misiate
15.03.12, 07:32
Witam
Dawno mnie tu nie było...
Pytanie trochę z innej beczki (może być długie, bo nerw mnie jeszcze trzyma).
Wczoraj na spacerze z moim futrem zaatakował nas pies sąsiadów. Wyskoczył zza płotu (mieli otwartą bramkę, a pies podobno urwał się z łańcucha). Rzucił się na mojego malucha. Pies sąsiadów to jakaś mieszanka owczarka niemieckiego. Jest trzymany na łańcuchu (spuszczają go, nie jestem w stanie zweryfikować jak często, widzę, że czasem lata, ale podejrzewam, że zbyt rzadko). Pies jest agresywny, ma już na sumieniu pogryzienie sąsiadki.
Koło ich płotu, gdy jest spuszczony, strach przechodzić, bo płot trzyma sie na tzw. "słowo honoru".
Nie widziałam za bardzo jak reagować - próbowałam odciągnąć zwierzę od mojego wołając sąsiada i na przemian piszcząc. Piski trochę chyba pomogły (potrafię wydawać na prawdę wysokie dźwięki... ) - bo pies był zdezorientowany, a mój nie bawił się w bohatera i przy tym akompaniamencie leżał grzecznie pod. Sąsiad niedługo przybiegł i udało się odciągnąć psa (warczał też na niego).
Na szczęście skończyło się na strachu i poobijaniu mojego psa. Bez obrażeń, zadrapań itp. (chyba gruba warstwa futra zamortyzowała ugryzienia).
Jednak chciałabym wiedzieć jak reagować w przyszłości. Czym postraszyć właściciela (wybieram się dziś z (nie)przyjacielską wizytą), aby sytuacja już się nie powtórzyła? W jaki zaopatrzyć się gaz/straszaka, aby nie zrobić krzywdy psu, ale zyskać kilka cennych sekund na ucieczkę?
Czy ewentualnie pryśnięcie np. gazem pieprzowym na tamtego nie zaszkodziłoby mojemu, krótkonosemu psu (pekińczyk)?
Przepraszam, jeśli trochę mętnie opisałam sytuację, ale emocje biorą górę.
Z góry dziękuję za wszystkie podpowiedzi.