Dodaj do ulubionych

Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje...

17.06.10, 14:22
Spotkalam sie wiele razy z opiniami na temat nieodpowiedzialnosci
wlascicieli psow, ja z kolei chcialabym napisac o dwoch zdarzeniach,
ktore przytrafily mi sie w ostatnich dniach.
Mam psa (przypomina dobermana), mieszkamy w bloku na 1. pietrze.
Ok. 2 m-ce temu wprowadzila sie rodzina na pietro wyzej. Ktoregos
dnia, gdy jak zwykle wyprowadzalam psa na wieczorny spacer, pani z
gory akurat wchodzila do klatki. Gdy nas zobaczyla, od razu sie
wycofala (pies byl na smyczy, przy nodze), popatrzyla z wyrzutem i
zapytala retorycznie “a co to jest?!”. Usmiechnelam sie tylko na jej
pytanie i poszlam dalej. Rozumiem, ze sa ludzie, ktorzy boja sie,
lub nie lubia psow, wiem jakie reakcje budzi moj pies (od zachwytow,
po strach i ostrzezenia typu “im mozg puchnie i zagryzaja
wlascicieli”), mam go zawsze na smyczy, gdy przechodze obok ludzi,
to zawsze po lewej stronie (psa tez prowadze po lewej), bym byla w
srodku miedzy psem a przechodniem. Psa spuszczam tylko w miejscu
gdzie nie ma ludzi, mimo ze pies agresywny nie jest ani w stosunku
do ludzi, ani zwierzat, ale nie obawiam sie reakcji psa, tylko
wlasnie ludzi :)
W poniedzialek, gdy juz wrocilismy z wieczornego spaceru, zadzwonil
dzwonek do drzwi. Otworzylam, a tam sasiad z reklamowa kosci dla
piesia :) Pies od razu z nosem do reklamowki, ale reszta ciala dalej
w mieszkaniu. Traf chcial ze na schody wspinala sie akurat pani z
pietra wyzej (drzwi do mojego mieszkania sa przy schodach),
zatrzymala sie od razu, znow popatrzyla z oskarzycielska mina i tym
samym tonem powiedziala “prosze trzymac tego psa!”. Grzecznie
wzielam psa za obroze i dalej rozmawialam z sasiadem, ktory
przyniosl kosci. Pani przechodzac dorzucila nieprzyjemnym tonem
uwagi o tym jak to ludzie sie nie zastanawiaja, jak to wychodza ze
zwierzetami do innych ludzi wiec nie wytrzymalam i zapytalam jaki ma
problem. Pani na to ze nie czuje sie swobodnie, gdy pies jest na
klatce, wiec mowie, ze pies nie jest na klatce, jest w mieszkaniu,
ale to jak rzucanie grochem o sciane. Pani nie lubi psow i nie chce
go widziec, gdy przechodzi obok moich drzwi, koniec kropka.
Kolejna sytuacja sprzed chwili – wracalam z psem ze spaceru,
przechodzilam obok parkingu przed blokiem. Przy jednym z samochodow
stal pan z pania i wyciagali (lub pakowali) cos z bagaznika. Zaraz
za parkingiem (i ich samochodem) zaczyna sie moja ulica, wiec
przeszlam po ich stronie. Pani zauwazyla mnie i psa, gdy juz
skrecilismy (oboje stali odwroceni tylem, wiec nie widzieli nas, gdy
przechodzilismy obok) i zdenerwowana zaczela cos do mnie mowic.
Odwrocilam sie, ale nie zrozumialam co pani mowila. Wiec pani
powtorzyla: “Trzeba bylo przejsc z dala ode mnie, bo ja sie boje
psow!”. Mnie zamurowalo, wiec usmiechnelam sie i powiedzialam, ze
pies jest niegrozny, poza tym przeszlam w normalnej odleglosci, no i
miedzy nia a psem bylam ja. Nie zdarzylam wymyslec czegos bardziej
blyskotliwego :( Pani zdenerwowala sie jeszcze bardziej i
rzucila: “Nie obchodzi mnie to! Ja sie boje! Trzeba bylo przejsc
dalej!” Ok, na to juz nic nie wymyslilam... Usmiechnelam sie tylko
pojednawczo i poszlam dalej. Pani dalej cos krzyczala za mna, wiec
zirytowana machnelam reka, czym pania w ogole doprowadzilam do
szalu... Krzyknela, ze jestem niekulturalna, niewychowana i nie mam
szacunku do ludzi... Nie reagowalam, szlam dalej, wiec pani (z
krotkimi przerwami na zastanowienie sie) krzyczala
dalej: “Kretynka!... idiotka... glupia krowa!”. W koncu przestala,
moze stwierdzila, ze nie slysze wiec po co sie drzec nadaremno?
Nie wydaje mi sie, bym zawinila w tych przypadkach i zasluzenie
dostala ochrzan, ale moze to tylko moja mylna perspektywa? Nie
zareagowalam mocniej, bo po co? Gdy psy sie boja moga byc agresywne,
okazuje sie, ze ludzie rowniez. Z tym ze od psa starczy sie oddalic,
zeby sie uspokoil ,a ludzi to bardziej rozwsciecza...
Obserwuj wątek
    • kamcia_79 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 17.06.10, 15:47
      To fakt, że przedstawione reakcje ludzi były przesadzone, niemniej twój pies
      powinien mieć kaganiec. Wtedy nie masz sobie nic do zarzucenia i mogą Ci skoczyć
      za zbyt bliskie wg nich przechodzenie.
      Pomijam sytuację kiedy pies stał w otwartych drzwiach bo to już absurd.
      W tej chwili tak naprawdę oni panikują ale jak trafisz na upierdliwca który
      wezwie strasz miejską to dostaniesz mandat.
        • patuniaa Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 17.06.10, 16:06
          tenshii napisała:

          > Dlaczego mandat skoro pies jest na smyczy?

          Podejrzewam, ze za brak kaganca...
          Przyznaje bez bicia, ze na spacerach psu kaganca nie zakladam,
          poniewaz jest niegrozny. Po srodkach komunikacji miejskiej go nie
          ciagam ze wzgledu na jego gabaryty, poza tym po tego typu akcjach
          nawet sie chyba nie odwaze...

          Tu nie chodzi o to, czy sasiadka/ pani z parkingu moze mi naskoczyc
          czy nie. Szukajacy awantury zawsze znajdzie powod, by sie wyzyc, za
          to nie karaja, niestety.
          • tenshii Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 17.06.10, 16:36
            No za brak kagańca, ale z tego co wiem, to tylko w Łodzi jest nakaz kagańcowania każdego psa w każdych okolicznościach.
            Przyznaję że nie wiem, czy doberman jest na liście ras potencjalnie agresywnych, które muszą mieć kaganiec zawsze, ale jeśli ten pies nie ma rodowodu, to jest wg prawa mieszańcem i kagańca mieć nie musi. Dokładnie taka sama zależność jak w przypadku hodowli psów agresywnych. Nie mają rodowodu więc nie mogą być uznane za psy rasowe ras agresywnych.
            Czy w Waszej miejscowości kaganiec musi mieć KAŻDY pies?
            • patuniaa Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 17.06.10, 16:45
              > Czy w Waszej miejscowości kaganiec musi mieć KAŻDY pies?

              Wstyd, ale nie wiem... Ludzie chodza z psami bez kagancow, ale
              trzymaja je na smyczy.
              Z tego co wiem, to dobermany nie sa na liscie ras agresywnych.

              Moj pies jest podobny z masci, budowy (choc nieco masywniejszy niz
              doberman) i wzrostu do dobermana. Rasowy na pewno nie jest, nawet
              instykt obronny nie przeszedl mu w genach, geny ma raczej po
              labradorze :)
                • diego_8 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 17.06.10, 21:40
                  Nie, nie jest ogólnopolskie. U nas we Wrocławiu, o ile wiem, jest tylko
                  obowiązek trzymania psów na smyczy (kaganiec dotyczy ras agresywnych), natomiast
                  kaganiec pies powinien mieć, jeśli jest spuszczony ze smyczy.
                  No cóż, jeśli sąsiadka boi się psów, to jej problem - z tego, co pisze autorka
                  wątku, ona przestrzega prawa i zachowuje się kulturalnie.
                  W naszej wspólnocie był punkt w regulaminie - nie wiem nawet, czy obowiązuje,
                  czy nie - o obowiązku wyprowadzania na smyczy i w kagańcach "zwierząt
                  kąsających", więc chyba kotów i fretek np. też to dotyczy... ;))) Miałam w
                  związku z tym niezbyt miłą wymianę zdań na forum, ale bezpośrednio jakoś nikt
                  nie wyskakuje z pretensjami. Zresztą na terenie osiedla nasze psy zawsze są na
                  smyczy, nigdy nie załatwiają się na przyblokowych trawnikach, więc nie mam
                  zamiaru zakładać np. hasiorowi w lecie kagańca tylko dlatego, że ktoś wyobraża
                  sobie psa jako potwora, który marzy tylko o pożarciu jego słodkich dzieciątek.
      • albert.flasz1 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 09:14
        kamcia_79 napisała:

        > To fakt, że przedstawione reakcje ludzi były przesadzone, niemniej twój pies
        > powinien mieć kaganiec. Wtedy nie masz sobie nic do zarzucenia i mogą Ci skoczy
        > ć
        > za zbyt bliskie wg nich przechodzenie.

        Coraz częściej odnoszę wrażenie, że kagańce przydały by się niektórym ludziom...
        Póki co, posiadanie psa nie jest administracyjnie zabronione, a niektóre
        przepisy nakładają na jego właściciela obowiązek zapewnienia mu minimum warunków
        bytowania. Do tych warunków nie należy stałe trzymanie zwierzęcia na sznurku, w
        kagańcu i w klatce.

        > Pomijam sytuację kiedy pies stał w otwartych drzwiach bo to już absurd.

        Dlaczego absurd? Sam stał, bez kontroli, w przestrzeni publicznej, jaką jest
        klatka schodowa? Wyglądanie przez otwarte okno to też absurd?

        > W tej chwili tak naprawdę oni panikują ale jak trafisz na upierdliwca który
        > wezwie strasz miejską to dostaniesz mandat.

        taki upierdliwiec też może dostać mandat za nieuzasadnione wezwanie, takie
        przypadki też się zdarzają... Kogo i za co jeszcze proponujesz mandatować? Może
        babcie dokarmiające zdziczałe piwniczne koty i gołębie? To też jest niemały,
        choć przemilczany problem, a może "wygodnickich", parkujących samochody na
        trawnikach pod oknami? Meneli i młodzież, lejących pod ścianą, rzygających,
        tłukących butelki na chodniku i drących japy do świtu? "Do wyboru - do
        koloru"...:DDD
        • patuniaa Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 10:27
          >Chociaż daleka jestem
          >od wygłaszania tak kretyńskich uwag.A już w szczególności do psów
          >sąsiedzkich,
          >które się zna i wie które są mniej więcej łagodne a które nalezy
          >omijać.

          Maggi9, ja naprawde rozumiem, ze sa ludzie, ktorzy panicznie i bez
          powodu boja sie psow i nikt i nic ich nie przekona, ze pies
          niegrozny. Ja mam to samo w stosunku do wezy i pajakow. Niech beda
          najlagodniejsze na swiecie – ja sie boje i koniec :) I tez bym
          wolala, gdyby chodzily na spacery na smyczy i nie przechodzily za
          blisko mnie podczas spacerow, ale to ja bym odchodzila, bo skad
          wlasciciel ma wiedziec, ze ja sie boje? Ewentualnie poprosilabym z
          daleka, by pan/ pani wzial zwierzatko i przeszedl dalej, ale robic
          awanture, bo juz przeszedl i nie domyslil sie, ze sie boje???
          Gdyby pajaczek stal w drzwiach, tez bym nie przeszla, ale znow
          poprosila o przytrzymanie stworka i wyjasnila przyczyne, a nie
          rzucala sie do ataku slownego.

          >pomiędzy przechodzącym a psem ,
          >najbardziej kretyńskie sytuacje to : babcia z wnuczkiem , na oko
          >3letnim i jej słowa "chodż bo duże pieski nie lubią dzieci"

          M2304, ja raz mialam sytuacje, gdy chlopiec (na oko 6-7 lat)
          podszedl do nas i zapytal, czy moze poglaskac pieska. Oczywiscie
          pozwolilam. Siedzial i uszczesliwiony mizial psine, gdy po chwili
          zauwazyla to matka (zajeta wczesniej rozwowa). Zaczela krzyczec, ze
          ten pies ugryzie dziecko, a ja uslyszalam, ze jestem
          nieodpowiedzialna, bo pozwalam dziecku glaskac psy :D Nie zdarzylam
          odpowiedziec, bo wyskoczyla jakas starsza kobiecinka i nakrzyczala
          na mamuske ze sama byla tak zajeta rozmowa i nie zauwazyla
          znikniecia dziecka, a teraz nie wstydzi sie wyladowywac frustracje w
          ten sposob, dorzucila jeszcze, ze pies byl bardziej zainteresowany
          dzieckiem, niz matka, a powinno byc na odwrot. Mina mamusi
          bezcenna :)

          >Jeżeli jesteś panią mieszkająca w okolicach ul. Zimowej z ogromnym
          >psem "niby
          >dobermanem" bez kagańca prowadzającym swoją właścicielkę tam gdzie
          >chce to
          >powiem wprost... ludzie mają podstawy aby się obawiać.
          >Swoją drogą co kierowało tobą przy wyborze tej "rasy" jako psa do
          >bloku w
          >mieście?....czyżby nie chęć budzenia postrachu u innych .... jeżeli
          >tak to masz
          >co chciałaś.
          >Może jesteś na osiedlu znana jako osoba lekkomyślna,
          >nieodpowiedzialna, może
          >masz na swoim koncie nie tylko tak niewinne kontakty z innymi
          >ludźmi? Znam
          >kobietę posiadającą agresywnego psa (bez kagańca) atakującego z
          >zaskoczenia
          >(prawdopodobnie kiedy ma zły humor, czasem przejdzie normalnie a
          >czasem z
          >"przyczajenia" atakuje z pianą na ustach wszystkich ludzi po kolei,
          >pani za
          >KAŻDYM razem zaskoczona) ona też ludzi przekonuje że pies łagodny
          >zachęca do
          >głaskania a fakty mówią co innego.

          “Moze” robi ogromna roznice :) Nie, to nie ja :)
          Nie mam zamiaru przekonywac nikogo, ze pies jest niegrozny, ani tym
          bardziej zachecac ludzi do glaskania, chyba, ze ktos sam ma na to
          ochote, uprzednio pytajac, wtedy czemu nie? Mowie o tym, ze pies
          jest lagodny gdy ktos pyta, lub gdy jak ostatnio wszczyna
          niepotrzebnie awanture.
          Moj pies przez te kilka lat naszego wspolnego zycia NIGDY nikogo nie
          ugryzl, ani na nikogo sie nie rzucil, chocby tylko po to by
          przestraszyc. Bardzo lubi ludzi i inne psy, stad twierdze, ze jest
          nieagresywny. To co odstrasza to jego wyglad. A na smyczy trzymam go
          juz tez w obawie przed reakcja ludzi, a nie samego psa :(

          >Może zastanowiłaby się nad tym i okazała dobrą wolę, gdyby sąsiedzi
          >potraktowali ją jak człowieka, a nie wroga publicznego nr 1.
          >Zresztą żadna z
          >awanturujących się osób nie wspomniała o kagańcu.

          Emags1, ale gdzie ja sie nie wykazalam dobra wola? ;) To nie ja
          bylam strona atakujaca (ani tym bardziej moj pies). Mysle, ze nic by
          sie nie zmienilo, gdyby pies mial kaganiec, poniewaz za kazdym razem
          problemem jest sam pies (a raczej strach przed nim) a nie ubytki w
          jego uzbrojeniu. Zreszta znajoma miala raz awanture przez kaganiec.
          Ma owczarka niemieckiego i wyprowadza go w kagancu (pies lagodny,
          ale instynkt obronny posiada). Pewnego dnia dostala reprymende od
          sasiadki, ze psa powinna wyprowadzac z dala od ludzi. Kolezanka
          powiedziala, ze pies jest lagodny, do tego na smyczy i w kagancu,
          sasiadka na to, ze gdyby byl lagodny to nie musialaby mu zakladac
          kaganca. Ma ktos pomysl jak dogodzic wszystkim? :)

          >Dlaczego absurd? Sam stał, bez kontroli, w przestrzeni publicznej,
          >jaką jest
          >klatka schodowa? Wyglądanie przez otwarte okno to też absurd?

          Albert.flasz.1, stal w drzwiach, ale jego nos byl na klatce
          schodowej (a raczej w reklamowce z koscmi, ktora znajdowala sie w
          przestrzeni powietrznej nalezacej do klatki schodowej). Rozumiem, ze
          pani mogla sie bac przejsc obok, wiec przytrzymalam psa za obroze,
          ale po co sie awanturowac potem (juz w “bezpiecznej” przestrzeni) ;)
          Moze warto by bylo postraszyc, ze pies i tam ja dosiegnie, choc
          gorzej by bylo gdyby chciala to sprawdzic :)
          • emags1 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 10:50
            Nie zdarzylam
            > odpowiedziec, bo wyskoczyla jakas starsza kobiecinka i nakrzyczala
            > na mamuske ze sama byla tak zajeta rozmowa i nie zauwazyla
            > znikniecia dziecka, a teraz nie wstydzi sie wyladowywac frustracje w
            > ten sposob, dorzucila jeszcze, ze pies byl bardziej zainteresowany
            > dzieckiem, niz matka, a powinno byc na odwrot. Mina mamusi
            > bezcenna :)
            >
            Przepiękna historia :) Miód na serce.

            > Emags1, ale gdzie ja sie nie wykazalam dobra wola? ;) To nie ja
            > bylam strona atakujaca (ani tym bardziej moj pies). Mysle, ze nic by
            > sie nie zmienilo, gdyby pies mial kaganiec

            Masz rację, źle się wyraziłam. Takie panie szczekaczki potrafią
            człowieka zdezorientować, właściwie nie wiadomo, jak im pomóc ;)
          • makaronnauszy Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 15:05
            ale gdzie ja sie nie wykazalam dobra wola? ;) To nie ja
            > bylam strona atakujaca (ani tym bardziej moj pies). Mysle, ze nic by
            > sie nie zmienilo, gdyby pies mial kaganiec, poniewaz za kazdym razem
            > problemem jest sam pies (a raczej strach przed nim) a nie ubytki w
            > jego uzbrojeniu.

            Spróbuj przez jakiś czas zakładać psu kaganiec jeżeli sąsiedzi się nie odczepią
            to przynajmniej będziesz miała poczucie że to nie w tobie tkwi problem i
            zrobiłaś wszystko co w twojej mocy aby zminimalizować ten konflikt.
            Skoro sama boisz się niektórych słodkich zwierzątek :)powinno ci być łatwiej
            zrozumieć innych. Tyle że logicznie rzecz ujmując zwykły (krajowy) pajączek
            krzywdy ci nie zrobi choćby się dwoił, troił i zwołał wszystkich kolegów :) a
            duży pies bez kagańca przy odrobinie złych chęci może.
            • patuniaa Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 20:15
              >Spróbuj przez jakiś czas zakładać psu kaganiec jeżeli sąsiedzi się
              >nie odczepią
              >to przynajmniej będziesz miała poczucie że to nie w tobie tkwi
              >problem i
              >zrobiłaś wszystko co w twojej mocy aby zminimalizować ten konflikt.

              Ja nie mam problemu z sasiadami, a z jedna sasiadka :) Poza tym
              dlaczego mam zakladac psu kaganiec w domu? :)

              >Skoro sama boisz się niektórych słodkich zwierzątek :)powinno ci
              >być łatwiej
              >zrozumieć innych.

              Ale kto powiedzial, ze nie rozumiem ich strachu? Jedyne czego nie
              rozumiem to ich agresywnej reakcji, choc paradoksalnie wlasnie
              takiej oczekuja od psa i tego sie obawiaja...

              >Tyle że logicznie rzecz ujmując zwykły (krajowy) pajączek
              >krzywdy ci nie zrobi choćby się dwoił, troił i zwołał wszystkich
              >kolegów :) a
              >duży pies bez kagańca przy odrobinie złych chęci może.

              W moim strachu nic logicznego nie ma, wiem :) Logicznie rzecz biorac
              to takiego slodkiego pajaka latwiej zabic niz psa :) a ja i tak sie
              boje, ze ta 100 razy mniejsza ode mnie bestia dopadnie mnie
              pierwsza. Nie wytlumaczysz :) Ale czemu za moj strach ma obrywac
              wlasciciel takiego owlosionego wielonogiego ale slodkiego (phhhh)
              brzydactwa? :)
              • makaronnauszy Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 22:21
                > Ja nie mam problemu z sasiadami, a z jedna sasiadka :) Poza tym
                > dlaczego mam zakladac psu kaganiec w domu? :)
                W domu rzeczywiście bez sensu zakładanie kagańca ale na spacery zakładaj, bardzo
                możliwe że jak babeczka zobaczy że wykazujesz dobrą wolę to trochę odpuści. Pani
                boi się wszystkich psów czy twój pieszczoch może rzeczywiście wyglądem budzi
                przerażanie a jedynie ta pani je werbalizuje.
                > Ale kto powiedzial, ze nie rozumiem ich strachu? Jedyne czego nie
                > rozumiem to ich agresywnej reakcji, choc paradoksalnie wlasnie
                > takiej oczekuja od psa i tego sie obawiaja...
                Poniżej cytat gdzie piszesz o zabijaniu zwierzątek ;(... nie rozumiem twojej tak
                agresywnej reakcji ;p :) :D

                > W moim strachu nic logicznego nie ma, wiem :) Logicznie rzecz biorac
                > to takiego slodkiego pajaka latwiej zabic niz psa :) a ja i tak sie
                > boje, ze ta 100 razy mniejsza ode mnie bestia dopadnie mnie
                > pierwsza. Nie wytlumaczysz :) Ale czemu za moj strach ma obrywac
                > wlasciciel takiego owlosionego wielonogiego ale slodkiego (phhhh)
                > brzydactwa? :)
                Gdyby właściciel słodkiego wielonogiego owłosionego brzydactwa ;) stał ze swoim
                pupilem w drzwiach, pupil miałby odwłok w domu ale nos już na korytarzu, niby
                trzymał nos w reklamówce z muchami ale jednym oczkiem łypał na ciebie ..... ty
                musiałabyś przejść koło nich aby dostać się do swojego wolnego od pająków
                mieszkanka ale nie wiedziałabyś czy aby na pewno nie skoczy do ciebie ....pewnie
                z sercem a gardle wykrztusiłabyś z siebie "proszę trzymać tego pająka" :D
                .........no pięknie i właśnie za twój strach oberwałby właściciel zwierzątka :)
                • sadosia75 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 19.06.10, 12:46
                  > Gdyby właściciel słodkiego wielonogiego owłosionego brzydactwa ;)
                  stał ze swoim
                  > pupilem w drzwiach, pupil miałby odwłok w domu ale nos już na
                  korytarzu, niby
                  > trzymał nos w reklamówce z muchami ale jednym oczkiem łypał na
                  ciebie

                  Zapomnialas dodac jednym z wielu oczek!
                  az mnie ciary przeszly :/ boje sie pajakow i nie wazne czy jest
                  duzy czy maly zywy czy martwy. w zoologicznym ciagle mam wrazenie,
                  ze sie taki jeden gapi na mnie a jak podnosi swoje
                  przednie "raczki" to po prostu blady strach na mnie pada i wizja
                  smierci automatycznej. ale jakos jeszcze nigdy nie zdarzylo sie,
                  zebym w ow zoologicznym wszczynala awantury z powodu tego, ze pajak
                  jest na jego wlascicielu albo w terrarium na ladzie. za kazdym
                  razem prosze sprzedawce-wlasciciela pajaka, zeby swojego pupila
                  jakos lekko odseparowal od mojej osoby bo padne jak dluga na ziemie
                  i tyle ze mnie bedzie. ale zawsze to mowie w sposob zartobliwy.
                  jakos nie potrafie z postawa roszczeniowa i agresja.
              • albert.flasz1 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 19.06.10, 12:22
                Próbować można zawsze, jednak takie osoby w sporej części są
                klasycznymi socjopatami, którzy agresją wobec wszystkiego, co im się
                nie podoba wyładowują własne fobie. Wyjąwszy osoby, które
                rzeczywiście przebyły jakieś urazy na tym tle, lęki wielu są
                irracjonalne, od pewnego czasu w dodatku mocno pobudzane przez durne
                nagonki w mediach. Nieprzemyślane ustępstwa często powodują coraz
                dalej posunięte ataki. Myślę więc, że nie warto się tym aż tak
                przejmować. Trzeba postępować tak, by swym zachowaniem stwarzać jak
                najmniej konfliktów, jednak "jeszcze się taki nie narodził, coby
                wszystkim dogodził"...:)
      • deodyma Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 24.06.10, 13:45
        niue ma takiego obowiazku, ktory mwi o tym, ze pies bedacy na
        smyczy, musi mien kaganiec na pysku.
        mnie tam juz nic nie dziwi.
        mam jamnikopodobna 6-letnia suke i gdy widze, jak ludzie czasem
        omijaja nas szerokim lukiem, albo wieja z odleglosci 10 metrow,
        smieje sie do rozpuku:D
        moga sobie myslec, ze mam nie pokolei w glowie, ale mam to gdzies.
        psa zawsze prowadzam na smyczy.
    • emags1 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 17.06.10, 16:33
      Nie wydaje mi sie, bym zawinila w tych przypadkach i zasluzenie
      > dostala ochrzan, ale moze to tylko moja mylna perspektywa?

      Podzielam Twoją mylną perspektywę ;) Reakcje ludzi, które opisujesz
      wydają mi się rażąco agresywne i niekulturalne. Jak najbardziej
      rozumiem, że ludzie mają różnego rodzaju fobie, ale czyjś nadmierny lęk
      to nie jest Twój problem.

    • sadosia75 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 17.06.10, 17:47
      mamy w domu dwa psy. fiona w typie goldena i drago rasy husky pies
      policyjny. obydwa psy wychodza w kagancach i na smyczy. jednak
      sasiad z parteru ( na oko ok. 60 lat, wzrost 180cm waga
      zdecydowanie duzo za duza ) za kazdym razem jak wychodzimy na
      spacer to wybiega z mieszkania na klatke i zaczyna swoje wywody
      ten pies ( w sensie, ze obydwa ) to chodza smierc
      ten pies ( j.w ) jest agresywny
      ten pies ( nadal j.w ) nie ma prawa przechodzic obok moich drzwi bo
      ja nie chce zyciem placic za to!
      zima Drago 3 dni w tygodniu jezdzil na basen. wsiadalismy juz do
      auta a sasiad wybiegl z tluczkiem do miesa i z awantura bo jakim
      prawem w ogole nasz pies nasikal na jego wycieraczke! I nie :)
      Drago nie nasikal na jego wycieraczke. nasz ksiaze sika wylacznie w
      miejscach, ktore zapewniaja mi dyskrecje :D
      ja doskonale rozumiem, ze ludzie obawiaja sie Drago. w koncu to
      pies szkolony. moze wg niektorych wydawac sie agresywny,
      nieobliczalny, niebezpieczny. ale dlaczego Fiona wzbudza podobne
      reakcje? przeciez ona wyglada jak chodzaca ofiara losu,ktora o
      wlasne lapy sie zaczepia, mordke ma jak chodzaca slodycz a na ludzi
      reaguje automatycznym wlaczeniem wiatraczka zadkowego. ale sasiadka
      z bloku obok upiera sie krzykami i wiskami, ze ona nie zyczy sobie
      zeby fiona chodzila obok jej bloku, ona boi sie dzieci z domu
      wypuszczac ( bo pozre te dzieci nasza fiona. tak ja wiem ona jest w
      typie goldena a jak wiadomo goldeny zjedza wszystko ale bez
      przesady :D) i tekst z wczoraj : ten pies patrzy na mnie jak by
      chcial mnie zabic!! do tego wymachiwanie rekoma, wiski, piski,
      krzyki. i kobiete wkurza to, ze odchodze nie reagujac. jej irytacja
      mnie malo interesuje. przejmuje sie tym jak zareaguje fiona czy
      drago i wolalabym uniknac sytuacji w ktorej drago uzna, ze jestem
      zagrozona. wiec odchodze.
      a mojego meza ta sama sasiadka z bloku obok w zeszlym roku latem
      chciala pogonic sprzed bloku wylewajac na niego wiadro wody.
      strasznie sie zdziwila jak maz wpadl do niej z wizyta :) od tamtej
      pory ja jestem ofiara jej krzykow. poki co woda jeszcze mnie
      nie "czestowala"
    • mamula_to_ja Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 17.06.10, 21:34
      Ech-skąd ja to znam :-(
      Teraz to mam srajtka 10kg wagi i wzrost do kolana mego nie wysokiego więc w
      zasadzie ją olewają.
      Ale mieszkając z rodzicami za młodu miałam owczarka niemieckiego.
      Suczkę.
      I sąsiada z parteru(my na 3 piętrze) który to bał się tak naszego psa że szkoda
      gadać. Bira to wyczuwała. I jak przechodzili obok siebie to szczekała. Zawsze
      chodziła w kagańcu, na smyczy-nigdy nie zdarzyło się żeby mi uciekła/wyrwała się.
      On był na nas tak cięty że zawsze mnie zwymyślał, zwyzywał (14latkę)A
      raz....uwaga...zaczaił się na mnie i na Birę na schodach i napsikał na nas
      gazem!!! I mi i psu po oczach. Rodzice uspokoić mnie nie mogli przez 2 dni :-(

      Wypadków było sporo-niestety racjonalne sposoby do pana nie trafiały.
      I raz (nie ma się czym chwalić)mój Ojciec znizył się do poziomu pana i go po
      prostu trzasnął w twarz. W życiu po Ojcu bym się tego nie spodziewała bo to
      kulturalny człowiek. Ale...Pan się przymknął i już nigdy więcej nie komentował
      psa ani nie wydarzyło się nic nieprzyjamnego...

      Nie sugeruję tu że to dobre wyjście.
      Ale z całego serca współczuję sytuacji!

      Teraz się aż dziwię że Pan nigdy na policję żadnych pretensji w sprawie psa nie
      uskuteczniał, ani w sprawie tego nieszczęsnego wydarzenia z moim Tatą.

      No i wina nasza i psa że nie nauczyliśmy jej nie szczekać. Ale niestety wtedy
      pojęcie o szkoleniu psów miałam z książek treserskich gdzie trenowało się na
      kolczatce...
    • maggi9 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 17.06.10, 22:12
      Wiesz co na mnie sie rzucił pies "rasy groźnej" prowadzony na smyczy ale bez
      kagańca.Nie zaczepiałam psa, stałam sobie a przechodzacy obok pies(z
      właścicielem na drugim końcu smyczy) sie na mnie rzucił.Bez ostrzeżenia,
      warczenia, bez niczego.Do tamtego wydarzenia nie bałam sie psów.Teraz mam trochę
      stracha.I w pewnym sensie rozumiem, że ludzie się mogą bać.Chociaż daleka jestem
      od wygłaszania tak kretyńskich uwag.A już w szczególności do psów sąsiedzkich,
      które się zna i wie które są mniej więcej łagodne a które nalezy omijać.
      • m2304 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 07:18
        zawsze w tzw.terenie zabudowanym prowadzę Dextera (owczarek niemiecki
        - przyjazny pieszczoch - nie sprowokowany nie zaczepia , z każdym by
        sie przywitał)na smyczy , zawsze też maksymalnie skracam smycz gdy
        kogoś mijamy i staram się być pomiędzy przechodzącym a psem ,
        najbardziej kretyńskie sytuacje to : babcia z wnuczkiem , na oko
        3letnim i jej słowa "chodż bo duże pieski nie lubią dzieci" wrrrrrrr
        ........ i druga : idziemy sobie z psiurem j.w na przeciwko paniusia
        z małym czymś szczekającym zajadle , zbliżamy się , Dexter kompletnie
        ignoruje szczekacza na co paniusia bierze to swoje coś na rączki ze
        słowami : "wezmę cie na rączki bo cię jeszcze ten duży pogryzie " nie
        muszę dodawać że małe coś wzięte na ręce dostało skrzydeł i szczekało
        jeszcze głośniej i jeszcze zajadlej :))
    • makaronnauszy Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 08:39
      patuniaa napisała:
      > Przyznaje bez bicia, ze na spacerach psu kaganca nie zakladam,
      > poniewaz jest niegrozny. Po srodkach komunikacji miejskiej go nie
      > ciagam ze wzgledu na jego gabaryty, poza tym po tego typu akcjach
      > nawet sie chyba nie odwaze...
      Pies nieagresywny... ty o tym wiesz ale inni nie i nie muszą wierzyć ci na słowo
      a ty masz obowiązek kaganiec psu założyć. Tylko osoba nieodpowiedzialna jest
      skłonna gwarantować za zachowanie psa w każdej sytuacji.

      patuniaa napisała:
      > Moj pies jest podobny z masci, budowy (choc nieco masywniejszy niz
      > doberman) i wzrostu do dobermana. Rasowy na pewno nie jest, nawet
      > instykt obronny nie przeszedl mu w genach, geny ma raczej po
      > labradorze :)
      Prawdopodobnie gdyby pies chciał kogoś przestraszyć, podbiec fizycznie nie
      miałabyś szans na to aby go przed tym powstrzymać dlatego kaganiec powinien być
      także dla twojego dobra. Fakt że oddzielasz psa od przechodniów swoją osobą
      pomaga ale w niewielkim stopniu.

      Jeżeli jesteś panią mieszkająca w okolicach ul. Zimowej z ogromnym psem "niby
      dobermanem" bez kagańca prowadzającym swoją właścicielkę tam gdzie chce to
      powiem wprost... ludzie mają podstawy aby się obawiać.
      Swoją drogą co kierowało tobą przy wyborze tej "rasy" jako psa do bloku w
      mieście?....czyżby nie chęć budzenia postrachu u innych .... jeżeli tak to masz
      co chciałaś.
      Może jesteś na osiedlu znana jako osoba lekkomyślna, nieodpowiedzialna, może
      masz na swoim koncie nie tylko tak niewinne kontakty z innymi ludźmi? Znam
      kobietę posiadającą agresywnego psa (bez kagańca) atakującego z zaskoczenia
      (prawdopodobnie kiedy ma zły humor, czasem przejdzie normalnie a czasem z
      "przyczajenia" atakuje z pianą na ustach wszystkich ludzi po kolei, pani za
      KAŻDYM razem zaskoczona) ona też ludzi przekonuje że pies łagodny zachęca do
      głaskania a fakty mówią co innego.

      tenshii napisała:

      > Przyznaję że nie wiem, czy doberman jest na liście ras potencjalnie agresywnych
      > , które muszą mieć kaganiec zawsze, ale jeśli ten pies nie ma rodowodu, to jest
      > wg prawa mieszańcem i kagańca mieć nie musi. Dokładnie taka sama zależność jak
      > w przypadku hodowli psów agresywnych. Nie mają rodowodu więc nie mogą być uzna
      > ne za psy rasowe ras agresywnych.
      Branie z nielegalnych hodowli mixów psów agresywnych i wykorzystywanie braku ich
      rodowodu do tego aby nie zakładać im kagańca uważam za moralnie naganne i będące
      poniżej wszelkiej krytyki
      • diego_8 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 08:53
        No ale dobermana nie ma na liście ras agresywnych - nawet jeśli założymy, że to
        doberman. A nie wiemy, gdzie mieszka autorka i jakie tam są przepisy, więc nie
        ma co się rzucać z tym obowiązkiem.
        Patuniaa - sprawdź, co mówi aktualna uchwała rady gminy czy miasta w Twojej
        miejscowości.
      • emags1 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 09:09

        > a ty masz obowiązek kaganiec psu założyć <

        Jeśli nie ma w jej miejscowości takiego prawa, to nie ma takiego obowiązku.
        Może zastanowiłaby się nad tym i okazała dobrą wolę, gdyby sąsiedzi
        potraktowali ją jak człowieka, a nie wroga publicznego nr 1. Zresztą żadna z
        awanturujących się osób nie wspomniała o kagańcu. Niektórzy upierdliwcy
        twierdzą, że kaganiec nie wystarcza, a metalowy może wręcz boleśnie zranić,
        kiedy pies "machnie pyskiem". Trzebaby psy wozić w metalowych klatkach na
        kółkach.

        Ja mam na osiedlu sąsiada, który swoją sukę PITBULLA prowadza bez smyczy i bez
        kagańca. Suka jest w 100% odwoływalna (tak twierdzi), a ja i tak za każdym
        razem truchleję ze strachu o swojego psa, który prowokuje spojrzeniem i
        przybiera postawę dominującą. Wystarczyłaby chwila nieuwagi właściciela suczki
        i nie przywołanie w odpowiednim momencie. Zbieram się, żeby z nim poważnie
        porozmawiać, w ostateczności zawiadomić dzielnicowego, ale na pewno nie będę
        się awanturować, miotać i krzyczeć. Takie zachowanie z pewnością nie skłoni
        sąsiada do wysłuchania moich argumentów, a przecież nie mam bezpośredniej
        kontroli nad tym co postanowi. Choćbym się skichała i zalała żółcią. Póki co
        strategicznie omijam jego "dziką bestię" szerokim łukiem.
    • mamula_to_ja Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 15:09
      O tak na marginesie coś mi się przypomniało. Trochę na temat a trochę nie.
      Jak wspomniałam mam suczkę-nie za mała nie za duża. 10kg/do kolana.
      Na osiedlu jest taka ok 70letnia pani z jorkiem(pan pies).
      Ta pani sobie wbiła do głowy że moja Nuka to "zły pies".
      Nigdy przenigdy nie naszczekała ani na panią ani na jorka. Tego biednego jorka
      to nawet bardzo lubi.

      Jak Nuka miała 3 miesiące pani stwierdziła że "widać że ten pies będzie zły" (?!)
      Ile razy widzi mnie z Nuką tyle razy jork leci na ręce.

      Zaparłam się.
      Czaję się na tą babkę. Z zaskoczenia podchodzę-za każdym razem udowadniając że
      te psy się lubią.
      Nic z tego.

      Sytuacja niby niegroźna i dość śmieszna-ale szkoda mi tego jej psiaka.
      • makaronnauszy Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 15:22
        Nie znęcaj się nad staruszką nie musisz jej nic udowadniać. Co ci przeszkadza że
        70 letnia pani bierze pieska na ręce? Widzisz że nie chce aby psy razem się
        bawiły to chyba możesz to przełknąć. Skoro na nią czatujesz to wg ma ona prawo
        nie tylko nie tylko brać swojego pieska brać na ręce ale i zwrócić ci uwagę bo
        każdy nawet średnio rozgarnięty człowiek po kilkukrotnym podniesieniu pieska
        zrozumie aluzję.
        Staruszka boi się o swojego pieska którego prawdopodobnie traktuje i kocha jak
        synka. Nabawi się nerwicy albo na zawał padnie i dopiero będzie ci głupio.
    • makaronnauszy Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 18.06.10, 22:53
      W poniedzialek, gdy juz wrocilismy z wieczornego spaceru, zadzwonil
      > dzwonek do drzwi. Otworzylam, a tam sasiad z reklamowa kosci dla
      > piesia :) Pies od razu z nosem do reklamowki, ale reszta ciala dalej
      > w mieszkaniu. Traf chcial ze na schody wspinala sie akurat pani z
      > pietra wyzej (drzwi do mojego mieszkania sa przy schodach),
      > zatrzymala sie od razu, znow popatrzyla z oskarzycielska mina i tym
      > samym tonem powiedziala “prosze trzymac tego psa!”. Grzecznie
      > wzielam psa za obroze i dalej rozmawialam z sasiadem, ktory
      > przyniosl kosci.
      Pan sąsiad przyniósł kości dla psa a ty go nawet do domu nie
      wpuściłaś?..........oj oj oj nieładnie :)
      • patuniaa Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 19.06.10, 12:00
        >W domu rzeczywiście bez sensu zakładanie kagańca ale na spacery
        zakładaj, bardzo
        >możliwe że jak babeczka zobaczy że wykazujesz dobrą wolę to trochę
        odpuści.

        Pani nie jest zla na brak kaganca, tylko na istnienie psow ogolnie
        (co sie odbija na moim). Do tego dochodzi strach, wiec kaganiec
        sprawy nie zalatwi, podejrzewam, ze wzmoze jej obawy, bo jak juz
        uslyszala moja kolezanka "gdyby pies byl lagodny to nie musialaby
        zakladac kaganca".

        >Pani boi się wszystkich psów czy twój pieszczoch może rzeczywiście
        wyglądem budzi
        >przerażanie a jedynie ta pani je werbalizuje.

        W mojej klatce jedynie ta pani sie czepia.

        >Poniżej cytat gdzie piszesz o zabijaniu zwierzątek ;(... nie
        rozumiem twojej tak
        >agresywnej reakcji ;p :) :D

        Chodzilo mi o moj strach - ze teoretycznie nie powinnam sie bac, bo
        pajaka jest latwiej unieszkodliwic niz psa ;) Z wezem juz gorzej...

        >Gdyby właściciel słodkiego wielonogiego owłosionego brzydactwa ;)
        stał ze swoim
        >pupilem w drzwiach, pupil miałby odwłok w domu ale nos już na
        korytarzu, niby
        >trzymał nos w reklamówce z muchami ale jednym oczkiem łypał na
        ciebie .....

        Pisalam juz wyzej - w zyciu bym nie przeszla :) Pewnie nawet wtedy
        gdyby wlasciciel wzial pajaczynke za obroze :D Ale grzecznie bym
        poprosila, by na chwile mojego przejscia schowal malenstwo za drzwi.
        Na pewno nie robilabym awantury, ze on czy ona smie posiadac takiego
        odrazajacego zwierza, a do tego wystawiac na widok publiczny.
        Pisalam tez, ze wolalabym aby na spacerze takie pajeczysko nie
        przechodzilo obok mnie, ale to ja bym sie odsunela, lub poprosila
        wlasciciela. Do tego z usmiechem, bo mnie sama ten strach bardziej
        smieszy niz przeraza ;)

        >Pan sąsiad przyniósł kości dla psa a ty go nawet do domu nie
        >wpuściłaś?..........oj oj oj nieładnie :)

        Pana bede wpuszczac do domu, bo raptem przyniosl reklamowke z
        koscmi? No wiesz! :D
        • makaronnauszy Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 19.06.10, 18:34
          v> >Pani boi się wszystkich psów czy twój pieszczoch może rzeczywiście
          > wyglądem budzi
          > >przerażanie a jedynie ta pani je werbalizuje.
          >
          > W mojej klatce jedynie ta pani sie czepia.

          A na osiedlu miałaś kiedyś jakieś problemy z innymi ludźmi.?
          No wiesz jeżeli mieszkasz w klatce gdzie jest niewiele np 6 mieszkań ( tym jedno
          twoje) to czepiająca się pani może stanowić 20% waszej klatki ;p

          > Pani nie jest zla na brak kaganca, tylko na istnienie psow ogolnie
          > (co sie odbija na moim). Do tego dochodzi strach, wiec kaganiec
          > sprawy nie zalatwi, podejrzewam, ze wzmoze jej obawy, bo jak juz
          > uslyszala moja kolezanka "gdyby pies byl lagodny to nie musialaby
          > zakladac kaganca"
          Spacerując z malutkim dzieckiem odczuwam dyskomfort widząc zbliżającego się,
          ogromnego psa bez kagańca (nieraz pies wyższy od mojego dziecka) To nie my
          chodzimy po krzaczorach i nieużytkach tylko psy po chodnikach w centrum miasta.
          Nie wiem dlaczego tak się upierasz z tym kagańcem to że jakaś koleżanka taki
          tekst usłyszała... różni ludzie różne mają pomysły ... niedawno pewien pan żalił
          się że jak poszedł na spacer z psem na plac zabaw (tam ma wychodek)to mu
          bezczelnie uwagę zwrócono (bezczelnie bo jemu, JEMU, JEEEMU ;p a nie że złych
          słów użyto), niektórzy upierają się ze Elvis żyje itp ;p
          Z moich obserwacji wynika że im bardziej kulturalny właściciel, szkolony ułożony
          pies to i kaganiec jest na psim pysku (nie w ręce)i kupa zebrana.
    • easyblue Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 19.06.10, 18:18
      Dobrze, ze ja na wsi mieszkam i właściwie nie zdarza mi się, by ktoś
      się mojego psa bał:P
      Kilka razy byłam z nim na placu zabaw i nikt nie wrzeszczał, zę
      pozagryza dzieci, za to znalazło się kilku chętnych do glaskania:)
      Kagańca żadnemu z moich psów nie zakładałam, bo np. poprzedni w
      kagańcu robił się wyjątkowo nerwowy,a co za tym idzie niebezpieczny -
      uderzenie kagańcem bardzo boli... Nikomu jednak nigdy żaden z moich
      psów krzywdy nie zrobił, no poza pozorantem:P
      Ja psów się nie boję, nie ważne czy pies prowadzony jest przez
      właściciela bez smyczy i kagańca czy też biega bezpański. Ja obawiam
      sie jedynie ludzi:/
      A z nadwrażliwymi reakcjami spotkałam się kilka zaledwie razy. Z
      drugiej strony jak ktoś ma fobie, to niech je leczy - niektórzy boją
      się samochodów a jakoś nie słyszałam, by protestowano w sprawie ich
      zakazania:P
      • makaronnauszy Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 19.06.10, 18:43
        > Kilka razy byłam z nim na placu zabaw i nikt nie wrzeszczał, zę
        > pozagryza dzieci, za to znalazło się kilku chętnych do glaskania:)
        Na wszystkich placach zabaw są piktogramy czyli znaczki przedstawiające
        przekreśloną sylwetę psa dla nieco inteligentniejszych napis "zakaz wprowadzania
        psów" to oznacza że pies nie ma prawa tam przebywać więc po jaką cholerę tam się
        z psem pchasz jak świnia w pomidory?

        > Kagańca żadnemu z moich psów nie zakładałam, bo np. poprzedni w
        > kagańcu robił się wyjątkowo nerwowy,a co za tym idzie niebezpieczny -
        > uderzenie kagańcem bardzo boli...

        www.allegro.pl/item1059623130_kaganiec_skorzany.html
        Naprawdę nie słyszałaś o takim sprzęcie?

        Nikomu jednak nigdy żaden z moich
        > psów krzywdy nie zrobił, no poza pozorantem:P
        Pies szkolony uff bo myślałam że pod dnem jest jeszcze 10 metrów mułu ;p
        • emags1 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 19.06.10, 19:30
          Taki kaganiec nie nadaje się do długiego noszenia przez psa,
          szczególnie latem. Zakłada się go na kilka minut podczas wizyty u
          weterynarza na przykład. Pies nie może w nim otworzyć pyska, by się
          chłodzić. A przecież pies się nie poci. Nie jest w stanie ochłodzić
          organizmu w ten sposób. Robi to przez ziajanie, wywieszenie języka
          lub dotyk chłodnego podłoża. Trzeba bardzo uważać z kagańcami w
          upały, chyba że są to specjalnie skonstruowane kagańce
          fizjologiczne, a one są jednak metalowe. I ogromne.
              • emags1 Re: emags1 24.06.10, 08:55
                majenkir napisała:

                >
                > Lubisz skorzane akcesoria, widze.... ;)
                >
                >
                Ha, ha ;D Taak... To znaczy nie! ;) Przecież nie jestem
                ani "dominantką" ani masochistką (po co ja się tłumaczę?
                zawstydziłaś mnie);)

                Chciałam zaproponować alternatywę dla propozycji easyblue. Tamten
                kaganiec jest wg mnie nie do przyjęcia. Pies nie może otworzyć w nim
                pyska wystarczająco szeroko. Mam podobny z materiału i w ogóle go
                nie używam. Mój pies to już starszy pan, który łatwo dostaje
                zadyszki i zaczyna się natychmiast dławić, kiedy ma cokolwiek na
                pysku.Także dla mnie nawet ta alternatywa odpada.
          • minniemouse Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 20.06.10, 23:43
            hmmmmm
            napisalam wczoraj ale widze ze moja wypowiedz zostala zdjeta, nie wiem czemu bo wyjatkowo nikogo nie obrazilam
            a link byl tylko do definicji kynofobii... i tak za duzo jak na czyjes nerwy widze...


            ale powtorze
            kobieto, zrozum - jak ktos ma FOBIE, to zadne tlumaczenie do niego nie dotrze,
            zostaw sasiadke w spokoju, chowaj przed nia psa i obie bedziecie mialy spokoj.

            Minnie
            • patuniaa Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 21.06.10, 11:00
              > kobieto, zrozum - jak ktos ma FOBIE, to zadne tlumaczenie do niego
              nie dotrze,
              > zostaw sasiadke w spokoju, chowaj przed nia psa i obie bedziecie
              >mialy spokoj.

              Ja tez mam fobie, hello! :) I wiem, ze tlumaczenia nie docieraja, bo
              tego sie nie wyleczy. Jestem w stanie nawet zamknac psa w klatce na
              chwile, jesli to sasiadce pomoze, albo zaczekac, az pani z ulicy
              wejdzie do domu i dopiero wtedy kontynuowac spacer. Jednak jest mala
              przeszkoda: gdy ktos rzuca sie do mnie NATYCHMIAST z agresywnymi
              uwagami (jak te panie) to moja dobra wola i chec pojscia komus na
              reke znika bezpowrotnie. Fobia nie usprawiedliwia agresji. O ile
              fobii sie nie kontroluje, tak agresje mozna.
                • easyblue Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 21.06.10, 13:32
                  Teoretycznie każdy pies moze stanowić zagrożenie, ale jak już pisałam - mój w
                  kagańcu /nie ważne jakim/ robi się agresywny. Zakładając go prowadzę na smyczy
                  45 kilowego, nerwowego psa.
                  Idąc tylko na smyczy nie reaguje na zaczepki, nawet gdyby go ktoś kopnął byłby
                  co najwyzej zdziwiony /duze psy mają to do siebie, zę z reguły są o wiele
                  spokojniesze od małych, no pryznajmniej sznaucery:)/. Zakładająć mu kaganiec
                  pies odczytuje to jako zagrożenie i tak się też zachowuje.

                  • makaronnauszy easyblue 21.06.10, 15:37
                    easyblue napisała:

                    > Teoretycznie każdy pies moze stanowić zagrożenie, ale jak już pisałam - mój w
                    > kagańcu /nie ważne jakim/ robi się agresywny. Zakładając go prowadzę na smyczy
                    > 45 kilowego, nerwowego psa.
                    To twój pies po szkoleniu czy nie? Jeżeli jest agresywny z powodu kagańca to
                    absolutnie nie możesz zagwarantować że nie bedzie agresywny w innej sytuacji....
                    dlatego właśnie za skrajną nieodpowiedzialność uważam wprowadzanie psa na teren
                    placu zabaw między dzieci.
                    > Kilka razy byłam z nim na placu zabaw i nikt nie wrzeszczał, zę
                    > pozagryza dzieci, za to znalazło się kilku chętnych do glaskania:)
                    Przedstawiasz rodziców którzy mieliby coś przeciwko twojemu zwierzakowi na placu
                    zabaw jako histeryków podczas kiedy to ty jesteś nieodpowiedzialna ślepo wierząc
                    w to że twój pies dziecka nie ugryzie czy przestraszy, mimo że wiesz ze potrafi
                    być agresywny. To że nikt ci nie zwrócił uwagi nie musi świadczyć o uwielbieniu
                    do twojego pupila ale np. o braku odwagi, asertywności, unikaniu konfliktów za
                    wszelką cenę, chwilowym zajęciu dzwonieniem po straż miejską :). Jeżeli któreś
                    dziecko czy rodzic będzie chciało pobawić się z twoim psem i ty wyrazisz na to
                    zgodę to przecież możecie pobawić się na trawniku, to dzieci mogą wyjść do psa,
                    ty z psem na plac zabaw nie powinnaś.

                    Sytuacja której byłam świadkiem kilka dni temu. Duże skrzyżowanie, aby przejść
                    do budynków znajdujących się po skosie trzeba czekać na trzech zmianach świateł.
                    Ostatni etap to niewielka wysepka w kształcie trójkąta ze wszystkich stron jadą
                    samochody. Pan czekał na wysepce (podobnie jak tłum innych ludzi) za nim stanęła
                    pani z ogromnym wilczurem bez kagańca, pies stał niecały krok za panem. W czasie
                    kiedy pojazdy miały światło zielone jechał bardzo szybko autobus ... tak szybko
                    że tylna opona wjechała nieco na wysepkę (u mas to codzienność) pan się cofnął i
                    nadeptał łapę psa (nie widział go) pies do niego wyskoczył z zębami (delikatnie
                    mówiąc nie celował w nogę) w ostatnim ułamku sekundy nie ugryzł tylko kłapną
                    paszczą koło twarzy pana. Pan przeprosił że przydeptał a pani pochwalił psa że
                    MÓGŁ UGRYŹĆ ale tego nie zrobił.
                    Ten konkretny pies nie ugryzł ale zdecydowana większość nie potrafiłaby się
                    powstrzymać. Tylko błagam bez tekstów że z kagańcem byłoby gorzej bo pies
                    stojąc, idąć w tak zatłoczonym miejscu powinien być trzymany na tak krótkiej
                    smyczy aby nie mógł nikomu skakać go twarzy.
                    > Idąc tylko na smyczy nie reaguje na zaczepki, nawet gdyby go ktoś kopnął byłby
                    > co najwyzej zdziwiony /duze psy mają to do siebie, zę z reguły są o wiele
                    > spokojniesze od małych, no pryznajmniej sznaucery:)/.
                    Pies reaguje agresją na kaganiec a ty jesteś przekonana że nawet w obliczu bólu
                    fizycznego najwyżej by się zdziwił?
                    • makaronnauszy Re: easyblue 21.06.10, 15:44
                      To że nikt ci nie zwrócił uwagi nie musi świadczyć o uwielbieniu
                      > do twojego pupila ale np. o braku odwagi, asertywności, unikaniu konfliktów za
                      > wszelką cenę, chwilowym zajęciu dzwonieniem po straż miejską :).
                      Oczywiście miałam na myśli brak asertywności a nie asertywność :)
                    • easyblue Re: easyblue 22.06.10, 12:43
                      Kobieto, wykaż się odrobiną wyobraźni.

                      > dziecko czy rodzic będzie chciało pobawić się z twoim
                      > psem i ty wyrazisz na to
                      > zgodę to przecież możecie pobawić się na trawniku,
                      Wiesz jak wygląda plac zabaw? Czy potrafisz sobie wyobrazić, ze jeden plac zabaw
                      w mojej miejscowości NIE MA ZAKAZU WPROWADZANIA PSÓW? I nie dlatego, zę ktoś
                      zniszczył tablicę ale dlatego, że znajduje się na terenie GOSiR i ludzie z psami
                      biegajacymi luzem są na porządku dziennym i jeszcze nie bylo przypadku
                      ugryzienia. Wkoło las, woda, kempingi, namioty... i ludzie z wolno biegajacymi
                      psami. Jeszcze na Policję nikt się z tego powodu nie skarżył, bo ci, którzy
                      przyjeżdżają tu odpocząć są zadowoleni, zę mogę zabierać ze sobą psa.
                      Przez drugi plac zabaw biegnie zaś chodnik - plac jest obszerny, trawnik też się
                      tam znajduje:) A mój pies siedzi przywiązany w cieniu, nie biegam z nim, nie
                      puszczam wolno. Jest z dala od rodziców i ich dzieci.

                      > To twój pies po szkoleniu czy nie? Jeżeli jest
                      > agresywny z powodu kagańca to
                      > absolutnie nie możesz zagwarantować że nie bedzie
                      > agresywny w innej sytuacji...
                      Tak, jest po szkoleniu.
                      Dwa - znam swojego psa na tyle by wiedzieć co go wkurza a co ma serdecznie
                      gdzieś. Człowieka nigdy sam nie zaatakował /nie było potrzeby/. Dzieci olewał, a
                      jak mu dokuczały to odchodził.

                      > Przedstawiasz rodziców którzy mieliby coś
                      > przeciwko twojemu zwierzakowi na placu
                      > zabaw jako histeryków podczas kiedy
                      > to ty jesteś nieodpowiedzialna
                      A z czego to wywnioskowałaś bo chyba nie z tego, co napisałam?:) Naucz się
                      czytać to, co jest napisane, z nie dokłądaj tego, co ci akurat do teorii pasuje.

                      > nadeptał łapę psa (nie widział go) pies do niego
                      > wyskoczył z zębami (delikatnie
                      > mówiąc nie celował w nogę) w ostatnim
                      > ułamku sekundy nie ugryzł tylko kłapną
                      > paszczą koło twarzy pana.
                      A to pies miał 170 cm w kłębie?:)))
                      Mój pies nie reaguje agresją w takich sytuacjach. Zdarzyło się kilka razy mojemu
                      dziecku, zę ciągnęło go za ogon, nadepneło jak leżał, uderzyło patykiem /nie
                      specjalnie/ - za każdym razem było co najwyżej pisknięcie czy ostrzegawcze
                      warknięcie /wiesz o co chodzi z warczeniem u psa?/ i pies wynosił się w inne
                      miejsce. Wyprzedzę twój tok myśłowy - pies nie jest zastraszony, bo nikt go
                      nigdy nie uderzył, więc jego reakcja wynika z opanowania, a nie strachu przed
                      konsekwencjami agresywnego zachowania w stosunku do ludzi.

                      > Pies reaguje agresją na kaganiec a ty jesteś przekonana
                      > że nawet w obliczu bólu
                      > fizycznego najwyżej by się zdziwił?
                      Tak:) Bo znam swojego psa. Jak uważasz, ze znasz go lepiej, to już twój problem.

                      > Ten konkretny pies nie ugryzł ale zdecydowana
                      > większość nie potrafiłaby się powstrzymać
                      Z trzech sznaucerów które miałam dotychczas ŻADEN nie reagował w taki sposób.
                      Podobnie owczarek mojej siostry. Za to jamnik moich rodziców na pewno by ugryzł.
                      Skoro więc twoje doświadczenie z psami jest tak niewielkie, nie wyrokuj, bo masz
                      jeszcze sporo do nauczenia sie.

                      Zanim więc zaczniesz następnym razem udowadniać komuś swoją wyższość i wyzywać
                      kulturalnie od świń i mułu w głowie, uświadom sobie, że przeceniasz możliwości
                      swojego intelektu, którego zresztą masz bardzo maleńko, za to chamstwa i
                      pospolitej głupoty pod dostatkiem.
                      • albert.flasz1 Re: easyblue 22.06.10, 13:18
                        easyblue napisała:

                        > Zanim więc zaczniesz następnym razem udowadniać komuś swoją wyższość i wyzywać
                        > kulturalnie od świń i mułu w głowie, uświadom sobie, że przeceniasz możliwości
                        > swojego intelektu, którego zresztą masz bardzo maleńko, za to chamstwa i
                        > pospolitej głupoty pod dostatkiem.

                        Nie ma czy się unosić. Zdaje się, że ta osoba cierpi nie tylko na chorobliwe
                        poczucie wyższości, ale także na kompleks misjonarza. Nauka radziecka zna takie
                        przypadki...:)))
                        szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&x=5&y=8&s.sm.query=makaronnauszy
                  • tenshii Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 21.06.10, 18:12
                    easyblue napisała:

                    > Teoretycznie każdy pies moze stanowić zagrożenie, ale jak już pisałam - mój w
                    > kagańcu /nie ważne jakim/ robi się agresywny. Zakładając go prowadzę na smyczy
                    > 45 kilowego, nerwowego psa.

                    To jest dokładnie tak samo jak z kolczatka. Przez dyskomfort/ból jaki sprawia psu, pies robi się często bardziej nerwowy, zirytowany, zaczyna zaczepiać psy, których obecność kojarzy z bólem na karku i koło się zamyka oraz samoistnie nakręca...
                    • patuniaa Kolczatka 22.06.10, 13:45
                      >To jest dokładnie tak samo jak z kolczatka. Przez dyskomfort/ból
                      jaki sprawia psu, pies robi
                      >się często bardziej nerwowy, zirytowany, zaczyna zaczepiać
                      >psy, których obecność kojarzy z bólem na karku i koło się zamyka
                      oraz samoistnie nakręca...

                      Tenshi, mam pytanie – w jaki sposob nauczyc psa chodzic bez
                      kolczatki? Moj ma, po to by nie ciagnal i kolczatka pomaga, ale
                      widze, ze jej nie lubi. Nie robi sie agresywny, po prostu odwraca
                      leb, gdy probuje mu ta kolczatke zalozyc. Kolczatka jest troche za
                      duza, specjalnie taka kupilam, aby nie klula go non stop, tylko
                      wtedy gdy sam pociagnie, a nie ja. Gdy idzie spokojnie kolczatka
                      swobodnie zwisa.
                      W jaki sposob nauczyc psa chodzic bez kolczatki ale za jej pomoca?
                      Dodam tylko, ze moj pies ma kolczatke od ok. 2 miesiecy, a jest juz
                      doroslym psem, wiec uczenie tez moze potrwac dluzej. Od czasu do
                      czasu wychodze odwracam kolczatke kolcami do zewnatrz, ale pies od
                      razu zaczyna ciagnac. Jak go oduczyc?
                      Zwlekalam tak dlugo, poniewaz staralam sie nauczyc go nie ciagnac
                      innymi sposobami, ale sie nie udalo (albo ja nie umialam tego
                      zrobic). W ostatecznosci kupilam kolczatke, ale dalej nie widze
                      postepow, bo moze znow robie cos nie tak, a nie chcialabym meczyc
                      psa w nieskonczonosc :(
                      • easyblue Re: Kolczatka 22.06.10, 15:01
                        A stosujesz jakąś komendę? Bo samo założenie smyczy nie wystarcza:)
                        Mojego uczyłam na "równaj". Pierw było równaj, potem szarpnięcie
                        kolczatką. Po jakimś czasie wystarczyła sama komenda, a potem nawet
                        bez smyczy chodził przy nodze, choć sporo wysiłku go to kosztowało,
                        a ja dość często musiałam powtarzać owo równaj.
                        • patuniaa Re: Kolczatka 22.06.10, 15:47
                          > Mojego uczyłam na "równaj". Pierw było równaj, potem szarpnięcie
                          > kolczatką.

                          Dzieki Easyblue, juz wiem na czym polega moj blad.. Komenda jest,
                          ale tylko gdy chce, by pies sie zatrzymal, a nie gdy ciagnie :(
                          Dzieki raz jeszcze, od dzis wprowadzam nowe metody :)
                            • patuniaa Re: Kolczatka 22.06.10, 16:41
                              Tak, oczywiscie. Jak byl maly to chodzil tylko na szelkach. Na
                              obroze (zwykla, skorzana) przeszlismy jak mial ok. 8 miesiecy.
                              Musze jednak przyznac, ze to moja wina, bo nie dawalam mu komendy,
                              gdy mial nie szarpac. Wyczytalam na internecie, ze wtedy psa trzeba
                              zatrzymac bez slowa, a ruszyc dopiero, gdy sie uspokoi. I tak
                              robilam. Faktem jest, ze pies swietnie rozumie komende “stop”,
                              jednak zatrzymuje sie dopiero (choc natychmiast), gdy leciutko
                              sciagam obroze (nie musi to byc kolczatka), a nie na sama komende :(
                              Gdy nie powiem “stop”, to musze uzyc wiekszej sily by go zatrzymac.
                        • emags1 Re: Kolczatka 22.06.10, 16:45
                          U mnie zadziałało zatrzymywanie się za każdym razem, kiedy pies
                          zaczynał ciągnąć. Stawałam jak wryta, koniec spaceru dopóki pies
                          także nie przystanął, zaskoczony. Wtedy ruszałam dalej. Nawet nie
                          zauważyłam, kiedy zupełnie przestał ciągnąć tak nieinwazyjna była to
                          metoda :) Poza tym - kiedy nie ciągnął - starałam się skupić jego
                          uwagę na sobie. Odwoływałam go na przykład bez powodu, tylko po to
                          żeby pochwalić, pogłaskać, dać smakołyk. Teraz nie ma dla niego nic
                          ważniejszego, kiedy słyszy mój głos. Nigdy nie używałam kolczatki,
                          uważam ją - dalikatnie mówiąc - za niezbyt korzystnie wpływającą na
                          relację człowieka z psem.
                          • patuniaa Re: Kolczatka 22.06.10, 17:04
                            >U mnie zadziałało zatrzymywanie się za każdym razem, kiedy pies
                            >zaczynał ciągnąć. Stawałam jak wryta, koniec spaceru dopóki pies
                            >także nie przystanął, zaskoczony.

                            Ja robilam to samo i pies staje natychmiast, gdy i ja ustane,
                            nauczony komenda "stop", czasem nawet sie cofnie, gdy lekko
                            pociagne, jednak ciagnie dalej.
                            Z ta kolczatka poszlam na latwizne, bo juz mi zabraklo pomyslow jak
                            oduczyc mojego zwierza chodzenia przy nodze :( Chyba, ze akurat ten
                            osobnik uczy sie powoli i po prostu musze dalej trenowac nagle
                            zatrzymywanie sie?
                            • emags1 Re: Kolczatka 22.06.10, 17:43
                              Ja robilam to samo i pies staje natychmiast, gdy i ja ustane,
                              > nauczony komenda "stop", czasem nawet sie cofnie, gdy lekko
                              > pociagne, jednak ciagnie dalej.
                              > Z ta kolczatka poszlam na latwizne, bo juz mi zabraklo pomyslow
                              jak
                              > oduczyc mojego zwierza chodzenia przy nodze :( Chyba, ze akurat
                              ten
                              > osobnik uczy sie powoli i po prostu musze dalej trenowac nagle
                              > zatrzymywanie sie?

                              Ten konkretny pies, o którym pisałam trafił do mnie 3 miesiące temu
                              już jako 10latek w ogóle nienawykły do smyczy, szczerze mówiąc nie
                              skupiałam się na uczeniu go chodzenia przy nodze. Zależało mi
                              jedynie, by się ze mną nie siłował i reagował na głos. Więc nie
                              chodzi przy nodze, ale podchodzi bliżej, kiedy smycz się napina lub
                              kiedy go poproszę :) Na razie uważam to za sukces. Ale z tego, co
                              piszesz wcale nie wynika, że Twój pies sprawia jakieś duże problemy.
                              Jestem pewna, że poradzicie sobie bez kolczatki.
                              • patuniaa Re: Kolczatka 23.06.10, 08:55
                                Emags1, pocieszylas mnie :)
                                Juz wczoraj wyszlam z psem bez kolczatki, oczywiscie zadowolony
                                zaczal ciagnac jak zwykle ;) Stosowalam te przystanki, tylko problem
                                polega na tym, ze nie moge nagle sie zatrzymac np. na chodniku,
                                gdzie przechodza ludzie, lub na ulicy... Czy Ty zatrzymujesz sie
                                zawsze i wszedzie, gdy pies ciagnie? Nie chcialabym aby taka
                                niekonsekwencje potraktowal jako odejscie od szkolenia, albo nauczyl
                                sie np, ze na ulicy mozna ciagnac, bo pani i tak nie zatrzyma :)
                                Ciekawostka jest, ze jak sie zdenerwuje na niego i krzykne (np. gdy
                                biega sam), a potem go zapne, to albo w ogole nie ciagnie, albo
                                przestaje natychmiast gdy tylko lekko pociagne smycz do tylu.
                                Kolczatki wtedy tez nie trzeba :S Lizus.
                                • emags1 Re: Kolczatka 24.06.10, 09:09
                                  Patuniaa, ja dopóki swojego trochę nie ucywilizowałam, to tylko
                                  przemykałam z nim na króciuteńkiej smyczy przytrzymując z całej
                                  siły, kiedy musieliśmy przejść jakiś odcinek między ludźmi, żeby
                                  dojść do spokojnej trawki;) Głównie dlatego, żeby mnie podczas
                                  spaceru z nim nie rozpraszały krytyczne spojrzenia lub uwagi
                                  wszechwiedzących.Staram się, żeby moja irytacja, z jakiegokolwiek
                                  powodu (na przykład na agresywną sąsiadkę) nie odbijała się czkawką
                                  podczas szkolenia. To taki terning pokory i cierpliwości, ja też się
                                  czegoś uczę :)

                                  Ale do rzeczy: kiedy już jesteśmy w "bezpiecznym miejscu", poluźniam
                                  smycz. I wtedy dopiero zatrzymuję się, kiedy ciągnie. Tak sobie
                                  pomyślałam, że może Twój pies "załapał" o co Ci chodzi w którymś
                                  momencie, kiedy byłaś zdenerwowana i teraz kiedy nie odbiera tej
                                  emocji, po prostu nie kojarzy czego DOKŁADNIE oczekujesz. Wątpię,
                                  żeby był lizusem, nie oczerniaj własnego psa ;P
                                  • patuniaa Re: Kolczatka 24.06.10, 10:37
                                    >Ale do rzeczy: kiedy już jesteśmy w "bezpiecznym miejscu",
                                    poluźniam
                                    >smycz. I wtedy dopiero zatrzymuję się, kiedy ciągnie.

                                    Ok, zanotowalam :)

                                    >Tak sobie
                                    >pomyślałam, że może Twój pies "załapał" o co Ci chodzi w którymś
                                    >momencie, kiedy byłaś zdenerwowana i teraz kiedy nie odbiera tej
                                    >emocji, po prostu nie kojarzy czego DOKŁADNIE oczekujesz. Wątpię,
                                    >żeby był lizusem, nie oczerniaj własnego psa ;P

                                    Jest lizus, bo jak jestem na niego zla to wszystkie komendy wykonuje
                                    bez slowa, rowniez nie czeka na komende, by nie ciagnal i ladnie
                                    idzie ;)
                                    Wczoraj byl kolejny dzien bez kolczatki i znow ciagniecie.
                                    Zatrzymuje sie nie czekajac na “stop”, gdy tylko pociagne go do
                                    tylu, ale jak ruszamy to znow ciagnie, znow ciagne lekko do tylu, on
                                    znow staje, za chwile ruszamy i znow ciagnie. Wiesz o co mu
                                    chodzi? :)
                                    • emags1 Re: Kolczatka 24.06.10, 11:23

                                      >
                                      > Jest lizus, bo jak jestem na niego zla to wszystkie komendy
                                      wykonuje
                                      > bez slowa, rowniez nie czeka na komende, by nie ciagnal i ladnie
                                      > idzie ;)

                                      Hmm, ciekawe. Zwłaszcza to "bez słowa" ;P A nie lepiej uznać, że
                                      masz po prostu inteligentnego psa? I wrażliwego na Twoje emocje ;)
                                      To co piszesz zdaje się potwierdzać moją teorię, że on reaguje na
                                      Twoją złość. Teraz możesz albo za każdym razem udawać, że się na
                                      niego wściekasz i niczego więcej nie trzeba go uczyć albo spróbować
                                      czego innego ;P Czy dostaje nagrodę za każdym razem, kiedy zachowuje
                                      się zgodnie z tym, czego oczekujesz? Ważne jest, żeby podać smakołyk
                                      w odpowiednim momencie. Nie za późno i nie za wcześnie. To nie takie
                                      proste jak się wydaje.

                                      > Wczoraj byl kolejny dzien bez kolczatki i znow ciagniecie.
                                      > Zatrzymuje sie nie czekajac na “stop”, gdy tylko pociagne go do
                                      > tylu, ale jak ruszamy to znow ciagnie, znow ciagne lekko do tylu,
                                      on
                                      > znow staje, za chwile ruszamy i znow ciagnie. Wiesz o co mu
                                      > chodzi? :)

                                      Nie, ale zgaduję, że o powąchanie krzaczka ;) Zresztą nieważne o co
                                      chodzi jemu, ważne żeby zrozumiał że niezaleznie od tego czy pani
                                      jest zła czy nie opłaca się wykonywać polecenia. Nagradzanie
                                      naprawdę skutkuje. No i konsekwencja oraz timing. No to się
                                      wymądrzyłam ;) Mam nadzieję, że te wskazówki - choć ogólne i
                                      powszechnie znane - choć trochę pomogą. Ważne, żeby się nie
                                      zniechęcać. A wiem jakie to bywa trudne.
                                      • patuniaa Re: Kolczatka 24.06.10, 16:06
                                        > A nie lepiej uznać, że
                                        >masz po prostu inteligentnego psa? I wrażliwego na Twoje emocje ;)
                                        >To co piszesz zdaje się potwierdzać moją teorię, że on reaguje na
                                        >Twoją złość. Teraz możesz albo za każdym razem udawać, że się na
                                        >niego wściekasz i niczego więcej nie trzeba go uczyć albo spróbować
                                        >czego innego ;P

                                        Wydaje mi sie, ze zdenerwowanie (nawet to udawane) wlasciciela
                                        jednak psa stresuje, wiec wole sprobowac po dobroci :)

                                        >Czy dostaje nagrodę za każdym razem, kiedy zachowuje
                                        >się zgodnie z tym, czego oczekujesz? Ważne jest, żeby podać
                                        smakołyk
                                        >w odpowiednim momencie. Nie za późno i nie za wcześnie. To nie
                                        takie
                                        >proste jak się wydaje.

                                        Ano mowie tylko “dobry piesek” i miziam :S
        • patuniaa Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 21.06.10, 11:10
          > A na osiedlu miałaś kiedyś jakieś problemy z innymi ludźmi.?

          Nie tego typu. Gdy widze, ze ktos sie boi, gdy przechodze z psem, to
          wtedy po prostu schodze z drogi, albo zatrzymuje sie gdzies z boku i
          czekam, by taka osoba najpierw przeszla, a potem ruszam dalej. Po co
          ludzi jeszcze bardziej stresowac. Jednak nie mialam takich akcji jak
          te zeszlotygodniowe :) Czasem zapobiegliwe mamy zabieraja dzieci,
          zeby moj pies ich nie zjadl i tyle.

          >No wiesz jeżeli mieszkasz w klatce gdzie jest niewiele np 6
          mieszkań ( tym jedno
          >twoje) to czepiająca się pani może stanowić 20% waszej klatki ;p

          Pani stanowi mniejszy procent, raz ze mieszkan jest ciut wiecej, to
          i pani ma domownikow ;) W sobote jej corka zapytala, czy moze
          poglaskac pieska, ale koniec koncow sie nie odwazyla, jednak pies
          obwachal a mala miala frajde :) Mama (owa sasiadka) stala na
          balkonie i zaraz krzyknela, pytajac czy mala tam jeszcze jest (w
          domysle, czy zyje) ;)

          > niedawno pewien pan żalił
          >się że jak poszedł na spacer z psem na plac zabaw (tam ma wychodek)
          to mu
          >bezczelnie uwagę zwrócono (bezczelnie bo jemu, JEMU, JEEEMU ;p a
          nie że złych
          >słów użyto), niektórzy upierają się ze Elvis żyje itp ;p

          Nie chodze z psem na place zabaw dla dzieci.

          >Z moich obserwacji wynika że im bardziej kulturalny właściciel,
          szkolony ułożony
          >pies to i kaganiec jest na psim pysku (nie w ręce)i kupa zebrana.

          Uwierz mi, ze to sie sprawdza tylko czasem. Ale moze dlatego mialam
          tylko 2 tego typu wydarzenia, jak te z zeszlego tygodnia :)
          • mgurniak Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 21.06.10, 11:43
            ja też się boję psów :-( . Zrobiłam postęp i głaszczę psy moich dwóch sąsiadek
            bo nie szczekają na mnie i jak mnie widzą to merdają ogonkiem;-). Ale do rzeczy.
            Gdy byłam mała , szłam do sklepu, gonił mnie jakiś wstrętny pies ( który uciekł
            właścicielce) , dobiegał do mnie i szarpał mnie za nogawkę - szczekał groźnie i
            warczał ....druga sytuacja była , jak już byłam starsza i szłam rano do pracy.
            Była zima , wiec uff byłam grubo ubrana, miałam reklamówkę ..pani z psem stała
            przy samochodzie z warzywami i coś tam kupowała. Pies , wielkie bydle - było na
            smyczy, bez kagańca. Gdy dochodziłam do nich, pies juz sie na mnie patrzył
            ...gdy byłam blisko rzucił się na mnie. Osłoniłam się reklamówką, więc pazurami
            przeciał ją tylko , ale jego pysk z wyszczerzonymi zębami znalazł się na
            wysokości mojej głowy...na całe szczęście Pani go utrzymała i odciągnęła .....
            po czymś takim boję się psów. Nie zachowuję się tak jak te Twoja sąsiadka, ale
            wkurzają mnie osoby, które przechodząc obok, jak się usuwam na bok- mówią -
            • minniemouse Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 23.06.10, 02:15
              A probowalas 'staranowac' Pania bezposrednia konfrontacja (bez obecnosci psa)
              czyli stanac twarza w twarz i zazadac konkrentnie jak sobie zyczy abys
              zachowywala sie w jej obecnosci z psem,

              spytaj sie czy wyobraza sobie za fair zeby wszyscy z bloku pozbyli sie psow i
              dostosowywali do jej zyczen, czy fair by bylo aby ona zyla w/g zyczen innych itp
              w tym stylu

              i co by sobie zyczyla abys robila w jej obecnosci s psem - "no prosze slucham,
              jakie ma pani propozycje?"

              Minnie
              • patuniaa Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 23.06.10, 08:48
                > A probowalas 'staranowac' Pania bezposrednia konfrontacja (bez
                >obecnosci psa)
                > czyli stanac twarza w twarz i zazadac konkrentnie jak sobie zyczy
                >abys
                > zachowywala sie w jej obecnosci z psem,


                Ja z ta pania widzialam sie 2 razy, bo jak mowilam, wprowadzila sie
                niedawno, jakies 2 miesiace temu. Traf chcial, ze te 2 razy byly z
                psem, a pani zareagowala zloscia (za drugim razem agresywnymi
                zaczepkami). Pani przeciez sama zapytala po co ja mam psa i wyrazila
                dezaprobate, ze wyprowadzam go miedzy ludzi. Problemem jest tutaj
                sam pies, jego egzystencja, a nie jego (czy moje) nieodpowiednie
                zachowanie. Powtarzam raz jeszcze, ze rozumiem, ze ludzie maja
                fobie, ale nie znaczy to przeciez, ze trzeba powybijac (lub schowac)
                wszystkie psy dla komfortu psychicznego pani, albo wszystkie pajaki
                dla mojego komfortu ;)
                • minniemouse Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 24.06.10, 03:08
                  Pani przeciez sama zapytala po co ja mam psa i wyrazila
                  dezaprobate, ze wyprowadzam go miedzy ludzi. Problemem jest tutaj
                  sam pies, jego egzystencja, a nie jego (czy moje) nieodpowiednie
                  zachowanie.


                  Nie. problemem jest Pani z jej nierealnymi oczekiwaniami i nieprzyjemna, roszczeniowa postawa.
                  wiec COS musisz zrobic.
                  pytanie tylko czy naprawde cos chcesz, i co,

                  czy w gruncie rzeczy lubisz ten konflikt bo masz o czym pisac i uzalac sie na forum.

                  Minnie
                  • patuniaa Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 24.06.10, 10:27
                    >Nie. problemem jest Pani z jej nierealnymi oczekiwaniami i
                    nieprzyjemna, roszczeniowa postawa.
                    >wiec COS musisz zrobic.

                    Sama piszesz, ze sa to nierealne oczekiwania, wiec nie jestem w
                    stanie nic zrobic. Starac sie rowniez nie bede, poki pani sie nie
                    uspokoi.

                    >pytanie tylko czy naprawde cos chcesz, i co,

                    Pisalam juz wczesniej – rozumiem fobie ludzi oraz to, ze nie da sie
                    im wytlumaczyc, ze maja sie nie bac i w zwiazku z tym jestem gotowa
                    na daleko idace ustepstwa. I choc zamkniecie psa za drzwiami, gdy
                    pani akurat przechodzi, a ja mam otwarte drzwi nie jest zadnym
                    problemem, tak mi sie dobra wola konczy, gdy spotykam sie z wlasnie
                    nieprzyjemna i roszczeniowa postawa.

                    >czy w gruncie rzeczy lubisz ten konflikt (...).

                    Sadzisz mnie wg siebie...? :P Nie kazdy jest konfliktowy, sa ludzie,
                    ktorzy wola zyc bez konfliktow, a przynajmniej staraja sie ich
                    unikac ;)
                    • sadosia75 Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 24.06.10, 10:39
                      Minnie ma racje. COS zrobic musisz. konfrontacja z sasiadka sam na
                      sam bez jej obietku fobicznego jest dobrym pomyslem. dorwij gdzies
                      kobite i kulturanie powiedz,ze owszem rozumiesz,ze ona boi sie psow
                      jednak Ty nie oddasz swojego psa tylko i wylacznie ze wzgledu na
                      jej fobie. Ty ze swojej strony obiecujesz,ze w jej obecnosci
                      przypilnujesz jeszcze bardziej psa tak aby on nie mial stycznosci z
                      sasiadka jednak od niej oczekujesz normalnego traktowania i Ciebie
                      i psa i nie wpadanie w panike na widok psiny.
                      jesli kobieta nie zrozumie to trudno. niech dalej panikuje a Ty po
                      prostu rob dalej swoje. odsuwaj od niej psa idz dluzsza droga,
                      omijaj pania szerokim lukiem z milym usmiechem na twarzy. z czasem
                      moze kobieta zreflektuje i zmieni swoje podejscie. a jesli nie to
                      przynajmniej bedziesz wiedziala, ze zrobilas tyle ile sie dalo a
                      jej fobii leczyc nie masz obowiazku.
                    • minniemouse Re: Ludzie bojacy sie psow i ich reakcje... 24.06.10, 23:01
                      >Nie. problemem jest Pani z jej nierealnymi oczekiwaniami i
                      nieprzyjemna, roszczeniowa postawa.
                      >wiec COS musisz zrobic.

                      Sama piszesz, ze sa to nierealne oczekiwania, wiec nie jestem w
                      stanie nic zrobic. Starac sie rowniez nie bede, poki pani sie nie
                      uspokoi.


                      I tutaj twoja postawa jest przejrzysta - JA nie moge, nie MOJA wina,
                      nie JESTEM w stanie...
                      wszystko sasiadka.

                      bla bla bla same wykrety.

                      Twoj pies, twoj problem.

                      owszem sasiadki oczekiwania sa nierealne ale pod wzgledem psa nie relacji
                      sasiedzkich. relacje sasiedzkie leza na TWOICH barkach.

                      Ja tylko uwazam ze bledem bedzie pytac i prosic i odwolywac sie do sumienia
                      sasiadki jak to niektorzy radza.
                      to nic nie da, bo ona jest do psa nastawiona negatywnie a do sprawy roszczeniowo.
                      tutaj trzeba zastosowac chwyt psychologiczny ktory bedzie polegal na
                      postawieniu sasiadki w roli AKTYWNEJ gdzie ona zadecyduje

                      co masz robic Z PSEM (i tylko Z PSEM, nigdy BEZ PSA, pozbycie sie psa nawet nie
                      wchodzi w rachube) aby ona czula sie bezpiecznie.

                      Innymi slowami- dac jej poczucie KONTROLI NAD SYTUACJA. pytac co radzi i proponuje.

                      Wtedy, wydaje mi sie, taki typ bedzie inaczej sie zachowywal.

                      Minnie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka