Dodaj do ulubionych

przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :)

16.11.10, 11:03
Czyli coś o "nawiedzonych właścicielach" psów i kotów. Za takiego uważam mojego męża:
- codziennie chodzi z psami do lasu, nawet jeśli z tego powodu zawala coś w pracy ("bo one tak mnie prosiły"),
- kiedy mają zostać w domu same dłużej niż 4-5 godzin, urywa się z firmy i wraca na chwilę, żeby je wyprowadzić,
- denerwuje się, kiedy mam jakieś konieczne wyjście w czasie kiedy go nie ma w domu, np. do lekarza, muszę go uprzedzić, wtedy on się inaczej organizuje, żeby być w domu z pieskami,
- nie jeździmy na wakacje, bo z psami raczej trudno się wybrać,
- nie jeździmy nawet w odwiedziny do rodziny w innym mieście, bo to zajmie cały dzień - "a pieski same" (no chyba że osobno, jedno z nas zostaje z psami),
- na imprezy chodzimy rzadko i wracamy wcześnie - chyba że uda się zorganizować sąsiada jako "dog-sitter" ("bo one nie są przyzwyczajone być w nocy same"),
- psy mają codziennie gotowany obiad, jak awaryjnie dostaną chrupki albo puszkę, to żeby im "wynagrodzić", kupuje im jakieś zakazane przysmaki typu kabanosy albo metka tatarska,
- jest oburzony kiedy spycham któreś z fotela, żeby usiąść,
- często napomina mnie "no pogłaskaj kocinę, widzisz, przyszła do ciebie, a ty nic",
- ostatnio był zdziwiony czemu nie poszłam z psami do lasu, skoro siedziałam w domu (miałam grypę),
- choćby był nie wiem jak zmęczony, a psy napraszają się o rzucanie piłeczki czy inne zabawy, to wstaje i idzie do ogrodu pobawić się z nimi,
- zawsze daje choćby gryzka z tego co sam je psom albo kotom i ma mi za złe, że ja nie reaguję na ich proszące spojrzenia.
Moim zdaniem - jest kopnięty i to zdrowo.
Obserwuj wątek
    • mmk9 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 16.11.10, 16:14
      Nie jest kopnięty. Jest troskliwy i odpowiedzialny. Jak sie ma psy, to sie ma, trudno, nie można ich zostawic w ogrodku z worem karmy i jaaazda na długi weekend.Nie ma racji tylko w sprawie fotela, choć może korzysta z okazji, żeby Tobie dopiec i ustawi ć w hierarchii domowej poniżej psa. Może sie i napraszasz. Aha, te kabanosy też lepiej żeby zjadł sam. Tak poza tym, fajny chłop, pozazdroscić.
      • deszcz.ryb Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 16.11.10, 22:06
        A moim zdaniem jest [o ile to, co pisze autorka wątku jest prawdą]. Stawia psy wyżej od niej - dziwi się, czemu nie wyszła z nimi na spacer z grypą, bardziej troszczy się o zwierzęta, niż o nią [nie wychodzą, bo psy MUSZĄ mieć zawsze towarzystwo! - jakby na to nie patrzeć, to jest chore :/ ], zawala pracę ze względu na psy. Masakra.

        I nie chcę tu być źle zrozumiana - kocham zwierzęta, życzę im jak najlepiej, ale ze wszystkim można przesadzić. Z miłością też.
        • jacek226315 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 16:18
          powinna sie cieszyc,ze masz odpowiedzialnego faceta w domu. Pamietam oburzenie pewnej dziewczyny ktora zalila sie na lamach gazety iz poznala chlopaka ,wlasciciela psa i dala mu ultimatow albo ona albo pies i chlopak wybral psa. Po jakims czasie napiala do gazety inna kobieta,ze zamiast oburzac sie na faceta powinna z psa zrobic przyjaciela, pisala,ze sama ma psa i w oczach psa widzi przywiazanie ,milosc wiernosc natomiast w oczach meza, pogarde nienawisc oblude, na koniec zwrocila sie do tamtej by sobie na podstawie tego dospiewala jakie zycie ma .
    • kakadu.pl Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 16.11.10, 18:38
      plucha napisała:
      > - jest oburzony kiedy spycham któreś z fotela, żeby usiąść,

      na moje oko to psy rządzą w Waszym domu, kurde to nie jest fajne co ty piszesz, mąż oburzony jak spychasz z fotela psa? ... to pies jest ważniejszy niż ty?
      sama mam psa ale takich sytuacji sobie nie wyobrażam. macie zawalone zycie towarzyskie, rodzinne. On tak miał zawsze, czy jemu to się pogłębia?
      napisz lepiej ten temat na jakims innym forum, tutaj usłysztysz tylko że to jest OK i normalne. Tak jak czytałam ten duży wątek o nawiedzonych psiarzach to coś w tym jest i aż ciarki mi przechodziły po plecach od tych bluzgów, naprawde jest duzo nawiedzonych i stanowczo przeginają . Pies to ma być pies, rodzina na pierwszym miejscu ! a żeby pracę zawalać z powodu psa i mieć pretensję do żony że chce na fotelu usiąść ?? Weż to gdzieś indziej napisz bo tutaj nie dostaniesz obiektywnej odpowiedzi.
    • deszcz.ryb Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 16.11.10, 22:03
      Najważniejsze: jak dałaś się wkopać w taki układ? Widziały gały co brały, czy to z biegiem czasu tak mu się zrobiło?

      Ciężko ci to teraz będzie zmienić, bo skoro tyle czasu nie powiedziałaś mężowi, że ci to przeszkadza, to niby dlaczego teraz zaczęło? Możesz próbować go zmienić, ale może być bardzo ciężko. Mam takich psiarzy w sąsiedztwie i też nie chodzą na imprezy, bo "pieski nie mogą zostać same". I są niereformowalni.

      Poza tym zastanów się poważnie, czy odpowiada ci bycie w hierarchii domowej niżej od psów.

      Moim zdaniem możesz olać niektóre zachowania [np. psy muszą mieć żarcie gotowane codziennie? ok - ale niech on gotuje. psy nie mogą zostać w domu same? ok - on niech zostaje, a ty chodź sama na imprezy/wyjeżdżaj sama na wakacje - nie jesteś do męża przecież uwiązana]. Możesz się zwierzątkami opiekować "zwyczajnie", a jak on chce coś ponad to, to niech się sam wykaże. Tylko go ostrzeż, żeby nie zaniedbywał pracy ze względu na psy, bo jak go wyrzucą, to nie będzie im mógł zapewniać dotychczasowych luksusów, a ty się nie dołożysz. ;)
        • plucha Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 17.11.10, 08:55
          Uuuuu, toście pojechali - i po moim mężu i po mnie :)
          Ja to tak bardziej żartobliwie napisałam, a nie z bólem i skargą :) Oboje jesteśmy nieźle pojechani na tle zwierząt, ale faktycznie mój mąż czasem przegina; moim zdaniem właśnie w kierunku całkowitego podporządkowania naszego życia czworonożnym domownikom. Dobrze, że jednak bierze większość tych przerośniętych obowiązków na siebie (na szczęście ma taką pracę, że dość dowolnie dysponuje wolnym czasem). Z tym fotelem to też żart, chociaż faktycznie przy naszym "pogłowiu" trzeba się śpieszyć by zająć dobrą miejscówkę :)
          • mmk9 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 17.11.10, 10:07
            plucha napisała:

            >
            > Ja to tak bardziej żartobliwie napisałam, a nie z bólem i skargą :)
            > Dobrze, że jednak bierze większość tych przerośniętych obow
            > iązków na siebie (na szczęście ma taką pracę, że dość dowolnie dysponuje wolnym
            >czasem

            I deszcz ryb się niepotrzebnie napinał, :D

              • jak-kania-dzdzu Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 06.12.10, 23:29
                Ja za to mam dwa poważne przypadki całkowitego zwariowania na punkcie psów:
                1. Znajomi, dla których pies jest substytutem dziecka. Zupełnie rozpieszczony, ma swoje miejsce na kanapie, z którego nie wolno go ruszyć pod żadnym pozorem, śpi z właścicielami w łóżku, rzecz jasna dostaje wszystko z talerzy, często coś jest gotowane na obiad pod gust psa właśnie, psiego jedzenie nie rusza, chyba że się przegłodzi, nauczony został, że po powrocie z zakupów zawsze musi coś dostać, zabawkę albo smakołyk, bo inaczej rozwala siatki z zakupami, aż sobie czegoś sam nie znajdzie i nie przywłaszczy, a jak coś weźmie, to jego i koniec. Ale co mnie najbardziej denerwuje to to, że jeździ z właścicielami wszędzie i do wszystkich znajomych, nawet do tych, którzy nie lubią psów albo mają małe dzieci (a on nie lubi dzieci, bo jest szalenie zazdrosny i wyczuwa w nich konkurentów, warczy na nie i podgryza!), jest też zabierany do znajomych, którzy mają koty, jedna taka wizyta skończyła się tym, że przerażone kociaki całą dobę spędziły na drzewie w ogrodzie. Rozmowy z nimi nic nie dają, bo oni wiedzą, że przesadzają, ale nie mają zamiaru się zmienić, zresztą pies ma 10 lat, więc myślę, że ciężko byłoby wyplenić te wszystkie złe nawyki.
                2. Drugi przypadek to znajoma, dla której pies jest substytutem faceta. Oczywiście jest dla pieska pańcią (tak siebie nazywa), pies jest noszony na rękach, ciągle całowany, karmiony na krześle z mordką na stole(!), często wręcz biega za nim po mieszkaniu z miseczką, bo "już 15, a moje kochanie od śniadania nic nie jadło, będzie słabe", pies jest młody, ale już ma początki nadwagi i fatalną kondycję, śpi z nią w łóżku, oczywiście żadnych zakazów, ani tresury, czasami jak coś zbroi, to ona na niego nakrzyczy, po to tylko, żeby po 5 minutach całować go, ściskać i przepraszać ze łzami o oczach, pies ma 2 lata, koleżanka przyznała mi się niedawno, że nadal często zdarza mu się sikać w domu!
                Szkoda mi tych dwóch psiaków, bo oba nie są traktowane jak zwierzęta, ale jak substytuty ludzi. Próbowałam rozmawiać ze znajomymi, ale kończy się to zawsze tak samo: tak, tak, wiemy, że przesadzamy, ale nic nie zrobimy żeby to zmienić, bo nam jest dobrze tak jak jest, więc już nic nie mówię, obserwuję tylko.
      • jacek226315 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 16:23
        co sie tak niunie oburzacie,ale jak was w gorach lawina przysypie to niebedziecie sie wtedy licytowaly kto jest wyzej w hierarchi Wy czy psy, a wprost przeciwnie bedziecie uzaleznione od naszych czworonoznych przyjaciol. Przstancie myslec tym czym kobiety przewaznie mysla tylko tym co do myslenia sluzy
    • 4v przelewanie przesadnych uczuć na zwierzęta 07.12.10, 10:51
      zawsze oznacza złe relacje Z LUDŹMI.

      często na forach widzę wypowiedzi ludzi, którzy potrafiliby zabić kogoś, kto na przykład kopnął psa. zwłaszcza psy są przez tych ludzi tak "kochane", bo wiadomo instynkt stadny pozwala tym ludziom wierzyć, że pies naprawdę coś do nich "czuje". fajne złudzenie tak a propos. zwłaszcza jak się jest jakimś upodlonym człowiekiem (żule z kamienic zawsze mają psy), albo dzieciakiem na którego wjeżdżają rodzice (dzieciaki z blokowisk zawsze mają psy), bo z kolei na rodziców wjeżdżają ich pracodawcy a na kimś trzeba odreagować.

      ogólnie uważam, że zwierzęta domowe spełniają ważną rolę społeczną, ale często jest to rola patologiczna. często ludzie sami nie potrafią znaleźć równowagi w relacji ze zwierzęciem, zaniedbując relacje z ludźmi. zwierzę jest łatwiejsze w kontakcie. do budowy "więzi" nie jest potrzebne wiele cech, które są cechami rzadkimi i współistnieją raczej z ludzką mądrością niż głupotą. nie potrzeba takiej cierpliwości, takiej zaradności, takiej elokwencji, takiej empatii. wszystko działa na poziomie... zwierzęcym właśnie.

      akurat u Twojego faceta to jest jeszcze bardziej banalne, to po prostu wymówki. wymówka by wyjść z pracy czy imprezy. to po prostu zwykły leń jest, samotnik, domator. dobrze mu z psami, mniej dobrze z ludźmi (ta część akurat się pokrywa).
      • maugorzata2008 Re: przelewanie przesadnych uczuć na zwierzęta 07.12.10, 11:57
        A ja mam odwrotne spostrzeżenia. Złe podejście do zwierząt zawsze oznacza złe podejście do ludzi. Nawet jeżeli taka osoba potrafi hamować się przy ludziach od których w jakiś sposób zależy (szef, nowa dziewczyna na której jeszcze trzeba zrobić wrażenie, koledzy) to w relacjach z tymi, którzy nic mu nie mogą zrobić jest zwykle skur...
        Człowiek, który kopie psa, dziecko, osobę słabszą od siebie (żonę?) i krzywdzi każde stworze, które nie może mu oddać, bo jest zwyczajnie za słabe nigdy nie zasłuży na mój szacunek. Jeżeli w tobie nie wzbiera złość za znęcanie się nad słabszymi i bezbronnymi, to bardzo ci się dziwię.
        • kakadu.pl Re: przelewanie przesadnych uczuć na zwierzęta 07.12.10, 12:40
          maugorzata2008 napisała:
          > A ja mam odwrotne spostrzeżenia. Złe podejście do zwierząt zawsze oznacz
          > a złe podejście do ludzi.

          Hmmm....... a jak interpretować tą historię, która jest autentyczna i wydarzyła się całkiem niedawno:
          właściciel 2 yorków akceptuje wyłącznie tą rasę i jest rozkochany w swoich pieskach. Inne rasy to dla niego straszydła nie warte uwagi. Właściciel buldoga francuskiego na spacerze spotyka miłośnika yorków, wszystkie psy są na smyczy, buldog pcha się aby obwąchać yorki, nie ma złych zamiarów, więc jego właściciel zbliża się aby psy się przywitały. Gdy pies jest blisko spanikowany właściciel yorków kopie go tak mocno, że pies z piskiem przelatuje metr w powietrzu. Wywiązuje się awantura między właścicielami, wzywanie policji. Właściciel yorków tłumaczy, że nie życzy sobie aby taki potwór dotykał jego pupilków, i bez wahania zafunduje kopa jeszcze raz w podobnej sytuacji.
          I co? to on ma dobre podejście dla zwierząt, czy nie? A co z podejściem do ludzi u tego sympatycznego pana? Bo ja się już pogubiłam.
          • maugorzata2008 Re: przelewanie przesadnych uczuć na zwierzęta 07.12.10, 13:02
            Po co mnie pytasz, przecież to oczywiste, że właściciel yorków ma złe podejście do zwierząt. Ale gdyby matka dziecka kopnęła inne dziecko tylko dlatego, że podbiegło do jej dziecka i chciało się przywitać też każdy by o niej powiedział, że ma złe podejście do dzieci (gorzej by nawet powiedzieli), chociaż swoje dziecko ewidentnie kocha.
          • majenkir Re: 07.12.10, 14:01
            kakadu.pl napisała:
            > właściciel 2 yorków akceptuje wyłącznie tą rasę i jest rozkochany w swoich pies
            > kach. Inne rasy to dla niego straszydła nie warte uwagi.


            Wlasciciele yorkow to juz osobny i bardzo wdzieczny temat ;).
              • default Re: 08.12.10, 12:05
                Wątek o właścicielach yorków ? Ja osobiście nie znam zbyt wielu, ale tak myślę, że sam fakt istnienia sklepów oferujących wyłącznie akcesoria dla yorków oraz dostępna ilość i różnorodność (oraz bezsensowność :)) tych akcesoriów - daje do myślenia :)
        • villianna Re: przelewanie przesadnych uczuć na zwierzęta 07.12.10, 17:31
          To zależy co masz na myśli pisząc złe podejście do zwierząt. Jeśli ktoś katuje zwierzęta najwyraźniej ma nierówno pod sufitem i prędzej czy później zacznie stosować przemoc wobec ludzi. Są też ludzie, którzy po prostu nie lubią zwierząt i nie ma to żadnego wpływu na ich relacje z innymi ludźmi. Nie każdy ma obowiązek wzdychać z zachwytu nad szczeniakami czy wróblami.

          Natomiast zgodzę się z tezą 4v, że zbytnie uczucia w stosunku do zwierząt domowych świadczą o jakiejś pustce emocjonalnej w stosunku do ludzi. Nie jestem psychologiem i nie potrafię wyjaśnić tego zjawiska. Jest jednak zbyt wiele przykładów, które potwierdzają tą tezę.
      • permanentne_7_niebo Re: przelewanie przesadnych uczuć na zwierzęta 07.12.10, 12:30
        A ja odnoszę odmienne wrażenie. Relacja ze zwierzęciem odbywa się na poziomie elementarnym, wymaga ono troski, uwagi, uczuć. Relacje z ludźmi są prostsze, bo funkcjonują na poziomie intelektualnym, nie trzeba dawać z siebie tyle emocji. Jeśli nie odzywam się do kumpeli miesiąc, relacja trwa nadal, jeśli nie poświęcę psu uwagi przez miesiąc, uczynię go stworzeniem nieszczęśliwym.
      • pppopularny potwierdzam 07.12.10, 13:21
        "przelewanie przesadnych uczuć na zwierzęta zawsze oznacza złe relacje z ludźmi" - tak właśnie jest, znam wielu świrniętych psiarzy i kociarzy, którzy traktują te zwierzęta lepiej niż swoje dzieci (poświęcają im więcej czasu, uwagi, pieniędzy, częściej rozmawiają, przytulają itp.) albo zwierzęta są dla nich substytutem dzieci, których nie mają, więc zwierz jest traktowany z podobną miłością jak dziecko, podobnie jest zaopiekowany, obkupiony gadżetami, karmiony smakołykami, śpi w łóżku właściciela, spełnia się jego zachcianki itp. obie postawy są chore i wynaturzone, obie kończą się zazwyczaj negowaniem wartości kontaktów z ludźmi i wyolbrzymianiem zalet psa czy kota, zazwyczaj przyczyną jest to, że komuś takiemu trudno jest się z ludźmi dogadać, znaleźć uznanie, przyjaźń, szacunek wśród ludzi a więc ucieka w kontakt ze zwierzęciem, które przesadnie personifikuje i przypisuje mu ludzkie cechy (pies kocha, tęskni, odwzajemnia uczucie, nienawidzi, gniewa się itp.). jest to dość żałosna postawa i świadczy o dużej życiowej frustracji, o pewnej porażce życiowej w świecie ludzi i przeniesienie się na poziom najbardziej elementarnych kontaktów ze zwierzęciem, bo to prostsze, pierwotne, mało złożone, zawsze działa, pies zawsze kocha i czeka na pana, ludzie nie koniecznie!
    • borsuk666 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 10:55
      ...a ja myslalem ze to my z zona jestesmy nadopiekunczy :) (bo, np. jak zwierzakowi cos sie dzieje, to nie czekamy tydzien z wizyta u veta, tylko jedziemy od razu.)

      Tak - Twoj maz troche przesadza, zwlaszcza z tym ze psy nie moga dluzej zostac same. Jak nie zostaja same to nie dziwota ze nie sa przyzwyczajone. Ja troche wiem jak to jest, bedac wlascicielem ktory sie przejmuje losem podopiecznych latwo sie na tym zafiksowac. Twojego meza trzeba po trochu odrywac - niech psy zostaja coraz dluzej same, np. po pol godziny. Maz zobaczy w koncu, ze sie nic zlego nie dzieje.
    • pani_blekotowa Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 11:42
      Akurat codzienne spacery z psami są w porządku. Tylko porządnie wybiegane psy są w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej i to akurat nie jest oznaką przesadnej o nie dbałości. Natomiast inne zachowania Twojego męża ewidentnie pokazują, że nie macie właściwej hierarchii w swoim ludzko-psim stadzie. Psy nie powinny wylegiwać się na meblach ani jeść z talerzy bo to domena osobników alfa, w której to roli powinniście występować tylko Wy. Nie napisałaś nic o zachowaniu psów. Nie sprawiają żadnych kłopotów typu: warczenie na Was gdy jedzą, szczekanie na gości, wymuszanie głaskania? Z doświadczenia wiem, że takie pozycjonowanie psa na czele stada może zaowocować kłopotami w przyszłości.
    • misself Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 11:51
      Rozumiem zaspokajanie potrzeb zwierzęcia.
      Pies sobie nie zawiąże pęcherza na supełek. Jeśli jest przyzwyczajony do wyprowadzania co 5 godzin, to trudno mu będzie wytrzymać cały dzień. Towarzystwo też dla psa jest ważne - to są zwierzęta stadne, o czym niestety wielu ludzi zapomina. Pies to nie kot, on się sobą nie zajmie, będzie tęsknił za stadem, wył w pustym domu i utrudniał życie sąsiadom.

      Nie rozumiem psychologizowania ("bo one tak mnie prosiły") i rozpieszczania (wynagradzanie "gorszego" jedzenia smakołykami, zapewnianie fotela zwierzakom, częstowanie własnym jedzeniem, co zresztą się bardzo źle odbija na zdrowiu psa czy kota).

      I Ciebie nie rozumiem. Wzięliście zwierzęta do domu bez świadomości tego, czego one potrzebują? Czy na zasadzie "mąż bierze, mąż się będzie zajmował"? Strasznie nieodpowiedzialne.

      Aha, na wakacje można jeździć ze zwierzętami - są pensjonaty, gospodarstwa agroturystyczne, do których można zabierać psy, wreszcie jest namiot, jeśli funduszy brakuje. Są też psie hotele.
      • plucha Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 12:38
        misself napisała:

        > Pies to nie kot, on się sobą nie zajmie, będzie tęsknił za stadem, wył w pu
        > stym domu i utrudniał życie sąsiadom.

        No właśnie, moje psy aż takiego problemu nie mają - są cztery, więc dotrzymują sobie towarzystwa podczas naszej nieobecności :) Tak więc przesadą jest zamartwianie się gdy nie ma nas dłużej niż kilka godzin.
        >
        > Nie rozumiem psychologizowania ("bo one tak mnie prosiły") i rozpieszczania (wy
        > nagradzanie "gorszego" jedzenia smakołykami, zapewnianie fotela zwierzakom, czę
        > stowanie własnym jedzeniem, co zresztą się bardzo źle odbija na zdrowiu psa czy
        > kota)

        Chociaż to nie jest słuszne podejście, to jednak "odruchowo" przekłada się ludzkie emocje na psie odczucia.... Sama to mam, chociaż z tym walczę :)

        > I Ciebie nie rozumiem. Wzięliście zwierzęta do domu bez świadomości tego, czego
        > one potrzebują? Czy na zasadzie "mąż bierze, mąż się będzie zajmował"? Straszn
        > ie nieodpowiedzialne.

        Wiemy czego potrzebują. Zawsze miałam psy, całe życie - przynajmniej jednego naraz. Mąż jako dziecko też, potem nie, ale odkąd jest ze mną też nie wyobraża sobie domu bez psa/psów. I kotów rzecz jasna :) Bycie ze zwierzętami, opieka nad nimi, wszelkie obowiązki (i przyjemności!) z tym związane - to dla nas nieodłączny element życia. Po prostu czasem włącza mi się takie światełko "stop! nie dajmy się zwariować!" , czyli po prostu zachowajmy umiar i zdrowy rozsądek, bo mój mąż naprawdę czasem przesadza.

        > Aha, na wakacje można jeździć ze zwierzętami - są pensjonaty, gospodarstwa agro
        > turystyczne, do których można zabierać psy, wreszcie jest namiot, jeśli fundusz
        > y brakuje. Są też psie hotele.

        To spróbuj znaleźć pensjonat, gdzie przyjmą Cię z 4 psami. Raz udało nam się wyjechać z trzema, ale to były psy "miastowe", tzn. przyzwyczajone do życia w mieście, obyte. Teraz mieszkamy prawie na wsi i nasze obecne psy raczej nie nadają się "do cywilizacji" - nieprzyzwyczajone do długich podróży autem, bardzo nieufne wobec obcych ludzi i psów, bardzo "terytorialne". Taki wyjazd to byłby dla nich - i dla nas - za duży stres. A do hotelu w życiu nie oddałabym psa czy kota.

        Przy tym całym rozpieszczaniu są jednak karne i podporządkowane. Nie zdarzają się sytuacje, że np. uciekają, nie przychodzą na wołanie, nie wypełniają poleceń (np. zostaw, zejdź, idź na miejsce, nie rusz, SPOKÓJ - to czasem trzeba wyryczeć np. kiedy są rozdokazywane i za bardzo szaleją, ale skutkuje od razu :)
        Tylko może to po prostu nasz fart, że żaden nie ma skłonności do dominacji :) Psa dominującego miałam też. Sukę. Kawał cholery, ale kochałam ją bardzo. Miała charakterek, ale nie dałam się i suka uznała moje przywództwo. Natomiast męża "zmuszała" do codziennego, długiego drapania jej po udkach, po prostu go terroryzowała :)
    • sylwia.forum Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 12:00
      No cóż, osobiście bardziej szanuję kogoś takiego niż tego, kto przygarnia zwierzę, a potem je zaniedbuje lub porzuca. Z psem jak z dzieckiem, potrzebuje troski. Dziwactwem (i męczeniem zwierzęcia) jest dla mnie ubieranie w fikuśne ubranka, przesadna pielęgnacja futra (tzn. jakieś specjalne, zbędne strzyżenie itp.).
      • moonalisa Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 09.12.10, 11:14
        zgadzam się z Sylwią,przeginanie,to spostrzeganie psa w kategoriach człowieka
        - ale zazdroszczę męża ,który kocha i szanuje inne żywe istoty;który nie skrzywdzi słabszego-bo taki na pewno jest,skoro potrafi z takim oddaniem zająć się Waszymi psami.
        Być może takie dziwactwa są czasami irytujące,ale nie krzywdzą innych,wręcz odwrotnie.
      • tomasso3 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 13:10
        Ze spacerem w lesie mam to samo.
        Ogólnie psa traktuje średnio opiekuńczo. Nie ma mowy o specjalnym gotowaniu (wyjątek - choroba), pozwalaniu na buszowanie po domu, czy traktowaniu jak pozostałych domowników. Ale spacer mu się należy i tego staram się zawsze przestrzegać.

        Inna rzecz, że mi też taki spacerek całkiem odpowiada ;)
        • schamienie.rozsiane Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 14:00
          tomasso3 napisał:

          > Ze spacerem w lesie mam to samo.
          > Ogólnie psa traktuje średnio opiekuńczo. Nie ma mowy o specjalnym gotowaniu (wy
          > jątek - choroba), pozwalaniu na buszowanie po domu, czy traktowaniu jak pozosta
          > łych domowników. Ale spacer mu się należy i tego staram się zawsze przestrzegać
          > .
          >
          > Inna rzecz, że mi też taki spacerek całkiem odpowiada ;)

          A czy Twoim sąsiadom odpowiada zasrana okolica?
    • sonix24 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 13:49
      Najprostsze rozwiązanie- rozwiedź się. Tobie na pewno żaden facet nie będzie pasował, więc nie psuj sobą życia fajnemu facetowi. Pewnie lepiej by było, gdybyś była w centrum jego uwagi ty z tym swoim dziecinnym ego, a on żeby zapierał na ciebie od świtu do nocy i był w ciebie wpatrzony jak w obrazek. Zawsze się znajdzie jakieś "ale" w myśl zasady że " nic dobrze-wszystko źle". Lecz się!
      • default Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 15:17
        sonix24 napisał:

        > Najprostsze rozwiązanie- rozwiedź się. Tobie na pewno żaden facet nie będzie pa
        > sował, więc nie psuj sobą życia fajnemu facetowi. Pewnie lepiej by było, gdybyś
        > była w centrum jego uwagi ty z tym swoim dziecinnym ego, a on żeby zapierał na
        > ciebie od świtu do nocy i był w ciebie wpatrzony jak w obrazek. Zawsze się zna
        > jdzie jakieś "ale" w myśl zasady że " nic dobrze-wszystko źle". Lecz się!

        Hi, hi, oto odpowiedź "na temat" :) Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem czy jakiś uraz do kobiet ? Chyba w ogóle nie przeczytałeś co Plucha napisała i w jakim tonie.

    • eastern-strix Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 14:50
      Z tym zostawianiem samemu, to jesli psy nie sa od malego uczone zostawania samemu, tor zeczywiscie nawet w doroslym wieku moga pojawic sie problemy.

      Natomiast pozwalanie psu decydowac, gdzie siedziec, kiedy sie bawic itp, to oddawanie mu miejsca alpha. Nie wiem, jaki charakter maja psy, ale w skrajnych wypadkach konczy sie to agresja jesli pies czuje,ze jego pozycja jest zagrozona (na przyklad kiedy chcesz go zepchnac z fotela). Taka agresja nie pojawia sie od razu, zazwyczaj eskalacja nastepuje kiedy pies ma 3-5 lat. Mysle, ze warto kochac zwierzeta, ale madrze. Czyli traktowac psa tak, zeby instynktownie czul, ze ma sie podporzadkowac. Bron boze nie krzykiem i przemoca ale stawianiem granic i konsekwencja.

      Jak to mowia, traktuj swojego psa jak czlowieka, a on bedzie cie traktowal jak psa ;)

      Jesli znasz angielski, tutaj jest swietny artykul na ten temat:

      www.dogbreedinfo.com/articles/humandog.htm
    • kakadu.pl Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 14:52
      Żadna skrajność w zachowaniu nie jest dobra. Zdarzają się przeróżne skrajne postawy i dziwactwa, jest to męczące i szkodliwe, zarówno dla otoczenia jak i dla samego delikwenta. Najgorsze, że takie postawy z wiekiem pogłębiają się i utrwalają. Zaczyna się niewinnie, np. od jednego kotka, potem jest pięć kotków, a po latach cały garaż kotów.

      Przytoczę znowu autentyczną historię: sąsiadka mojej ciotki (USA), bezdzietna babcia, zaludniła właśnie kotami cały dom i garaż. Koty rozmnażały się w niekontrolowany sposób, rozłaziły się po całej okolicy, smród w pobliżu domu był nie do opisania. Babcia wydawała całą emeryturę na kocie żarcie, sama niedojadała, straciła kontrolę nad tym całym stadem, kotów było kilkadziesiąt, niektóre z widocznymi fizycznymi defektami. W końcu przyjechała furgonetka specjalnych służb (pewnie był jakiś donos, bo śmierdziało w całej okolicy), wszystkie koty które były mniej sprytne wyłapali, bardziej sprytne zwiały. Babcia prawie dostała zawału, ciężko to odchorowała. A zaczęło się podobno od 2 kotków wiele lat temu.......
      Niedawno ta starsza pani zmarła, do końca swoich dni w domu były koty. Nie miała przyjaciół, rodzina odwiedzała ją nieczęsto, nie wchodzili nawet do domu, bo się nie dało! Zmarła w samotności i przez wiele dni nikt o tym nie wiedział. Koty poobgryzały nieboszczkę...........smutne, ale prawdziwe.
      Dom został wystawiony do sprzedania po generalnym remoncie i za pół ceny. Nie ma chętnych, i to nie z powodu kryzysu, bo domy obok jakoś się sprzedają, ale z powodu smrodu, który wniknął w ściany, w zabudowania obok domu. Nawet remont, zrywanie podłóg, nowe tapety nie pomogły.
    • pulchra Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 16:28
      Plucha: po przeczytaniu posta nie miałam wrażenia, że żartujesz. Twój styl wypowiedzi sugeruje raczej, że się skarżysz (> - denerwuje się, kiedy mam jakieś konieczne wyjście w czasie kiedy go nie ma w domu, np. do lekarza, muszę go uprzedzić... > - nie jeździmy na wakacje... > - nie jeździmy nawet w odwiedziny do rodziny w innym mieście, bo to zajmie cały dzień - "a pieski same"... > - na imprezy chodzimy rzadko i wracamy wcześnie...> - jest oburzony kiedy spycham któreś z fotela, żeby usiąść... > - często napomina mnie "no pogłaskaj kocinę, widzisz, przyszła do ciebie, a ty nic"... > - ostatnio był zdziwiony czemu nie poszłam z psami do lasu, skoro siedziałam w domu (miałam grypę)) Następnym razem dodaj emotki typu: ;) jeśli chcesz zaznaczyć, że piszesz w żartach a nie na poważnie.

      Jeżeli Twój mąż ma hopla na punkcie zwierzaków to w porządku dopóty, dopóki nie wpływa to na Wasze wspólne życie ani nie wymusza na Tobie byś podzielała jego entuzjazm. Może warto czasami oderwać się od zwierzyńca i pobyć sam na sam? Albo, tak jak zauważyła misself, zabrać zwierzyniec pod namiot albo wynająć domek. Skoro są posłuszne, jak napisałaś, nie powinniście mieć problemu. Wystarczy chcieć.
      • kakadu.pl Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 19:09
        Jagger2009 napisała:

        > wiesz co BABO? twoj maz jest wspanialym czlowiekiem a to wlasnie ty jestes zimn
        > a nierozumna durna baba, mam nadzieje ze cie zostawi bo zyc z takim typem jak t
        > y to musi byc jak codzienna katorga na Syberii.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Stanowczo przeginasz. Po co tyle jadu? Kobieta napisała neutralny, trochę żartobliwy post, chciała się trochę pożalić, a ty jej od jakichś ciemnych typów bez serca wygarniasz! Przecież opiekuje się zwierzakami razem z mężem, a że on trochę przesadza to dla mnie jest oczywiste. Twoim zdaniem oboje pewnie powinni przeprowadzić się do psiej budy, a psiaki powinny zalegać na kanapach z pilotem w ręku?
        • jagger2009 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 20:16
          tak dokladnie moze ona do budy a on ze stworzeniami, a jezeli chodzi o kanape i ogladanie TV to wlasnie muj pit lezy i oglada a jak slyszy szczekajacego psa w TV to mu odsczekuje Ha ha ha ale jestescie wszyscy pokreceni lepiej poruszcie temat powodzian ktorzy do tej pory mieszkaja w kontenerach a rzad wydaje ladne sumki na ochrone Miedwiediewa
            • jagger2009 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 21:36
              oh moja droga ja w Polsce nie mieszkam od 29 lat i moze byc mi wybaczony blad tu i owdzie tymbardziej ze uzywam innej klawiatury niz polska a coz powiesz jak na porzadku dziennym Polski jezyk jest zasmiecany spolszczonymi angielskimi slowami jak np. dilerzy, fastfoody, fani, nie tylko spolszczone ale rowniez w polskiej odmianie jak np. weekendy, to jest nie tylko smieszne ale rowniez bardzo zalosne
              • chibi-chan Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 23:02
                A o czymś takim jak zapożyczenie słyszałaś? Nie? To radzę się dowiedzieć zanim zaczniesz krytykować. Co się zaś tyczy błędów, nie usprawiedliwia Cię fakt, że od dawna nie mieszkasz w Polsce. Gdybyśmy rozmawiały na żywo, podczas mówienia może i byłoby to usprawiedliwienie, ale pisząc masz czas i możliwości, żeby sprawdzić poprawność i powinnaś to robić, skoro zdarza Ci się robić błędy. Tym bardziej tak rażące błędy.

                Wracając do głównego tematu - proponuję zapisać się na jakiś kurs czytania ze zrozumieniem. Autorka wyraźnie zaznaczała żartobliwość swojej wypowiedzi.
                • jacek226315 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 08.12.10, 02:31
                  Zapozyczac to tez trzeba z sensem.Mieszkajac w USA spotkalem sie z okresleniem "loczujesz telewizje" o zaparkowaniu kary za kornerem nie wspomne.Ciekawy jestem czy inni zapozyczaja od nas.Wybacz ale fastfud mozna zamienic odpowiednim polskim okresleniem,a ze jest troche dluzsze to co to ma za znaczenie. Poza tem zwracanie komus uwag ,ze robi bledy ortograficzne jest nie na miejscu i typowo polskie.
                  • kakadu.pl Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 08.12.10, 11:24
                    > skim okresleniem,a ze jest troche dluzsze to co to ma za znaczenie. Poza tem zw
                    > racanie komus uwag ,ze robi bledy ortograficzne jest nie na miejscu i typowo po
                    > lskie.

                    u ciebie też widzę błędy, ale nie zwróciłabym uwagi, bo nie są kardynalne. Ja też mieszkałam wiele lat poza krajem, i jakoś nie zapomniałam ojczystego języka. Jednak jak widzę napisane "muj" to czuję fizyczny zgrzyt w zębach, a o zęby trzeba dbać - a to już nie jest typowo polskie.
                  • chibi-chan Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 08.12.10, 13:54
                    Zapożyczenia są nieodłączną częścią języka i jego ewolucji i nie da się ich wyeliminować. Część z nich zapewne da się zastąpić polskimi zwrotami (albo czymś co za polskie uchodzi, choć nie wiadomo czy nie powstało z dawniejszych zapożyczeń), ale znajdź mi np polski odpowiednik słowa "komputer" (internacjonalizm jest rodzajem zapożyczenia). Dodam jeszcze, że może i gdzieś się znajdzie zapożyczenie z naszego języka, ale zdecydowanie częściej zapożycza się z języków powszechnie znanych jak angielski, niemiecki czy francuski.
                    • jacek226315 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 08.12.10, 16:14
                      meritum jest taki jak chcesz uczyc jezyka zaloz forum jezykowe i sie produkoj dowoli. Jezeli mieszkalas zagranica i nie mialas stycznosci z Polakami to wierz mi ,ze sie zapomina .Wiele razy mnie brakowalo jakiegos wyrazu,ale nigdy nie mowilem zdania po angielsku a w srodku wtracilem slowo polskie,a tak czesto robia polonusy. A w ogole najlepiej sie od Polakow trzymac zdala,gdzie pieciu Polakow tam szesc zdan.Nie wiem czemu Polacy tak nagminnie zwracaja uwage czy w ten sposob leczycie swoje kompleksy?Amerykanin nigdy nie bedzie nikomu zwracal uwag najwyzej poprawi Twoj blad ale zlosliwy nie jest.Dlaczego u Polakow tyle jadu?
                      • kakadu.pl Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 08.12.10, 17:03
                        nie zwrócę wagi na błędy językowe osobie życzliwej i sympatycznej, ale jeżeli ktoś się wypowiada jadowicie i obraża innych na forum, sadząc przy tym byki tupu "muj", to już nie zdzierżę. Rozumiem, można na obczyźnie zapomnieć znaczenie rzadziej używanych słów, zmienić szyk zdania, ale napisać "muj" to może tylko analfabeta.
                          • kakadu.pl Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 08.12.10, 20:48
                            A no nie mamy o czym rozmawiać, skoro tobie przeszkadza wytykanie błędów, a nie przeszkadzają ci CO wcześniej napisała pani sadząca te byki, przypomnę ci:

                            "> wiesz co BABO? twoj maz jest wspanialym czlowiekiem a to wlasnie ty jestes zimn
                            > a nierozumna durna baba, mam nadzieje ze cie zostawi bo zyc z takim typem jak t
                            > y to musi byc jak codzienna katorga na Syberii.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"

                            Super, co? Typowo polskie wylewanie jadu na forach.
                            • jacek226315 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 09.12.10, 08:28
                              oczywiscie,ze przeszkadza,ale nie bede wylewal zolci na tym forum bo to nie na temat. Bardziej mnie przeszkadza jak sie nie rozumie o tym o czym pisza inni . Moze to jest kwestia wychowania, zaczyna sie od szkoly gdzie wszyscy musza byc jednakowi,np.w Stanach kazde dziecko traktowane jest jak indywidualny obywatel,jesli jest polglupek to taki jest i taki musi byc zaakceptowany,nie ma smiania sie z nazwiska ,ze mna do klasy chodzila dziewczyna ktora nazywala sie Fiutek dospiewaj sobie co musiala przechodzic,w USA nikt na to by nie zwrocil uwagi. A co do osoby ktora napisala muj to troche wiecej tolerancji,no ale to uczucie Polakom jest obce nie tolerujemy garbatych,kulawych,zorientowanych seksualnie inaczej a pchamy sie drzwiami i oknami do Europy.Zacznjmy od siebie,zacznijmy uzywac czesciej mydla,czesciej pierzmy odziez,by mozna bylo w metrze czy autobusie swobodnie oddychac.Dlaczego w subwayu Nowojorskim mimo,ze duzo wiekszy tlok nie ma zaduchu ani smrodu,a w Warszawie to i niektorzy z obslugi sklepow "wanjajet". Ja pracowalem w kompani ktora sie nazywa AXA, ktoregos razu zamowila firme do czyszczenia dywanow,akurat tak sie zlozylo,ze przyszla polska obsluga,po kilkunastu minutach podszedl do mnie moj szef i powiedzial czy moglbym powiedziec im aby sie myli.Swietnie sie wtedy poczulem. Zacznijmy od siebie wiec. Cudze widzimy pod lasem swojego pod nosem.Pozdrawiam
                              • kakadu.pl Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 09.12.10, 13:04
                                > oczywiscie,ze przeszkadza,ale nie bede wylewal zolci na tym forum bo to nie na
                                > temat.

                                łooohohoho!! Troszkę się powymądrzałem i mi ulżyło, co? Nie będę wylewał żółci! a co właśnie zrobiłeś w swoim poście? Nie wszyscy tacy ciemni jak ci się wydaje, myślisz, że masz monopol na pouczanie, bo nie mieszkasz w Polsce? Nie ty jeden liznąłeś świata, może ci to umknęło ale obecnie ludzie odwiedzają inne kraje, mieszkają tam, pracują, wracają, to nie lata 70 te.

                                Tak, tak też widziałam te amerykańskie rewelacje! I to przez wiele lat. Tam to dopiero jest polski skansen emigrantów z lat 80. Dosłownie skansen, niejeden myśli sobie, że do biednej Polski nadal trzeba wysyłać kakao i czekolady. Nawet polskie firmy wysyłkowe mają w swojej ofercie gotowe zestawy prezentowe: kawa, kakao, konserwy i rajstopy! Tam polonia jeszcze się nie obudziła. Pobudka! stan wojenny już minął!

                                Teraz wyrasta inne pokolenie, młodzi ludzie już nie są tacy nietolerancyjni, a to dlatego, że mają okazje podróżować i poznać inne kultury. Troszkę jesteś nie na czasie ze swoimi poglądami. Śmierdząca obsługa w Warszawie? A kiedy ty byłeś w tej Warszawie? 15 lat temu?
                                • jacek226315 Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 09.12.10, 17:03
                                  wyobraz sobie ,ze jestem w Warszawie obecnie. Co ubodlo? Nie mierz wszystkich wlasna miarka niuniu. Nowojorskie ulice sa owszem brudne,ale ludzie czysci. Jesli chodzi o Polactwo to masz racje to skansen,dlatego trzymam sie od nich zdaleka,Gdzie pieciu Polakow tam szesc zdan. Odwiedz w Arkadii Lorey Merley tam jest kilku takich obok ktorych przejsc nie mozna.Mlodzi prawisz jezdza i widza i sie cos zmienia akuku. Predzej swinia bedzie fruwala niz w tym grajdziolku sie cos zmieni.Idziesz do sklepu traktuja cie jak potencjalnego zlodzieja,maja bramki,kamery to jeszcze kasjerka cie lustruje jakby to byla jej robota,a ona powinna byc skupiona na tym czy dobrze przyjela i reszty ok.wydala,a te cale security w garniturach pod krawatem to kogo pilnuja kasjerow?. Co ty myslisz ze w Stanach nie kradna,ale tam chodza po sklepie z koszykiem i nie wiadomo kto to,i to nie jest takie upokarzajace, bo sie nie rzuca w oczy.Moze ty lubisz byc upokarzana ,ale nie ja i jestem w tej dobrej sytuacji ,ze nie musze tu byc caly rok Pochwal jeszcze tutejsze obyczaje,podwyzsz swe ego,bos latajac za stodole i za krowim ogonem wiele nie widziala
      • chibi-chan Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 07.12.10, 18:57
        "wszystko dobre, ale z umiarem" :)

        Osoba, która zawala pracę, kontakty z rodziną czy znajomymi, generalnie całe życie tylko po to, żeby dogodzić psu przesadza. Z drugiej strony osoba, która bierze psa, a później nie ma dla niego czasu jest skrajnie nieodpowiedzialna. Z tych dwóch zdecydowanie większym szacunkiem będę darzyła pierwszą, jeżeli ta nadopiekuńczość nie będzie krzywdzić psa.

        Sama mam psa i czasem muszę rezygnować z wyjścia ze znajomymi czy imprezy, bo nie mam psa z kim zostawić, co nie oznacza, że zawsze z psem ktoś musi zostać. Mała jest nauczona wychodzić o konkretnych porach, choć czasem zdarza się to "oszukać" (tzn. jeżeli pies jest nauczony wychodzić o 21, a o tej godzinie zaczyna mi się np. film w kinie wyprowadzam psa tuż przed wyjściem i zazwyczaj jeszcze po powrocie). Dla psa jest to zdecydowanie korzystne, gdyż im bardziej uporządkowane życie pełne rutyny tym pewniej psy się czuję, nie ma w nich lęku, wiedzą czego się kiedy spodziewać (choć nie oznacza to, że muszę np dawać psu jeść z zegarkiem w ręku o określonej porze).
        Druga sprawa - jedzenie. Karmienie psa na zasadzie "zjedz coś bo od śniadania nic nie jadłeś" jest totalną głupotą i ignorancją. W przeciwieństwie do kotów psy są przystosowane do jedzenia "raz na jakiś czas", co w przełożeniu na życie z człowiekiem oznacza, że dorosły pies powinien dostawać jedzenie raz lub dwa razy dziennie, nie częściej (i znów - moje dziewczę dostaje raz dziennie i nie ma pod tym względem żadnych problemów). Co się zaś tyczy gotowania - nie jest to najlepszy sposób karmienia psa, choć zdecydowanie lepszy niż podawanie psu pierwszej lepszej karmy kupionej w markecie. Dobrej jakości karma jest lepsza niż nieprzemyślane podawanie psu zawsze "makaronu/kaszy/ryżu z kurczakiem i marchewką". A jeżeli już nie chcemy podawać psu gotowych karm, to proponuję poczytać o diecie BARF, która jest bardziej odpowiednia dla psa.
        Kolejna, chyba ostatnia kwestia, którą chcę poruszyć to "pies alfa". PIES NIE TWORZY Z CZŁOWIEKIEM STADA! Nie oznacza to, że nie może być rozpieszczony i domagać się wszystkiego na co ma ochotę. Ale jeżeli nam odpowiada, że pies śpi w łóżku i je ze stołu to nie oznacza, że taki pies jest "alfą". Pies powinien znać reguły, które ustala człowiek i to wcale nie musi być nie wchodzenie na meble, nie jedzenie ze stołu (pomijam tu kwestię tego, że ludzkie jedzenie nie jest najzdrowsze dla psów), przepuszczanie człowieka przez drzwi i inne reguły w myśl teorii dominacji (taka ciekawostka: jej twórca się z niej wycofał, niestety publikacja, w której to zrobił jest u nas nieosiągalna). U mnie wygląda to tak: mała ma pozwolenie na spanie ze mną w łóżku, choć jak np nie mam ochoty, żeby tam przebywała to na jedno słowo schodzi. Przechodzi pierwsza przez drzwi, co jest dla mnie wygodniejsze (kwestia zamykania drzwi po przejściu), choć czasem, w ramach ćwiczenia komendy zostań ja wychodzę pierwsza. Ze stołu ode mnie nie dostaje nic, od reszty rodziny niestety tak (swoją drogą, zdecydowanie ciężej "wyszkolić" rodzinę niż psa). Ale z drugiej strony jak nie mam ochoty się z nią bawić to ją olewam, nawet jak o to prosi, jak gdzieś przechodzę to ona ma mnie przepuścić, a nie ja ją obchodzić. Poza tym jak pies cokolwiek weźmie (choćby był to jej najwspanialszy, najulubieńszy gryzak czy cokolwiek co jej w pyszczek wpadnie) ja mam prawo jej to odebrać bez najmniejszego sprzeciwu. Jednocześnie najlepszym sposobem na ułożenie sobie kontaktów człowiek-pies jest pokazanie psu, że słuchanie nas, podporządkowanie się nam jest opłacalne, nie zaś (jak to niestety wiele osób robi), że niesłuchanie wiąże się z przykrymi konsekwencjami. Przynosi to zdecydowanie lepsze efekty :)

        ps. ups, trochę się rozpisałam...
        • default Re: chibi-chan - bardzo fajny komentarz 08.12.10, 08:40
          Zwłaszcza popieram te fragmenty o uczeniu psa reguł - też uważam, że najważniejsze jest żeby je ustalić i żeby pies je znał, a czy to będzie zakaz spania w łóżku, czy np. skakania na nas czy gości przy powitaniu, to już kwestia co nam odpowiada, a co nie. Psy raczej nie czytały publikacji głoszących, że spanie z właścicielem to objaw psiej dominacji :) Grunt, żeby pies był karny - i jak napisała mądrze Chibi-chan - robił z własnej chęci, a nie ze strachu.
      • plucha Re: pewnie dzieci nie macie 08.12.10, 08:45
        Mamy. Dorosłe :) Teraz napisz, że wypełniamy sobie pustkę po ich "odfrunięciu z gniazda" :) Ale od razu dodam, że psy były u nas zawsze, przed dziećmi, razem z dziećmi i po dzieciach :)
    • smetek_pstry Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 08.12.10, 08:11
      Moja ciotka. Najbardziej utkwiło mi w pamięci, jak latała za psem po dzialce. Z parówką, drobno pokrojoną, wpychająć mu ją do pyska. W efekcie pies się ledwo toczył.
      I niestety drugi przypadek, to moja matka. To jest już niedowytrzymania:
      - kot pcha się z nosem do talerza/ żarcia w ręku (swoje ma w misce)- nie wolno pogonć, bo on tylko sprawdza
      - jak cicho miauknie, to należy przerwać czesanie lub inną czynność. Dobrze, że to ja dawałam mu lekarstwo, bo nie dostałby go wcale.
      - skacze psu na głowę - nie gonić, bo się tylko bawi
      - zwala różne przedmioty przy jej aprobacie
      - o każdej porze dnia i nocy, należy przyjąć jego towarzystwo
      - i generalnie nie strofować, "bo jest malutki"
      A co do męża, to faktycznie w przesadza i uczy je złych nawyków (żebrania i uzależnia je od swojej obecności). Coś się stanie, nie będzie was dłużej to się zawyją "na śmierć".
      Nadopiekuńczość, jeśli ktoś ma takie zapędy, to zazwyczaj dotyczy wszelkich istot żywych. Jego zwierząt, ale w tym samym stopniu dzieci i partnera, co zawsze na złe wychodzi.
      • agnieszka.66 Do Pluchy 08.12.10, 09:35
        Chyba polubilam Twojego meza ;) i doskonale go rozumiem. Od zawsze byly u mnie w domu psy, teraz mamy dwa ze schroniska, sa cudowne. Tez mam lekkiego bzika, staram sie aby niczego im nie brakowalo, przede wszystkim milosci... To co ze sa troszke rozpieszczone ? Ktos je kiedys skrzywdzil, to niech teraz beda szczesliwe... Pozdrawiam wszystkich milosnikow zwierzat :)
        • aniorek Re: Do Pluchy 08.12.10, 10:27
          agnieszka.66 napisała:

          > Tez mam lekkiego bzika,
          > staram sie aby niczego im nie brakowalo, przede wszystkim milosci... To co ze
          > sa troszke rozpieszczone ?

          Troszke? Kobieto, umiesz czytac? Nie masz pojecia o prawidlowym wychowaniu psow!
      • danasoch Re: przegięcia w opiece nad swoimi pupilami :) 08.12.10, 09:37
        Popieram chibi-chan. Pies musi znać swoje miejsce.Musi być karny.Kocham psy i zawsze u nas w domu były psy.Były rózne, niektóre ciężko było podporządkować, ale za to później nie było z nimi kłopotu.Jeździliśmy z psem wszędzie, a ostatnio z dwoma psami za granicę.W tym roku mamy tylko jednego psa, 13-letniego owczarka trzeba było uśpić.Nie mógł chodzić robił pod siebie - nie czuł.Według psiego kalendarza w porównaniu z latami człowieka miał ponad sto lat.Nasza psiuka jest typową alfą, ale jest posłuszna.Nie wyobrażam sobie życia bez psa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka