Wilk nie może być psem.

19.01.12, 17:56
Dziś w polskojęzycznej satelitarnej tv "National Geographic' powtórzono odcinek Cezarowego cyklu o mieszańcach [hybrydach] wilków i psów.
Nie za wiele z tego odcinka dotyczy Polski, ale dla polskich hodowców owiec, hodujących je na nieogrodzonych terenach, to może być jeden z ciekawszych tematów.
Powód?
W Polsce - wg przyrodników i badaczy wilków - mamy na wschodnich terenach wiele mieszańców wilków i psów.
Mamy może tam - od lat - wiejską modę na kuszenie takich sytuacji, by rodziły się psowilcze mieszańce. Takie mieszańce, które są na wolności - udają wilki, są brane za wilki dzikie.

Wg niektórych badaczy wilków takie mieszańce są odpowiedzialne za tę część ataków na stada hodowlane, które są trudniejsze do wytłumaczenia. Takie, gdzie wilki czy „wilki" dokonują swych ataków w sytuacjach bliskiej obecności ludzi.
Według badaczy wilk nie dokonałby tak spektakularnych popisów swej siły, gdyż unikałby zbyt otwartej konfrontacji, unikałby tak bliskiego ryzyka, że zostanie dostrzeżony, osaczony. Dla prawdziwego wilka to za duże ryzyko.

Zarzuty mają przyrodnicy wobec oskarżania czystych gatunkowo wilków o te dziwne ataki takie - to człowiek jest w połowie sprawcą takich przypadków, z przyczyny właśnie hodowli takich hybryd, dopuszczania do ich ucieczek spod domu.
Psowilki-uciekinierzy, kiedy stają się przodownikami stad zdziczałych psów, mogą doprowadzać nawet do ataków na ludzi.
Takim sposobem tworzy się zagrożenie, jakie zatacza pełny dziejowy krąg i skrupia się na prawdziwym sprawcy...
Australijczycy to wiedzą od tysięcy lat: albo dziki wilk, albo pies hodowlany.
Połączenie ich to kłopoty.

Cesar Millan:
- Wilk nie może być psem.

forum.gazeta.pl/forum/w,128,99298663,99298663,Cesar_Millan_.html
tv.gazeta.pl/program_tv/0,110740,8651580,,,2358883,Zaklinacz_psow.html
    • minniemouse Re: Wilk nie może być psem. 20.01.12, 08:34
      """Australijczycy to wiedzą od tysięcy lat: albo dziki wilk, albo pies hodowlany.
      Połączenie ich to kłopoty."""


      a co przepraszam Australia ma do tego? przeciez tam nie ma wilkow.
      tam za wilka robi dingo.


      Minnie
      • dar61 Dingo nie może być psem. 20.01.12, 22:36
        Właśnie dingo jest esencją wszystkieto tego w psie, co w nim jest wilcze.

        ***

        Dingo syty i kangur cały
        • albert.flasz1 Re: Dingo nie może być psem. 21.01.12, 13:06
          Dingo jest zdziczałym psem domowym. Ten gatunek wyodrębniał się przez 2 wieki z przywożonych tam i porzucanych zwykłych przydomowych burków. Nie mając naturalnych wrogów zaadaptował się do środowiska i stał się przedstawicielem tamtejszej fauny. Wytępił sporą część populacji zdziczałych domowych królików, które z kilku przywiezionych tam 18 wieku sztuk stały się prawdziwą plagą, doprowadzając do prawdziwej ekologicznej katastrofy. Ku przestrodze "obrońcom" i dokarmiaczom zdziczałych piwnicznych koteczków.:P
    • easyblue Re: Wilk nie może być psem. 20.01.12, 23:04
      Wiadomo od dawna, ze hybrydy są najgorsze. Choć z drugiej strony miałam taką w domu - nie był chyba groźniejszy od wilka.
      • dar61 Wilk nie może być groźniejszy 23.01.12, 14:19
        {Easyblue}:

        [hybrydę] ... miałam taką w domu - nie był chyba groźniejszy od wilka...

        Wilk nie zagraża człowiekowi, jeśli zgodzi się, by mu on zdalnie towarzyszył w scenerii natury - wiele takich prób podjęli badacze, skutecznie.
        Też w zaciszu domowym wilkopies i psowilk jest niegroźny, jeśli jego opiekunowie umieją nad nim dominować, kontrolować jego wybryki wilczej i psiej natury - i umieją o sposobach tychże instruować swych gości.
        Ale luzem i samopas taka hybryda zostawiona gdzieś na wybiegu miejskim dla psów jest groźna, szczególnie kiedy młoda jest i nigdy nieuczesywana przez inne zwierzęta, czy przez ludzi.

        Choć - jak przyznam szczerze, gdybym miał wartościować, to ślepe przywiązanie do opiekuna takiego np. wilczura ma w oczach wilka - i moim - za dużą dozę zniewolenia i poniżenia.
        Kot się z tym podejściem chyba też by zgodził - stąd ma mój szacunek.
        Kot, psowilk i wilk chyba by się nie dał poniewierać „opiekunom" [ludziom], przypalać sobie ogona, topić w smole itp. - jak to bywało u psów, niestety...

        Ciekawiłyby mnie takie wspomnienia z dziejówdomowej przyjaźni psowilka i {Easyblue}. Łatwo z nim było?
        ?

        Dar61
        • easyblue Re: Wilk nie może być groźniejszy 23.01.12, 22:28
          Koniec końców zwierzę pierw trafiło do zoo, a potem do pewnego faceta/bo zoo nie chciało mieszańca/. A wszystko z powodu mojego ojca, który stwierdzil, że ów wilk jest niebezpieczny. A polegało to na tym, ze go drażnił przy jedzeniu i kilka razy "pies" doskoczył do niego. Pozostawię bez komentarza zachowanie mojego ojca. Pewnego dnia wróciłam ze szkoły a psa nie było. Nie chcę wracac do tego.
          Zwierzę było niesamowite. Wyjatkowo inteligentne. Chodziłam z nim na spacery do lasu - droga do była ok, ale z powrotem musiałam go ciągąć siłą, bo nie chcial wracać. Kiedyś zauważył pasącą sie na łąńcuchu owcę, wyrwał mi się i zaczął ją ganiać. Ta biegała jak oszalała w kółko, ledwo zipiąc. Jakimś cudem udało mi sie go w końcu złapać. Potem już bardzo uważałam.
          Moi rodzice mieli indyki i kury. Pies leżał przy budzie /był niestety na łańcuchu:( - stare dzieje, ponad 25 lat temu/ i spał. A przynajmniej tak to wyglądało. Kuraki łaziły mu koło nosa, a on nic. Zero reakcji. I nagle jeden ruch i kury nie było:) Potrafił ją prawie połknąć - razem z piórami. Zdarzało mu się upolować czasami kurę, której nie mógł zjeść, bo był najedzony - więc ją zakopywał w ziemi. Śmialiśmy sie, ze czekał, aż skruszeje.
          Uwielbiałam siadać obok niego na budzie. Wskakiwał wtedy na nią i... przywierał całym ciałem do mnie. I tak sobie siedzieliśmy. Niesamowite uczucie.
          Czasami trzymałam kość, którą jadł. Pozwalał na to, choć musiałam uważać, bo działał instynktownie i cholernie szybko i jak robiłam zbyt gwałtowne ruchy /które trudno jednak nazwać gwałtownymi/ to zdarzało mu się, że prawie łąpał mnie zębami. Ale nigdy mnie nie ugryzl - było to tylko uderzenie. Działał szybciej, niz myslał:)
          Moi rodzice mieli małego szczeniaka - jakiś kundelek ratlerkowaty. Fajny psiak. Wydawało sie ze pies nie zwraca na niego uwagi, toleruje. Kiedyś wystarczyła chwila - podbiegł, kłapnął zębami i szczeniak był martwy. Chyba złamał mu kręgosłup.
          Szczekal. Ale rzadko i dziwnie, nie jak pies. Wyć lubił bardziej. A wył pięknie, aż ciarki przechodziły:)
          Mój brat był wtedy malutki. Było lato i wózek z dzieciakiem stał na ogrodzie, a moja mama była gdzieś w pobliżu. W pewnej chwili dzieciak się obudzil i zaczął cicho płakać. Nie pamiętam dokładnie jak było, ale chyba wtedy pies zerwał się z łańcucha i kilkoma susami podbiegł do wózka, skacząc łapami na skraj. Moja matka zamarła z przerażenia. A pies zajrzał, powoli spuścił łapy i spokojnie odszedł.
          Pies trafił do nas, ponieważ w pobliżu zastrzelono waderę. Jeden ze szczeniaków trafił do jakiegoś faceta /uciekł mu po 2 tygodniach/, drugi trafił do nas. Tamten szczeniak podobno bardziej przypominał wilka. Moi rodzice wzięli drugiego, bo nie było co z nim zrobić. Szczeniaków było podobno więcej, ale tylko tyle udało się złapać. Chyba dobrze.
          Odwiedziłąm kiedyś rodzinę, do której trafił. Poznał mnie, ale widać było po nim, że cholernie go ciągnie natura. Co jakiś czas im uciekał - i wtedy okolicznym gospodarzom ginął drób:) - ale wracał. Potem już nie chciałam tam jeździć, zbyt wiele mnie to kosztowało.
          • minniemouse Re: Wilk nie może być groźniejszy 24.01.12, 08:34
            ale ciekawa historia, E-blue, dzieki ci :)

            kiedys widywalam takiego po 30stce czlowieka na spacerach z pol niemieckim
            owczarkiem-pol wilkiem, tez mowil ze "ciagnie go do lasu" (znaczy, psa) i ze jest juz jego trzecim albo czwartym wlascicielem z tego powodu - tak ucieka.
            on stara sie z kolei zapewniac mu jak najwiecej ruchu w nadziei ze ukroci mu to te jego wloczykijskie zapedy. czy tak bylo i czy dalej sa razem to nie wiem.

            Minnie
          • dar61 Wilk nie może być ... łańcuchowiony 24.01.12, 22:33
            Czytanie takich opowieści aż boli...
            Samotny biały kieł - czyż nie?

            Wadera waderą, ale też jest ciekawe, czy jakaś suka ze skraju wsi też mezalians skutecznie popełniała, czy to działa tylko w jednym kierunku.

            A praprzyczyna samotności tych opisanych nam przez {Blue} szczeniaczków ciągle ta sama - zwyczaj strzelania do luzem wałęsających się w dziczy polskiej psów, zwyczaj sam dość dziki i wymuszony ludzką wobec psów nieodpowiedzialnością.
            A że myśliwy czasem myli[ł] wilka z ...
            • easyblue Re: Wilk nie może być ... łańcuchowiony 25.01.12, 18:54
              > Czytanie takich opowieści aż boli...
              Mnie boli okrutnie;(


              Zastrzelona suka było podobno identyczna jak wilk. I tak jak piszesz - z pewnością zastrzelono ją jak "wałęsającego się psa". Tylko czemu nikt do cholery nie zauważyli szczeniaków??
              Kiedyś zastrzelono moim rodzicom pięknego owczarka długowłosego. Uciekł i nie umiał trafić z powrotem do domu. Zastrzelił do myśliwy ma moście na torze kajakowym, położonym na terenie GOSiR. Ze śrutówki. Nie wiem, jak długo musiał strzelać, by go tym zabić. Moze miał inną broń. Na miejscu pozostało mnóstwo śrutu, krwi i sierści. O tym, ze tam zginął dowiedzieliśmy się przypadkiem, bo idiota się chwalił, że zabił pieknego psa i teraz ma jego skóre w sypialni...
              • dar61 Wilku, zastąp myśliwego w myśleniu 25.01.12, 20:22
                Podejrzewam, że to, iż myśliwi zabijają psy luzem się wałęsające poza terenem zabudowanym, jest żelaznym zapisem statutowym kół łowieckich. Wynikłym z ustaw.
                Mało kto z nas, spacerujących z psem po łąkach czy lesie, prowadzi go stale na smyczy. A powinniśmy to czynić.
                Ani jeden z nas nie czyni tak z kotem [...]

                Nie po to próbuję powyżej brać w obronę wilczą naturę, bym miał rozgrzeszać myśliwych za ich polowania na psy, Szanowna {Easy}.
                Mogłem tylko napisać, że oni strzelają, bo muszą.
                Gdybym mógł, to wszystkich krajowych myśliwych zastąpiłbym wilkami, jakie oni od lat - mimo przepisów im tego od dawna broniących - zwalczają, tępią, nienawidzą...

                ... Tylko czemu nikt do cholery nie zauważył szczeniaków ...

                Krycie się u szczeniąt - nieumiejących jeszcze skutecznie naśladować sztuki polowania, tropienia u swej matki, wadery - jest normalne. Taki mechanizm zadziałał zapewne. Zwykle on pozwala przeżyć młodziakom. Jak widać z opowieści {Easyblue'y}, to poskutkowało [w połowie] pozytywnie.

                Wydaje mi się, że dużo zepsuto w dziedzinie pozostawienia gospodarki łowieckiej tylko kołom łowieckim, kiedyś taki obowiązek spoczywał na leśnych pracownikach lasów państwowych.
                Może wtedy, przed laty, odsetek wśród myśliwych występowania postaw, uczynków kary__godnych był mniejszy.
            • minniemouse Re: Wilk nie może być ... łańcuchowiony 28.01.12, 03:35
              Wilk nie może być ... łańcuchowiony

              Zadne zwierze nie moze byc lancuchowione, no chyba zeby na moment aby dac mu ratujacy zycie zastrzyk albo cos w tym stylu.

              Minnie
              • dar61 Zgoda na wolność 28.01.12, 15:41
                {Minniemouse}:

                ...Żadne zwierzę nie może być łańcuchowione - no, chyba żeby na moment...

                Ależ pełna zgoda!
                Mnie chodziło o nieco większy, niematerialny sens niewolenia.
                Zwierz nieprzywykły do niewoli, z natury wolny, jak wilk, ma niechęć do łańcucha w genach.

                Ale inne nasze zwierzaki są „łańcuchowione" wolą ludzi, nakazami, zakazami, porcjowaniem pokarmu, ścianami domów, balkonów - to temat bardziej filozoficzny, ideowy, niż dosłownie fizyczny, materialny.

                Psy i inne nawykłe do stadnych rytuałów przywódczych to znoszą dość dobrze. Niektórzy ludzie twierdzą, że psy tego potrzebują.
                Ale i w psie, póki jest młody, jest nadal potrzeba awansu w drabince stada, ciągła chęć próby wytrwałości ich liderów.
                Jak się w to jeszcze wmiesza popęd czy instynkt matczyny, to łańcuchy znikają.
                Jak ma w domu pies/ kot/ chomik choć kąt, ostoję posłania, gdzie go nie sięga ludzka ręka, to już dobrze.

                Pytanie do Minnie:

                forum.gazeta.pl/forum/w,128,99298663,132812732,Przyszlosc_przeszlosc.html
          • rezurekcja Re: Wilk nie może być groźniejszy 25.01.12, 11:38
            easyblue napisała:

            > Mój brat był wtedy malutki. Było lato i wózek z dzieciakiem stał na ogrodzie, a
            > moja mama była gdzieś w pobliżu. W pewnej chwili dzieciak się obudzil i zaczął
            > cicho płakać. Nie pamiętam dokładnie jak było, ale chyba wtedy pies zerwał się
            > z łańcucha i kilkoma susami podbiegł do wózka, skacząc łapami na skraj. Moja matka
            > zamarła z przerażenia. A pies zajrzał, powoli spuścił łapy i spokojnie odszedł.

            Wzruszylam sie, niesamowita jes thistoria z tym psem. Przypomnial mi sie film o Wojtku, niedzwiedziu, ktory z wojskiem Andersa przewedrowal z Iranu do SZkocji
            blogbiszopa.blog.onet.pl/Szeregowy-Wojtek-niedzwiedz-z-,2,ID262031363,n
            Tez sie wzruszylam do lez.
            Film nadano w TVP o niezwykle misyjnej godzinie, czyli w okolicach polnocy.
            • dar61 Wojtek nie może być milszy 25.01.12, 12:13
              {Rezurekcja}:

              [o Wojtku] ...Film nadano w TVP o niezwykle misyjnej godzinie, czyli w okolicach północy...

              Film ów nadawany był już ze sześć razy, też na TVP Polonia, TVP Kultura, TVP Historia, w porach i dla krajowców, i dla Poloniaków. I ani razu nie udało mi się go obejrzeć w całości, zawsze z zaskoczenia, zawsze końcówkę.
              Mój Dziadek, wojak andersowiec, też nic mi o tym Wojtku, swym imienniku i towarzyszu tułaczki z Iraku do Albionu, ni słowa nie opowiedział. Pewnie dlatego, że gdy się spotkaliśmy, to nieco może za wiekowy byłem na takie tematy ;-(

              Jak zerkam po raz który na listę płac tego inscenizowanego dokumentu, to aż się nie chce wierzyć, że opowiadający o tych dziejach nie są naturszczykami, że to aktorstwo...

              Epizod PiS u władzy, inicjujących takie filmowe tematy, miał tu dobrą stronę.

              Że też mój dziad po mieczu tego filmu nie doczekał...
Pełna wersja