Synulox-dlaczego nie?

07.02.04, 00:16
Mój weterynarz jest zagorzałym przeciwnikiem podawania kotom Synuloxu.
Twierdzi, ze antybiotyki z tej grupy moga powodowac u zwierzaka wstrząs.
Tymczasem niemal wszyscy inni znani mi weterynarze stosują ten lek i to z
powodzeniem.
Przyznam sie, ze jestem w niemałej rozterce. Do tej pory stosowałam Synulox
przy leczeniu zakatarzonych dziczków, kóre dokarmiam. Teraz nie wiem co robić.
Prosze o radę.
    • adam.pietron Re: Synulox-dlaczego nie? 07.02.04, 16:23
      Nie rozumiem skąd to zdanie o Synuloxie?
      Realnie kazdy lek także antybiotyk taki czy inny przyjmowany przez może
      spowodować reakcję alergiczną i wstrząs anafilaktyczny - nie mam danych
      odnośnie wyższego prawdopodobieństwa występowania takich objawów u kotów po
      zastosowaniu amoksycyliny z kwasem klawulanowym - czyli Synuloxu.
      Może niech twój lekarz opowie ci na czym opiera swój pogląd? JA tez chętnie
      się dowiem.
      Pozdrawiam
      • jul-kot Re: Synulox-dlaczego nie? 07.02.04, 17:06
        Witam!
        Jeśli już mowa o lekach stosowanych przy kocim katarze, ja używam unidoxu,
        który jest skuteczny i łatwiejszy do podania kotom bezdomnym, bo są to
        rozpuszczalne tabletki, które można dawać w jedzeniu.
        Nie słyszałem, żeby były jakieś kłopoty z synuloxem.
        Pozdrawiam, Juliusz.
    • goc.jola Re: Synulox-dlaczego nie? 09.02.04, 12:04
      Leczę z powodzeniem koci katar (na różnych etapach zaawansowania i w różnych
      postaciach – spojówkowej i nosowej) u miejscowych bezdomnych kotów doxycycliną
      (dla ludzi) w kapsułkach. Ponieważ najmniejsza dostępna dawka w aptece to 100
      mg - za duża dla kotów – muszę odsypywać z kapsułki potrzebną ilość, co nie
      jest najlepsze, bo oczywiście nie jestem w stanie odmierzyć potrzebnej ilości
      precyzyjnie, ale i tak wszystkie koty (będzie już kilkanaście), które w ten
      sposób leczyłam, wyszły z tego, nawet taki, który przychodził „na leczenie”
      bardzo nieregularnie i u którego nigdy udało mi się doprowadzić do przepisowego
      minimum, czyli 10 dni kuracji. Kilka razy wznawiałam u niego podawanie tego
      antybiotyku po różnych okresach przerwy, co wydawało się bez sensu, a jednak
      pomogło, bo kot żyje do dzisiaj i ma się całkiem dobrze. Jeszcze u kilku kotów,
      leczonych za krótko lub bardzo niesystematycznie, po pewnym czasie (z reguły
      parę miesięcy) katar powrócił, a wtedy znów podawałam doxycyclinę, i tym razem
      wyleczenie było trwałe. Aha, u dwóch kotów zamiast doxy. stosowałam amoxycylinę
      (lek dla zwierząt o nazwie bodajże„Amoksiklaw”, chyba także - jak w Synuloxie -
      z dodatkiem kwasu klawulanowego), też pomogła, ale był też nawrót.
      Antybiotyk mieszałam z jedzeniem, a gdy mogłam podać bezpośrednio do pyszczka,
      przesypywałam trochę do wyczyszczonej kapsułki żelatynowej po innym leku (można
      specjalnie kupić tani lek w kapsułkach, wysypać go i wyczyścić kapsułkę, można
      też wsypać do strzykawki napełnionej naparem z siemienia lnianego). Dla dużego
      (ok. 3-kg.) kota stosowałam pierwszą dawkę 50 mg (połowa oryginalnej kapsułki),
      następne po 25 mg.
      Doxycyclina jest tania i wydajna, a koty jej nie wyczuwają w jedzeniu (choć
      dodaję ją do lepszej karmy lub posypuję nią kawałki np. lepszej wędliny czy
      surowej wołowiny i zawijam, wszystko zależy od gustu danego kota). Nie bez
      znaczenia w przypadku bezdomnych kotów jest też to, że można podawać ją się ją
      raz dziennie.
      Jedyny kłopot, to zdobycie recepty od lekarza, bo weterynarze, choć mogą, to z
      reguły nie chcą przepisywać leków aptecznych, wolą sami sprzedawać takie,
      jakimi akurat dysponują, co jest dla nich bardziej opłacalne.
      Wśród kotów, jakie dołączyły ostatnio do stadka, którym się opiekuję, pojawiły
      się trzy nowe przypadki kataru. Ponieważ nie mogłam już prosić mojego lekarza o
      przepisanie doxyc. (ileż można chorować na grypę i leczyć ją ciągle tym samym
      antybiotykiem...), poprosiłam panią weterynarz, opisując sytuację. Pani doktor
      była jednak nieugięta i w kółko powtarzała, że musi „widzieć pacjenta” przed
      podjęciem leczenia. Ostatecznie wcisnęła mi drogi antybiotyk (o dziwo -
      bez „widzenia pacjenta”), który mogę wyrzucić do kosza, bo koty wyczuwają nawet
      najmniejsze jego dawki we wszystkim i za nic w świecie nie chcą go jeść. Tylko
      u jednego, bardzo ufnego, któremu mogłam go wrzucać bezpośrednio do pyszczka,
      udało mi się przeprowadzić pełną kurację – nieskuteczną, katar został tylko
      lekko zaleczony, a nie ustąpił całkowicie.
      Tak więc polecam wypróbowaną doxycyclinę i pozdrawiam.
      Aha, podczas leczenia doxyc. nie można podawać kotu mleka ani żadnego nabiału!
      __

      Jola

      • jul-kot Re: Synulox-dlaczego nie? 09.02.04, 13:14
        Witaj Jolu i nie tylko ...
        Unidox Solutab to właśnie doxycyclina, małe rozpuszczalne tableteczki po 100
        mg. Można dzielić i wrzucać, albo proszkować i posypywać jedzenie, albo
        rozpuszczać i podawać strzykawką do pyszczka. Nie ma obrzydliwego ani bardzo
        gorzkiego smaku. Nam recepty wypisują.
        Pozdrawiam, Juliusz.
        • goc.jola Re: Synulox-dlaczego nie? 10.02.04, 09:36
          jul-kot napisał:

          > Unidox Solutab to właśnie doxycyclina, małe rozpuszczalne tableteczki po 100
          > mg.

          Faktycznie, Unidox to doxycyclina. Nazwa wydawała mi się znajoma, teraz
          przypomniałam sobie, skąd - sama zażywałam ten lek, chyba podawałam go też
          mojemu kotu. Jednak o ile pamiętam, jest to jakaś postać doxyc. (wodzian?)
          wymagająca rozpuszczenia w wodzie lub popicia dużą ilością wody - co w
          przypadku kotów bezdomnych jest raczej nierealne. Dlatego wybrałam i stosuję
          kapsułki.
          Serdecznie pozdrawiam
          ---
          Jola
Pełna wersja