kasios
25.06.04, 12:58
Już kiedyś pisałam o prawie rocznej kotce znajomych. 2,5 miesiąca temu
prawdopodobnie potrącił ją samochód i od tego czasu popuszcza mocz i kał.
Pierwszy weterynarz zamiast ją na to leczyć, to ją wysterylizował i to
jeszcze tak nieumiejętnie, że biedna była osłabiona przez miesiąc jak nie
więcej. Szkoda gadać.
Prawdo podobnie ma uszkodzony jakiś nerw odpowiadający za zwieracze. Ogon jaj
wisi bezwładnie, tylko tak może z 6 cm ogonka zaraz przy odbycie jest
podniesione do góry.
U drugiego weterynarza dostała leki na regeneracje nerwów (takie żółte i
pomarańczowe tabletki, które podaje się po 1/4 i 1/8 - nie pamiętam nazwy)
miała tez odcięty kawałek ogonka bo zaczął jaj odpadać tak 2 cm na końcu.
Wet. powiedział, że może jej wróci czucie tak do 3 miesięcy. Natomiast po
ponad 2 miesiącach od wypadku dostała jeszcze jakąś maść na oparzenia bo
zaczęły jej się robić rany w okolicach odbytu. Nie pomogła.
Wczoraj pojechaliśmy do kolejnego weterynarza i powiedział, że jak jej nie
wróciło czucie do tej pory, to już nie raczej nie wróci. Dostała antybiotyk i
maść, jakąś mocną antybakteryjną. Proszę o informację, czy naprawdę nie ma
szans żeby jej wróciło to czucie. Czasami wydaje się jakby jej trochę odbyt
wychodził. I czy te rany będą jej się ciągle robiły. I czy nie grozi jej
zapalenie pęcherza, bo czasami się wydaje jakby ja bolał brzuch. Ten ostatni
weterynarz jeszcze coś mówił o martwicy tkanki. Co to znaczy?
Czy przemywać ją codziennie profilaktycznie riwanolem albo wodą utlenioną?