Dodaj do ulubionych

Gończy polski-czy sobie poradzimy?

IP: *.broker.com.pl / *.broker.com.pl 31.03.04, 11:46
pod koniec roku mamy zamiar się przeprowadzić z bloku do domku pod lasem,z
ogrodem.Wczesnym latem chcielibyśmy kupić szczeniaka {nierasowego}właśnie
gończego,czy wLaSciciele tych psów mogliby podzielić się uwagami na temat ich
wychowania.Rodzina 5-osob.(troje dzieci-19,16,9 l.},ja cały czas praktycznie
w domu.
Obserwuj wątek
    • Gość: BlueBerry Re: Gończy polski-czy sobie poradzimy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 09:12
      wszytskim mysliwskie! a do tego z waska specjalizacja dzikunow czyli psow na
      dziki. jest to pies dosc trudny w wychowywaniu i prowadzeniu. jest bardzo
      samodzielny. wychowywany bez towarzystwa innych psow (podobnie jak ogar polski)
      robi sie dosc ostry w stosunku do psow. szczegolnie samiec. po prostu nie
      toleruje ich kompletnie w swoim otoczeniu. dosc ciezko nauczyc go posluszenstwa
      na spacerze i karnego powrotu na kazde zawolanie. ma tendencje do urywania sie.
      dodatkowo zezre wszytsko co napotka a co nie ucieknie. kazdy odpadek, smiec czy
      stara kosc. jesli bedziecie mieszkac pod lasem, to przygotujcie sie na to ze
      bedzie usilowal do tego lasu zwiewac. nawet za cene solidnego podkopu w
      ogrodzeniu. to naprawde jest pies w ktorym geny mysliwego ciagle sa aktywne!!
      jesli to w ogole wasz pierwszy pies to bardziej polecalabym sunie niz psa.
      dziewczyne troche latwiej bedzie wychowac:)))
      aktualnie moi znajomi maja gonczego, wlasnie sunie. cudowny pies z tym ze
      rzeczywiscie czort wcielony:))) co sie jej naszukali i nagonili to ich.
      gonczy bedzie akceptowal zwierzchnictwo tylko jednej osoby w rodzinie
      (prawdopodobnie mezczyzny). nie liczcie na to ze bedzie sie sluchal dzieci.,
      chyba ze po jakichs wspolnych szkoleniach.
      tak czy inaczej to piekne psy, raczej zdrowe (miewaja problemy z oczami, z
      wywinieciem powieki). przygotujcie sie jedynie na to ze naprawde trzeba bedzie
      mu poswiecic sporo czasu w pierwszym roku zycia:)))
      • izams Re: Gończy polski-czy sobie poradzimy? 07.04.04, 22:08
        Witam -
        sprostowanie dotyczy ogara polskiego :
        ogar polski musi miec towarzystwo ludzi - nie psów ( ale jak najbardziej - jak
        przy psach potrzebne wspólne zabawy)
        inne różnice - gończy polski : bardzo szczekający , hałaśliwy , wręcz
        nadpobudliwy - wystarczy pójśc na wystawę lub na spotkanie - od razu rzuca się
        w oczy, bez przerwy " podgryzający" inne psy i trudny do wychowania

        ogar polski : spokojny , zrównoważony wręcz leniwy, bardzo mało szcekający ,ale
        też trudny do ułożenia ( na hasło do mnie - musi obwąchać pare kwiatków zanim
        dojdzie - czyli dla włascicieli cierpliwych)
        a jednoczesnie bardzo kochający rodzine i dzieci -
        zdecydowanie większy i masywniejszy od gończego
        nie kopie ( istotne przy ogrodach )
        poz Iza
        posiadaczka dwóch ogarów - suniek
    • cattaraugus Gończy polski - poradzimy sobie, ale twardą ręką 01.04.04, 09:19
      Odpowiada były właściciel gończego polskiego, jak również człowiek żyjący w
      środowisku właścicieli gończych polskich i baczny obserwator tej rasy.

      Wszelkie rady wobec gończego polskiego są podobne, jak wobec posokowca
      bawarskiego. Nie są to łatwe psy do prowadzenia w warunkach amatorskiej,
      domowej hodowli, chociaż znam egzemplarze, które w jakiejś częśc swojej
      psychiki rzeczywiście przeistoczyły się w łagodne kanapowce. Bardzo wielu
      myśliwych, a także część literatury mówi: "Posokowiec bawarski powinien trafiać
      wyłącznie w ręce doświadczonego myśliwego" i twierdzę, że jest w tym bardzo
      dużo racji, ponadto to samo można odnieść do gończego polskiego. To nie jest
      rodzinny pies-przytulanka. Gończe polskie, nawet jeśli rodzina ma z nimi dobry
      kontakt psychiczny (a nie zawsze jest to możliwe) są oziębłe, nie potrzebują
      pieszczot, przytulania, szmerania za uchem. Nic z tych rzeczy - nie z tymi
      psami. Mój pies wręcz tego nie cierpiał, a znam takich więcej.

      Ja miałem kolosalne problemy ze swoim psem, choć był rodowodowym dzieckiem
      najlepszej swego czasu pary rodziców (to nie snobizm - czysty przypadek). Znam
      też ludzi, którzy również mieli bardzo duże problemy z psami tej rasy. Znam
      wręcz jeden przypadek, gdy małżeństwu w trochę starszym wieku odebrano
      gończego, który w ogóle nie przystosował się do życia w domu i np. siadywał na
      stołach lub na tych stołach i kanapach dokonywał czynności fizjologicznych. Ale
      to już ekstremum zjawiska i nie chcę, aby mimo wszystko postrzegać tę rasę
      przez pryzmat takich faktów.

      Przez lekarzy weterynarii hodowcy gończych polskich są oskarżani o wszelkie
      wynaturzenia, z patologicznym inbredem na czele. Wśród 11 lekarzy wetereynarii,
      jakich w życiu poznałem, tylko jeden miał w miarę dobrą opinię o tej rasie.
      Cała reszta była przez gończe pogryziona.

      I tak dalej - mógłbym napisać książkę na takie tematy. Jeśli Wasz pies nie
      będzie miał długich spacerów, ale naprawdę długich wielogodzinnych, to problemy
      będą jeszcze większe. Gończe mają wielkie tendencje do dominacji. Ja mojemu psu
      w bardzo niemiły sposób musiałem wytłumaczyć, kto jest panem, a kto paziem w
      tym związku, co gorsza trzeba mu to było regularnie przypominać.

      Dlatego wychów szczenięcia gończego polskiego odbywa się za pomocą tego, co -
      jak już zauważyłem wcześniej - wielu forumowiczom nie mieści się w głowach. A
      zatem święta zasada:
      - szczeniak patrzy, jak rodzina je.
      - niech się ślini i piszczy z głodu - niczego nie może dostać do jedzenia przed
      zakończonym posiłkiem ludzi.
      - po posiłku ludzi pies dostaje miskę.
      - w trakcie jedzenia miska jest psu na kilka sekund odebrana, ale zaraz oddana.

      To oczywiście klasyka wychowania z zabiciem postaw dominacyjnych u psa, ale w
      przypadku tej rasy to absolutny elementarz. Słowem - trzymamy gończego
      polskiego z miłością ale i stanowczością większą, niż u innych ras. Dla
      własnego i innych bezpieczeństwa.

      Pozdrawiam

      C.
        • orvokki Re: Gończy polski -czy sobie poradzimy? 01.04.04, 21:32
          Może labradorka? lub goldena? Charakter cudowny, duża chęć uczenia się, kochają
          dzieci i w ogóle cały świat.
          Z tym że z góry mówię, że w przypadku tych ras lepiej sobie odpuścić
          oszczędności (czyli zakup psa bez rodowodu) i poświęcić trochę czasu na
          szukanie dobrej hodowli. W przypadku ras popularnych niestety
          prawdopodobieństwo trafienia na pseudohodowlę wzrasta.
          • cattaraugus Gończy polski -czyli kupujemy labradora :-) 02.04.04, 00:25
            orvokki napisała:

            > Może labradorka? lub goldena? Charakter cudowny, duża chęć uczenia się,
            kochają
            >
            > dzieci i w ogóle cały świat.
            > Z tym że z góry mówię, że w przypadku tych ras lepiej sobie odpuścić
            > oszczędności (czyli zakup psa bez rodowodu) i poświęcić trochę czasu na
            > szukanie dobrej hodowli. W przypadku ras popularnych niestety
            > prawdopodobieństwo trafienia na pseudohodowlę wzrasta.


            Popieram i doradzam to samo. A czynię to jako obecny właściciel suczki marki
            Labrador Retriever.
              • cattaraugus Wady i zalety 03.04.04, 13:10
                Gość portalu: zainteresowana napisał(a):
                > no to proszę o kilka słów o zaletach i wadach labradora.


                Jak napisała poniżej Lena wady prawie nie występują, ale nie oszukujmy się -
                nie jest tak, że już do niczego nie można się przyczepić, bo takich psów nie
                ma. Zacznijmy od zalet (opisuję na podstawie literatury i wszystkich znanych mi
                osobników, a zanam ich wiele):
                Inteligencja własna - wybitna (mam na myśli zjawisko, gdy pies nie uczony
                niektóych rzeczy sam wyciąga wnioski i działa w nim rewelacyjna wyobraźnia
                sytuacyjna oraz zdolność przewidywania mniejszych lub większych faktów, które
                dopiero wystąpią)
                Podatność na naukę - w zasadzie nie ograniczona, jak u słoni;
                Posłuszeństwo - bardzo duże (moja suczka-uparciuch trochę zaburza tę
                klasyfikację, ale to raczej wyjątek);
                Agresja - zerowa (ale to wielu poczytuje za wadę)
                Przywiązanie do rodziny - najwyższe, aż do przesady, czyli do granic smutku
                albo podenerwowania, gdy rodzina nie jest w komplecie;
                Stosunek do dzieci - j.w. + anielska cierpliwość wobec takich
                dziecięcych "pieszczot", jakie czasami mogą się zdarzyć w postaci pociągnięcia
                za ucho, pacnięcie w nos, pociągnięcie za ogon itp. Gwarantowane, że labrador
                nie odpłaci podobną "pieszczotą";
                Tendencja do ucieczek - bardzo mała albo wręcz zerowa;
                Wytrzymałość w terenie - nie ograniczona. Ja pokonuję pieszo 30 km, moja suczka
                pewnie coś koło 32-34, a wraca na własnych nogach i nie jest jakoś
                specjalnie "padnięta";
                Zdrowie - bardzo dobre pod warunkiem zakupu psa w hodowli dbającej o własną
                reputację (nie musi zaraz być wybitna, oby tylko dbała o brak dysplazji u
                swoich psów);

                Wady:
                Nadreaktywność. Jest taka radosna nadpobudliwość oznaczająca np. to, że
                labrador wita się z gościem w domu 2, 3, 4, 5 lub więcej godzin. W
                nadreaktywności psu chodzi o to, aby coś się działo, wszystko jedno, czy
                dostanie po tyłku, czy dostanie zabawkę, aby tylko coś się działo i aby tylko
                zwrócić na siebie uwagę. Nawet jak dostanie burę za namolność to jest
                zwycięzcą, bo coś się przecież dzieje. To niestey cała moja suczka. Jest to
                bardzo męczące, ale można z tym walczyć różnymi metodami. No i oczywiście nie
                każdy labrador na to cierpi, choć jest to dość popularne. Na drugim biegunie
                jest kompletny brak zainteresowania światem i też znam takiego młodego
                labradora, który tylko śpi. No, ale to już jest życiowa loteria - w chwili
                zakupu szczenięcia, nawet jeśli zrobimy z nim testy zoopsychologiczne, jakie
                powinno się w takim momencie przeprowadzić, i tak nie dokońca wiemy, co to tak
                napradę za ziółko z tego wyrośnie.

                Pozdrawiam

                C.
                • Gość: zainteresowana Re: Wada czy zaleta-przyjaciel wszystkich. IP: *.broker.com.pl / *.broker.com.pl 03.04.04, 16:30
                  dzięki za wyczerpujące informacje,moje dzieci były wniebowzięte gdy głośno
                  czytałam im Twój post o labradorze.Chciałabym się zapytać,czy te psy reagują
                  jakoś na obcych(nie chodzi o znajomych domowników).Przeczytałam na stronie
                  poświęconej tej rasie.że jeżeli się nie chce aby labrador radośnie witał
                  złodzieja-lepiej z niego zrezygnować?
                  • cattaraugus Re: Wada czy zaleta-przyjaciel wszystkich. 03.04.04, 16:55
                    Gość portalu: zainteresowana napisał(a):
                    > dzięki za wyczerpujące informacje,moje dzieci były wniebowzięte gdy głośno
                    > czytałam im Twój post o labradorze.Chciałabym się zapytać,czy te psy reagują
                    > jakoś na obcych(nie chodzi o znajomych domowników).Przeczytałam na stronie
                    > poświęconej tej rasie.że jeżeli się nie chce aby labrador radośnie witał
                    > złodzieja-lepiej z niego zrezygnować?


                    No więc to jest niestety to, o czym napomknąłem wcześniej. Mój ś.p. gończy
                    polski rozszarpałby złodzieja na kawałki, ale moja labradorka poda złodziejowi
                    obie łapy, ogon jej odpadnie z radości, że coś się dzieje i jeszcze bandziora
                    obliże.

                    Jeśli ktoś z Was marzy, aby mieć psa z tymi wszystkimi cechami, które opisałem
                    w poprzednim poście, ale zarazem psa, który obroni dom lub obroni człowieka na
                    ulicy - no to niestety nie labrador. W ramach olbrzymiej inteligencji tych psów
                    zapewne w toku jakiegoś wyjątkowego szkolenia można by nauczyć labradora
                    jakichś form ostrzegania przed niebezpieczeństwem, ale już chyba nie obrony.
                    Powiem szczerze - nie słyszałem o takim szkoleniu dla labradorów, bo to jest po
                    prostu kolosalna strata czasu dla tresera. Nie wiem ile miesięcy, a może lat,
                    trwałoby zabicie w labradorze jego łagodności i przeistoczenie go
                    w "psychicznego dobermana". Wśród wielu labradorów, jakie znam, znam także
                    jednego psa policyjnego i jednego psa straży pożarnej. Oba są wspaniale
                    wyszkolone, szczególnie ten strażacki, który jest jednym ze sławniejszych
                    labradorów w Europie, bo jest jednym z niewielu wyszkolonych bardzo wąsko i
                    specjalistycznie do pracy na gruzowiskach i w ogóle na terenach po trzęsieniach
                    ziemi. Wiele razy rozmawiałem o różnych szkoleniach labradorów, ale nikt nigdy
                    nie podejmował prób uczynienia z labradora psa obronnego.

                    Ponieważ bardzo interesuję się psami pracującymi w siłach zbrojnych świata,
                    więc wydaje mi się, że z labradora można by uczynić najwyżej coś takiego, co
                    mieli podczas II wojny Amerykanie i Brytyjczycy - psy do sygnalizowania różnego
                    rodzaju zagrożeń, ale już nie do likwidacji tychże zagrożeń.
    • Gość: Sebastian Re: Gończy polski-czy sobie poradzimy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.04, 11:59
      Jestem właścicielem gończego polskiego. Cudowna rasa. Fakt, że gończy wymaga
      czasu i konsekwencji oraz przestrzeni sprawia, że jest psem z charakterem a nie
      pluszową zabawką kanapową. Ten pies potrafi kochać całym sobą, ale wymaga od
      właściciela poświęcenia swojej uwagi. Może czasem goni jak szalony za tropem,
      zje jakieś świństwo ale wiem, że mam psa kumpla a nie posłusznego psiaczka,
      który chodzi przy nodze i i nie robi nic czego ja sobie nie wymyślę. Pies kocha
      dzieci. wychowywany z dziećmi pozwala sobie na wszystko. proszę nie słuchać
      bzdur o jego agresji. Jedynie w środowisku psów stara się czasem trochę
      dominować, ale jest to zgodne z zasadami panującymi w świecie zwierząt. potrafi
      bronić swojego terytorium i przytym jego głos jest piękny. Kazdy kto raz
      usłuszał szczekanie gończego zakocha się w tej melodii. O tych psach można
      pisać wiele. Gończy czy labrador ? GOŃCZY !!!! (nie obrażając labradorów)
      • Gość: awe airam Re: Gończy polski-czy sobie poradzimy? IP: *.devs.futuro.pl 24.04.04, 10:09
        Witam,
        Panie Sebastianie jesli ktos pisze o Gonczym ze bywa i moze byc agresywny - nie
        jest to zadna bzdura... Cala dyskusja toczy sie o zakup pierwszego psa, przez
        ludzi, ktorzy maja dzieci. To ze wsrod najspokojnieszej rasy (np. labrador)
        zdarzaja sie psy agresywne (zle psychicznie lub zle wychowane) to tez nie jest
        bzdura... To ze ludzie, ktorzy decyduja sie na zakup psa chca uslyszec rozne
        glosy i opinie to jest dowod na to, ze zastanawiaja nad podjeciem waznej
        decyzji z konsekwencjami na wiele lat.
        Kazdy ma prawo napisac co sadzi, widzial i wie - Pan ma zrownowazonego psa i
        umie go poprowadzic, ale faktem jest co pan sam napisal "stara sie torche
        dominowac", dla niewprawnego hodowcy taka cecha moze okazac sie fatalna w
        skutkach... Rodzina, dzieci, pieszczoty to otoczenie ktore moze rozpiescic psa.
        Ja jestem wlascicielka Gonczego i mimo swojej spokojnej natury musialam byc
        bardziej niz stanowcza w wychowaniu Gonczej, gdy tylko pozwolilam jej na zbyt
        wiele, natychmiast to wykorzystywala, znam osobisice goncze ktore na dzien
        dobry warcza zlowrogo i gdyby nie trzymane zdecydowanie na smyczy - kto wie?
        Mozemy toczyc tu spor o to czy agresja u psow jest czyms dziec=dzicznym czy
        nabytym i w jakim stopniu, ale nie o to chyba chodzi :-)
        Jesli Panstwo zdecyduja sie na zakup gonczego (fantastyczny stroz, rowniez
        przyjacielem dzieci moze sie stac - jak moja sunia) trzeba poswiecic mu rok
        uwagi, pracy i szkolen, stanowczosci i konsekwencji, aby pies byl przyjacielem
        rodziny i strozem domu - napewno warto kupic psa RODOWODOWEGO i z dobrej
        hodowli, psy bez rodowodow, rozmnazane dla zysku (mizernego, bo cena tej rasy z
        rodowdem to okolo 1000 PLN - chyba nie wygorowana) moga miec wady psychiczne co
        u tej rasy byloby wysoce niewskazane.
        Oczywiscie polecam goraco GONCZEGO - bo jest to fantastyczny pies - trzeba miec
        tylko swiadomosc jego dominujacego harakteru i kontrolowac jego "agresywne"
        zachowania.
        Powodzenia w podjeciu trudnej decyzji
        Ewa
        • cattaraugus Ewo - żeby tylko chcieli Cię słuchać... 24.04.04, 11:10
          Gość portalu: awe airam napisał(a):
          > Panie Sebastianie jesli ktos pisze o Gonczym ze bywa i moze byc agresywny -
          nie jest to zadna bzdura... Cala dyskusja toczy sie o zakup pierwszego psa,
          przez
          > ludzi, ktorzy maja dzieci. To ze wsrod najspokojnieszej rasy (np. labrador)
          > zdarzaja sie psy agresywne (zle psychicznie lub zle wychowane) to tez nie
          jest
          > bzdura... To ze ludzie, ktorzy decyduja sie na zakup psa chca uslyszec rozne
          > glosy i opinie to jest dowod na to, ze zastanawiaja nad podjeciem waznej
          > decyzji z konsekwencjami na wiele lat.
          > Kazdy ma prawo napisac co sadzi, widzial i wie - Pan ma zrownowazonego psa i
          > umie go poprowadzic, ale faktem jest co pan sam napisal "stara sie torche
          > dominowac", dla niewprawnego hodowcy taka cecha moze okazac sie fatalna w
          > skutkach... Rodzina, dzieci, pieszczoty to otoczenie ktore moze rozpiescic
          psa.
          > Ja jestem wlascicielka Gonczego i mimo swojej spokojnej natury musialam byc
          > bardziej niz stanowcza w wychowaniu Gonczej, gdy tylko pozwolilam jej na zbyt
          > wiele, natychmiast to wykorzystywala, znam osobisice goncze ktore na dzien
          > dobry warcza zlowrogo i gdyby nie trzymane zdecydowanie na smyczy - kto wie?
          > Mozemy toczyc tu spor o to czy agresja u psow jest czyms dziec=dzicznym czy
          > nabytym i w jakim stopniu, ale nie o to chyba chodzi :-)
          > Jesli Panstwo zdecyduja sie na zakup gonczego (fantastyczny stroz, rowniez
          > przyjacielem dzieci moze sie stac - jak moja sunia) trzeba poswiecic mu rok
          > uwagi, pracy i szkolen, stanowczosci i konsekwencji, aby pies byl
          przyjacielem
          > rodziny i strozem domu - napewno warto kupic psa RODOWODOWEGO i z dobrej
          > hodowli, psy bez rodowodow, rozmnazane dla zysku (mizernego, bo cena tej rasy
          z
          >
          > rodowdem to okolo 1000 PLN - chyba nie wygorowana) moga miec wady psychiczne
          co
          >
          > u tej rasy byloby wysoce niewskazane.
          > Oczywiscie polecam goraco GONCZEGO - bo jest to fantastyczny pies - trzeba
          miec
          >
          > tylko swiadomosc jego dominujacego harakteru i kontrolowac jego "agresywne"
          > zachowania.
          > Powodzenia w podjeciu trudnej decyzji
          > Ewa
          --------------------------------------------------------------------------------

          Ewo droga, mądrości Ty moje,

          Dziękuję Ci za ten post raz jeszcze jako były właściciel gończego, miłośnik tej
          rasy, człowiek żyjący w środowisku właścicieli psów tej rasy i ... wielokrotnie
          pogryziony przez gończe, a jak gończy gryzie, to już sama wiesz, albo się
          domyślasz najlepiej - wściekły esesmański doberman by się nie powstydził i
          blizny po tych "bliskich spotkaniach III stopnia" będę już miał do końca życia.

          Właśnie wczoraj moją labradorkę pogryzła gończa polska 8-miesięczny szczeniak.
          Mimo całej mojej wiedzy na temat agresji tych psów, jeszcze czegoś takiego nie
          widziałem. Tzn. nie widziałem tak strasznej agresji u tak młodego osobnika tej
          rasy.

          To jest niestety tak, że ta rasa nie nadaje się na to, aby był to pierwszy pies
          w rodzinie. Prowdopodobnieństwo "wylosowania" osobnika zrównoważonego jest
          bardzo małe. Dlaczego tak się dzieje, i jaki jest w to zjawisko wkład
          patologicznych polskich pseudohodowców - to już tematy na książkę.

          Dam tylko na zakończenie taki mały przykład z życia wzięty: Siedzę ze swoim
          gończym polskim w poczekalni lecznicy weterynaryjnej. Pies jest oczywiście w
          kagańcu. Idzie lekarz. Staje przede mną i mówi: "Tylko niech panu nie przyjdzie
          do głowy zdejmowanie kagańca temu psu, bo my tu gończych polskich bez kagańca
          nie obsługujemy". Wśród 9 lekarzy weterynarii, jakich znam, tylko 1 nie był
          pogryziony przez gończego polskiego. Opinia polskiej weterynarii o hodowcach
          gończych polskich, a głównie o ich patologicznym inbredzie, jest jak najgorsza.

          Pozdrawiam

          C.
          • Gość: awea airam Re: Ewo - żeby tylko chcieli Cię słuchać... IP: *.devs.futuro.pl 25.04.04, 14:35
            Cattaraugusie :-)
            Wazne, zeby slychac bylo rozne glosy na jeden temat, bo tak jak w kazdym
            aspekcie zycia... nie ma bieli, ani czerni - sa szarosci... W przypadku psow
            tej malopopularnej polskiej rasy jest niestety tak, ze za wszelka cene chce sie
            ja niewlasciwie spopularyzowac - stad wlasciciele nie mowia kupujacym o
            wszystkich za i przeciw - nieprzygotowany wlasciciel, slyszac opis rasy np.: "W
            domu nie sprawiają kłopotów, są łagodne, ale nieufne w stosunku do obcych i
            wyśmienite jako psy stróżujące." - mysli... Oto i pies dla mnie! Lagodny, acz
            waleczny... Problem polega w przypadku gonczych na tym, ze odsetek psow o
            niezrownowazonych zachowaniach jest znacznie wiekszy niz np. u owczarkow
            niemieckich, a opanowanie ich zajadlosci jesli juz sie rozwinie, jest tak
            trudne jak chyba niemozliwe.
            Zatem mowmy co wiemy, a nie majac pewnosci pytajmy, po to jest to forum :-)
            Pozdrawiam serdecznie
            Ewa
            • proximacentaurib Re: Ewo - żeby tylko chcieli Cię słuchać... 18.01.21, 13:39
              Ewo, Cattaraugusie,
              Bardzo Wam dziękuje za wpisy. Jesteśmy posiadaczami małej GP. Wspaniały zwierzak i szybko się uczy. Również posłuszeństwa. Jeśli jednak chodzi o te sprawy, o których pisaliście to włos trochę mi się zjeżył - ze strachu:). W co ja być może nas wpakowałem. Choć dużo czytałem to przedstawione na różnych forach informacje nie były tak drastyczne jak te tutaj. Mój kuzyn myśliwy też służył mi radą i ocenił, że dam sobie radę. Niemniej teraz moja pewność siebie nieco stopniała. Jestem do niej łagodny i wymagający. Chcę jednak wiedzieć jak najwięcej o układaniu tego psa, więc proszę Was o informację gdzie takiej wiedzy szukać.
    • wlodzimierz11 Re: Gończy polski-czy sobie poradzimy? 26.09.17, 12:13
      "chcielibyśmy kupić szczeniaka {nierasowego}właśnie gończego"
      Cudów nie ma... albo szczeniak rodowodowy rasy GOŃCZY POLSKI o odpowiednim wyglądzie i odpowiedniej psychice wg. ustalonego przez FCI wzorca, albo szczeniak wyglądający jak gończy polski (do końca nie ma gwarancji jak ostatecznie ukształtuje się jego wygląd i czy przypadkiem nie wyjdą jakieś wady np. genetyczne)j, o psychice niewiadomej! Rasowy szczeniak to największa gwarancja, że w przyszłości będzie odpowiadał i eksterierowi i psychice wg. wzorca tej rasy, ponieważ rodzice oprócz tego ze są rodowodowe zostali zakwalifikowani do hodowli czyli dopuszczeni do rozrodu. Nie każdy pies rodowodowy zostaje dopuszczony do rozmnażania!!! Albo rybka albo... :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka