Do kogo się zgłosić?

12.01.12, 19:18
Parę dni temu na moją sunię wyskoczyła cztery razy większa suka. Wyskoczyła z obejścia zza płotu, brama była otwarta. Wiedziałam, że suka jest agresywna, ale zawsze była za płotem, a chodzę tam z moją codziennie. Myślałam, że stracę mojego psa, taka była akcja. Skończyło się na zadrapaniach boku ale i wielką traumą mojej suni (nie mówiąc o mojej, dobrze, że nie zeszłam na zawał, już sunię miałam przykrytą tamtym psem). Żyje tylko dlatego, że właścicielka tamtej wybiegła i ją odciągnęła. Nie było żadnego "przepraszam", tylko "niech się pani uspokoi".
Z tego co wiem od moich sąsiadów, taki atak na inne psy to nie pierwszy raz, brama bywa często otwarta, a suka biega wolno.
Zamierzam kupić gaz pieprzowy, ale nie zamierzam tego tak zostawić. Komu mam zgłosić sprawę?
Zwracam uwagę, że droga koło tamtego domu nie jest prywatną własnością tych ludzi, prowadzi do cmentarza i wiele ludzi tamtędy przechodzi. Otoczenie jest atrakcyjne dla właścicieli psów (las, łąki) i nie mam ochoty chować się po opłotkach tylko dlatego, że na terenie rządzi ta suka.
    • rezurekcja Re: Do kogo się zgłosić? 12.01.12, 21:06
      Ja sie z kiedys z podobna sprawa wybieralam do strazy i na policje. Niestety, nie wybralam sie, bo w miedzyczasie sie przeprowadzilam. Ale wtedy kupilam uop
      www.odstraszacze.com/index.php?category_id=207
      ja mam Dazer.
      Mysle, ze warto jednak sie przejsc na policje, opisac sprawe, a skoro ludzie twierdza, ze
      to nie byl pierwszy raz, to moze sasiedzi by tez policji powiedzeli swoje.
      A Ty na policji powiedz, ze chcesz kupic paralizator (a nie gaz pieprzowy)
      www.makbet.pl/artykul/2131/czy-warto-kupic-paralizator
      nie trzeba zezwolenia [bip.bydgoszcz.kwp.policja.gov.pl/portal/KWB/512/2694/Pozwolenia_na_bron__informacje.html

      Musisz miec paralizator w takim miejscu, zebys mogla sprawnie wyjac i uzyc.
      Ja cwiczylam szybkie sieganie do uopa. W Twoim przypadku uop IMHO jest ryzykowny, bo moze byc nieskuteczny.

      Warto zmontowac koalicje z sasiadami.
      Ech, przypomnialy mi sie rozne chwile grozy z udzialem Alexa napadnietego przez pitbule czy inne amstafy.
      I nie odpuscic, tak jak ja.

      Pozdro.
      A psicy obdukcje zrob, tak na wszelki wypadek
      • iwa_ja Re: Do kogo się zgłosić? 12.01.12, 21:48
        rezurekcja napisała:

        > A psicy obdukcje zrob, tak na wszelki wypadek.
        Po paru dniach? U weta? Nie stresować Funi? Tam już niewiele zostało. Dobra, kopnę się do centrum Krakowa, bo tam ciagle coś (na boczku Funi) jest nie tak. Ale dopiero w sobotę, jutro nie mam szans.
        Sąsiedzi, z pierwszych rozmów, są za mną.
        Fuńcia jest dzisiaj znacznie lepiej. Na spacer wychodzi (chociaż niechętnie), wita sąsiadów, znajome psy, wąchactwo uprawia, prosi o Pedigree, wiec chyba prawie dobrze.
        Ale tym wujom nie odpuszczę!
        • rezurekcja Re: Do kogo się zgłosić? 13.01.12, 19:10
          iwa_ja napisała:

          > rezurekcja napisała:
          >
          > > A psicy obdukcje zrob, tak na wszelki wypadek.
          > Po paru dniach?

          A, myslalm, ze to swieza sprawa.


          > Ale tym wujom nie odpuszczę!
          >
          Nie odpuszczaj, bo jak rozumiem, nie poczuwaja sie do winy ani odpowiedzialnosci, wiec sytuacja sie powtorzy.
    • sp9tcu Re: Do kogo się zgłosić? 12.01.12, 21:59
      Zasadnicze pytanie
      Czy tan ten pies był szczepiony ?
      Jeśli tak to poskarż się straży miejskiej
      Jeśli był nie szczepiony Powiatowemu lekarzowi weterynari
      • albert.flasz1 Re: Do kogo się zgłosić? 12.01.12, 22:58
        A jakie to ma znaczenie? Czy szczepienia zapobiegają także nieodpowiedzialności właścicieli psa?
        www.polskatimes.pl/artykul/488648,kraczewice-rzadowe-cztery-psy-trafily-na-obserwacje,id,t.html?cookie=1
        • ajaksiowa Re: Do kogo się zgłosić? 13.01.12, 13:02
          A dlaczego nie wybierzesz się na najpierw na rozmowę do właścicieli?Sąsiedzi będą cię podjudzali, bo może wreszcie zacznie się jakaś zadyma.Dlaczego nikt z nich do tej pory nie poleciał na skargę?Nie wierzę żeby nie można było pokojowo załatwić tej sprawy.Przynajmniej spróbuj.
          • iwa_ja Re: Do kogo się zgłosić? 13.01.12, 19:43
            Jutro się właśnie wybieram do tamtych ludzi. Jak się nie dogadam, zapiszę sobie adres i zgłoszę na policję. Mam już gaz pieprzowy. Powiem im, że go mam i zamierzam kupić jeszcze dodatkowe uzbrojenie.
            Funia już prawie dobrze. Skacze mi na kolana, pięknie je, wita się wylewnie. Tylko boczku dotknąć nie pozwala.
            • iwa_ja Re: Do kogo się zgłosić? 07.02.12, 22:08
              Zero kontaktów z wlaścicielami tego gówna, nie otwierają. Więc wybrałam sie na policję (po wielu przymiarkach, bo na zgłoszenie czeka sie na komisariacie parę godzin), ale tam mnie pouczyli (potraktowali mnie jak wariatkę, "pies ugryzł psa?"), ze lepiej, jak zgloszę do dzielnicowego. Dzwonię i dzwonię, dzielnicowy nie reaguje. Pozostaje mi chyba tylko "Wyborcza".
              Funia już dobrze, aż za dobrze chyba, bo nie ma żadnych zahamowań, zeby się witać z nieznanymi psami. A ja mam oczy naokoło głowy i gaz pieprzowy na spuście (policjant na komisariacie mi powiedział, że ten gaz jest bez sensu, bo pies agresywny biega szybko, a ja musiałabym mu siknąć w paszczę i z wiatrem, i że w akcji nie zdążę).
              • kanga_roo Re: Do kogo się zgłosić? 07.02.12, 23:07
                przykro mi,że Cię tak potraktowali. następnym razem powiedz, że pies się rzucił na Ciebie, a Twoja suczka stanęła w obronie i odciągnęła uwagę napastnika. no cóż, byłas w stresie i mogłaś sytuację ocenić subiektywnie. a zgłoszenie o ataku na czlowiek a potraktują raczej poważnie.
              • dar61 Jak to zrobić? 07.02.12, 23:29
                Darowałbym sobie kontakt z opiekunami tego psa-agresora, jeśli oni nie dają się zlokalizować.

                Co czynić? Jak się zachować, kiedy prowadzimy swego psa na smyczy, a zza płota startuje do niego jakiś inny psiak, nieważne, czy mały, czy duży?

                - uprzednio - do skutku - musimy układać [=tresować] psa do bezwzględnego wobec nas posłuszeństwa*;
                - nigdy nie prowadzimy swego psa na [stale] naprężonej smyczy - to my prowadzimy go, nie on nas [sytuacje wymuszania jego biegu, by pies ciągnął nasz rower, sanki, nas na rolkach pomijam, to rzadkość w PL] - spacer to forma treningu do posłuszeństwa - to my decydujemy, który krzak pies może powąchać;
                - w okolicy, w której nie jesteśmy pewni, że jest spokojna, nie prowadzimy psa na wyciągniętej, np. samozwijającej się, smyczy;
                - w razie fizycznego ataku innego psa/ ataku „werbalnego" innego psa szarpnięciem smyczy ustawiamy naszego psa za sobą, luzując zarazem naprężenie tej smyczy, w razie potrzeby szturchając psa nogą;
                - wysuwamy się ZDECYDOWANYM RUCHEM w kierunku szarżującego psa tak, by zasłonić swego psa, okazując obcemu swą pewną i wyprostowaną posturę, dodatkowo wspomagając się donośnym okrzykiem/ [w miarę możliwości] zastawiając się dowolnym przedmiotem typu parasol, torba z zakupami, płaszczem niesionym na ręku - a nawet rozchylając swój płaszcz na pełną jego, od strony wolnej ręki, szerokość [nie ma co żałować odpadających guzików, potem je pozbieramy] = odpowiednik jeżenia sierści na psich grzbietach przy demonstracji siły i GABARYTÓW;
                - gwałtowne otwarcie i zastawienie się otwartym parasolem daje b. szybki przyrost gabarytów i praktycznie 100-% odwrót psa agresora;
                - w razie zmiany kierunku szarży przez obcego psa wykonujemy w tę samą stronę odpowiednio ruch ciałem [+ ewent. przedmiotem] tak, by nadal zasłonić swego psa.

                Opisane sytuacje mają demonstrować psu 'to moje, nie rusz'.
                Jeśli pies się zatrzyma, wykonujemy pół kroku, krok w jego kierunku i ZATRZYMUJEMY SIĘ. Czekamy na reakcję. Nie patrzymy psu takiemu wprost w oczy [to zwykle prowokuje, szczególnie, kiedy tamten nie ma za sobą strefy do wycofywania się]. Reagujemy lekkim ruchem ciała w kierunku, w którym pies agresor zaczyna się przemieszczać - wystarczy czasem wyciągnięcie ręki, znaczące tyle, co zastawianie mu drogi. NIE WYCOFUJEMY się. Stoimy, dopóki pies obcy nie wykona ruchu wstecz, nie pozostawi nam placu, jaki przed chwila był „jego", nie odda nam go = nie skapituluje. W żadnym razie nie możemy mu oddać „naszego" terenu cofając się, bo to oznaka kapitulacji. To prowokuje psa do dalszego ataku.

                Taki pojedynek na postury, na zastawianie, może trwać b. długo. Powinniśmy go skracać, nawołując kogoś, kto nam np. sprowadzi opiekunów obcego psiaka, albo pomoc kogoś, kto odgoni obcego psa. To naprawdę działa.

                W przypadku naruszania „naszej przestrzeni" przez kilka psów musimy wybrać jednego, najaktywniejszego, za obiekt w.opis. demonstracji. Ten wybór nie jest łatwy, ale musi być instynktowny, podświadomy. Taki pies nie musi być nawet najmasywniejszy, największy. Może być to nawet mały szczekliwiec o posturze ratlerka, ognisko zarzewia.

                A jak nie umiemy opisanych demonstracji czynić, trenujmy celne i b. szybkie kopniaki w nos psa. To pono bardzo czuły organ - czego z całego serca sobie i psu nie polecam.
                ;-)
                Ufff...

                Mając pewne wyczucie, starajmy się nie chodzić ze swym psem zbyt blisko ogrodzeń, płotów, za którymi jest teren „nie nasz". Można po prostu prowadzić smyczą swego psa po przeciwnej naszej stronie ciała - szarpnięciami smyczy odwracając jego uwagę od zerkania tam, gdzie może psim spojrzeniem „prosto w oczy" psa przeciwnika wywołać atak tegoż psa.

                Pytanie o to, czy suczka {Iwa_ja'i} jest wysterylizowana/ suka atakując też - aż ciśnie się na usta.

                */ Nie wytrenowaliśmy [jeszcze]?
                Unikamy wyłażenia poza swe opłotki [bez parasola].
                • iwa_ja Re: Jak to zrobić? 09.02.12, 17:01
                  dar61 napisał:
                  Dziekuję Ci za te rady, ale nie mam pojęcia, czy (oby nie było takiej okazji) zastosuję je w praktyce, bo strach mnie paralizuje i nie jestem w stanie logicznie myśleć...

                  > Pytanie o to, czy suczka {Iwa_ja'i} jest wysterylizowana/ suka atakując też - a
                  > ż ciśnie się na usta.
                  >
                  Oczywiście, że jest wysterylizowana! W czerwcu skończy pięć lat, a sterylkę miała w lutym 2008 r.
                • wrexham Re: Jak to zrobić? 09.02.12, 19:50
                  ładnie to sie czyta darze, ale dla mnie to jest utopia; niestety;
                  do tego słyszałam o trzech przypadkach psów, które posłuszne swoim opiekunom siadały na komendę odstepując od walki i dwa z nich zostały zagryzione, a jeden dotkliwie pogryziony przez aresora, bo był przodem do swojego opiekuna czekając na dalsze polecenia, a tyłem do psa atakującego; nie opanujesz agresywnego psa, bo jak nie podejdzie z tej, to dopadnie cie z innej strony; do tego opisana przez ciebie sytuacja wygląda na dość statyczną, w rzeczywistości wszystko obywa sie tak szybko i towarzyszy temu taki stres, że nie da sie tego wprowadzic w życie; nawet czlowiekowi czasem puszczają nerwy, chyba tylko plastikowy pies usiedziałby za nogami swojego "pana" czekając posłusznie na rozwój wypadków, podczas gdy ten latałby dookoła niego z otwartym parasolem i mierzył groźnym wzrokiem agresora;
                  wiem, ze tak sie robi jak opisałeś, ale to ma jakieś szanse powodzenia chyba tylko jak sie jest sam na sam z psem; w opisany sposob mozna bronic tez dziecka, ktore sparalizowane strachem stoi za twoimi nogami; ale gwiazdy na niebie świadkami, ze marzyłabym o tym, abys miał racje; wiem, ze teoretycznie to jest wykonalne, ale 99 procent opiekunow psow nie dałoby rady tego wprowadzic w zycie; niestety;
              • ajaksiowa Re: Do kogo się zgłosić? 08.02.12, 12:57
                Pisząc ,,gó.....kogo masz na myśli?Przecież od 13-stycznia nikt się nie rzucił na twoją funię a ty dalej żyjesz zemstą?Trzeba wierzyć że to był incydent,który się nie powtórzy.Jakimś obsesyjnym typem jesteś -właścicielko psiunieczki.PIES TO NIE GÓwno!!!!!!
                • rezurekcja Re: Do kogo się zgłosić? 08.02.12, 13:59
                  ajaksiowa napisała:

                  > Przecież od 13-stycznia nikt się nie rzucił na twoją funię a ty dalej żyjesz zemstą?

                  Oj, Ajaksiowa, zaraz zemsta.
                  Ja tu zemsty nie widze. Uzasadniona obawe o zycie Funi -tak.

                  > Trzeba wierzyć że to był incydent,który się nie powtórzy.

                  Z pierwszego postu Iwy wynika, ze mozna wierzyc - a nawet byc pewnym - ze incydent sie powtorzy. Nie pierwszy raz.

                  > PIES TO NIE GÓwno!!!!!!

                  Zasadniczo nie.
                  Ale punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                  Poglad na psa zalezy od pogladu na jego wlascicieli.
                  Obys nie musiala zmieniac optyki patrzenia.

                  Ja mialam kulturalnych sasiadow z nerwowym psem (gryzl) i gburow z agresywnym ... wiadomo czym. Przymierzalam sie wtedy do zakupu paralizatora ale niejasna byla kwestia pozwolen. Kupilam uop.
                  • kanga_roo Re: Do kogo się zgłosić? 09.02.12, 11:48
                    napisz, proszę, jak się sprawdza uop. wprawdzie pies sąsiadów reaguje agresywnie na psy, nie ludzi (szczególnie-naszego psa), ale nie mam do niego kompletnie zaufania, bo to typ psa na posesji - nie wychodzącego na spacery. z naszym gryzą się na ostro, niestety (czytaj: pogryzły się raz, i o raz za dużo, przez płot też próbują się gryźć).
                    jeśli użyję uop, co zrobi mój pies? i drugie, co będzie, jeśli spróbuje stosować uop, kiedy oba wkurzone psy startują do płotu? jest szansa, że zrezygnują? i trzecie, czy opcja treningowa (jest chyba cichsza?) pomogłaby oduczyć mojego psa darcia, pardon, ryja w domu?
                    • rezurekcja uop 09.02.12, 13:52
                      anga_roo napisała:

                      > napisz, proszę, jak się sprawdza uop.

                      Uop czyli ultradzwekowy odstraszasz psow.
                      Ja kupilam Dazer , bo wtedy to byl jedyny dostepny

                      Uop emituje dzwieki. Nie slyszysz ich, nasze ucho nie łąpie takich czestotliwosci. Pies slyszy. Podobno taka czestotliwosc jest wysoce nieprzyjemna dla zwierzat.
                      Faktycznie, kiedy uzywalam uopa, zadne zwierze do Alexa nie podeszlo. Wprawdzie zadne nie ucieklo z wyciem i obledem w oku, nawet nie odbieglo, strzyglo natomiast uszami i oddalalo sie z godnoscia . Te reklamowe obrazki
                      Dzialanie uopu
                      sa chyba "podkolorowane". U nas tak nigdy nie bylo, zeby pies odskakiwal jak przestraszony.
                      ALe moze tak bylo tylko w naszym przypadku.

                      > jeśli użyję uop, co zrobi mój pies?

                      Moj pies nie reagowal na uop. Strzygl uszami i nic. Moze dlatego, ze ja sie bardzo rozgladalam i keidy tylko widzialam psa luzem podobnej wielkosci jak moj albo wiekszego, uzywalam uop. Alex z reguly chodzil w kagancu , bo odkurzal trawniki, w razie bojki bylby bez szans. Dlatego staralam sie odganiac ewentualnych rywali.
                      Jesli pies jest przygluchy uop nie zadziala
                      Jesli pies bedzie sie juz znajdowal w ferworze walki - zabawy - czego tam jeszcze, przypuszczam, ze uop tez nie zadziala. Przypuszczam. Moge sie mylic.

                      > co będzie, jeśli spróbuje stosować uop, kiedy oba wkurzone psy startują do płotu?
                      > jest szansa, że zrezygnują? i

                      Hm... przypuszczam, ze jest. Choc wkurzenie moze im troche utrudniac uslyszenie. I pytanie, czy sie nie uodpornia na nieprzyjemne dzwieki, jesli te beda sie zbyt czesto powtarzac.

                      W przypadku psa za plotem nie mialam potrzeby bronic Alexa. Raczej przechodzilam na druga storne i omijalam takie posesje łukiem. I staralam sie odciagnac uwage Alexa, cos do niego gadalam, przebiegalismy truchcikiem...

                      > trzecie, czy opcja treningowa (jest chyba cichsza?) pomogłaby oduczyć mojego ps
                      > a darcia, pardon, ryja w domu?

                      O opcji treningowej nic nie wiem.
                      Czy oduczy - nie wiem. Moj w domu nie szczekal.
                      Trzeba ustalic, dlaczego pies szczeka.
                      Niektore rasy mysliwskie wyhodowano do sygnalizowania zwierzyny szczekaniem, bodaj teriery. W takim przypadku niewiele sie zdziala, one sa po to, zeby sygnalizowac.

                      Jesli jestes z Wroclawia moge Ci uop pozyczyc np. na miesiac. Ja na razie nie potrzebuje.
                      • kanga_roo Re: uop 10.02.12, 10:08
                        rezurekcja, dzieki za szczegółowy opis :-)
                        mój szczeka, bo po przeprowadzce do domu poczuł się panem na włościach :-) i głównym obrońcą rodziny (wiem, sznaucery mają to w genach). a poza tym jest starym, schorowanym dziadem, który ma swoje narowy. co nie przeszkadza mu zachowywać się jak szczeniak, oraz wykazywać się psim intelektem.
                        potrafi się wstrzymać od szczekania, kiedy go poproszę. ale jeśli nie mam w ręku mocnych argumentów (w postaci przekąski), nie może się pohamować.
                        jednak gorsze są jatki przy płocie; pies sąsiadów jest za płotem non stop, nasz nie, bo to pies domowy, ale tamten go prowokuje za każdym razem, kiedy wychodzimy (bo nie ma niestety opcji wypuszczenia psa luzem). do tego szczeka i na nas, jesli zauważy nas w ogrodzie. myślałam o takim odstraszaczu ultradźwiękowym, ale może uop miałby więcej zastosowań...
                        niestety nie jestem z Wrocławia :-( ale dzięki za ofertę.
                        • dar61 mini patent przedpłotowy ... 10.02.12, 13:06
                          ... na psa zaogrodzeniowego, nawet nadpobudliwego - sprawdzałem wielekroć:

                          Etapy
                          zdławienie w zarodku chęci zamordowania psa sąsiadów krótką samopsychokuracją >> spokojna krzątanina tyłem, bokiem, tuż przy ogrodzeniu zapiesowanym >> zwabianie psa sąsiedzkiego spokojną przemową [warto znać jego miano] >> ręce [nasze] pachnące czymś smakowitym, dane do powąchania zzapłotowego [siatka najwygodniejsza, jeśli w płocie] >> machanie temu psu koło nosa pachnącym egzemplarzem suchej karmy, skrytym w garści >> po ukojeniu zmysłu węchu poczęstowanie psa zapłotnego takimż egzemplarzem, może i drugim >> powtarzanie kilka dni z rzędu >> z czasem rezygnowanie z etapów ostatnich >> po wielu próbach pozostanie nam zdalne odezwanie się do tego psa zza płota/ze stu metrów nawet w nocy, by zadziorny szczek przechodził w szczek powitalny i szybko milknący.

                          Całość metody nie wymaga obecności naszego psa, początkowo nawet tam niepożądanego.
                          Nasza wizyta kurtuazyjna wewnątrz rewiru takiego psa spoufalonego kończy się wobec nas jego tańcem radości i ekstazy Spra-wdzo-ne!

                          {Kanga_roo'y} opis żalny:

                          ... do tego szczeka i na nas, jeśli zauważy nas w ogrodzie. ...
                          • kanga_roo Re: mini patent przedpłotowy ... 10.02.12, 14:24
                            no tak, to jest metoda ze wszech miar cywilizowana, ale ja reaguję na tego psa alergicznie :-) więc nie wiem, czy nie wyczuje fałszu w moim zachowaniu.... i czy ja będę potrafiła go polubić. i czy sąsiad, specyficzny dość, nie powie, że mu truję zwierzę, albo nie będzie chciał podtruć mojego psa.
                            ach, ceglany mur 2,2 m wysokości mi się marzy :-) ale dzięki za radę.
                            • dar61 Mega reakcja zapłotowa ... 10.02.12, 20:25
                              ... u właśc... fuj - u opiekunów psa sąsiedzkiego może być różna.
                              Warto więc nasze łamanie się z pieskiem zapłotowym jego chlebem niepowszednim czynić z początku skrycie.
                              Ale ile potem radości, kiedy pies ten nas bardziej słucha [np. uciszania zdalnego], niż swych panów.

                              Myśli {Kanga}, że moja metoda zawsze skuteczna? Że ja nie mam myśli [piiiii!!!] wobec psów?
                              A nie dalej jak u mych rodzicieli za płotem jest pewna sunia, która - opisywałem to tu gdzieś niedawno - ma szczek niepowstrzymany, wuchiwiertalny, wielogodzinowy. Dopóki jej nie poznałem bliżej, życzyłem jej by ona, by ją ... [takie niedomówienie]. Z początku się boczyła, ale - nie chwaląc się - lody jej przełamałem metodycznie. Klasyk zzaoceaniczny mawia, że pies żyje chwilą, że zapomina. To prawda.

                              Ale wiem, że moja metoda nie tyle wobez niej zawiodła, ile nie wdrożyłem jej u suni opiekunów, którzy lenie w tym względzie i obiboki. Albo u nich ze słuchem coś ten tego, albo ... Takie niedomówienie. Przyczyna jest jeszcze jedna ich zaniechań, ale nie mogę tych naszych miłych sąsiadów tu z detalami opisywać...
                              Ale sunię ich witać z dowolnej strony płota jest radochą największą.
                              I dla mnie, i dla niej.
                              • iwa_ja Re: Mega reakcja zapłotowa ... 10.02.12, 21:28
                                Daro, tak sobie to podczytuję i myślę, że spróbuję te Sarę (bo tak ma na imię) wbrew jej właś.. fuj.. opiekunom oswoić. Na razie to bydlę wisi ciągle na płocie, nawet zrobili jej wyższa siatkę. Ale przecież przez siatkę też można coś przemycić, nie?
                • iwa_ja Re: Do kogo się zgłosić? 09.02.12, 17:18
                  ajaksiowa napisała:

                  > Pisząc ,,gó.....kogo masz na myśli?

                  Laluniu ajaksiowo, nazywam tamtą sukę tak jak na to zasłużyła. Nie znaczy to dokładnie to co masz na myśli. Zwracam ci ponadto uwagę na to, że nazywam ją jeszcze gorzej, ale to wcale nie znaczy, ze tamta suka wykonuje np. pracę najstarszego zawodu świata. A tak w ogóle - te epitety należą się jej właścicielom.


                  Przecież od 13-stycznia nikt się nie rzucił na twoją funię a ty dalej żyjesz zemstą?
                  Fakt, od 10 stycznia, kiedy to sie stało, czyli 11 stycznia, 12 stycznia, 13 stycznia, 14 stycznia, 15 styczniaq, 16 stycznia i tak dalej nikt sie na mojego psa nie rzucił. Powinnam tamtej suce być za to wdzięczna (a raczej jej właścicielom)? Nie chcę sprawdzać, jak teraz się sprawuje tamta suka, bo tam od 10 stycznia nie chodzę, po prostu. Może dlatego się na mojego psa nie rzuca?

                  Trzeba wierzyć że to był incydent, który się nie powtórzy.

                  Laluniu, pisałam, że na osiedlu znane sa co najmniej trzy inne przypadki napadu tamtej suki na psy. Wierzyć można w Pana Boga, ale wybacz, tamtej suce i jej właścicielom jakoś nie wierzę... Działają w warunkach recydywy.

                  Jakimś obsesyjnym typem jesteś - właścicielko psiunieczki.
                  Nie wiem, dlaczego, ale obsesyjnie myślę, żeby tamta suka już więcej nikogo nie pogryzła. A za "typa" nieuprzejmie dziękuję. Opanuj się, przypominam, że to nie ja pogryzłam tamtą bestię, więcej pomidorów i ryb, bedziesz miała lepszą pamięć.

                  PIES TO NIE GÓwno!!!!!!
                  Wydaje mi się, że mam tego pełną świadomość, w końcu mam w domu fantastycznego psa.

                  Dzisiaj w autobusie zobaczyłam właścicielkę tamtej suki, udała, że mnie nie zna.

                  A w przyszłości proponuję szklankę wody i czytanie ze zrozumieniem.
Pełna wersja