kotka dzikuska, chociaż od 5 lat z nami

05.10.12, 11:08
Szanowni Forumowicze,
Mam problem. W naszym domu mieszkają trzy koty. Najstarsza Mia (7 lat) przygarnięta ze
schroniska, Szamil z lasu (6 lat) i Miki (5 lat) z podwórka. Miki od samego początku była najdziksza
i najbardziej nieufna. Wzięliśmy ją z podwórka jako bardzo małego, bardzo chorego, no i bardzo
dzikiego kotka. Doskonale zaprzyjaźniła się z dwoma innymi kotami, natomiast w stosunku do nas
zawsze była bardzo bojaźliwa i nieufna. Praktycznie nigdy, przez całe 5 lat, nie podeszła do mnie
sama, czasami udawało mi się ją bardzo delikatnie pogłaskać przy misce. Przyzwyczaiłam się już do
takiego układu, nie naciskałam, a Miki żyła sobie w naszym domu według swoich zasad i mam
wrażenie, że było jej dobrze - spała przytulona z dwoma kotami, przychodziła razem z nimi do
kuchni na karmienie, czasami łaskawie pozwalała na delikatne pieszczoty. Niestety, czasami
musiała być złapana - wizyta u weterynarza, sterylizacja itp. Zdaję sobie sprawę, że każde takie
złapanie oznaczało dla niej stres, ale sądziłam, że przez lata przywyknie.
Kiedy w domu pojawiły się dzieci (dwóch maluchów) Miki najpierw w ogóle nie reagowała, po około
roku-dwóch latach zaczęła jednak sikać w domu ( i to niestety do łóżka, przyłapałam ja kilka razy,
ale po zastosowaniu spryskiwaczy odstraszających sytuacja, powiedzmy, że się ustabilizowała.
Powiedzmy, ze tak:)).
W sezonie letnim od kilku lat koty spędzają około 5 miesięcy na działce. My też tam 2-3 miesiące
jesteśmy, a przez resztę czasu koty są pod opieką sąsiadki kociary, która je regularnie dokarmia.
My zresztą też dwa-trzy razy w tygodniu przyjeżdżamy na działkę. Zaznaczam, że niestety złapanie
Miki, żeby zawieźć ją z kotami na działkę zawsze było problemem i zawsze kosztowało ją mnóstwo
stresu. Potem, na działce jednak zawsze sytuacja wracała do normy, a kot zachowywał się po
swojemu, czyli "patrz na mnie, a nie rusz mnie", ale wydawał się po swojemu szczęśliwy. Tak to
trwało przez kilka lat i mam wrażenie, że koty przywykły.
Wczoraj nastąpiło oficjalne zamknięcie sezonu działkowego, pojechałam po koty i przywiozłam je do
domu. Złapanie Miki było wczoraj jednak wyjątkowo traumatyczne. Kotka się zestresowała i
niestety (wiem, wiem, moja wina, nic na siłę itp) stoczyłyśmy walkę. Bilans - moja pogryziona i
podrapana ręka (nie pierwszy, nie ostatni raz), a przede wszystkim przerażony, "złamany" kot. Po
powrocie do domu Miki zaszyła się w tylko sobie znanym kącie, nie wychodzi, nie reaguje na
wołanie i smakołyki. Rozumiem przyczynę tego zachowania, jasne, ale, jak tak sobie o tym
wszystkim myślę, to wydaje mi się, że Miki z biegiem lat zamiast być bardziej oswojona robi się
jeszcze bardziej dzika i nieufna. Do tego dochodzą wszystkie okoliczności "niesprzyjające kotu" -
małe dzieci, przeprowadzki z lasu do miasta, coraz częstsze sikanie w domu itp.
Rozmawiałam z kilkoma kociarzami i wszyscy trochę się dziwią, że po kilku dobrych latach w domu
kot nadal jest pół dziki.
Reasumując tę przydługą historię - jak spróbować oswoić dzikuskę, który jest z nami już prawie 5
lat i co zrobić, żeby choć trochę bardziej nam zaufała?
Pozdrawiam serdecznie i czekam na dobre rady.
Aśka
    • deszcz.ryb Re: kotka dzikuska, chociaż od 5 lat z nami 05.10.12, 13:21
      Cóż, zaniedbaliście sprawę wtedy, kiedy mieliście jeszcze szansę - kiedy kot był mały. Teraz nie wróżę wam powodzenia - kotka najprawdopodobniej zostanie dzikusem przez całe życie, tym bardziej, że przez parę miesięcy biega sobie na wolności po działce. Może najlepszym dla niej rozwiązaniem byłoby pozostawienie jej na działce? Jeżeli udałoby się wam zrobić jej tam schronienie przed zimnem i ktoś by ją dokarmiał, to pewnie byłoby dla niej najlepsze rozwiązanie - po co stresować dzikiego kota takimi przeprowadzkami?
      • mist3 Re: kotka dzikuska, chociaż od 5 lat z nami 05.10.12, 20:54
        Moja kotka też jest dzikuską - tzn. daje się pogłaskać tylko mnie, śpi ze mną, wchodzi do mnie na kolana - ale do nikogo innego. Nienawidzi zmian, każdą odchorowuje. Kiedy mieszkałam z rodzicami (pierwsze 4 lata jej życia) - bała się ich, nie dała się pogłaskać - mimo, że nikt nigdy krzywdy jej nie zrobił (wręcz przeciwnie). U mnie też złapanie jej to trauma dla mnie i dla niej. W wakacje musiałam przeprowadzić się do rodziców (remont) - kotka przez kilka dni u rodziców ledwo co jadła i piła, nie wychodziła praktycznie ze swojej kryjówki. Po powrocie do domu kilka dni to samo. Potem powolutku doszła do siebie. Ona się boi nawet przelatujących w pobliżu okien ptaków, wszystkich zwierząt (nawet malutkich kotków). Dodam, że jak była maluszkiem - i moi rodzice i siostra (no i oczywiście ja) staraliśmy się z nią bawić, delikatnie głaskać, itp. Jednak ona na wszystkich prychała i syczała (oprócz mnie). Jedna z teorii jest taka, że została za wcześnie wzięta od matki (nie moja wina - to podrzucona znajdka) i nie zdążyła się zsocjalizować. Inna, że ktoś przed podrzuceniem jej zrobił jej jakąś krzywdę.
        Ja bym zaproponowała odwrotnie niż deszcz.ryb - nie wywozić kotki na działkę, do minimum ograniczyć wszelkie zmiany. Taka dzika kotka na działce może wpaść w panikę - wystraszyć się czegoś i uciec w siną dal.- albo wprost pod samochód. W domu będzie bezpieczniejsza. Teraz po prostu musicie dać jej dojść do siebie i po prostu zaakceptować to jaka jest....
        • deszcz.ryb Re: kotka dzikuska, chociaż od 5 lat z nami 05.10.12, 21:30
          Ja zrozumiałam, że kotka autorki wątku nie jest strachliwa, jak twoja, tylko że po prostu jest dzikuską, która nie lubi ludzi - zdarzają się i takie koty. I dlatego uważam, że działki byłyby dla niej odealne ze względu na minimalny kontakt z ludźmi. Ale rzeczywiście - należałoby skończyć z takimi zmianami co parę miesięcy, bo nie ma sensu kota tym stresować.
          • askadyla Re: kotka dzikuska, chociaż od 5 lat z nami 05.10.12, 22:38
            dzięki za odzew. deszcz.ryb - nie wiem, czy tak po prostu zaniedbaliśmy sprawę. Od samego początku kotka dogadała się z dwoma innymi kotami, a my szanowaliśmy jej usposobienie i nic na siłę nie robiliśmy. Kiedy chciała, to dawała się trochę pogłaskać (tylko jednej osobie, mnie), a ogólnie sprawiała wrażenie zadowolonej z życia, trochę na zasadzie - róbcie swoje, a ja swoje, to się dogadamy. I tak było przez pierwsze lata. Potem, faktycznie, dzieci (stresy, stresy), no i te przeprowadzki do lasu (bo dzieci i koty, wszystkim będzie lepiej), ale, jak widać, Miki zmiany nie służą. Zgadzam się, że działka to dla niej idealne miejsce (widać, że czuje się tam wyśmienicie, eksploruje, ale nie za daleko, ma dużo prywatności i spokoju, ale zawsze wieczorem wraca do domku na całą noc), tylko, że to raczej niemożliwe w praktyce. No i oznacza rozłąkę z dwoma kotami, a, mam wrażenie, że są zżyte bardzo. Może to być kolejnym źródłem stresów?
            mist3 - faktycznie, kotka nie tyle płochliwa, ale ogólnie bojąca się ludzi. Miki też została wzięta z podwórka jako bardzo mały kot i dzieciństwo miała raczej nieciekawe. I też akceptuje tylko mnie, chociaż po naszej ostatniej konfrontacji mam obawy, jak będzie dalej. Póki co, daję jej dużo spokoju i dyskretnej miłości i widzę już mały postęp - wyszła z szafy, trochę łazi po mieszkaniu, zjadła. Czekam, co dalej.
            Pozdrowienia.
            a.
            • mist3 Re: kotka dzikuska, chociaż od 5 lat z nami 06.10.12, 20:36
              Dodam jeszcze, że w razie wielkich stresów (no i teraz jak siusia w nieodpowiednich miejscach) warto zainwestować w feliway - są to kocie feromony, które bardzo dobrze działają na takie strachajły jak nasze koty. Tylko trzeba by kupić te włączane do kontaktu. Jeśli masz dom piętrowy - 2 - jedno na jedno piętro. Moja kotka naprawdę dobrze na nie reaguje. Kiedy jeszcze ich nie znałam, każdy większy stres kończył się wizytą u lekarza - kotka przestawała jeść, pić i wydalać. Teraz jest zestresowana, ale przynajmniej z fizjologią u niej ok. Przed przeprowadzką do rodziców włączyłam feliwaya u siebie i u rodziców 3 dni wcześniej i mimo ogromnego stresu, ran ciętych (u mnie - pakowanie do transportera) jakoś względnie to przeżyła.
              • askadyla Re: kotka dzikuska, chociaż od 5 lat z nami 06.10.12, 21:48
                dzięki, wypróbuję!
Pełna wersja