czy to kotka mialczy nocami?

04.02.10, 12:00
przyblakal sie nam przez tymi mrozami kot. zrobilismy mu "bude" w komureczce i
dokarmiamy caly czas. od kilku dni strasznie mialczy pod oknem i zlatuje sie
tu mnostwo kotow.my tez mamy kota ale kastrata wiec nie moge stwierdzic czy to
kotka czy nie.
tak sie zastanawiam czy taka ewentualnie kotke mozna wysterylizowac czy
zostawic samej sobie? widze ze jest kotkowi u nas dobrze a my na pewno nie
mozemy go przygarnac na stale.
pytanie: czy to kotka czy kot i czy zabezpieczac ja czy zostawic i czy to cos
kosztuje (bo ja za to placic nie chce)
    • horpyna4 Re: czy to kotka mialczy nocami? 04.02.10, 14:40

      U mnie miauczą teraz kocury.

      Jak nasika, nie będziesz mieć wątpliwości - smród pozostawiany przed
      kocura znakującego swoje terytorium jest nie do podrobienia.

      • basia961 Re: czy to kotka mialczy nocami? 04.02.10, 17:43
        Oczywiście że sterylizacja kosztuje, zastrzyk hormonalny też.
        Możesz nic nie robic...to za dwa miesiące bedziesz miała bonus - stadko kociąt.
        Jeśli nie chcesz płacić to oddaj kota do schroniska albo zainteresuj nim jakąś
        "kocią" fundację. Najlepiej byłoby znaleźć mu nowy dom.
        • mist3 Re: czy to kotka mialczy nocami? 04.02.10, 21:20
          skąd jesteś?
          wejdź na miau.pl - na forum - poszukaj tam lokalnej kociej
          organizacji. Jeśli kot miauczy i schodzą się kocury to na pewno
          kotka - i być może jest już w ciąży. Za chwile będą kocięta i tak
          nawet może być 4 razy do roku. Pomijając dobro nieszczęsnej kotki,
          która wcale dzieci nie potrzebuje, co się stanie z kociętami?
          Właśnie rusza akcja sterylizacja 2010 - jakaś kocia organizacja na
          twoim terenie może ci pomóc sfinansować ten zabieg, jeśli cię na to
          nie stać
          • big.debora Re: czy to kotka mialczy nocami? 07.02.10, 16:00
            kup kotce tabletki co tydzien jedna, koszt tabletki 1 zl,
            • mist3 Re: czy to kotka mialczy nocami? 07.02.10, 16:20
              no cóż - tabletki to taka sama trucizna jak zastrzyki. I jeśli ktoś
              uważa, że tabletki są lepsze, bo tańsze to wystarczy prosta
              matematyka - co tydzień tabletka * 52 tygodnie (tyle liczy rok) *
              ilość lat życia kotki (a może to być nawet 20 lat..., choć w
              przypadku kotek faszerowanych tabletkami to życie jest krótsze) i
              wychodzi całkiem niezła sumka dla weterynarza. Pomijam już takie
              drobnostki jak prawie 100% pewne ropomacicze - a wtedy kotkę
              sterylizować trzeba i zabieg kosztuje o wiele więcej oraz to, że są
              takie kotki, które potrafią nawet pół godziny i dłużej 'przetrzymać'
              tabletkę a potem ją cichaczem zwymiotować (widziałam na własne
              oczy) - a wtedy trzeba by było podać kolejną tabletkę.
              Zaczyna się akcja sterylizacji w całym kraju - warto popytać i na
              pewno znajdzie się w okolicy fundacja i gabinet, które się tym zajmą
Pełna wersja