i_b13
05.01.10, 08:42
Witam,
mam 3 miesięczną labradorkę. Bajka jest 2 razy zaszczepiona. W
poniedziałek, 28 grudnia sunia zaczęła wymiotować śluzem, miała
biegunkę, z krwią, cuchnącą. Lekarz po wykonaniu testu potwierdził
parwowirozę (psy sąsiada chorowały, jeden nie przeżył). Pies dostaje
od 1 dnia choroby kroplówkę, antybiotyki, leki przeciwwymiotne i
przeciwbiegunkowe, przeciwzapalne i wzmacniające - w sumie dziennie
6 zastrzyków. W sumie lekarze twierdzą, że przechodzi chorobę dość
delikatnie, bo po 2 dobach już nie wymiotowała. Od niedzieli, czyli
po tygodniu, załatwiała się w miarę normalnie. W trakcie leczenia
pojawiło się jeszcze zapalenie uszu, gardła i ropniak na wardze od
środka. Wtedy pies miał temperaturę 40,7 i jakby zaklejoną kufę,
kapała mu ślina w konsystencji kisielu. Ropniaka się pozbyliśmy,
gardło lepiej, uszu nie drapie, choć nadal czekamy na wyniki
posiewu. Pies jest na diecie - zupki ryżowe, z odrobiną warzyw,
trochę mięsa.
Dziś w nocy 4 razy wymiotowała(pierwsze trzy - ryżem, ostatnie takie
śluzowate). Powróciła biegunka - cuchnąca. Jest 9 dzień choroby. Czy
to normalne? wydawało się, że już będzie ok i dziś powtórka.
Żyję od kupy do kupy, od wizyty u vet do wizyty. Potwornie się
martwię. 2 miesiące temu straciłam dwie sunie, z innych przyczyn.
Bajka miała być naszą pociechą.
Czy ktoś przechodził parwowirozę ze swoim psiakiem i pamięta
przebieg choroby? czy tak bywa, że raz lepiej jest a raz gorzej?
Leczymy psa w klinice na Bełzy, w Bydgoszczy