mroziu2
19.10.11, 14:52
Witam,
Bardzo proszę o pomoc przy ustaleniu przyczyny śmierci mojego psa. Nie chcę pisać tutaj o moich błędnych decyzjach ani o uczuciach które przeżywam po stracie.
Mój pies miał 9 lat. W nocy z 9 na 10 października miał intensywne wymioty. Zwrócił cały zjedzony pokarm, a następnie wymiotował żółcią jakieś 6-7 razy. Zdarzało mu się to raz na jakiś czas, ale nigdy tak intensywnie. Na porannym spacerze wyglądał dobrze. Lecz kiedy wróciłem z pracy wyglądał kiepsko, leżał i nie miał siły wstać. Na spacerze oddał mocz w jednym miejscu w ciemnym kolorze. Pojechaliśmy do weterynarza, tam dostał 4 zastrzyki (przeciw gorączkowe (miał 39,5), witaminy, antybiotyk i coś jeszcze) i kroplówkę, żeby się nie odwodnił. Zaraz po tym zabiegu zaczął dochodzić do siebie. Po powrocie do domu zwymiotował raz jeszcze na zielono. Wrócił mu humor, przegłodziłem go i na drugi dzień zaczął normalnie jeść. We wtorek, środę i czwartek pies zupełnie wrócił do życia. Normalnie jadł (lekko strawnie), bawił się, biegał. W piątek po południu nastąpił kryzys, pies zwrócił ostatni posiłek i leżał bez humoru, lecz wieczorem byliśmy jeszcze na spacerze. W nocy obudził nas, dziwnie oddychał, bywało, że zachowywał się tak, gdy w nocy zachciało mu się lecz tym razem nie cieszył się, że idzie na spacer. Wysikał się i zrobił normalną twardą kupkę. Rano, leżał we własnych wymiocinach. Zupełnie opadł z sił. Ledwo doszedł do samochodu. U weterynarz dostał do samo co poprzednio (temperatura 41,5), po powrocie do domu, napił się, położył i dziwnie oddychał jakby brakowało mu powietrza. Zdechł o godzinie 16. Wiem, że trudno będzie ustalić przyczynę. Przejrzałem psie choroby i jedyne co mi pasuje to babeszjoza, czy to mogło być to? Czy mój pies mógł zostać otruty? Często leżał na balkonie, a mieszkamy na 1 piętrze. Bardzo dziękuję za odpowiedź.