kawapozmierzchu35
09.01.12, 15:08
...jest także sprzątanie po nim kupki, zwłaszcza z cudzego podwórka, na który wtargnął nieproszony!!!
Jestem w szoku. Jak to możliwe, że w mieście kultury, kiedyś stolicy Polski grzeczne zwracanie uwagi, aby sprzątać po piesku jeśli zrobił kupę przed moim ogrodzeniem nie działa? Bardzo lubię wszelkie zwierzaki. Psy to wspaniali przyjaciele ludzi. Sama nie mam w tym momencie psa, właśnie między innymi dlatego, że wiem z jaką odpowiedzialnością wiąże się jego posiadanie. Za to coraz więcej mimo moich grzecznych uwag i znaczących spojrzeń psich odchodów na moim trawniku. Trawniki sąsiadów, którzy mają te pieski są zadbane, bo z dala od tych własnych ogródków są one wyprowadzane.
Jedna sprawa to mała ilość pojemników na psie odchody i może czyjeś lenistwo by zadbać o siateczkę, czy choćby kawałek kartonu (dziś koło Rynku widziałam młodą mamę, całą obładowaną torebkami i maluchem oraz kundelkiem na smyczy w chuście, która sama kupę usunęła po piesku i wrzuciła do śmietnika).
Pies to nie zabawka, a mój trawnik przed domem, trochę dalej od Centrum i Rynku, ale wciąż w tzw. mieście kultury nie pojemnik na psie odchody. Chodzą koło niego ludzie z dziećmi, które wdeptują w te kupy, roznoszą to wszystko na butach. Tego nie ma jak potem uprzątnąć.
Niesprzątanie po psach z miejsc, w których nie mają przyzwolenia na załatwianie się jest żenadą.