POMOCY co się stało z kotkiem!?

17.12.12, 11:37
proszę, czy ktoś wie, co mogło zrobić takie rany? kotek jest "rozcięty" naokoło, ma zdartą skórę na tylnych łapkach, uszkodzony odbyt i kręgosłup... nie wydaje mi się, żeby to była sprawka jakiegoś torturującego zwierzęta idioty, bo rozcięcie jest zbyt nierówne (a może tylko tak sobie wmawiam?)... PROSZĘ, POMÓŻCIE!
zdjęcie 1
zdjęcie 2
na brzuchu wygląda to jeszcze gorzej, ale nie chciałam jej teraz ruszać...
    • ajaksiowa Re: POMOCY co się stało z kotkiem!? 17.12.12, 13:19
      Może bliski kontakt z rozpędzonym samochodem?:(Do lekarza się oczywiście wybierasz?
    • agaciha Re: POMOCY co się stało z kotkiem!? 17.12.12, 13:32
      Rany strasznie to wyglada. Mam nadzieje,ze bylas juz u weterynarza??
    • deszcz.ryb Re: POMOCY co się stało z kotkiem!? 17.12.12, 14:42
      Czemu wrzucasz tutaj takie zdjęcia zamiast pójść do weterynarza?
      • karolina7799 Re: POMOCY co się stało z kotkiem!? 17.12.12, 14:57
        deszcz.ryb napisała:

        > Czemu wrzucasz tutaj takie zdjęcia zamiast pójść do weterynarza?

        u weterynarza i w lecznicy byliśmy już parę razy, miała coś przy odbycie zszywane, robione prześwietlenie i badania... powiedzieli, że na tą ranę nie potrzeba niby szwów, bo samo zaczęło się goić, co mi się za bardzo nie podoba, ale cóż. jest czymś posmarowana, dostaje antybiotyki... teraz chodzi o to, żeby dowiedziec się w co się wpakowała...
        • deszcz.ryb Re: POMOCY co się stało z kotkiem!? 17.12.12, 16:30
          A to wybacz posądzenie w takim razie.

          Może wpadła w jakieś sidła?
          • dar61 Gdzieżeś ty bywał, pręgowany bałwanie? 17.12.12, 19:14
            Opis jest tak dokładny, że nie mam po co/ nie byłoby po co zdjęć otwierać.

            Zgadzam się z wyznawczynią pluwialnych pierwotnych kręgowców. Mogła to też być zwykła siatka ogrodzeniowa.

            Niesamowity jest ciąg tak pokaleczonych naszych zwierząt ku gniazdu - podobny temu powyżej opisanemu kocur wyrwał się z [domniemanego] sidła i powrócił był do mego sąsiada po kilku dniach cierpień, a po chyba 2 tygodniach nieobecności. Ledwo moi sąsiedzi wybłagali, by nie amputować mu łapy. Kuśtykał potem na tej zdeformowanej łapie kilka lat.
            I tył ;-)

            Będzie dobrze! Byle lizać!
Pełna wersja