rezurekcja
11.07.11, 20:56
Moj owczarek poniemiecki Alex zakonczyl zycie. Mial ok. 16 lat, byl z DT po schronisku w Korabiewicach. Niezalezny, samorzadny krol podworka, wszystkozerny az do bolu. Za żarcie byl gotow zrobic chyba wszystko. Doswiadczony przez los. Częsty gosc w gabinetach lekarskich, ale goil sie ksiazkowo. Wygral z gronkowcem, przegral z guzem mozgu, ktory spowodowal padaczke lekooporna. Nie widzial, zle slyszal, niewiele czul - on, pies z niesamowitym wechem... niemal nie chodzil.
Nie chcialam czekac, az guz zamieni zycie w wegetacje.
Dzis pierwsza noc bez Alexa. A jutro pierwszy poranek... Nie bede musiala juz go karmic...