decyzja o uśpieniu?...

07.05.12, 16:57
Kiedy ją podjać? Moja ON-ka skończyła 15 lat. ledwo chodzi, leki już nie pomagają, po przejściu 10 m siada a właściwie tył jej opada na ziemię (mam wrażenie że bez jej świadomego udziału). Czasem muszę ją podtrzymac żeby się wysiusiała. Nie wiem czy cierpi - mam wrażenie że tak, nie chce wychodzic na spacery, musze przypiąc smycz i użyć trochę siły aby ja wyciągnąć... Sa chwile gdy zaczyna nagle ziajać i patrzy nieobecnym wzrokiem a za jakiś czas zachowuje sie normalnie. Tzn normalnie czyli leży i patrzy przed siebie lub śpi. Całymi dniami lezy na swoim posłaniu, nie wstaje jak przychodzimy my domownicy czy goście, wygląda to jak jakaś psia depresja. Może chodzenie tak ja boli? Nigdy nie piszczała z bólu, nawet duże rany w młodości znosiła w milczeniu więc teraz nie wiem jak to interpretować. Wet ja ostatnio oglądał, wyczuł guza na śledzionie, ma tez guza na listwie mlecznej, powiedział że i tak w dośc dobrej formie dozyła takiego wieku. Nie słyszy i słabo widzi ale apetyt ma prawie normalny. Czasem boję się, ze odwlekając TĄ decyzję robię to bardziej ze względu na swój komfort a nie psa. Mój poprzedni pies umierał w nocy w męczarniach ponieważ wszyscy liczyli ze jeszcze trochę, że jeszcze nie jest źle. A potem był horror. Obiecałam sobie wtedy że drugi raz do czegoś takiego nie dopuszczę ale łatwo sobie obiecać jak to wydaje się tak odległe a lata lecą i znów staję przed tym dylematem...
    • kass_1 Re: decyzja o uśpieniu?... 07.05.12, 21:56
      Oj, to bardzo ciężka decyzja pożegnać się ze swoim czworonożnym przyjacielem...
      15 lat u owczarkowatych to naprawdę długowiecznośc... Niestety, miałam podobne przeżycie jak Ty. Zbyt długo odwlekałam decyzję o uśpieniu poprzedniego psa i w efekcie umierał w męczarniach ...
      Nie wiem, co Ci doradzić. Czy sunia jest pod stałą opieką lekarską? Robicie jej jakieś badania, dostaje jakieś leki? Świetnym (naprawdę świetnym, polecam z ręką na sercu) preparatem dla starszych psów jest karsivan citovet.pl/pl4/index.php?p=productsMore&iProduct=124&sName=karsivan-174;

      To, że sunia szybko się męczy i dużo śpi to raczej normalne w jej wieku i przy ostatnich upałach.
      Dobrym objawem jest to, że ma apetyt.

      Porozmawiaj z lekarzem o tym karsivanie.
      • bettina16 Re: decyzja o uśpieniu?... 07.05.12, 23:26
        dzięki zapytam o ten lek ale z tego co zrozumiałam z linka to powinnam go podawać gdzieś od roku już, nie wiem czy teraz jeszcze coś zdziała. A rok temu było całkiem ok, ta apatia to gdzieś od miesiąca i zwalałam winę na bolące stawy a może to rzeczywiście ma inne podłoże
      • coill Re: decyzja o uśpieniu?... 10.06.12, 22:07
        na problemy z chodzeniem sa specjalne szeleczki(np w sklepie internetowym Psychodnia), mozna uszyc je same albo na brzuchu psa szalik obwiązac i nosisz go,podtrzymujesz na górze:) Wozek tez dobry,ale chyba za stara na wózekni ewiem czy sie oplaca bo wozki sa dosc drogie dla duzych psow.
    • iwa_ja Re: decyzja o uśpieniu?... 07.05.12, 22:00
      A co mówi wet?
      • bettina16 Re: decyzja o uśpieniu?... 07.05.12, 23:22
        Wet powiedział że jeszcze mozemy czekać ale guz na śledzionie moze pęknac (tzn chyba sledziona może pęknąć ? - byłam dosć przejęta i nie zrozumiałam) a operację nam odradza w tym wieku. Oczywiście dodał nieśmiertelne: "decyzja należy do Was". Cenię go jako lekarza, również z powodu zdroworozsądkowego podejścia, zawsze mówi, że w przypadku zwierza wg niego ważniejszy jest komfort życia a nie jego przedłuzanie na siłę. No w sumie ma rację, pies nie mysli "że chce jeszcze dożyć do urodzin wnuka itp..." tylko jest tu i teraz. Ale mój zdrowy rozsądek obawiam się, że się ulatnia jak emocje biorą górę. Po prostu nie wyobrażam sobie, ze jej nie będzie, ze dom będzie bez psa ani innego psa na jej miejscu... W piątek idziemy na usg -przygotuję się psychicznie i porozmawiam na spokojnie z wetem
        • iwa_ja Re: decyzja o uśpieniu?... 07.05.12, 23:32
          Ja cały czas nosząc ciężar tego, że Rudolfa przetrzymałam o dzień za długo..
          Nie ma dobrego czasu. Sunia ma prawo do odejścia. Jak Jej się nie chce żyć (a nie chce)?
          • bettina16 Re: decyzja o uśpieniu?... 07.05.12, 23:39
            No właśnie tego nie wiem, czy nie chce żyć... Przez większość czasu wydaje mi się, że nie chce... ale są chwile że się ożywia. A ostatnio zaczęła warczeć na nasze koty z którymi mieszka w zgodzie juz wiele lat - nagle zaczęły ją denerwować? czy przestała je poznawać??? Koty co najwyżej przechodzą obok, nie kłada się koło niej... jest to dla mnie niezrozumiałe
            • minniemouse Re: decyzja o uśpieniu?... 08.05.12, 06:48
              Rozumiem ze decyzja o uspieniu nalezy do was, "tak" czy "nie",
              ale ty nie jestes lekarzem i nie jestes w stanie okresic kiedy nadeszla pora - od tego jest lekarz zeby ci to powiedziec. Ty mozesz wyrazic zgode albo nie.
              Przycisnij lekarza, aby jasniej powiedzial, i pomogl ci w podjeciu decyzji. od tego on jest.

              Ale z opisu wyglada, ze nie ma co dluzej zwlekac - nawet jesli psinka pozyje miesiac, dwa,
              to co to za zycie w cierpieniu? a cierpi na pewno.

              Serdecznie wspolczuje :(

              Minnie
              • wrexham Re: decyzja o uśpieniu?... 08.05.12, 07:59
                a ja bym poczekała - jeśli normalnie je to znaczy, ze może nie jest tak źle; a polegiwanie - cóż ona jest stara, nie ma już tyle siły co kiedyś; tylko nie wyciągałabym jej na siłę za obrożę na spacer, tylko kupiła specjalne szelki i jej w tych spacerach pomagała utrzymac tył w pionie www.wozekdlapsa.pl/szelki-dla-psa.php
                nawet 2-3 miesiące ze specjalnym traktowaniem, ulubionymi przysmakami, przytulaniem, mówieniem, że sie ją bardzo kocha, będzie dla was bardzo ważne; teraz już nie trzeba tak bardzo dbać o dietę, stan zębów itd; można sunię trochę porozpieszczać;
                nie chodzi o odwlekanie tego co nieuniknione, ale dla mnie dobry apetyt to znak, że pies chce żyć; oczywiście mogę się mylić;
                ale zgadzam się ze stwierdzeniem, że to lekarz powinien wam powiedzieć jaki jest stan psa; nam lekarz powiedział wyraźnie: boję się wypuścić psa do domu, bo w domu się może udusić; decyzja należała do nas, ale wsparł nas fachową oceną sytuacji;
                • rezurekcja Re: decyzja o uśpieniu?... 08.05.12, 08:59
                  > a ja bym poczekała - jeśli normalnie je to znaczy, ze może nie jest tak źle; a polegiwanie -
                  > cóż ona jest stara, nie ma już tyle siły co kiedyś;

                  MOj pies z guzem mozgu apetyt mial do ostatnich dni. Nawet przed eutanazja go jeszcze nakarmilam, żeby nie umieral glodny, a jadl bardzo chetnie, choc wech juz mial slaby, ze nos prawie wetknelam mu w jedzenie, żeby wiedzial, co to jest.
                  Zle chodzil, na spacer, zwlaszcza poranny , musialam go namawiac i sciagac z kanapy.
                  Uciekal od psow, nie byl zainteresowany towarzystwem.
                  Wydaje mi sie dzis, ze on juz nie byl w pelni swiadomy, zmysly mu siadly - sluch przytepil, slepy byl prawie calkowicie (jaskra i zacma), wech mial tylko z bliska.
                  Do tego padaczka spowodowana guzem.
                  I do dzis nie wiem, czy eutanazja byla za wczesnie czy za pozno.
                  Raczej za pozno.

                  Co do wyłączania sie psa i popadania jakby w depresje - rodzice maja seniora, ktory czasami sie zawiesza, jakby zapomnial, co chce zrobic. Stoi i stoi. A przedtem tego nigdy nie robil. Zakladamy, ze to juz gorsza praca mozgu, spowodowana wiekiem. Tyle, ze senior jeszcze bardzo dobrze chodzi, ale za to apetyt u niego niespecjalny.

                  Sunia ma guza, a lekarz mowi, ze guz moze peknac...
                  Z odleglosci Internetu powiem, ze ja bym sie bala, ze cos sie stanie w nocy albo dzien wolny od pracy.
                  Z bliskosci przy psie wiem, ze takei decyzje trudno podjac widzac psie oczy.

                  A lepiej moze jeszcze byc?
                  Bo ja sie zdecydowalam, keidy sie okazalo, ze lepiej juz nie bedzie.

                  Sciskam CIe, Bettina.

                  Wrex, ja sie nie czepiam Twojej opinii, tylko to byl punkt wyjscia do mojej.
                  • bettina16 Re: decyzja o uśpieniu?... 08.05.12, 09:28
                    Wiem że lepiej nie będzie, dzisiaj rano wymiotowała choć nie miała czym ale śniadanko potem zjadła... Właśnie byłysmy na porannym spacerze. Przewróciła sie przy siusianiu bo się zagapiłam i nie podtrzymałam w porę. Szelki jakie juz ktoś proponował dla podtrzymania zadu - obawiam się ze nie zlikwiduja bólu a tylko mi zycie ułatwią. Jeśli chodzi o stawy, próbowalismy sterydów i tabletek przeciwbólowych/przeciwzapalnych. Sterydy znosiła fatalnie, tabletki pomagały dośc długo, od miesiąca jakby wogóle nie działały albo stawy sa juz tak zniszczone ze po prostu leki nie mogą pomóc. Psina jak idzie to tylne nogi w stawach robia jakby taki półobrót, zawijają się do środka, koszmarnie to wygląda, nie wiem czy boli... Dodatkowo w młodości w wypadku miała uszkodzone nerwy w przedniej łapie i częściowy zanik mięśni. Po rehabilitacji nie było tego za bardzo widać ale teraz jak ma słaby tył i cała siła idzie na przednie łapy to ta uszkodzona staje się widocznie słabsza, więc tak naprawdę to w pełni sprawną ma tylko jedną... Suka też stroni od towarzystwa innych psów, nawet te zaprzyjaźnione nie sa juz mile widziane, ale to myślę dlatego, że są dla niej za szybkie. Nie wiem jak jest ze wzrokiem, rogówki ma mętne i wyraźnie woli wychodzić na smyczy. Bez smyczy staje i stoi jakby nie wiedziała co ze soba zrobić albo po prostu traci orientację. Ale apetyt ma, całe zycie miała i nie była psem wybrednym i tak naprawdę to mnie powstrzymuje... Boję się tego co napisała Rezurekcja - że coś się stanie w nocy lub dzień wolny albo jak będę w pracy. Sama nie wiem, poczekam do wizyty u weta i spróbuję rzeczowo porozmawiać, bez emocji, tylko jak to zrobić :(
                  • wrexham Re: decyzja o uśpieniu?... 08.05.12, 12:19
                    wiem, wiem, nie odebrałam tego w ten sposób; każdy pisze co mu serce podpowiada, nikt się nie czepia; każdy z nas przez to przeszedł, albo przejdzie i to chyba jest szansa/próba/pretekst do rozliczenie się z przeszłością, albo przygotowanie na to co nas czeka...
                    i chociaż wiemy, że ani jedno, ani drugie nie jest do końca możliwe, to przy takich okazjach będziemy przerabiać ten temat w kółko i w kółko...
                    bettina - trzymaj się jakoś
    • desmond37 Re: decyzja o uśpieniu?... 08.05.12, 20:28
      Decyzja o uśpieniu nigdy nie jest łatwa, ale jeśli pies ma bardziej cierpieć żyjąc, to czy warto trzymać go przy życiu na siłe?
    • ania_98 Re: decyzja o uśpieniu?... 06.06.12, 22:47
      Bettina, wiem, jaka to ciężka decyzja, bo mam ten sam problem. Moja 14 letnia sunia choruje od grudnia, od marca jest leczona- ma białaczkę, raz jest lepiej, raz gorzej, choć ostatnio coraz częściej gorzej. Szkoda, że weterynarz nie może przyjechać w danym momencie- gdy poczujemy, że to ten moment, tylko należy się z nim umawiać. Ja ze swoim jestem umówiona na piatek, więc jeszcze 2 noce przede mną, myślę, jakie będą, nie wiem, moze zadzwonię i odmówię wizytę. Najgorsze są noce- sunia wymiotuje, ma dreszcze, w dzień czuje się ok, sama schodzi po schodach, je raz dziennie- mało, bo malo, ale je, nadal smakują jej ciastka i czekoladki, co więc robić, kiedy podjąc tę koszmarną decyzję???? Mój poprzedni pies miał guza szczęki, weterynarz go uspał, gdy pies był jeszcze na chodzie, choć już mało jadł, do tej pory żaluję tej decyzji, dlatego też nie wiem, jak postąpić teraz. Dla mnie to najtrudniesze decyzje w życiu. Jest potwornie ciężko. Nie wiem, czy moja sunia cierpi, czy ją coś boli, czytanie suchych informacji o chorobie niewiele mi mówi. Wspólczuję Tobie bardzo, wiem, co przeżywasz, też szukam informacji na ten temat. Trzymaj się
      ania
      tak na dobrą sprawę, myślę, że nie ma znaczenia, kiedy tę decyzję się podejmie, zawsze będzie źle- za wcześnie, za późno
    • damakier1 Re: decyzja o uśpieniu?... 06.06.12, 23:15
      Bardzo Ci współczuję, to bardzo ciężkie dochodzic to takiej decyzji. Staraj sie rozpoznać, czy suczka jest tylko słaba, ale nie cierpi bólu? Może tak być i wtedy, skoro ma apetyt i coś jeszcze z życia ma dobrego, to niechby sobie dożyła swego czasu. Ale jeśli zauważysz, że cierpi, to nie skazuj jej na bolesną wegetację.
      Gdybyś podjęła decyzję o uśpieniu, to radzę Ci przeprowadzić to w domu. Wszystkie psy maja lęk przed weterynarzem i juz w poczekalni bardzo sie stresują. Warto im tego oszczędzić i sprowadzic weterynarza do domu. Gdy umierała moja stara suczka, weterynarz przyszedł do domu, cały czas byłam przy niej. Wszystko odbyło sie bardzo spokojnie, suczka nic się nie bała. To już parę lat temu, mam teraz inną suczkę ze schroniska, ale często myślę o tamtej i o mojej decyzji i dużą pociechą dla mnie jest, że przynajmniej zapewniłam jej spokojne umieranie.
      • pasikonna Re: decyzja o uśpieniu?... 08.06.12, 22:45
        Dzis uspilam moja Jamniczke. Miala guzy, przerost serca i prawe brak zastawek, od tygodnia nie chodzila z powodu klopotow z kregoslupem.
        Peka mi serce i nie moge sie pozbierac, usiluje sie utwierdzic ze dobrze zrobilam.
        Nie ma dobrego momentu na taka decyzje. Ja moglam przedluzac Jej zycie, tylko coz to za radosc srac pod siebie i ciaglac tylek po ziemi?
        Jest mi tak bardzo smutno, wspolczuje ze taka decyzja przed Toba. :((((((
        • kass_1 Re: decyzja o uśpieniu?... 09.06.12, 16:42
          Nigdy nie ma dobrego momentu na podjęcie takiej decyzji... Wypowiadałam się już wyżej w tym wątku.
          Mój poprzedni pies miał nieoperacyjny nowotwór... Wiadomość o jego chorobie spadła na nas jak grom z jasnego nieba. To był pełnoprawny, 16-letni członek rodziny... Po roku leczenia zaczęło być coraz gorzej... Były też, niestety, dni gdy było dobrze. Niestety, bo dawały nadzieję, że to jeszcze nie ten moment, że jeszcze możemy odłożyć tę decyzję.
          I to był błąd.
          Łudzenie się, oszukiwanie samej siebie, wielki strach przed spojrzeniem w oczy swojemu przyjacielowi i ... zabicie go. Tak wtedy myślałam. Bałam się, czy dam radę żyć bez wyrzutów sumienia po podjęciu takiej decyzji...
          Dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że zafundowałam mojemu psu śmierć w mękach. W niedzielę około godz.22 pies nagle zaczął wyć z bólu. Weterynarz, który ją leczył miał wyłączony telefon, a żaden inny lekarz nie chciał podjąć takiej decyzji. Jedni tłumaczyli to tym, że "nie wykonują takich zabiegów w niedzielę", inni tym, że nie znają historii choroby i nie mogą tak po prostu uśpić psa... W efekcie mój pies został uśpiony o 8ej rano następnego dnia, po całonocnym cierpieniu...
          Dlatego dzisiaj z całą stanowczością i przekonaniem mogę powiedzieć, że uśpienie chorego nieuleczalnie czworonoga jest najlepszym dowodem miłości, jaki możemy mu dać.

          Niżej zamieszczam link do fajnego wątku o mądrych, odpowiedzialnych właścicielach Lumpa, którzy też musieli podjąć taką decyzję...
          www.dogomania.pl/forum/threads/108265-Lumpowe-historyjki-%28i-Mafijne%29
    • sp9tcu Re: decyzja o uśpieniu?... 09.06.12, 20:42
      Droga bettina16

      Przeczytaj to o mojej babci


      • sp9tcu Przeczytaj to koniecznie 09.06.12, 20:44
        Droga bettina16

        przeczytaj koniecznie o mojej żabci link poniżej
        forum.gazeta.pl/forum/w,525,118341043,118391225,OZabci.html

    • ania_98 Re: decyzja o uśpieniu?... 15.06.12, 23:43
      Bettina, tę decyzję podjęłam dziś i już mojej ukochanej nie ma. Przez ostatnie 4 dni wmuszalam w nią to, co jeszcze jadła- czyli ciastka, dziennie zjadala 5-6 jeżyków, na wołowinę, polędwicę i wszystko co jej oferowałam odwracała głowę. Była już słaba, tak jak ktoś napisał wcześniej- zawieszała się, nie mogła się ułożyć, widać bylo, że jest jej niewygodnie, nie miała nawet siły, by się ułożyć, czyli tak, jak ją położyłam- leżała. Miała już dziś problemy z piciem wody (a jeszcze wczoraj piła ją bez końca), dziś porządnie wodą wymiotowała, często drżała, nie pomagało okrywanie jej, masowanie - już nie mogłam dłużej jej męczyć, nie chciałam, by umarła z głodu, by cierpiała. Ból przeżywm ogromny, pierwsza nocka, gdzie będę spała sama, bez wyjść na dwór (sunię w nocy wynosiłam na podwórko po parę razy). Odeszła w domu, wśród ludzi, którzy ją kochali. Sama chciałabym mieć taką śmierć. Bettina, zapewne tak jak ja będziesz wiedziała, kiedy jest ten moment właściwy, dziś rano zadawałam sobie to samo pytanie, a teraz już jej nie ma. Acha, mój pies nie piszczał, nie płakał z bólu, co nie znaczy, że tego bólu nie odczuwał. Pożegnaj się ze swoją sunią i daj jej spokojnie odejść. Trzymaj się Bettina.
      • bettina16 Re: decyzja o uśpieniu?... 20.06.12, 12:41
        Podjęłam dzisiaj tą decyzję. Chyba jak dotąd najtrudniejszą w życiu... Niby wiem, że właściwą ale i tak się ciągle zastanawiam, czy dobrze zrobiłam... Najważniejsze że sunia juz się nie męczy. Dziękuję wszystkim z wirtualne wsparcie.
        • julia.s.f Re: decyzja o uśpieniu?... 20.06.12, 14:15
          bettina16 napisała:

          > Podjęłam dzisiaj tą decyzję. Chyba jak dotąd najtrudniejszą w życiu... Niby wie
          > m, że właściwą ale i tak się ciągle zastanawiam, czy dobrze zrobiłam... Najważn
          > iejsze że sunia juz się nie męczy. Dziękuję wszystkim z wirtualne wsparcie.

          dobrze zrobiłaś, zwyczajnie nie można było lepiej. wszyscy ( tu piszący-kt. nie potrzeba dziękować za wsparcie, bo to oczywista oczywistość -tak za klasykiem od kotów) albo to przechodziliśmy albo przechodzić będziemy. a że -też najzwyczajniej-kochamy naszych przyjaciół na łapach czterech, to są to ogromnie trudne chwile/decyzje/ stany. i nikt mi qrwa nie powie, że w porządku jest, że taki żółw żyje dwieście lat a pies max. kilkanaście...!
        • semi-dolce Re: decyzja o uśpieniu?... 20.06.12, 14:24
          Nie zastanawiaj się, bo tylko siebie samą udręczysz. Z pewnością postąpiłaś tak, jak w tej konkretnej sytuacji mogłaś i umiałaś najlepiej. To zawsze jest trudna i bolesna decyzja, a ten czas potem, gdy pojawia się pustka po psie (ona jest zawsze, nawet jak masz 10 psów w domu i jeden umiera to robi się pusto...) jest okropny. Znam to, rozumiem i mocno ściskam. Ból po stracie ukochanego psa nie mija nigdy, ale z czasem łagodnieje. Dla niektórych najlepszym lekarstwem na to jest nowy pies, inni muszą poczekać trochę czasu by znów być gotowymi na pokochanie kolejnego zwierzęcia. Tak czy siak zawsze boli, więc nie ma sensu dodatkowe zamartwianie się.
        • kass_1 Re: decyzja o uśpieniu?... 24.06.12, 15:12
          Trzymaj się jakoś... Najważniejsze, że już nie cierpi...
    • rezurekcja Przytulam was, dziewczyny juz bez psów 20.06.12, 20:19
      i płaczę z Wami.
      To trudna i smutna decyzja.
      ALe trzeba dziekowac za te wspolne lata, za radosci i smutki. I odpłakac swoje...
      Zapraszam na naszą łączkę wspomnień , mozna wypisac swoj ból
      • iwa_ja Re: Przytulam was, dziewczyny juz bez psów 20.06.12, 22:49
        Bettina, zazdroszczę Ci tej odwagi, której ja, tchórz, nie miałam. Trzymaj się.
        • minniemouse Re: Przytulam was, dziewczyny juz bez psów 21.06.12, 04:53
          Bettina ciezko ale slusznie zrobilas. umierajacych ludzi jak cierpia, jesli sobie tego zycza,
          a nawet czasem jesli nawet nie, tez powinno sie w pewnych przypadkach 'usypiac'.

          Wybralas dla pieska umieranie z godnoscia i bez zbednych mek,
          tak jak powinno byc. Bylas jego dobra przyjaciolka do konca.

          Serdecznie ci wspolczuje.

          Minnie
      • rezurekcja Re: Przytulam was, dziewczyny juz bez psów 22.06.12, 00:26
        łączka
    • majenkir Re: decyzja o uśpieniu?... 26.06.12, 19:29
      Bettina, trzymaj sie...
      Ja 2 tygodnie temu uspilam Monice, 12-letnia greyhoundke z rakiem kosci (popularna choroba u greyow...). Pocieszajace jest to, ze zwierzaki maja to opcje, a ludzie musza sie meczyc do naturalnego konca. :(
Pełna wersja