Dodaj do ulubionych

Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowione"

05.01.10, 12:34
U owczarka niemieckiego ukątowanie kończyn tylnych miało umożliwić
psu płynny ruch kłusem, bez naruszania linii grzbietu. Niestety,
doprowadzono je (w niektórych hodowlach) do absurdu. Owczarek
niemiecki w wersji pierwotnej był psem średniej wielkości, jednak
jego ewolucja w hodowlach poszła w kierunku zwiększenia jego
rozmiarów. Takie manipulacje wiążą się z kojarzeniem zwierząt
spokrewnionych, by silniej wyeksponować pożądaną cechę. Niestety,
wiąże się z tym też ryzyko wystąpienia wielu chorób dziedzicznych.
Owczarki nie są jedynymi ofiarami wypaczonych upodobań.
Dla mnie dramatem są koty perskie w typie ekstremalnym - takie o
całkowicie spłaszczonych pyszczkach. Mają one problemy z
oddychaniem, cierpią na łzawienie z oczu, trudności z jedzeniem.
Obserwuj wątek
    • ontarian Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 05.01.10, 14:24
      po.prostu.ona napisała:

      > U owczarka niemieckiego ukątowanie kończyn tylnych miało umożliwić
      > psu płynny ruch kłusem, bez naruszania linii grzbietu.
      mial wystarczajaco plynny ruch
      na pewno bardziej plynny, niz ta krzyzowka hieny
      ktora teraz owczarkiem niemieckim nazywaja

      > Owczarek niemiecki w wersji pierwotnej był psem średniej
      > wielkości,
      nieprawda, byl psem duzym
      nie jakims olbrzymem jak dog, ale tez nie srednim

      > Takie manipulacje wiążą się z kojarzeniem zwierząt
      > spokrewnionych, by silniej wyeksponować pożądaną cechę.
      takie manipulacje robi sie w celu wyhodowania nowej rasy
      a nie w celu kontynyowania rasy juz istniejacej

      > Owczarki nie są jedynymi ofiarami wypaczonych upodobań.
      zgadza sie
      dlatego uwazam, ze nie warto przeplacac dla jakiegos
      hodowcy mutantow, tylko dlatego, ze probuje wszystkim wmowic
      iz tylko jego psy sa rasowe, gdyz jest to kompletna bzdura
    • etta2 Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 05.01.10, 20:29
      Kurcze...jeszcze chwila i padnie: PRECZ Z HODOWCAMI, TO BANDYCI I
      MORDERCY UNIESZCZĘŚLIWIAJĄCY ZWIERZĘTA!
      Czy was porąbało? Macie zaćmę na mózgu? Nie widzicie, że troll
      Ontarian usiłuje wcisnąć kit, że psy z rodowodem to koślawe i
      wykrzywione ofiary swoich żądnych niczym hieny KASSSSSYYYYY
      właścicieli? Tak łatwo jest zadowolić swoje ego, że nie kupuje się
      psa z hodowli, a na rynku za 300-500 zl (bo nie stać, bo po co
      papier, bo z hodowli to łamagi, ble, ble, blee...).
      Pomijam wszelkiego typu oszustów, bo tacy są wszędzie, ale...
      szczeniaki z hodowli są po rodzicach dopuszczonych do rozmnażania
      , rozmnażanie nie odbywa się "co cieczka", suka i pies muszą
      spełniać warunki zdrowotne, więc nic koślawego, kulawego,
      ciągnącego jaja po ziemi czy popieprzonego psychicznie nie
      powinno się zdarzyć
      , chyba, że....natura spłata psikusa, jak to
      zrobiła Ontarianowi......
      Nikt nikogo nie zmusza do zakupu potomka mistrzów świata, championów
      i.t.d. Ale bądźmy sprawiedliwi: Albo bierze się (za darmo!) kundelka
      ze schroniska, albo kupuje szczenię z hodowli i się za nie
      płaci tyle, ile się należy. Jest wręcz zbrodnią kupowanie psiaka "w
      typie rasy" z pseudohodowli, bo wszystko to, co napisały tu
      dziewczyny o pseudohowlach JEST PRAWDĄ! Pseudohodowcy mają w d* co
      się wyhoduje, liczy się wyłącznie kasa. Opiszę coś z moich
      doświadczeń....
      moja poprzednia sunia była pudelkiem miniaturą. Przeżyła 10,5 roku,
      prawie ciągle chorowała. Ostatnie 5 lat życia była na sterydach, co
      spowodowało rozległy nowotwór narządów wewnętrznych. A teraz
      o "hodowli", skąd ją kupiłam. Wcale nie dałam mało, bo "pani
      hodowczyni" była dość pazerna. Po jakimś czasie (od wspólnej
      znajomej - fryzjerki) dowiedziałam się, że ta biedna suczka miała
      szczeniaki po każdej cieczce. Było również potomstwo z...jej synkiem
      i...radość wielka "pani hodowczyni", że wyszły "toye"....Tak wygląda
      opieka pseudohodowcy nad zwierzęciem.
      Oczywiście nie jest regułą, że każdy szczeniak za 300-500 będzie
      chory i będzie miał popieprzoną psychikę, ale...jest to bardzo
      prawdopodobne. Dlatego:
      broń Boże kupować u pseudohodowców!!!! Jeśli nie będzie
      popytu na szczeniaki "w typie rasy", to nie będzie aż tylu
      pseudohodowców, a jest ich co niemiara.
      • suche Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 05.01.10, 21:01
        >więc nic koślawego, kulawego,
        > ciągnącego jaja po ziemi czy popieprzonego psychicznie nie
        > powinno się zdarzyć
        , chyba, że....natura spłata psikusa, jak to

        No tak jak te psy to okazy zdrowia ani koślawe ani kulawe:
        upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/74/Basset_hound_0003.jpg/398px-Basset_hound_0003.jpg
        onephoto.net/uploads/r/requiem/1149502426_gal_buldog.jpg
        idog.pl/grafika/pies/564.jpg
        neapolitanmastiffpuppiesblog.com/files/450px_Neapolitan_Mastiff_Male_Head.jpg
        images.champdogs.co.uk/images/neapolitan-mastiff.jpg
        Co do pseudohodowli to ja się zgadzam. Nigdy z życiu nic od nich nie kupiłam i
        nie kupię. Jednakże prawdziwi hodowcy też bardzo często nie są ok.

        • minniemouse Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 05.01.10, 22:25
          przecież to rozmnazacze tak robią a nie hodowcy -
          pasjonaci co to dopłacaja do hodowli .... a fe :)))


          ale byscie sie zdziwili jakbyscie poznali praktyki angielskich hodowcow nalezacych do najbardziej szanowanych zwiazkow kynologicznych.
          oczywscie ze krzyzuja bardzo blisko spokrewnione ze soba osobniki.

          na Discovery na naszym kontynencie lecial kiedys oczy otwierajacy program o Angielskich hodowcach i ich zbrodniczych praktykach. okazuje sie ze nie sa wcale lepsi od tych podworkowych rozmnazaczy, w gruncie rzeczy. ale malo kto o tym wie.

          na pewno nie dotyczy to tylko Anglii, a calego swiata, co do tego nie mam zludzen.

          www.pawnation.com/tag/dangers+of+purebred+dogs/
          Minnie
          • suche Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 05.01.10, 22:43
            Angielscy hodowcy to i tak nic w porównaniu co robią polscy :) I to jeszcze przy
            pełnej akceptacji ZK. Powszechny wręcz jest pogląd, że inbred to nic złego jeśli
            rodzice są przebadani na kilka chorób genetycznych.

            Po tym filmie angielski Kennel Club postanowił wprowadzić zmiany do wzorca ras.
            Jedną z nich był basset. Zmiany były moim zdaniem bardzo sensowne, ograniczały
            ilość zwisów na oczach, długość łapek tzn, że tułów musiał być min. ileś tam
            centymetrów nad ziemią (ale nadal mało, także basset pozostawał nadal
            krótkołapym psem)Nowy wzorzec przypominał dawnego basseta. Hodowcy zamiast się
            dostosować założyli klub ratowania tego pokracznego basseta, powstałego właśnie
            w wyniku wystaw.

            Wystawy stały się sztuką samą w sobie, a początkowo miały być tylko dodatkiem w
            hodowli psów.

              • minniemouse Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 06.01.10, 06:34
                Że hodowle to tak samo jak pseudohodowle??????

                a czasem jeszcze gorsze bo w wyniku starannej krzyzowki przy pomocy zbyt
                bliskiego pokrewiesntwa (kazirodztwa) podkresla sie cechy rasy kosztem zdrowia.
                czy wiesz np jakim kosztem przyplaca ridgeback swoje ridges na grzbiecie? skad
                one sie w ogole biora? wiesz ze tak naprawde to to jest genetyczna wada -
                lagpodna forma deformacji kregoslupa ktora powoduje ze wlosy ukladaja sie w
                przeciwnym kierunku, a nie normalny stan? i niektorzy hodowcy zabijaja
                szczeniaki rodzace sie ze normalnym kregoslupem bo chca aby wada ta byla
                dominujaca i tylko taka przekazywana. ale na tym nie koniec bo z ta wada (spina
                bifida) ) wiaze sie kondycja tzw Dermoid Sinus - dziura w skorze ktora musi byc
                chirurgicznie zamknieta a pies koniecznie wykastrowany aby nie mogl sie rozmnazac.

                to juz pseudohodowla przy tym wysiada.

                nie orientujesz sie jak widze w temacie.

                Minnie
              • suche Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 06.01.10, 13:56
                Po pierwsze to apeluje o kulturalną rozmową.

                Jak już mówiłam nie popieram, a nawet więcej walczę jak tylko mogę z
                pseudohodowlami, staram się uświadamiać ludzi aby nie kupowali swoich psów z
                takich miejsc.
                Sama mam kundelka za schroniska i rasową zarejestrowaną w ZK sukę. Jeśli ją
                kiedyś rozmnożę (a zależy to od wielu czynników min tego czy będzie miała
                odpowiedni charakter i popędy) to zgodnie z przepisami ZK, a nawet więcej, bo
                zamierzam ją przebadać na wszystkie występujące w rasie dolegliwości. Tak jak
                byli przebadani jej rodzice.
                To tyle o moich przyszłych "wypierdkach" .

                Co chcę udowodnić? Ano to, że hodowla psów rasowych zeszła na bardzo złą drogę,
                że psy są coraz bardziej zdegenerowane i że odbija się to ich zdrowiu, co widać
                gołym okiem. Nie apeluję o zniszczenie hodowli czy rozwiązanie ZK, tylko o
                zmianę sposobu myślenia i postępowania. Dobrą inicjatywą byłaby zmiana wzorców,
                tylko mam wrażenie, że jednak ważniejsze jest zmiana sposobu myślenia hodowców,
                sędziów kynologicznych i w końcu właścicieli, bo nakazy nic nie dają.
                Oczywiście są rozsądni hodowcy, którzy rozmnażają z głową, a hodowanie psów jest
                ich wielką pasją. Dbają oni o zdrowie, wychowanie i socjal. Tylko na ogół ich
                psy nie mają szans osiągnąć nic na wystawach, bo przegrywają ze zinbredowanymi
                przerasowionymi psami niemoralnych hodowców,
                • etta2 Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 06.01.10, 17:56
                  No i...w pełni się zgadzam. Nie można popadać w skrajności, bo to
                  najgorsze zawsze i wszędzie. Wyraźnie napisałam, że pomijam
                  wszelkie oszukańcze praktyki (metryki "na lewo", kazirodcze
                  krzyżówki i.t.p), również nie pochwalam dążenia, by jamnik był o 0,5
                  m dłuższy (i tak jest za długi), york o 2 kg lżejszy, a ten mocno
                  pofałdowany - jeszcze bardziej pofałdowany. Uważam, że hodowle
                  zmierzające do ekstremalnego uwypuklania pewnych cech rzeczywiście
                  zmierzają na manowce. Ale nie podzielam opinii, że psy rasowe z
                  hodowli to mutanty, koślawce i kaleki, bo to bzdura.
    • shecat Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 06.01.10, 21:23
      jeju, wszystko wrzucic do jednego wora i o tym dyskutowac, to jest
      pokopane.
      nalezy rozroznic psy hodowane w celach uzytkowych i w celach
      'wystawowych'. owczarki niemieckie o ktorych tak uwielbiacie
      wspominac pracujace w policji czy innych sluzbach nie maja takich
      okropnych zadow. jest mnostwo innych ras, ktore sa hodowane ze
      wzgledu na ich cechy uzytkowe. wtedy hodowca nie dazy do uposledzenia
      fizycznego rasy, bo pies taki musi miec dobry wech, dobra kondycje
      itd.
      i jest tez gro ras ktore maja po prostu jakos 'wygladac'.
      i jak dokonamy takiego rozroznienia to mozemy sie chyba wszyscy
      zgodzic, ze hodowcy psow uzytkowych sa 'ok' bo daza do jak
      najlepszego rozwiniecia cech przydatnych czlowiekowi, a ci drudzy sa
      'fe' bo wiele ras uposledzili.
      nie mozna o wszystkich hodowcach i hodowlach mowic ze to bez sensu i
      do dupy. psy rasowe przydaja sie ze wzgledu na mozliwosc okreslenia z
      duzym prawdopodobienstwem cech psa ktorego sie ma, ma sie mozliwosc
      prawidlowego ukierunkowania psa itp itd - to jest bardzo cenne.
      • minniemouse Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 06.01.10, 23:26
        przeciez taki ridgeback ma miec "ridge", wiec niby ktory hodowca zrezygnuje z tego na rzecz zdrowia psa??
        to nie dotyczy tylko pewnych hodowcow, to dotyczy wszystkich.

        pewne wzorce rasowe doprowadzily do, jak ktos to trafnie powiedzial, wykoslawienia rasy juz dawno,
        i tak juz zostalo - np. bulodg angielski, juz dawno nie moze rodzic sie bez cesarki a jego problemy zdrowotne zwiazane z oddychaniem sa notoryczne. podobnie pekinczyk, shitzhu. za mala czaszka w stosunku do objetosci mozgu u cavalier spaniel przez psy te zyja w koszmarnym bolu, dziura w skorze u ridgebacka, koslawe nogi u owczarka itd

        The problemy zdrowotne zwiazane z rasmi sa wynikiem nie ostanich lat a calych dekad kazirodczych krzyzowek w celu uzyskania pozadanych cech rasowych.
        a zajmuja sie tym top hodowcy ktorzy pozniej sprzedaja swoje top szczenieta skazone przez zbyt bliske krzyzowanie wadami genetycznymi roznych chorob a sprzedawane niby jako top pedigree. hmmm.

        Minnie
          • minniemouse Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 07.01.10, 01:14
            Tak sobie myślę, że i TY jesteś jakąś "lewą" krzyżówką......bo nikt
            NORMALNY nie węszy wokół samych zboczków, degeneratów i wariatów.


            jezli to bylo do mnie to wez kobieto puknij sie w glowe - czy do ciebie nie dociera ze taki np ridgeback to JEST Z DEFINICJI "zboczek, degenerat i wariat" jak to ladnie nazwalas?

            Minnie
        • shecat Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 07.01.10, 09:49
          > to nie dotyczy tylko pewnych hodowcow, to dotyczy wszystkich.

          nieprawda! nie wspominając już o tym, że wszelkie generalizacje zazwyczaj są
          błędne, jest MNÓSTWO hodowcow, ktorzy hoduja psy np. do sportu, do pracy w
          sluzbach ratowniczych, do polowan (nie mowie ze to ostatnie mie sie podoba). te
          psy MUSZA byc zdrowe, silne, i NIE SA zdeformowane. ty podajesz same rasy
          ozdobne, nie zapominaj ze jest mnostwo innych ras.
          i dajcie juz spokoj temu owczarkowi niemieckiemu, chyba juz KAZDY zna ten
          przyklad. zreszta tak jak pisalam owczarki niemieckie pracujace nie maja tych
          problemow.
          • suche Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 07.01.10, 17:10
            Dla mnie KAŻDY pies musi być zdrowy, sprawny i niezdeformowany. Jest to dla mnie ABSOLUTNA podstawa hodowli psów.

            Okaleczanie psów ze względu na własne gusta estetyczne jest dla mnie niedopuszczalne i nie moralne ( zarówno chirurgicznie jak i przez hodowle). W tym problem, że posiadając psa nie hodowanego pod wystawy ciężko z nim zrobić hodowlankę, zwłaszcza u samców, a wszystko dlatego, że tak bardzo one się już różnią od użytków. Oczywiście wiem, że są klasy użytkowe, ale nie dla wszystkich ras i nie każdy ma możliwość np pasienia, a psy hoduje właśnie do sportu.

            Dwa, że skoro psy są kojarzone tylko pod wystawy to odpada argument, że ktoś wybiera psa ze względu na charakter. Widziałam już labki niezainteresowane aportem (nie takie co nie przynosiły, ale takie którym się gonić nie chciało!!! ), strachliwe i agresywne On-ki, Onki, które nawet w mały stopniu nie są zainteresowane współpracą z człowiekiem ( i nie wiem czemu mamy nie mówić o Onkach, to że każdy zna ich przykład o niczym nie świadczy, poza tym to właśnie psy tej rasy najczęściej spotyka się na spacerach), agresywne goldeny itp. Przykłady można mnożyć, w mojej rasie też coraz częściej pojawiają się psy pozbawione zupełnie popędów.

            Jedyną cechą psa rasowego ma być wygląd?

            W policja ma ogromny problem ze znalezieniem odpowiednich zwierząt. Myślę, że w nie długim czasie Onki zostaną zastąpione przez maliniaki tak jak stało się to już w paru krajach.

            Dobrze, że są jeszcze BOS-y, ale to pewnie tylko kwestia czasy gdy zaczną być tak koszmarne jak Onki.
            • shecat Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 07.01.10, 19:25
              > Dla mnie KAŻDY pies musi być zdrowy, sprawny i niezdeformowany.
              Jest to dla mni
              > e ABSOLUTNA podstawa hodowli psów.

              a czy ja napisalam gdziekolwiek inaczej? chodzilo mi o to tylko, zeby
              nie wrzucac wszystkich hodowcow do jednego wora, bo jest wielu,
              ktorzy dbaja o zdrowie i psychike psa.

              jesli chodzi o ON-ki to po prostu nie chce mi sie wciaz o nich
              czytac, jest tyle innych przykladow. wciaz jednak stanowia wiekszosc
              psow pracujacych w policji, przynajmniej w polsce. ale oczywiscie,
              rasa ta sie psuje mocno ze wzgledu na mode.
              jesli chodzi o zwierzeta, o ktorych wspominasz - laby, goldeny. to
              nie jest efekt hodowania 'pod wyglad'. chodzi o mode, ktora rodzi
              popyt na dane rasy, ktore niestety bardzo na tym cierpia. bo jak jest
              popyt to znajda sie tacy, co to wykorzystuja. i oszukuja wszystkich
              lacznie ze zwiazkiem kynologicznym, jesli chodzi o skojarzenie, o
              wiek suki, o liczbe jej miotow itd itp... wiec akurat te przyklady
              nie pasuja do dyskusji o hodowcach, ktorzy dopuszczaja sie
              niegodziwosci, aby wyhodowac zdeformowane psy.

              > Jedyną cechą psa rasowego ma być wygląd?

              nie, dla kazdej rasy ustalane sa tez prawidlowe usposobienie i
              charakter. czesc ras musi przejsc testy psychiczne aby mozna bylo
              dopuscic do hodowli. oczywiscie niestety te cechy nie maja kluczowego
              znaczenia w ocenie psa.

              • suche Re: Ofiary hodowców, czyli zwierzęta "przerasowi 07.01.10, 19:54
                >jest MNÓSTWO hodowcow, ktorzy hoduja psy np. do sportu, do pracy w
                >sluzbach ratowniczych, do polowan (nie mowie ze to ostatnie mie sie
                >podoba). te
                >psy MUSZA byc zdrowe, silne, i NIE SA zdeformowane

                Tak zrozumiałam to zdanie. Psy hodowane do pracy muszą być zdrowe a inne to już nie.

                Masz rację, na pewno w znacznym stopniu i Labki o goldeny są ofiarą mody. Jednak pisząc o tym labku co nie jest zainteresowany aportem, to był to pies pochodzący z normalnej szanowanej hodowli. Jego rodzice są wystawiani i odnoszą sukcesy. Lab ten waży ponad 40 kg i tak wygląda teraz większość showowych labów. I tego nie można moim zdaniem w 100% zwalić na modę. Tak się teraz hoduje tę rasę i tak ją oceniają sędziowie. Pewien szanowany wet, powiedział, że obecnie ciężko jest znaleźć w Polsce labka bez dysplazji (niestety nie mogę i nie chce przytaczać nazwiska- ale jest to autentyczne zdanie). Choć wiele z nich z pewnością ma wbite w rodowód HD A ( tak samo jak dziwi mnie totalny brak w Polsce HD B. Dziwnym sposobem Polskę omija stan HD B, który przecież nie oznacza jeszcze dysplazji...)
                W mojej rasie, również mnóstwo psów jest hodowanych zupełnie bez wzgledu na charakter. Coraz częściej spotyka się osobniki bez popędów, z nadwrażliwością na strzał itd. Nie mówiąc już o wyglądzie, bo ten jeszcze nie jest aż tak bardzo zdegradowany. Niestety rasa dąży w kierunku labowym, czyli coraz większa masa, krótsze nogi plus im więcej futra tym lepiej :/ A na pewno nie jest to rasa popularna, choć jakaś bardzo rzadka też nie.
                Oglądam sobie shelciaki i czytałam sporo o nich. W tej chwili psy te są hodowane głównie na futro i wygląd i w sumie spokojnie mogą przejść już do ozdóbek. Zastanawiałam się nad kupnem psa tej rasy i nie znalazłam ani jednej hodowli, która stawiałaby na charakter i predyspozycje do sportu. Ich nie naturalnie długie futro, może nie krzywdzi ich szczególnie, ale jest bardzo nie praktyczne dla psa który w różnych warunkach miał pracować z owcami (albo zwyczajnie biegać po łące za piłeczką).

                Przy czym ja nie mówię, że wszyscy hodowcy są źli. Znam mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy hodują z głową. Kryją za granicą, wprowadzają nowe geny do populacji i są na tyle odpowiedzialni, że potrafią wycofać z hodowli psa, gdy uważają, że ma nieodpowiedni charakter.
    • ontarian ale sie hodowcy mutantow rozwscieczyli, hehe 07.01.10, 13:53
      tak ich zwykla prawda do szalu doprowadza
      ze slinia sie az im piana jak bulldogom z pyskow leci
      mozecie sobie pisac co chcecie
      ludzie nie sa durni i sami dobrze widza co sie dzieje
      jedyne co wam pozostalo to tupanie nozkami i machanie raczkami
      hehehe
      a ja i tak bede twierdzil, ze na zwyklym bazarze
      mozna zdrowszego i ladniejszego RASOWEGO psa kupic
      niz z tych waszych rodowodowych wylegarniach mutantow
      a co najwazniejsze, mozna je kupic DUZO TANIEJ
      • po.prostu.ona Nie chodziło mi o krytykę hodowców jako takich 07.01.10, 16:51
        Jest wiele bardzo dobrych hodowli, z których wychodzą wspaniałe i
        zdrowe zwierzęta. Bez hodowli nie byłoby różnorodności ras. Chów
        wsobny, naturalnie nie na zasadzie bezhołowia, jest rzeczą
        całkowicie normalną i właśnie m. in. po to potrzebny jest rodowód
        - nie tylko jako oczywiste i jednyne potwierdzenie
        przynależności do danej rasy, ale także jako źródło informacji o
        bliskich przodkach zwierzęcia i linii hodowlanej. Rozmnażaczom i
        laikom opornym na wiedzę, taka informacja jest bezużyteczna, bo
        pierwsi i tak nie przejmują się dobrem rasy, a drugim jest wszystko
        jedno, byle pies mniej więcej odpowiadał ich wyobrażeniom o tym jak
        dany rasowy pies wygląda.
        Stąd np. dumni właściciele "wilczurów" o łbie owczarka niemieckiego,
        a korpusie corgie, że nie wspomnę o "latlerkach", "labladorach"
        i "joreczkach".
        • basia961 Re: Nie chodziło mi o krytykę hodowców jako takic 08.01.10, 06:14
          Są hodowle i hodowle...Dobre i złe. Tak jak wszystko inne.
          Prawidłowość jest taka - im bardziej popularna rasa tym więcej kiepskich...
          Łatwo napisać "dążenie do idealnego wyglądu" - a jak oceniają sędziowie
          kynologiczni? Przecież te, jak je nazywacie "mutanty" nie biorą się z powietrza,
          mają rodziców z tytułami, z hodowlanką...Ktoś tym psom daje oceny i tytuły. A to
          już nie jest wina hodowców... to sędziowie preferują te ONki na podkulonych
          łapach, krótkołape i masywne laby, psy z krótkim pyskiem do przesady... To
          sędziowie nie zwracają uwagi na charakter psa, nie wyganiają z ringu
          agresywnych, zbyt lękliwych...
          Oczywiście że dążenie do ideału ostatecznie ten ideał może wypaczyć - tylko to
          nie jest wina tylko i wyłącznie hodowców.
          A hodowlę też trzeba starannie wybrać, szczególnie popularnej rasy. W czasach
          internetu to nie jest wielki problem. Wszystko w sieci dostępne. Rodowód też, i
          szczeniaka i jego przodków - można ocenić inbred. Można zorientować się czy psy
          tylko z minimum hodowlanym czy może coś wiecej. Są badania tylko wymagane czy i
          te niewymagane. Minimum hodowlane to mało - podejrzewać można że przy
          minimalnych nakładach (koszt trzech wystaw + składka ZKwP) chce się mieć dochód
          ze szczeniąt. Tyle że dla przeciętnego nabywcy kryterium jest odległość hodowli
          od domu i cena...
          Tak na marginesie - film o którym pisze Minni nakręciła kobieta wywalona z KC za
          jakieś przekręty...Są tam powybierane tylko te fragmenty które służą
          potwierdzeniu tezy autorki. Dlatego tylko deformacje i choroby...Fakt -
          zmieniono wzorce niektórych ras (z krótką kufą), ale też hodowcy wymienieni w
          filmie zarzucili autorce oszustwo - bo tak zmontowała materiał że wywaliła
          wszystko co mówili dobrego.
          • suche Re: Nie chodziło mi o krytykę hodowców jako takic 08.01.10, 14:15
            basia961 napisała:


            > Łatwo napisać "dążenie do idealnego wyglądu" - a jak oceniają sędziowie
            > kynologiczni? Przecież te, jak je nazywacie "mutanty" nie biorą się z powietrza
            > ,
            > mają rodziców z tytułami, z hodowlanką...Ktoś tym psom daje oceny i tytuły. A t
            > o
            > już nie jest wina hodowców... to sędziowie preferują te ONki na podkulonych
            > łapach, krótkołape i masywne laby, psy z krótkim pyskiem do przesady... To
            > sędziowie nie zwracają uwagi na charakter psa, nie wyganiają z ringu
            > agresywnych, zbyt lękliwych...

            Nie jest to winą tylko hodowców. Często jednak sędziowie są również hodowcami. Poza tym hodowca żyjąc z psami na co dzień najlepiej widzi jak "idealny" wygląd wpływa na zdrowie, a mimo to rozmnaża takie psy, bo dla niego priorytetem są sukcesy wystawowe. I tak jedni nakręcają drugich itd.

            > A hodowlę też trzeba starannie wybrać, szczególnie popularnej rasy. W czasach
            > internetu to nie jest wielki problem. Wszystko w sieci dostępne. Rodowód też, i
            > szczeniaka i jego przodków - można ocenić inbred. Można zorientować się czy psy
            > tylko z minimum hodowlanym czy może coś wiecej. Są badania tylko wymagane czy i
            > te niewymagane.

            Hodowlę trzeba bardzo starannie wybrać, ale mylisz się co do dostępności danych. Hodowcy na ogół publikują to, co jest dla nich wygodne. Rodzice mogą mieć wszystkie badania i być zdrowi, ale co z tego, skoro przypuśćmy u 60% rodzeństwa ojca stwierdzono jakąś chorobę? Albo, że dany reproduktor dał już miot w którym są chore szczenięta? Albo, że co i raz w danej linii trafia się taka choroba? Tego się nie dowiesz na stronie... A to i tak tylko za granicą, bo Polska to taki cudowny kraj, gdzie dziwnym trafem nie ma chorych psów. Często bardzo trudno o takie "negatywne" informacje i można je zdobyć tylko siedząc głębiej w rasie i rozmawiając z ludźmi.


            > Minimum hodowlane to mało - podejrzewać można że przy
            > minimalnych nakładach (koszt trzech wystaw + składka ZKwP) chce się mieć dochód
            > ze szczeniąt.

            Hodowle użytkowe rzadko mają coś więcej niż minimum hodowlane.


            > Tak na marginesie - film o którym pisze Minni nakręciła kobieta wywalona z KC z
            > a
            > jakieś przekręty...Są tam powybierane tylko te fragmenty które służą
            > potwierdzeniu tezy autorki. Dlatego tylko deformacje i choroby...Fakt -
            > zmieniono wzorce niektórych ras (z krótką kufą), ale też hodowcy wymienieni w
            > filmie zarzucili autorce oszustwo - bo tak zmontowała materiał że wywaliła
            > wszystko co mówili dobrego.

            No jasne, że to był montaż, bo przecież film byłby nudny jakby nie był tak sensacyjny i przerażający. Mimo, ze pobudki tej kobiety, która brała udział w produkcji tego filmu być może nie były w porządku, to nie można zaprzeczyć faktom, że wymieniona rasy cierpią na dolegliwości, oraz że wielu hodowców nie stać na wycofanie z hodowli wyjątkowo pięknego osobnika, który niesie jakąś chorobę lub sam choruje.
            • basia961 Re: Nie chodziło mi o krytykę hodowców jako takic 09.01.10, 06:52
              Zgadzam się co do sędziów - hodowców. Czasem werdykt sędziego (niekoniecznie
              hodującego) jest dziwny...
              Co do dostępności danych - nie. Wszystko można znaleźć, jeśli chce się poświęcić
              czas na szukanie. Niekoniecznie na stronie hodowcy. Wystarczy znać imiona
              rodowodowe żeby prześledzić całą linię...szczególnie w rasach mniej popularnych.
              Niestety ludzie chcą mieć takiego psa jak sąsiad, albo takiego z filmu, albo z
              reklamy, albo modną ozdóbkę...i mniej ich obchodzi charakter, predyspozycje,
              zdrowie. Na modzie traci rasa, zyskują niektórzy hodowcy - ci kiepscy, mnożący
              dla zysku...
              Hodowle użytkowe rzadko mają coś więcej niż minimum hodowlane? Nie, hodowle psów
              użytkowych zwykle dbają o certyfikaty użytkowości swoich psów. I znów dochodzimy
              do mody - rasy modne, np. laby i goldeny z retrieverów, rasy 'popsute' przez
              modę na nie panującą...tu faktycznie mało użytkowych jest - bo łatwo hodowlankę
              zrobić i mieć szczeniaki, zbyt na miociki jest - bo modne, koło się zamyka.
              Odpowiedzialny hodowca wycofuje psa który niesie chorobę, nawet nie bierze do
              hodowli psa z inii obciążonej. Oczywiście genetyka to trochę loteryjka, nigdy
              nie wiadomo tak na 100% czy nie ujawni się jakieś choróbsko...dlatego śledzi
              losy "swoich" szczeniąt, nie powtarza kryć, stara się o róznorodność - tu
              wracamy do możliwości sprawdzenia hodowli, to wszystko wyczytać można śledząc
              rodowody...
              Co do filmu - może byłby mniej sensacyjny ale na pewno bardziej
              rzetelny...Zawsze i na każdy temat można tak wybrać materiał żeby dać tylko
              sensacyjki, wyjdzie z tego dokument? Nie, dokument powinien być rzetelny.
              Nie zmienia to faktu "przerasowienia" niektórych ras. Dlatego nigdy nie będę
              miała psa z krótką kufą, kolosa na krótkich łapkach czy innego dziwacznego. Tyle
              że jeśli ktoś te psy chce mieć to ktoś inny je hoduje...Popyt i podaż, choć to
              smutne.
              • suche Re: Nie chodziło mi o krytykę hodowców jako takic 09.01.10, 12:12
                basia961 napisała:


                > Co do dostępności danych - nie. Wszystko można znaleźć, jeśli chce się poświęci
                > ć
                > czas na szukanie. Niekoniecznie na stronie hodowcy. Wystarczy znać imiona
                > rodowodowe żeby prześledzić całą linię...szczególnie w rasach mniej popularnych

                No ja się z tym nie zgadzam i naprawdę bardzo ciężko znaleźć znaczącą cześć
                takich danych.Nie raz już się spotykałam z zatajeniem danych, podejrzanych
                sprawach itp Nie tylko dlatego, że złe wyniki są nie publikowane, ale też część
                ludzi po zakupie szczeniaka przestaje się "udzielać", nie ma swojej strony nie
                utrzymuje kontaktu z hodowców. Nie ma jednak sensu spierać się w tej kwestii, bo
                oprócz konkretnych przykładów takich zjawisk nie mamy możliwości wymiany
                argumentów. Ty uważasz, że można, a ja że nie i tak już pozostanie.
                > .
                > Niestety ludzie chcą mieć takiego psa jak sąsiad, albo takiego z filmu, albo z
                > reklamy, albo modną ozdóbkę...i mniej ich obchodzi charakter, predyspozycje,
                > zdrowie. Na modzie traci rasa, zyskują niektórzy hodowcy - ci kiepscy, mnożący
                > dla zysku...
                > Hodowle użytkowe rzadko mają coś więcej niż minimum hodowlane? Nie, hodowle psó
                > w
                > użytkowych zwykle dbają o certyfikaty użytkowości swoich psów. I znów dochodzim
                > y

                Z tym też się nie zgodzę. Nie zawsze użytkowość oznacza pracę psa w warunkach w
                jakich klasę tę można zrobić. Np psy hodowane pod sporty kynologiczne- wyglądają
                zupełnie inaczej niż showy, a nijak klasy użytkowej nie zrobisz z agility czy
                frisbee flyballu czy jakiś innych dyscyplin.
                Nie dla wszystkich ras jest klasa użytkowa. W Polsce głupie tylko PIP-y były
                dostępne tylko dla określonych ras.
                Ojciec mojej suki pasie owce i ma nawet WTCH, nie ma na swoim koncie żadnych
                tytułów wystawowych, a po dzieciaki po nim była kolejka :)
                Ja również zamierzam zrobić tylko wystawowe minimum, co innego w sporcie :)

                > do mody - rasy modne, np. laby i goldeny z retrieverów, rasy 'popsute' przez
                > modę na nie panującą...tu faktycznie mało użytkowych jest - bo łatwo hodowlankę
                > zrobić i mieć szczeniaki, zbyt na miociki jest - bo modne, koło się zamyka.
                > Odpowiedzialny hodowca wycofuje psa który niesie chorobę, nawet nie bierze do
                > hodowli psa z inii obciążonej.

                Tu się jak najbardziej zgadzam. Problem tylko w tym, że sporo hodowców tak nie
                robi :)
                Oczywiście genetyka to trochę loteryjka, nigdy
                > nie wiadomo tak na 100% czy nie ujawni się jakieś choróbsko...dlatego śledzi
                > losy "swoich" szczeniąt, nie powtarza kryć, stara się o róznorodność - tu
                > wracamy do możliwości sprawdzenia hodowli, to wszystko wyczytać można śledząc
                > rodowody...

                Tu też się zgadzam :)

                > Co do filmu - może byłby mniej sensacyjny ale na pewno bardziej
                > rzetelny...Zawsze i na każdy temat można tak wybrać materiał żeby dać tylko
                > sensacyjki, wyjdzie z tego dokument? Nie, dokument powinien być rzetelny.
                > Nie zmienia to faktu "przerasowienia" niektórych ras. Dlatego nigdy nie będę
                > miała psa z krótką kufą, kolosa na krótkich łapkach czy innego dziwacznego. Tyl
                > e
                > że jeśli ktoś te psy chce mieć to ktoś inny je hoduje...Popyt i podaż, choć to
                > smutne.

                Niestety rządzą nami prawa rynku. Jakby autorka miała po kolei przedstawiać
                zalety danej rasy i że coś się robi dobrego w kierunku ich zdrowia, to film
                trwałby 5 h. W każdym razie to co jest w tym filmie jest prawdą.
                Ja też nigdy bym nie kupiła żadnej zdeformowanej rasy.
          • minniemouse Re: Nie chodziło mi o krytykę hodowców jako takic 09.01.10, 09:15
            Tak na marginesie - film o którym pisze Minni nakręciła kobieta wywalona z KC za
            jakieś przekręty...Są tam powybierane tylko te fragmenty które służą
            potwierdzeniu tezy autorki. Dlatego tylko deformacje i choroby...Fakt -
            zmieniono wzorce niektórych ras (z krótką kufą), ale też hodowcy wymienieni w
            filmie zarzucili autorce oszustwo - bo tak zmontowała materiał że wywaliła
            wszystko co mówili dobrego.


            skoro juz oczerniasz, to do konca - konkrentnie, prosze, jakie "przekrety"???
            a tak w ogole to przeczytaj co sama napisalas i zastanow sie bo brak konsekwencji az poraza i smieszy - jesli chcialas zdyskretytowac autorke filmu to osiagnelas kompletnie przeciwny skutek :)

            bo skoro na skutek jej filmu az zmieniono wzorce, to musialo byc raczej niedobrze, co?? i to mowiac baaardzo oglednie.
            poaz tym ja widzialam ten film, i wybacz ale dla mnie hodowca RSPCA twierdzacy ze nie ma czegos takiego jak Spiro... u Charles ...Spaniela i nie ma zamiaru swoich psow na to badac to jest ponizej wszelkiej krytyki. to ma byc hodowca ktory dba o swoje psy???


            Minnie
            • basia961 Re: Nie chodziło mi o krytykę hodowców jako takic 09.01.10, 10:32
              Minnie, czy ty nie potrafisz spokojnie rozmawiać? Co post to jad wylewasz...
              Wzorce zmieniono, to plus. Nie zmienia to jednak faktu że film jest nie do końca
              rzetelny - to jest ocena pracy autorki, gdyby zrobiła nierzetelny dokument na
              jakkolwiek inny temat ocena byłaby taka sama. Cel nie uświęca środków.
              RSPCA zrzesza hodowców? Byłam pewna że to organizacja "pomocowa".
              • minniemouse Re: Nie chodziło mi o krytykę hodowców jako takic 10.01.10, 02:17

                > Minnie, czy ty nie potrafisz spokojnie rozmawiać? Co post to jad wylewasz..

                alez ja bardzo spokojnie rozmawiam, jak nigdy :)
                jad wylewam, mowisz? alez nie ja tylko wytykam gola prawde co niektorym staje koscia w gardle, i byc moze dla nich jest to jad.

                zlotko, dzieki temu filmowi i obnazeniu prawdy na swiatlo dziennie, temu filmowi ktory nazywasz "nierzetelny" - a nie jestes ty przypadkiem jedna z tych wlasnie oburzonych filmowych hodowczyn co to twierdzily ze nie slyszaly o krzyzowaniu ojca z corka, matki z synem, brata a siostra???- to dzieki niemu wzorce zmieniono!!
                o czym to swiadczy jak nie o tym ze BYLO ZLE a autorka miala 100% racji i w filmie pokzala prawde
                - ze hodowcy dla pieniedzy maja gdzies dobro zwierzat, liczy sie tylko prestiz kasa i slawa,

                widzialam przeciez jak w filmie ci prestizowi hodowcy wypierali sie w zywe oczy i to jeszcze wobec faktow tak oczywistych jak 'namacalne' dowody (zdjecia, zeznania), dowody naukowe, itp.

                A ty w dlaszym ciagu nie raczylas uzasadnic swojego oskarzenia pod adresem autorki filmu - no prosze, slucham, GDZIE JEST twoj jakikolwiek link, dowod, ze zostala wywalona ze zwiazku za przekrety, i jakie przekrety???
                no slucham??


                RSPCA zrzesza hodowców? Byłam pewna że to organizacja "pomocowa"

                ooops no i co z tego, mala pomylka, drobiazdzek w porownaniu z twoimi.

                Minnie
    • mjot1 Nie ustawajcie! 08.01.10, 12:14
      „Oczywista to oczywistość”, że dążąc do osiągnięcia „ideału” jasno
      określonego „wzorcem” wszyscy mają jeno dobro zwierzaków na
      względzie.
      Czynią to przecie prawdziwi miłośnicy zwierząt i znawcy ich jedynie
      słuszni.
      W kręgach „fachowców” powszechnie wiadomo, że Natura nie wie co
      czyni, bo durna jest z zasady.
      Nie ustawajcie więc w swym trudzie. Wszak los zwierza w Waszych
      spoczywa rękach.

      Najniższe ukłony!
      W imieniu zwierzaków samozwańczo acz dziękczynnie M.J.
      • po.prostu.ona Re: Nie ustawajcie! 08.01.10, 17:26
        To, co robi "natura" miałam też okazję zaobserwować. Inbred
        w "naturze" nie jest bowiem niczym nadzwyczajnym. Tyle tylko, że
        jeśli występuje zbyt często, zwierzeta wyradzają się dokładnie tak
        samo jak w pseudohodowlach. Prawa biologii są nieubłagane.
        Tak więc w stadzie, które jest izolowane, już po kilku pokoleniach
        widać zmiany genetyczne - w przypadku obserwowanego przeze mnie
        stada kotów to specyficzna budowa tułowia, a tuż przed
        wysterylizowaniem kocic, coraz częstsze mutacje letalne, głównie
        dotyczące niedorozwoju przewodu pokarmowego oraz nowotworów.
        Nie ma co czynić Boga z "natury" ani jej gloryfikować na bukoliczno-
        idylliczną modłę. Ona jest jaka jest - ani dobra, ani zła.
        Natomiast nie poczytuję sobie za grzech ciężki faktu, że dopomogłam
        w uniemożliwieniu dalszych narodzin w "naturze" kolejnych chorych i
        zdeformowanych zwierząt.
        Podobnie nie uważam, by negowanie w żywe oczy, oczywistych
        tragicznych, wręcz barbarzyńskich efektów nadpopulacji zwierząt
        towarzyszących w jakikolwiek sposób mogło "naturze" posłużyć.
        • sun_of_the_beach Re: Nie ustawajcie! 08.01.10, 18:22
          po.prostu.ona napisała:

          > Natomiast nie poczytuję sobie za grzech ciężki faktu, że dopomogłam
          > w uniemożliwieniu dalszych narodzin w "naturze" kolejnych chorych i
          > zdeformowanych zwierząt.
          > Podobnie nie uważam, by negowanie w żywe oczy, oczywistych
          > tragicznych, wręcz barbarzyńskich efektów nadpopulacji zwierząt
          > towarzyszących w jakikolwiek sposób mogło "naturze" posłużyć.

          No tak - twój post jest baaardzo na temat, chyba że sugerujesz, iż należy wysterylizowac wszystkie zwierzeta w hodowlach produkujących rasowe pokraki...
          • po.prostu.ona Re: Nie ustawajcie! 08.01.10, 20:58
            Post jest odpowiedzią na inny post. Równie na temat.
            A co do tego co "sugeruję"...
            Wydawało mi się, iż dosyć klarownie przedstawiłam pogląd, że jestem
            przeciwna tak powiększaniu nadpopulacji, jak i celowemu hodowaniu
            zwierząt, u których cechy rasy zostały doprowadzone do absurdu i
            powodują cierpienie lub okaleczenie.
            Cóż, repetitio est mater studiorum, zatem powtarzam:
            Jestem przeciwna tak powiększaniu nadpopulacji, jak i celowemu
            hodowaniu zwierząt, u których cechy rasy zostały doprowadzone do
            absurdu i powodują cierpienie lub okaleczenie

            • basia961 Re: Nie ustawajcie! 09.01.10, 06:58
              Masz rację - zwierzaki których cechy zostały doprowadzone do absurdu i powodują
              cierpienia nie powinny być hodowane.
              Tylko jedna uwaga. Czy myślisz że te nieszczesne stworzenia są hodowane "sobie a
              muzom"? Że zostają w hodowli?
              Ktoś je kupuje...
              • minniemouse Re: Nie ustawajcie! 10.01.10, 02:27
                Masz rację - zwierzaki których cechy zostały doprowadzone do absurdu i powodują
                cierpienia nie powinny być hodowane.
                Tylko jedna uwaga. Czy myślisz że te nieszczesne stworzenia są hodowane "sobie a
                muzom"? Że zostają w hodowli?
                Ktoś je kupuje.


                tuzaj sprawa sie troche komplikuje.

                ja np. dopoki nie obejrzalam tego filmu to wlasciwie nie mialam pojecia ze te
                praktyki doprowadzaja do takich wad genetycznych a w rezultacie do takich
                cierpien u zwierzat.

                uwazam ze gdyby spoleczenstwo bylo bardziej na ten temat informowane, ogolny
                stan swiadomosci wyzszy, chetnych na takie rasowe perfekcje znikomy procent.

                a tak, jest jak jest. i dlatego bardzo dobrze ze taki film zostal nakrecony.
                powinno byz takich wiecej i puszczac juz w szkolach podstawowych dlaczego NIE
                nalezy kupowac tego lub tamtego pieska.

                Minnie
                • basia961 Re: Nie ustawajcie! 10.01.10, 06:52
                  To nie tak działa...Świat byłby piękny gdyby wszystko można było w prosty sposób
                  pokazać. Niestety ludzie w masie są słabo wyuczalni.
                  Jednostki - owszem. Tyle że jednostka, jeśli faktycznie dba o psi błogostan, nie
                  potrzebuje ani filmów, ani wykładów.
                  Nie jest trudno zauważyć że pies musi mieć pychol, musi mieć łapy dostosowane do
                  tułowia, że uszy i ogon to naturalne "wyposażenie" i ciąć tego nie należy...
                  Zacząć trzeba od prostych rzeczy. Niby kopiować nie wolno ale wolno wystawiać
                  psy cięte - gdzie tu logika? A wystarczy (w tym wypadku) zakazać wystawiania
                  psów ciętych...Krótka kufa - wystarczy na wystawach premiować te psy które mają
                  nie najkrótszą.
                  • minniemouse Re: Nie ustawajcie! 10.01.10, 09:22
                    To nie tak działa...Świat byłby piękny gdyby wszystko można było w prosty sposób
                    pokazać. Niestety ludzie w masie są słabo wyuczalni.
                    Jednostki - owszem. Tyle że jednostka, jeśli faktycznie dba o psi błogostan, nie
                    potrzebuje ani filmów, ani wykładów.



                    owszem dziala. tylko dzieki masowej edukacji zwieksza sie ogolna swiadomosc.
                    dla przykladu, dzieki masowej edukacji juz np. nie palimy czarownic na stosie. lub nie zamykamy wszystkich "innych" jak leci w szpitalach dla wariatow.

                    ..Krótka kufa - wystarczy na wystawach premiować te psy które mają
                    > nie najkrótszą.


                    no wlasnie, i jak muslisz dlaczego tak sie dzieje?
                    moze nie zauwazylas ale w filmie hodowcy zaprzeczaja faktowi jakim jest np. rtg zdjecie czaszki buldoga, sprzed ilus tam lat i dzisiaj - twierdza ze nie ma prawie roznicy w budowie.
                    a jak nie ma to dlaczego mieliby nie wystawiac psa z za krotka morda ktory ledwo dyszy ale za to rozkosznie wyglada?



                    Minnie
                    • basia961 Re: Nie ustawajcie! 10.01.10, 09:53
                      Minnie, w Polsce trzeba ludziom przypominać że pies potrzebuje więcej niż krótki
                      łańcuch, że psi smalec nie leczy...
                      Budowa anatomiczna człowieka jest niezrozumiała, budowa psa to kosmos...
                      I gdzie to pokazywać? W szkołach, może wiejskich? Tam gdzie pies ma szczekać,
                      sam się wyżywić i być wdzięczny gospodarzowi że przez łeb bije raz w tygodniu?
                      Trzeba zacząć od prostych rzeczy...
                      Właśnie, dlaczego mieliby nie wystawiać skoro te psy dostają najlepsze oceny? To
                      nie jest tak że sędziowie dostosowują się do hodowców...
                      Ja nie bronię hodowców tych "udziwionych" ras. Ale to nie tylko ich wina. Byłaś
                      kiedykolwiek na wystawie? Przyglądałaś się jakie psy wygrywają? Co preferują
                      sędziowie? Krótkie kufy, masywne labki, ONki ciągnące zad po ziemi, psy tak
                      pofałdowane że skóra w tych fałdach "gnije"...to jest premiowane. No to jedni
                      hodują a inni oceniają, koło się zamyka.
    • mjot1 A mnie się marzy... 09.01.10, 14:14
      że jednak kiedyś zapanuje „moda” na nieposiadanie zwierząt...
      Wiem, wiem... Niedoczekanie moje ;-)
      Ale pomarzyć miła rzecz...

      Najniższe ukłony!
      Istotę żywą wolną widzący M.J.
        • mjot1 Re: A mnie się marzy... 09.01.10, 17:57
          wladziac napisała:
          > co?wolno żyjące psy?jakby to miało wyglądać?

          Fantazji nie staje?
          Nie zamierzam tu udowadniać, że podaż nierozerwalnie związana jest z
          popytem... A jeśli ktoś nie daje temu wiary... Nie mój to problem.
          „Moda” ma to do siebie, że nie nastaje ustawowo, czyli „z dnia
          nadzień”, lecz obowiązywać zaczyna stopniowo.
          Hm... Może dzięki temu przez moją chałupinkę przewijałoby się
          porzucanych (szczególnie w okresie urlopowym) „psich nieszczęść”
          coraz to mniej...

          Ośmielam się też obrazoburczo twierdzić, że te nie tylko psie
          nieszczęścia nigdy nie znalazły i nie znajdą pomocy u hodowców
          (czyt. „miłośników”).
          • wladziac Re: A mnie się marzy... 09.01.10, 19:26
            tak przypuszczałam że to co piszesz to tylko fantazja,nie masz żadnego pomysłu i
            piszesz żeby tylko coś pisać i nie płacz bo nikt Ci nie karze ratować psich
            nieszczęść,ci ludzie którzy to robią z miłości do zwierząt nie jęczą tylko działają
            • basia961 Re: A mnie się marzy... 10.01.10, 07:00
              mjocie, gdyby wszyscy puścili psy wolno, miałbyś więcej nieszczęść pod opieką i
              mógłbyś się bardziej dobrym sercem chwalić...
              Poprzeglądaj portale miłośników ras albo choćby dogomanię, zobaczysz ilu ludzi
              (hodowców też) pomaga psim nieszczęśnikom. I nie chwalą się tą pomocą...
              • mjot1 Złudzenia 10.01.10, 13:19
                Byłem przekonany iż nagryzmoliłem, że nie o działanie „z dnia
                nadzień”, nie o rewolucję mi tu idzie?
                Ale tak mi się chyba jednak jeno wydawało...

                Najniższe ukłony!
                Pozbawiony już jakichkolwiek złudzeń M.J.
          • basia961 Re: A mnie się marzy... 11.01.10, 05:37
            Chodziło, nie chodziło...
            Tu gdzie mieszkam jest targ "zwierzęcy". Miasto dogadało się z hipemarketem, na
            parkingu wydzielona jest część targowa, w każdą sobotę. Warunki podobno świetne,
            bo kran z wodą jest...Jeżdżę tam po mięso dla psów, moje to uwielbiają, z
            warzywami jedzą. I w tych doskonałych warunkach stoją rzędy klatek - kury,
            króliki, gołębie, i psy. Szczeniaki stłoczone po kilka w małych klatkach, latem
            w słońcu, zimą na mrozie. Niczym nie osłonięte - klient musi przecież towar
            dokładnie obejrzeć...No to ogląda - latem przegrzane, dyszące. Zimą skulone z
            zimna. W każdej klatce szczeniaki róznych ras, podział jest tylko na małe i
            duże. Ludziska z dziećmi chodzą, oglądają, zachwycają się, i kupują - bo taki
            śliczny...Część z tych ślicznych, kupionych za kilka złotych szczeniaczków
            kończy w schronisku, albo jest z samochodu wyrzucane gdzieś na odludziu - bo z
            yorka wyrósł bernardyn, albo sika w domu, albo przeszkadza w wakacyjnym wyjeździe...
            Ale przecież to drobiazg - te szczeniaczki nie są od tych wstrętnych hodowców
            tylko od handlarzy którym dobro zwierząt na sercu leży...i nie urodziły się u
            paskudnego, nastawionego na zysk hodowcy, urodziły się u miłującego psy
            rozmnażacza kryjącego suki co cieczka...I na 100% nie są inbredowane. I psychikę
            mają doskonałą. I znaczenia nie ma żadnego że część z tych niesprzedanych
            zostaje w krzakach okalających parking - towar niesprzedany się psuje, rośnie i
            karmić go trzeba. Straty, znaczy przynosi...
            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7438565,Pies_zagryzl_kobiete_we_wsi_w_Lubelskiem.html
            Tragedia, to oczywiste. Może kundelki nie zawsze są lepsze? Moze psychika psa ma
            znaczenie? Zwykle takie pogryzienia powodują mieszańce...
              • basia961 Re: A mnie się marzy... 12.01.10, 05:39
                Minnie, nic na to nie poradzę...Poszukaj w necie - przy okazji pogryzień padają
                określenia "mieszaniec", "w typie"...
                Odnieś się do tego targu zwierzęcego. Bo sądzić zacznę ze to dla ciebie
                normalka...albo nie chcesz tego wiedzieć bo twojej tezie przeczy.
                • minniemouse Re: A mnie się marzy... 12.01.10, 06:13
                  .Poszukaj w necie - przy okazji pogryzień padają
                  określenia "mieszaniec", "w typie"...


                  moze dlatego ze psy rasowe sa drozsze od kundli, i jak ktos kupuje psa rasowego to zwykle dluzej sie nad tym zastanawia (nad wzieciem psa) i jednak bardziej sie potem stara zeby go wychowac? w zwiazku z czym bardziej go socjalizuje, wyprowadza itd???

                  a wiec nie ma to wcale znaczenia czy pies jest rasowy czy mieszaniec tylko jak jest wychowany. plus, wiekszosc stac bardziej na kundle niz psy rasowe.

                  To raczej nalezaloby sie przyjrzec wlascielom tych "mieszancow", co z nich za "typy" ze ich psy tak pogryzly.

                  nie pomyslalas o tym?

                  Minnie
                  • basia961 Re: A mnie się marzy... 12.01.10, 08:48
                    Pomyślałam...mam takie hobby - myślenie.
                    Pisząc "psy rasowe są droższe...bardziej go socjalizuje, wyprowadza" obrażasz
                    wielu właścicieli mieszańców. Albo się dba o psa, albo nie - "czystość" rasy nie
                    ma tu znaczenia.
                    • shecat Re: A mnie się marzy... 12.01.10, 09:38
                      akurat tu sie zgadzam, jak ktos bierze psa z dobrej hodowli, szuka rasy dla
                      siebie, mysli o tym, to mysle ze mozna powiedziec ze taki statystyczny
                      wlasciciel psa rodowodowego ma wieksza wiedze i wiecej checi do tego zeby dobrze
                      psa wychowac. wez pod uwage wszystkie kundelki, wszystkie 'w typie rasy' wziete
                      tylko jako tani sygnal alarmowy.
                      • basia961 Re: A mnie się marzy... 12.01.10, 09:52
                        Tak, ale to nie jest argument przeciw hodowcom. Przeciwnie - skoro pies rasowy
                        to zakup przemyślany i dobrze traktowany to jest argument "za".
                        "Nie każdego stać na rasowego" - sam zakup to pryszcz...Utrzymanie rasowego i
                        mieszańca kosztuje dokładnie tyle samo. Oba potrzebują jeść, obu trzeba zapewnic
                        opiekę weterynarza...włascicielowi ośrodka wczasowego też płaci się za pobyt z
                        psem (jeśli przyjmuje psy) - za mieszańca i rasowego tyle samo.
                    • rudy_kot1 Re: A mnie się marzy... 12.01.10, 09:49
                      dla kogo nie ma to nie ma ....... widzisz , ja myślę dokładnie jak ty
                      ale mam znajomego który miał psa znajdę , kundla w typie owczarka ten
                      pies nigdy nie widział weterynarza , cały czas w kojcu , wypuszczany
                      bardzo rzadko , karmiony byle czym , umarł ze starości , teraz
                      rezyduje tam rodowodowy owczarek za odpowiednią ilość kasy , ma
                      wypasioną budę , szczepienia , opiekę wet . najlepsze karmy ,
                      spacery itp , itd jako szczenię nocował w garażu - bo "ktoś
                      ukradnie"...
                      dla mnie - żenada , tym bardziej że znamy się od dzieciaka prawie a
                      przez takie zachowanie sporo stracił w moich oczach ...... niestety
                      tacy są ludzie - jak zapłacił za "towar" to o niego dba jak nie to
                      wszystko mu jedno
                      • suche Re: A mnie się marzy... 12.01.10, 10:05
                        Moim zdaniem tu chodzi o coś zupełnie innego. Bardzo często ludzie biorący psy od pseudohodowcy po prostu nie ma pojęcia o psach. Często jest to kwestia chwili, zauroczenie puchatą kulką lub z litości. Dlatego nie socjalizują, nie wiedzą jak psa wychowywać. Zupełnie nie wynika to z tego, że ktoś uważa, że o rasowego trzeba dbać o kundelka to już nie.
                        Tak samo z typowymi kundelkami, często są to przybłędy itd.

                        Natomiast gdy ktoś już wydaje te 2-2,5 tysiąca na psa, na ogół czyta trochę o rasie o wychowaniu i w ogóle jest lepiej uświadomiony. (choć oczywiście nie zawsze tak jest). Czasami hodowcy nie sprzedają psów ludziom, którzy o nie mają o nich pojęcia albo chociaż ich uświadamiają w podstawowych kwestiach.

                        Wszystko to są oczywiście tylko uogólnienia, znam mnóstwo właścicieli kundelków i "rasowych bez rodowodu", którzy mają bardzo zadbane, wychowane psy itd (ba sama siebie do nich zaliczam :p ).
                        • minniemouse Re: A mnie się marzy... 13.01.10, 03:15
                          Moim zdaniem tu chodzi o coś zupełnie innego. Bardzo często ludzie biorący
                          psy od pseudohodowcy po prostu nie ma pojęcia o psach. Często jest to kwestia
                          chwili, zauroczenie puchatą kulką lub z litości. Dlatego nie socjalizują, nie
                          wiedzą jak psa wychowywać. Zupełnie nie wynika to z tego, że ktoś uważa, że o
                          rasowego trzeba dbać o kundelka to już nie
                          .
                          Tak samo z typowymi kundelkami, często są to przybłędy itd.


                          wlasnie o to mi chodzilo,
                          ze zwykle ktos kto decyduje sie wydac "kupe kasy" na psa, nie podejmuje
                          impulsywnej decyzji bez uprzedniego "wywiadu" czego potrzebuje pies.
                          bo znacznie trudniej jest impulsywnie wydac kilka tysiecy niz kilkaset zlotych.
                          wiec jesli juz ktos zamierza wytrzaskac te kilka tysciecy, to przewaznie tez juz
                          wie na co i po co.

                          Decyzja impulsywna natomiast zwykle potem smutno odbija sie na psie -
                          pierwotnie zakochany w cudownej miekiej kulce wlascicel zaczyna sie wsciekac
                          ze oto rozkoszne malesntwo rosnie i..... brudzi!, szczeka!, gryzie!,
                          wymiotuje!, wszystko zezre!, rujnuje rzeczy!, itd

                          i wiadomo jakie tego sa skutki.

                          a potem wlasnie artykuly w gazetach' "znowu kundel pogryzl"...

                          no i wlasnie trzeba troche pomyslunku zeby wiedziec ze nie samo skundlenie psa
                          predysponuje go do gryzienia wszem i wobec.

                          Minnie
                          • rudy_kot1 Re: A mnie się marzy... 12.01.10, 11:45
                            ale ma i co naśmieszniejsze (choc przecież dobre dla tego psa) dba o
                            niego bardzo ale nie sadze by przeczytał cokolwiek o psie tej rasy ,
                            wypadało po prostu miec psa z rodowodem bo stan kasy na to pozwalał.
                            pies kosztował 1200 PLN i przyjechał do domu moich znajomych
                            zarobaczony i brudny ...no ale ! rodowód przecież ma ! mocno watpię w
                            uczciwość intencji tego hodowcy , a znajomy po prostu dba o to za co
                            zapłacił ....ot i cała jego logika
                            a jeśli wg alberta nie znam ludzi to niech mi ktoś wytłumaczy takie
                            zjawisko : zaniedbany kundel przy budzie a w domu wypielęgnowany
                            sznaucerek , maltańczyk czy inny rasowy pieseczek . to są przykłady z
                            mojego miejcsa zamieszkania wcale nie rzadkie , dba sie o to za co
                            się zapłaciło , jakiś kundel do budy zawsze się znajdzie przykre to
                            ale tak jest
                            • albert.flasz1 Re: A mnie się marzy... 13.01.10, 08:50
                              rudy_kot1 napisała:

                              > a jeśli wg alberta nie znam ludzi to niech mi ktoś wytłumaczy takie
                              > zjawisko : zaniedbany kundel przy budzie a w domu wypielęgnowany
                              > sznaucerek , maltańczyk czy inny rasowy pieseczek . to są przykłady z
                              > mojego miejcsa zamieszkania wcale nie rzadkie , dba sie o to za co
                              > się zapłaciło , jakiś kundel do budy zawsze się znajdzie przykre to
                              > ale tak jest

                              Widzisz, to wszystko zależy od wielu czynników. Są też tacy ludzie, którzy
                              zawsze muszą mieć wszystko "naj" żeby sąsiady widziały jakie z nich paniska ale
                              zupełnie nie idzie to w parze z wrażliwością, postawą moralną i tym podobnymi
                              głupotami. Efektem jest na przykład rodowodowy pisur za ileś tam tysięcy - stale
                              trzymany w klatce, karmiony byle czym, nie szczepiony, nie odrobaczany, nie
                              socjalizowany... Znam bardzo dużo takich przykładów. Żywienie "najlepszymi
                              karmami" również nie dowodzi wielkiej dbałości o psa. Moim zdaniem, wręcz
                              przeciwnie.
                              • minniemouse Re: A mnie się marzy... 13.01.10, 09:12
                                Widzisz, to wszystko zależy od wielu czynników. Są też tacy ludzie, którzy
                                zawsze muszą mieć wszystko "naj" żeby sąsiady widziały jakie z nich paniska ale
                                zupełnie nie idzie to w parze z wrażliwością, postawą moralną i tym podobnymi
                                głupotami.


                                'posluchaj' Albert, kolejny "myslacy hobbysto",
                                zasadniczo to chodzi o te Basi niezbyt inteligentna teze ze:
                                Zwykle takie pogryzienia powodują mieszańce...


                                Minnie
                                • albert.flasz1 Masz co do mnie? 13.01.10, 10:05
                                  ...To napisz podanie.:P

                                  minniemouse napisała:

                                  > 'posluchaj' Albert, kolejny "myslacy hobbysto",

                                  Po co ten cudzysłów? Wiem, że jestem myślący a i hobby mam rozliczne.

                                  > zasadniczo to chodzi o te Basi niezbyt inteligentna teze ze:
                                  > Zwykle takie pogryzienia powodują mieszańce...

                                  Zasadniczo,to jak nie wiesz o co chodzi - to się nie wypowiadaj.
                    • minniemouse Re: A mnie się marzy... 13.01.10, 02:22
                      > Pomyślałam...mam takie hobby - myślenie.

                      to moze zmien Basiu hobby bo to ci bardzo kiepsko idzie.

                      A co, moze psy rasowe a jeszcze z rodowodem nie sa drozsze od kundli?

                      a co, moze ktos kto najpierw zastanawial sie czy nie wydac pare tysiecy na psa,
                      nie spedzil kilka tygodni jak nie miesiecy na studiowaniu materialow o danej
                      rasie - jakie ma potrzeby co do pielegnacji, karmy, ruchu itp itd -krotko
                      mowiac,
                      ktos kto nie podjal pochopnej decyzji akurat przechodzac kolo rozkosznej,
                      kosmatej, kundlowatej kulki na targu za grosze i pozniej zalowal tej decyzji -
                      nie zanosi sie na lepszego, bardziej odpowiedzialnego i obowiazkowego
                      wlasciciela psa????

                      Poza tym dalam tylko taki przyklad aby pokazac ze nie wystarcza artykuly z gazet
                      gdzie przypadkiem sie tak zlozylo ze sprawcami pogryzien byly akurat kundle
                      aby zalozyc teze ze wobec tego kundle czesciej bywaja agresywne niz psy rasowe.
                      jest to absolutnie kretynskie zaloznie bo nie uwzglednia setek roznych innych
                      mozliwosci ktore maja znaczenie i wplyw i nie uwzgledniaja innych okolicznosci
                      jakie zaszly w danej sytuacji,
                      chocby wlasnie jak to co wymienilam powyzej. a to tylko jedna rzecz, i nawet
                      nie najwazniejsza.

                      malo tego sama w poprzednim poscie pisalas jakie to pokrzywione psychicznie
                      zwierzeta wyrastaja z biednych kundli na targowisku - ktore czesto jeszcze
                      zanim znajda sie na targu musza walczyc o przezycie

                      wiec jak to w koncu jest Basiu,

                      one sie juz rodza "zwichniete psychicznie"? czy moze jednak psychika im sie
                      wykrzywia na skutek warunkow w jakich sie rodza i znajduja - a potem czesto sa
                      porzucone, zmuszone walczyc o byt, bite i glodzone, co?

                      teraz powiedz mi ile widzisz psow RASOWYCH porzuconych w krzakach, konczacych w
                      podobnych warunkach, co?
                      cos nie najlepiej u ciebie z tym mysleniem, hmmm.


                      pamietaj - pies jest taki jaki jego wlasciciel.
                      rzadko sie zdarza zeby byl chory psychicznie.


                      Minnie
                      • basia961 Re: A mnie się marzy... 13.01.10, 08:15
                        Droga Minnie, jeśli chodzi o myślenie to jesteś doskonałym przykładem że myszy
                        nie są mistrzami intelektu...nawet problem mają z czytaniem ze zrozumieniem.
                        Odpowiadanie na posty pisane przez egzaltowane, przekonane o własnej
                        nieomylności panienki jest bezsensowne. I tak niczego nie są w stanie zrozumieć.
                        • minniemouse Re: A mnie się marzy... 15.01.10, 05:49

                          > Droga Minnie, jeśli chodzi o myślenie to jesteś doskonałym przykładem że myszy
                          > nie są mistrzami intelektu...nawet problem mają z czytaniem ze zrozumieniem.
                          > Odpowiadanie na posty pisane przez egzaltowane, przekonane o własnej
                          > nieomylności panienki jest bezsensowne. I tak niczego nie są w stanie zrozumieć



                          nie mamy pojecia o temacie to bierzemy sie za autora :D

                          ja tez pozwolilam sobie ciebie obgadac - masz tutaj link od trolla. milej lektury :)

                          forum.gazeta.pl/forum/w,128,105509877,105720084,Re_Dziecko_pogryzlo_psa.html
                          Minnie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
  • Kategorie
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej na tym forum
  • Tagi
  • Polecane
  • Powiązane tematy
  • Najciekawsze
  • Aktywne