Dodaj do ulubionych

Nagły atak agresji u psów mieszkających razem.

13.07.10, 12:47
Sprawa dotyczy psów moich rodziców.

Oba psy - samce - mają około 4 lat. Razem są od trzech. Pies numer jeden -
mały mieszaniec niewiadomo czego ;) przygarnięty jako szczeniak. Rozpuszczony
jak dziadowski bicz. Drugi pies - w typie cocker spaniela - przybłąkał się
jako około roczny młodzik. Jego przeszłość nie jest znana - prawdopodobnie
ktoś się go pozbył wyrzucając go z samochodu. I tak trafił do moich rodziców.
Od samego początku psy dogadywały się świetnie - razem spały, razem jadły -
wszystko razem.
Trzeba dodać, że obaj są raczej samcami alfa i nie były kastrowane.
Dość silne charaktery ale się dogadywali. Do czasu. Około dwóch tygodni temu
coś się między nimi wydarzyło (wystraszyły się czegoś? jakaś suka się w okolic
pojawiła?) i rzuciły się na siebie - do tego stopnia, że dwóch dorosłych
mężczyzn miało problemy z rozdzieleniem ich. Gdyby nie interwencja - jeden
pewnie by tego nie przeżył bo była to walka na śmierć i życie.

Od tego czasu wrogość tylko narasta - psy są już po kastracji - z nadzieją, że
obniży to poziom agresji - ale póki co efektów nie widać.

Kiedy tylko psy się widzą, toczą niemalże pianę z pyska i znowu się atakują.

Są oczywiście rozdzielone ale to nie jest rozwiązanie idealne na dłuższą metę.

Tymczasowo został wybudowany duży kojec i są w nim na zmianę na kilka godzin
zamykane - czyli jeden w kojcu, drugi biega luzem po ogrodzie.

Macie może jakieś pomysły, doświadczenia jak psom pomóc? Jak je na nowo do
siebie przekonać?

Sprawa jest o tyle istotna, że w domu jest niemowlę, które jest coraz większe
i nie można sobie pozwolić na trzymanie psów, nad którymi nie ma kontroli.

Oddanie ich, czy jednego z nich, nie jest póki co brane pod uwagę.

Dodam, że psy nie są ułożone, są raczej mało posłuszne i jedyną osobą, która
jest w stanie jako tako nad nimi zaponować jest mój Tata. Uwagi reszty
domowników są puszczane mimo uszu albo kwitowane merdaniem ogona.

Rzecz dzieje się w okolicach Gorzowa Wlkp. więc jeśli znacie jakiegoś
specjalistę w tej okolicy to proszę, podajcie namiary.

--
Obserwuj wątek
    • minniemouse Re: Nagły atak agresji u psów mieszkających razem 13.07.10, 21:26
      Wydaje mi sie ze sprawa jest oczywista - w domu pojawilo sie niemowle, a z nim konkurencja do "wlasnosci", do pilnowania niemowlecia.

      Dwa samce to zawsze ryzyko ze beda ze soba silnie konkurowac o cokolwiek.

      jedyna nadzieja ze wszyscy wreszcie w domu pokazecie psom ze jescie liderem, i zacznie wymagac od psow posluszenstwa czyli pokazecie jednoglosne i zdyscyplinowane stanowisko wobec psow ze nie wolno im
      tak sie zachowywac.

      najwazniejsze to to aby je pilnie obserwowac i zapobiegac niepozadanemu zachowaniu ZANIM do niego dojdzie.
      Jest z tym duzo pracy, ale bardzo sie oplaci.
      Glosne, stanowczne "NIE!" juz w momencie kiedy widzicie ze psy szykuja sie do niepozadanego zachowania, zaczynaja sie patrzec nie tak jak trzeba siebie i nakazanie polozenia sie grzecznie na swoich miejscah dopoki nie pozwolicie im wstac, itp zachowani oduczy ich skakania na siebie z czasem.

      Poza tym- ile one teraz wychodza?
      pies z niewyladowana energia, znudzony, bedzie szukal innych drog do wyladowania energii.


      bardzo dobrze zrobiliscie ze psy wykastrowaliscie. z cala pewnoscia mniej testosteronu = wiecej spokoju.

      Minnie


      --
      Warto przeczytac na forum Migrena:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
      • garraretka Re: Nagły atak agresji u psów mieszkających razem 13.07.10, 22:19
        minniemouse, dziękuję za odzew.

        > Wydaje mi sie ze sprawa jest oczywista - w domu pojawilo sie niemowle, a z nim
        > konkurencja do "wlasnosci", do pilnowania niemowlecia.

        To niemowlę pojawiło się już 9 miesięcy temu więc sprawa nie jest taka oczywista chyba. Powinnam była o tym wspomnieć. Psy się małą nie interesują. Mają do niej kontrolowany dostęp ale zainteresowania nie wykazują.

        > jedyna nadzieja ze wszyscy wreszcie w domu pokazecie psom ze jescie liderem, i
        > zacznie wymagac od psow posluszenstwa czyli pokazecie jednoglosne i zdyscyplin
        > owane stanowisko wobec psow ze nie wolno im
        > tak sie zachowywac.

        I tutaj chyba będzie problem - bo przyznam szczerze, że psy są rozpuszczone. Żadne komendy typu siad, leżeć, zostaw nie robią na nich wrażenia.

        Sa to czteroletnie psy - nie jest za późno na naukę?


        > Glosne, stanowczne "NIE!" juz w momencie kiedy widzicie ze psy szykuja sie
        >
        do niepozadanego zachowania, zaczynaja sie patrzec nie tak jak trzeba sieb
        > ie i nakazanie polozenia sie grzecznie na swoich miejscah dopoki nie pozwolicie
        > im wstac, itp zachowani oduczy ich skakania na siebie z czasem.

        One się rzucają sobie do gardeł praktyczni bez ostrzeżenia - nie ma szans żeby na przykład przeszły obok siebie w drzwiach bez ataku - dlatego są od siebie odizolowane. Ale czy to dobry pomysł, żeby ich trzymać osobno? Mi się wydaje, że po takiej izolacji będzie jeszcze gorzej...

        > Poza tym- ile one teraz wychodza?
        > pies z niewyladowana energia, znudzony, bedzie szukal innych drog do wyladowan
        > ia energii.

        Psy mają do dyspozycji olbrzymi ogród - poza tym codziennie wychodziły na conajmniej godzinne spacery do lasu. Teraz jest to niemożliwe bo się zagryzają.

        > bardzo dobrze zrobiliscie ze psy wykastrowaliscie. z cala pewnoscia mniej testo
        > steronu = wiecej spokoju.

        Wszyscy czekamy na efekty :)
        --
        Bynajmniej-to-nie-przynajmniej!
        • minniemouse Re: Nagły atak agresji u psów mieszkających razem 13.07.10, 22:37
          Sa to czteroletnie psy - nie jest za późno na naukę?

          na nauke nigdy nie jest za pozno.

          > One się rzucają sobie do gardeł praktyczni bez ostrzeżenia - nie ma szans żeby
          > na przykład przeszły obok siebie w drzwiach bez ataku - dlatego są od siebie od
          > izolowane. Ale czy to dobry pomysł, żeby ich trzymać osobno? Mi się wydaje, że
          > po takiej izolacji będzie jeszcze gorzej...


          nie umiecie obserwowac.
          na pewno patrza sie na siebie, cialo robi sie sztywne, ogon idzie do gory itp.
          konieczna jest jak widze jakas fachowa literatura na temat psow.
          Nie, nie jest dobry pomysl zeby trzymac je osobno, niczego to ich nie nauczy - jak dlugo tak dacie rade, poza tym.

          > Psy mają do dyspozycji olbrzymi ogród - poza tym codziennie wychodziły na conaj
          > mniej godzinne spacery do lasu. Teraz jest to niemożliwe bo się zagryzają.


          Ogrod, nawet najwiekszym nie zapewnia socjalizacji z innymi psami, a to wazne. ale dobrze ze chociaz maja -mialy? godzine spaceru.
          NIE unikajcie spacerow dlatego ze sie zagryzaja - to tylko poglebia problem, nie poprawia. MUSICIE zapoanowac nad sytuacja.
          Skonczcie z rozpieszczaniem, zacznijcie dyscypline.

          Przypominam, ze kastracja sama wszystkiego nie zalatwi.

          Minnie

          --
          Warto przeczytac na forum Migrena:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka