Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie

13.04.12, 14:29
Na tarasie mam budkę dla kota - bo jesienią przyplątał się kot i myślałam, że będzie tam spał. Spał, owszem, ale u nas na tarasie:)

Budka stała pusta jeszcze dwa tygodnie temu, aż odkryliśmy, że jest w niej kotka i cztery, dopiero co urodzone kociaczki. Zaczęliśmy ją karmić, dawać wodę. Co jeszcze powinniśmy zrobić? Do puszki z jedzeniem dodaję jej co dwa dni żółtko jajka. Kotki już otworzyły oczy, mają grube brzuszki, wyglądają na zdrowe.

kilka dni temu kotka wyniosła wszystkie kotki na działkę obok, do blaszanego garażu - ale właściciel do mnie zadzwonił (znamy się), że następnego dnia zaczyna się budowa, murarz, betoniary itp - więc poszłam po kotkę i kotki, przeniosłam je z powrotem. I teraz nie wiem, czy zabrała je, bo coś jej nie pasowało? Obok nas sąsiedzi mają psa, za ogrodzeniem, ale często szczekającego. Mam małe dzieci, starałam się trzymać je z daleka od budki, ale czasem zaglądały. kotce na pozór to nie przeszkadzało, bo przez kilka dni się tak oswoiła, że pozwalała się głaskać, tuliła się itp. Ale coś widać było nie tak, że je wyniosła, prawda?

Co mam robić, poradźcie. Kiedy zabrać kotki do weta? dwa koty (płciowe) idą do ludzi, dwa prawdopodobnie zostaną - kotki. Rozumiem, że najlepszą antykoncepcją jest sterylizacja kotek, czy jednak jakoś inaczej? Ale chyba na razie tem temat mnie nie interesuje, tylko napiszcie proszę, co powinnam zrobić z małymi, żeby były zdrowe - kiedy do weta itp.
    • naturella Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 13.04.12, 14:29
      Jej, w pierwszym zdaniu miało być, że kot spał na kanapie, a nie na tarasie:)
      • ajaksiowa Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 14.04.12, 13:30
        Dopóki Matka je karmi-mają wszystko co potrzeba,a może dobrze by było żebyś zamiast wody dawała jej mleko?Do weterynarza z małymi na odrobaczanie-jak będą samodzielniejsze.I koniecznie pomyśl o sterylizacji koty-ale to dopiero jak przestanie karmić.
    • deszcz.ryb Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 14.04.12, 14:39
      Mleka nie dawaj, jak ci radziła Ajaksiowa - po mleku wiele kotów ma straszne biegunki, co nie jest dla nich zdrowe - a nie wiesz, jak zareagują żołądki tych właśnie kotów. Wystarczy, jak będziesz im dawać wodę i jedzenie.

      Co do antykoncepcji: wiadomo, że najlepsza jest sterylizacja (doraźnie można podawać jeszcze tabletki antykoncepcyjne, ale one nie są zbyt pewnym środkiem; ponadto hormony w nich zawarte poważnie zwiększają ryzyko ropomacicza). Kociaki możesz wysterylizować jeszcze przed pierwszą rujką (byłoby to bardzo wskazane, bo koty siedzą na zewnątrz i bardzo łatwo mogą zaciążyć - wtedy dopiero będziesz miała problem ;)). Najlepiej zadzwoń do weterynarza, przedstaw mu całą sytuację, i niech on zdecyduje, kiedy jakie zabiegi należy wykonać.
      • 3-mamuska Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 14.04.12, 21:56
        Idź do weterynarza i popros o tabletki na teraz, kotka może zaciążyc zanim przestanie karmić.Moja kotka karmiłam aż do 14 tygodni po narodzinach a już mogła 2 raz zaciążyc.
        Nawet wet był z dziwiony ze tak długo karmi.
        Kociaki wysterylizowane w 17 tygodniu życia.

        A karm jak karmiesz, można dać trochę mięsa gotowanego.
    • jul-kot Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 15.04.12, 03:41
      Weź kotki z matką do domu, to matka nie zajdzie w ciążę. A gdyby nawet, to w ciąży też można sterylizować. Nie dawaj kotce hormonów. Nie noś kociaków do weta, jeśli są zdrowe. Tam też mogą coś złapać, a szczepi się dopiero po kilku miesiącach. Nie odrobaczaj kociąt, jeśli w kale nie ma robaków, często kocięta umierają po nieumiejętnym odrobaczeniu. A od kilku robaków nie umrą. Nie sterylizuj kociąt, to horror. Rozsądny weterynarz sterylizuje kotki najwcześniej po pierwszej rui, hormony są im potrzebne. Nie ma żadnego powodu, żeby sterylizować wcześniej. Kocięta przynajmniej przez osiem tygodni powinny być z matką.

      Moje koty do adopcji ... i tutaj kocięta
      Koci Azyl w Konstancinie
      • deszcz.ryb Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 15.04.12, 14:11
        Tylko wiesz, tu jest taki problem, że nie wiadomo, czy autorka ma możliwość wzięcia tych wszystkich kotów do domu [bo za dużo, bo matka dzika itp.] - więc jeżeli te wszystkie kotki będą siedziały na zewnątrz, to mogą zajść w ciążę wszystkie naraz. Dlatego chyba lepsza jest sterylizacja w młodym wieku [nie kocięta tylko starsze kotki]?

        No, chyba, że autorka rzeczywiście będzie miała możliwość dopilnowania, żeby kotki nie zaszły w ciążę, wtedy owszem, można poczekać do pierwszej rui.
        • jul-kot Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 16.04.12, 03:20
          Autorka postu ma dom, to są tylko cztery małe kocięta, które po ośmiu tygodniach może rozdać, a kotkę po zaniku mleka wysterylizować i wypuścić. Kotka już się oswoiła, daje się głaskać, tuli się, nawet daje się przenosić. Być może to domowa kotka, dzikie się tak szybko nie oswajają.
          • deszcz.ryb Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 16.04.12, 08:40
            No to byłoby ok. Tylko - jeżeli chcemy być superdokładni - kocięta lepiej oddawać kiedy są starsze, mają przynajmniej z 10-12 tygodni. ;)
            • jul-kot Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 16.04.12, 22:30
              Ja oddaję jeszcze później ...
              • naturella Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 19.04.12, 09:45
                Sytuacja zmieniła się o tyle, że kotka wyniosła kotki na sąsiednią działkę, do pustego, blaszanego garażu, zamkniętego na kłódkę (znalazła dziurę w podłodze). Myślę, że to z powodu psa, który cały wieczór ujadał za ogrodzeniem, widziałam, że jest zaniepokojona. Przychodzi do nas jeść, więc mam nadzieję, że kotki też przyprowadzi. Wziąć ich do domu nie mam możliwości, kotka daje się głaskać, ale jest czujna, i z własnej woli progu nie przekroczy. Poza tym nas cały dzień nie ma w domu, no i teraz to już w ogóle niemożliwe, bo kotki są poza naszym zasięgiem.

                Mam plan, że jeśli przyprowadzi te kotki, i będą się u nas stołować, to dwa zostawię dla siebie, a dwa pójdą do ludzi, mam już chętną osobę. No ale to za jakiś czas oczywiście, kociaki mają dzisiaj dokładnie 17 dni. Jeśli kotka zostanie u nas, będzie przychodziła jeść itp to ją też zabiorę do weterynarza, tylko to duży wydatek, sterylizacja trzech kotek (bo te dwie, które chcę zostawić to też kotki). No ale co zrobić, nie chciałabym więcej kociąt:)
                • mist3 Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 19.04.12, 20:39
                  Możesz nawiązać kontak z fundacją, która działa na twoim terenie lub z urzędem miasta - oni mają talony na tańsze lub darmowe zabiegi u weta. Ponadto fundacje mają specjalne klatki łapki do łapania kotów - bo jednak kotkę będziesz musiała złapać, żeby zawieźć do weta. To że kocięta zostały wyniesione nie do końca jest fajne - po pierwsze nie masz ich pod kontrolą, a może zjawić się kocur, który je zabije (kocury, tak jak lwy - zdarza im się zabic nie swoje kocięta, tak aby kotkę znowu zapłodnić i przekazać geny), poza tym kotki, które nie mają kontatu z ludźmi moga zdziczeć i trudno będzie ci je złapać a potem zsocjalizować. o zagrożeniu ze strony niektórych ''ludzi" też trzeba pamiętać...
                  Ale życzę powodzenia i trzymam kciuki!
                • jul-kot Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 19.04.12, 20:58
                  Oczywiście zrobisz jak zechcesz, ja napiszę co wiem. Kocięta zostawione same sobie w jeszcze zimnym okresie roku (jesień lub wiosna) zwykle zaczynają chorować i czasem nawet wszystkie umierają, bo infekcja się roznosi. Chyba jest jakiś sposób na dostanie się do tego garażu? Nie jest konieczna Twoja ciągła obecność w domu, żeby przetrzymać w nim kotkę z małymi przez kilka tygodni. W sterylizacji mogą Ci pomóc finansowo warszawskie organizacje opieki nad zwierzętami albo ktoś z zarejestrowanych karmicieli, którzy dostają z Urzędu Miasta darmowe talony na sterylizację w wytypowanych lecznicach.
                  • naturella Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 20.04.12, 09:29
                    No tak, ale co da, że ściągnę właściciela budującego się domu, każę mu otworzyć garaż i wygarnę kotkę z małymi, przeniosę je do budki na moim tarasie - skoro za parę dni ona znowu je wyniesie? I tym razem mogę nawet nie zauważyć dokąd. Według mnie lepiej, że jest blisko, że przychodzi kilka razy się najeść, że od czasu do czasu ją pogłaszczę, mówię do niej, i ona wie, że ma u nas jedzenie i przyjaznych ludzi. Jest szansa, że jak kotki zaczną chodzić, to je będzie przyprowadzała na jedzenie. A jeśli znów zaingeruję (bo już raz ją przenosiłam, dwa razy w sumie się wyprowadzała), to obawiam się, że wyniesie się gdzieś dalej, i wtedy nawet szansa na dokarmianie jej zniknie.

                    Ostatnim razem mieliśmy niezły stres, bo wyniosła trzy kociaki, a jednego zostawiła, mały płakał dwie godziny, w końcu zdecydowaliśmy, że jedziemy do weterynarza po mleko i będziemy go dokarmiać - po trzech godzinach wsiedliśmy w samochód i na szczęście wtedy się zjawiła. Myślę, że przyszła zjeść, a o tamtym małym zapomniała - jak go jej wręczyłam, to na szczęście go zabrała, i wtedy dopiero udało mi się podejrzeć, dokąd go niesie.

                    Bardzo delikatna sprawa z taką pół dziką kotką, nie mam pojęcia, co może się zdarzyć. Do domu sobie nie wyobrażam jej sobie wziąć, oszalałaby ze strachu zapewne, kto wie, czy by nie uciekła przy pierwszym otwarciu drzwi, zostawiając kotki same. Liczę na to, że je odkarmi jak trzeba (z moich wyliczeń wynika, że po weekendzie małe skończą trzy tygodnie), a potem je będzie przyprowadzała - wtedy się całe towarzystwo będzie oswajało powoli. Może się uda.

                    Z tego, że się dwa razy wyprowadzała wnioskuję, że ważniejszy jest dla niej spokój i cisza, niż ciepło - nasza budka jest ocieplana, w środku jest koc, poduszka taka dla kotów, miały jeszcze poszewki na poduszki do zagrzebania się - ale widocznie przeszkadzał jej pies, wychodzący ludzie (mieszkamy w domu czterorodzinnym, i de facto nie mamy domu, tylko mieszkanie z małym ogródkiem), może moje dzieci, które z przedszkola wracają z radosnymi kwikami i podskokami. Budka cały czas stoi na tarasie, więc jakby zmieniła zdanie, to zawsze mogłaby wrócić - ale widocznie uznała, że dla dzieci tam będzie lepiej.
                    • ajaksiowa Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 20.04.12, 11:39
                      Dobrze jest jak jest,ja się jedynie obawiam że kota w międzyczasie może dostać rui.I to w jakimś tam stopniu może przeszkodzić oswajaniu jej i jej dzieci.Może by zacząc podawać Proverę po zakończeniu karmienia?ale kiedy by to miało być?Czekam na głosy praktyków.
                      • jul-kot Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 20.04.12, 21:24
                        Kiedy znajduję kotkę z małymi, łapię je i biorę do klatki. Odchowują się wszystkie. Jeśli zostają tam gdzie są, odchowuje się jeden lub dwa, lub wszystkie umierają. Umierają w męczarniach, bo wirus atakuje gardło lub oczy. Nie mogą przełykać, wymiotują, umierają z wycieńczenia i z powodu zapalenia górnych dróg oddechowych i płuc , lub ropieją im oczy, tworzą się wrzody rogówki i oczy wypływają, w końcu umierają z powodu totalnej infekcji. Dwa lata temu ktoś podrzucił mi cztery takie ciężko chore kocięta w wiaderku pod drzwi. Leczyłem je i przeżyły, ale jeden kotek stracił oko, już w tym wiadrze go nie miał, drugi ma trwałe bielmo na jednym, kotka ma na obu. Twoje kociaki mogą zachorować, zanim zaczną wychodzić z tego garażu. Tak to wygląda w prakytyce.
                        Twoja kotka uciekła z domku, ponieważ braliście maluchy do ręki i poczuła się zagrożona. Musiałaś brać je do ręki, bo znasz ich płeć. Tego się nie robi, nawet z domowymi kociętami.
                        • naturella Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 23.04.12, 12:06
                          Pewnie, że brałam do ręki, bo musiałam im w tej budce nieco "ocieplić" klimat, położyć koc, poszewkę, wywalić zabawki moich dzieci, które w niej były. Brałam też do ręki, jak jeden kotek wypadł z budki i kotka nie zwróciła na to uwagi. Aż wreszcie brałam do ręki, jak jeden z kotków miał kompletnie zaropiałe, nieotwarte oko, które przetarłam wacikiem z ciepłym rumiankiem, a potem Atecortinem - oczko się otworzyło i wszystko jest ok. I jestem przekonana, że nie oskarżycielskie "brałam do ręki" przyczyniło się do wyprowadzki kotki, bo następowało to kilka dni po owym "braniu", ale dziwnym trafem za każdym razem po długim szczekaniu psa obok (szczeka, ile razy właściciele wychodzą wieczorem i akurat w czasie tych trzech tygodni dwa razy im się zdarzyło).
                          • elzbieta.24 Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 23.04.12, 14:01

                            Witaj miałam identyczna sytuację w połowie gudnia ub.roku.Dzika kotka i 6 maleńkich kociaków w garażu.Cała historia opisana na forum koty- nasz mały koci zakątek pt.Garażowe sześcioraczki.Krótko - ja musiałam zabrać kotkę ze względu na koszmarne mrozy.Wcześniej maluchy brałam do ręki bo ocieplałam karton po kosiarce w którym się okociła i nie miało to żadnego wpływu na kotkę.Mleko powinnaś jej dawać ale kozie ( do kupienia w kazdym Tesco w op. po 500 ml. Maluchy odrobaczałam jak miały po 2 miesiące.Cała 6 znalazła domy.
                            [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/xi/ua/8vm9/zs2a8ZahT1eFsSpg7B.jpg[/img]
                          • jul-kot Re: Dzika kotka się u mnie okociła na tarasie 24.04.12, 06:23
                            Tak to się zaczyna. Jednorazowe przemycie oczka nie wystarczy, już są, lub niedługo wszystkie będą chore.
Pełna wersja