pisemnie. Dopiero na zebraniu
mieszkańców dowiedziałam sie o tym, że "juz jakiś czas temu przekazano
sprawę...". Zebranie było jakies 3 tyg temu i do tej pory nie przysłano
pisemka o sądzie. Dopiero dzis poszłam na własnych nogach i wzielam od
zarządcy to pismo.
Uzasadnieniem Gminy było: "że my- lokatorzy nie chcemy płacic wiecej za czynsz
po dołaczeniu nam pomieszczeń przynależnych"... - FAKT- to świeta prawda!
Wykupilismy mieszkania na starych zasadach - nasz FART. Mamy z tego faktu
przewileje, których nie chcemy utracic (nie mamy dopisamych pomieszczeń
przynaleznych). Dlaczego mamy godzic sie na jakiekolwiek zmiany i czy ONI mogą
nas zmusić do tych zmian?
Czy jest szansa, ze wygramy ten spór?
Chyba zarzad powinien nas powiadomic o sprawie w sądzie?
Co możemy zrobic by sie bronić?