Urojona ciąża u yorczki

16.03.12, 13:57
Witam serdecznie

Moja sunia ma rok i trzy miesiące, jest po pierwszej cieczce, która miała miejsce około dwóch mieś temu. Od trzech dni popiskuje, jest smutna, nie chce się bawić i wychodzić na spacery. Dzisiaj zaczęła znosić sobie zabawki do łóżka córki i to mnie zaniepokoiło. Zadzwoniłam do weterynarza do którego chodzimy i pani powiedziała że to ciąża urojona i mam z nią przyjść bo trzeba jej podać leki. Leki są za pewne kuracją hormonalną i mam troszkę obaw czy jednego nie zaleczymy a wywołamy coś innego.
Czy rzeczywiście trzeba tą przypadłość leczyć farmakologicznie? Czy da się sunię wyciągnąć z tego w jakiś inny sposób?
Miały Wasze psiny takie problemy? jak wtedy im pomagacie?
Z góry dziękuję za porady.

Pozdrawiam
    • mama_gromadki Re: Urojona ciąża u yorczki 16.03.12, 13:58
      Do weterynarza idziemy na 18tą
    • semi-dolce Re: Urojona ciąża u yorczki 25.03.12, 13:54
      Wy pewnie juz po leczeniu, ale zazwyczaj nie trzeba leczyć farmakologicznie. Zazwyczaj wystarcza ograniczenie czułości, jedzenia, zabranie wszystkich zabawek i długie, męczace, ciekawe spacery połaczone z ćwiczeniami. Czasem przydaje się także smarowanie sutków jodyną. Farmakologicznie bywa trochę szybciej no i korzystniej finansowo dla weterynarza.
    • marynika123 Re: Urojona ciąża u yorczki 25.03.12, 14:25
      Można też robić zimne okłady na sutki. Gdzieś też czytałam, że lepiej wysterylizować bo te kuracje hormonalne wcale nie są obojętne dla pieski.
    • mama_gromadki I po ciąży w dwa dni 25.03.12, 19:17
      W końcu nie poszłam do weterynarza. Powodem była niespodziewana wizyta rodziny i odłożyłam to na poniedziałek. W weekend było dość gwarno w domu i tłoczno, ciągle emocje i do poniedziałku sunia się uspokoiła z objawami. Mleko jej nie ciekło wcale, jedynie miała twardawe sutki i zachowywała się jak opisałam wyżej. Wtedy od razu schowałam zabawki a gdy po długiej nieobecności zobaczyła swojego pana to szalała z radości...i to jej chyba tak na prawdę pomogło. Zastanawiam się teraz nad sterylizacją ponieważ też uważam że taka kuracja hormonalna to nic zdrowego na dłużą metę. Aktualnie jest znowu wesoła, bawi się chętnie i ogólnie wszystko wróciło do normy. Myślę że w tym wypadku dobrze że nie poszłam do weterynarza.

      Pozdrawiam
Pełna wersja