mama303 21.07.12, 08:28 Ratunku, moja sunia 6 mies. wyjada rozmaite poskudztwa, które znajdzie na spacerze. Nie moge sobie z tym poradzić. Czy jedyną metoda jest spacer na smyczy? szkoda mi troche bo mała jest przeszczesliwa jak może sie wybiegać Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
semi-dolce Re: jedzenie śmieci 21.07.12, 09:44 To dość często spotykany problem u szczeniąt w tym wieku. Możesz zakładać kaganiec, możesz tez uczyć, by każdy śmieć ci oddawała zamiast zjadać a wówczas dostanie od ciebie dużo atrakcyjniejszy kąsek, możesz tez zapewniać jej na spacerze atrakcje, pracę, zabawę, ćwiczenia tak, aby nie miała czasu na myślenie o wyjadaniu śmieci. No i pilnować, pilnować, pilnować, niektóre śmieci - trutka na gryzonie, mysz lub szczur zabity taką trutką - mogą okazać się śmiertelne dla psa. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: jedzenie śmieci 21.07.12, 11:29 Nie chce oddawać łobuzica. Spróbuję z tym smakołykiem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
damakier1 Re: jedzenie śmieci 21.07.12, 12:34 Spróbuj dać jej od czasu do czasu na przekąskę trochę żwaczy wołowych (do kupienia w sklepach zoologicznych). Może jej brakować mikroelementów, które właśnie w żwaczach sie znajdują. Brak tych składników często objawia się zjadaniem śmieci z odchodami łącznie. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 jedzenie i nie tylko 21.07.12, 13:52 Jak się podeprze {Mama303} świetnymi poradami moich poprzedniczek i uzupełni [może] niewystarczającą dietę swemu psu i go odzwyczai od zjadania aromatycznych i smakowitych znalezisk - to w przyszłości niech się nie zdziwi, kiedy pies zacznie się w różnych tych „świnstwach" tarzać :-) To ponoć naturalne zjawisko, pochodna przeszłości, atawizm - pies [chyba] maskuje swój zapach ruszając na łowy. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: jedzenie i nie tylko 22.07.12, 09:00 dar61 napisał: > To ponoć naturalne zjawisko, pochodna przeszłości, atawizm - pies [chyba] masku > je swój zapach ruszając na łowy. No tak, widac że to strasznie jest silna potrzeba którą trudno opanować to wyszukiwanie śmierdzących kąsków :-) Odpowiedz Link Zgłoś
semi-dolce Re: jedzenie i nie tylko 22.07.12, 17:56 dar61 proszę, nie przypominaj mi... dziś o 7 rano musiałam sobie wykąpać sukę po spacerze w lesie, bowiem znalazła padlinkę.... 2 dni temu znalazła kupę kupy i także zaliczyła kąpiel... ale nadal śmierdzi :/ Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 zjadanie i nie tylko 22.07.12, 20:17 Przepraszam, może nie powinienem się weselić, trzeba by współczująco ręce załamywać, ale... mój rechot był niezły, o Aromatyczna {Semi-d.} ... Oj, pamiętam z przeszłości to długie wwąchiwanie się psa w aromatyczne znalezisko, potem takie pociągające, powolne najpierw wcieranie się w [piiii!!!] szyją przez psa, raz lewym [eks]obojczykiem, potem drugim - a w końcu psina zwala się na to całym ciałem, wywraca na grzbiet i tarza, tarza, tarza... Dużo jest potem mycia. :-0 Podobne to jest nieco do odurzenia kota zapachem kocimiętek - u nas zapachem podkopanych korzeni aktynidii. Nie da się zwierza odgonić... Ufff... Odpowiedz Link Zgłoś
wrexham Re: zjadanie i nie tylko 23.07.12, 07:35 dar61 napisał: Oj, pamiętam z przeszłości to długie wwąchiwanie się psa w aromatyczne znalezis > ko, potem takie pociągające, powolne najpierw wcieranie się w [piiii!!!] > szyją przez psa, raz lewym [eks]obojczykiem, potem drugim - a w końcu psina zw > ala się na to całym ciałem, wywraca na grzbiet i tarza, tarza, tarza... oj tak - one tak się niby niewinnie tylko wwąchują, a potem nagle myk, od policzka poczynając, a na grzbiecie kończąc... trzeba patrzeć na przednie łapy - jak sie jedna nagle zaczyna podwijać pod siebie to znak, że czas na interwencję; ale to ostatnia chwila dosłownie, bo pół sekundy później jest już o całe wieki za późno... niestety działa tylko wtedy, kiedy psa mamy na sznurku... moja nieżyjąca już sznaucerka się nigdy nie tarzała, za to lubowała w ludzkich pozostałosciach; ileż to razy wracała z krzaków na polu mokotowskim z calutką brodą brązową... a tu jeszcze kilka przystanków komunikacją trzeba było przejechać, żeby sie dostać do domu... pan na stacji benzynowej juz nas znał - leciał z ręcznikami papierowymi i rękawiczkami foliowymi, a ubaw jaki miał, to po prostu nie do opisania; czasem myślałam, że może nawet warto sie pomęczyć, żeby człowiekowi humor poprawić; boże, jak to było dawno temu... jakby w całkiem innym życiu... Odpowiedz Link Zgłoś
semi-dolce Re: zjadanie i nie tylko 23.07.12, 09:16 > Przepraszam, może nie powinienem się weselić, trzeba by współczująco ręce załam > ywać, ale... mój rechot był niezły, o Aromatyczna {Semi-d.} ... Na dobry poczatek dnia i tygodnia - wykąpałam po porannym spacerze po raz kolejny. Chyba musimy okresowo zmienić trasę spacerową, bo jest takie jedno miejsce w lesie.... i zanim sie spostrzeżemy, psy już w nim są. Ale tylko ona jedna się tarza. Zawsze to lubiła :/ Ps: pies nie ma obojczyka :) Odpowiedz Link Zgłoś
wrexham Re: jedzenie śmieci 23.07.12, 08:09 dziewczyny juz ci napisały o tych smaczkach dawanych w zamian za odebrane świństwa; ja tylko jeszcze dodam, że prawdziwym wyzwaniem jest odebranie znaleziska; po pierwsze nie wszystko da się wziąć w rękę (oczywiście dużo zależy od stopnia wrażliwości "biorcy", ale pewnych rzeczy chyba nikt nie złapie bez gumowej rękawiczki) po drugie pies rzadko kiedy chce to oddać; w pierwszym przypadku jestem bezradna póki co, bo jeszcze nie przećwiczyłam opcji z wypluwaniem, ale to juz zaawansowany stopień, na niego przyjdzie mam nadzieję czas; moja roczna suczka, wzięta ze schroniska, jak cos znalazła to za żadne skarby nie chciała oddać - łapczywie połykała, nie dając się złapać; dlatego nad morzem, na plaży, żeby nie ograniczać jej możliwości biegania, przećwiczyłam sposób ze sznurkiem - miała przywiązane 4 metry sznurka do szelek i jak znalazła jakąś zdechłą rybę, to łapałam za koniec, przyciagałam do siebie i mówiłam "fe", próbując jej wytrzącnąć to z pyska, a jak zostawiała, to dawałam cos w zamian; jak masz jakiś teren bez krzaków i drzew, żeby sie pies nie zaplątał to możesz spróbować; porozkładaj jakieś przynęty, przywiąż do obroży linkę i ćwicz; właściwie to nawet pies może być cały czas na luźnej lince, żeby była lepsza kontrola; są jeszcze tabletki rumen tabs - podobno skuteczne; powodzenia wrex. Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: jedzenie śmieci 01.08.12, 10:52 No są niby różne sposoby (podane powyżej), ale z mojego doświadczenia wynika że albo pies z tego wyrasta - albo pozostaje takim śmieciarzem na zawsze - niezależnie od stosowanych przez nas zabiegów. Na pocieszenie dodam, że większość jednak wyrasta... Ale mam 15-letnią sukę whippetkę, która całe życie była, jest i będzie śmieciarzem. Problem zmniejszył się, kiedy przeprowadziliśmy się z bloku do domu pod miastem, gdzie raczej trudno było o porzucone odpadki, jak to ma miejsce w blokowiskach (ludzie to świnie :() Niemniej nawet tu nasza staruszka potrafi bezbłędnie zlokalizować np. resztki śniadania panów budowlańców pracujących na sąsiedniej działce (ostatnio nawet pokaleczyła sobie jęzor wylizując puszkę po mielonce - co bynajmniej nie zniechęciło jej do dalszych eksploracji :) ) No ale mam nadzieję, że Twój egzemplarz z czasem porzuci te nawyki - czego życzę! Odpowiedz Link Zgłoś
asfo Re: jedzenie śmieci 01.08.12, 12:56 Kaganiec nieco pomaga, ale trzeba się liczyć z szorowaniem kagańca oraz okazjonalnie także całego psa. Pomaga też porządne wyszkolenie psa, tak żeby przychodził kiedy się go woła, zamiast zwiewać w przeciwnym kierunku. ;-> Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: jedzenie śmieci 04.08.12, 16:34 asfo napisała: > Kaganiec nieco pomaga, ale trzeba się liczyć z szorowaniem kagańca oraz okazjon > alnie także całego psa. Pomaga też porządne wyszkolenie psa, tak żeby przychodz > ił kiedy się go woła, zamiast zwiewać w przeciwnym kierunku. ;-> Moja suka nawet przybiega radosnie na wołanie ale nie wtedy gdy ma znaleziony "smakołyk" :-( Odpowiedz Link Zgłoś