Dodaj do ulubionych

Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo"

16.01.14, 10:00
Witajcie
Mam problem z kotką. Przywieźliśmy ją w sierpniu od znajomego, który wydawał kociaki. Nie była zupełnie oswojona, ale szybko przyzwyczaiła się do miski, kuwety i naszego starszego kota. Problem z nią jest taki, że nadal nie chce do nas przyjść, boi się i ucieka od ludzi. Ja ją karmię, ja sprzątam kuwetę i staram się jakoś oswoić. W zamian za to sika na łóżka. Nie ogólnie gdzie popadnie. Sika tylko tam gdzie śpię ja, lub córka. Nasze kołdry i poduszki są prane co drugi dzień, bo jak tylko nie zwrócę uwagi, to ona leci i sika. Wybiera dokładnie te miejsca, które miały styczność z naszymi ciałami. Miejsce męża, łóżko syna i inne miejsca są bezpieczne. Moje ubrania też obsikuje... Zakładam, że może ona próbuje w jakiś sposób okazać dominację tylko nie wiem jak to zrobić, żeby pojęła, że tak nie będzie :( Jestem w ciąży i uganianie się za dzikusem w domu jest mało wykonalne, ukaranie jej stanowi problem, bo nie daje się do siebie zbliżyć, a jej sikanie jest dla mnie koszmarnie męczące przede wszystkim zapachowo. Może ktoś z Was poradzi mi co z nią zrobić?
Obserwuj wątek
    • mamakingi Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 16.01.14, 15:35
      Ile kotka ma miesięcy , czy jest wysterylizowana , czy dogaduje się z drugim kotem ? Mój kotek tak sikał jak mu żwirek nie pasował , zawsze pod jedną albo drugą szafką , albo pod kaloryferem . Jak zmieniłam to przestał sikać od razu . A może trzeba spróbowač z uspakajaczem . Kotka nie jest do końca oswojona . Może się stresować . Koty nie sikają na złość . To bardzo szkodliwy mit. Zachęcam do wizyty u weterynarza . Pozdrawiam .
      • bluszczyk.elunia Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 16.01.14, 15:45
        Ma około 9 miesięcy. Mieliśmy ze sterylizacją czekać na pierwszą ruję i dopiero potem. Tak też zrobiliśmy. Właśnie ją przechodzi i mam nadzieję, że nie będzie to trwać już długo ;) Z drugim kotem się dogaduje bardzo dobrze. Żwirek nie zmieniany od początku i do tej pory nic nie było. Jakoś na początku grudnia zaczęła to sikanie. Uspokajaczem? A cóż to? No z tym weterynarzem jest problem. Powiedział, żeby poczekać i jak skończy szaleć przy rui, to mamy ją przynieść (o ile uda nam się ją jakoś złapać) i wtedy ją wysterylizuje. Twierdzi, że wtedy i kotka się oswoi łatwiej i przestanie sikać i skończą się problemy. Jednak jakoś nie do końca w to wierzę, że tak po protu wszystko minie. Szczególnie, że to sikanie jest tylko u mnie i córki. Zastanawiam się ciągle nad tym, czy ona jednak nie próbuje jakiejś formy dominacji. Kociego faceta jakoś łatwiej ogarniałam i rozumiałam :(
            • albert.flasz1 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 16.01.14, 20:44
              mamakingi napisała:

              > W sumie pi pierwszej rui też nie jest źle , ale gdyby było wcześniej , może wca
              > le by nie sikała .

              Może tak, a może nie. Sterylizacja może na to mieć wpływ o tyle, że nietrzymanie moczu może (jedna z przyczyn) być powodowane brakiem estrogenów.
            • mist3 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 16.01.14, 21:40
              Ile macie kuwet w domu?
              Czy kotka ma dostęp do kuwety bez żadnych problemów?
              Jak oswajaliście kotkę z nowym terytorium?
              Jak dogaduje się z drugim kotem?
              Jak próbujecie ją oswajać?
              Jak dajesz jej znać, że pewne zachowania są niedopuszczalne?
              Jak i kiedy chciałabyś karać kota za niepożądane zachowania?

              To, że kotka tak się zachowuje, to nie wina jej płci tylko charakteru. Jeśli jest dzikuską to może jej przejdzie, a może już zawsze taka będzie. Moja kotka jest typową kotką jednego właściciela - daje się głaskać tylko mnie, wchodzi tylko na moje kolana.

              Nieśmiała kotka powinna mieć na początku ograniczone terytorium - ponieważ ona może po prostu bać się pójść przez cały dom do kuwety i siusia tam, gdzie czuje się bezpiecznie (a nie, żeby was zdominować). Jeśli możecie - ograniczcie jej przestrzeń życiową na jakiś czas albo ustawcie kuwety w kilku miejscach - jak się oswoi to będzie można ograniczać liczbę kuwet. Kotka na pewno jest ogromnie zestresowana - nowy dom, nowi ludzie (podejrzewam, że nie miała za wiele kontaktu z ludźmi na wsi), nowy kot a na dodatek jeszcze rujka (przed i w trakcie rujki kotki też mogą znaczyć teren). To wszystko dla niej za dużo wrażeń jak na takie dziecko (bo przecież to jest dziecko kocie).
              Jeśli dasz radę odpowiedzieć na pytania, które zapisałam powyżej - to może coś jeszcze ci doradzimy.

              Co do kołder - trzeba je wyprać i spryskać olejkiem, którego zapachu koty nie lubią (np. cytrusowym, goździkowym, jałowcowym). Na dzień na jakiś czas przykrywać te miejsca na które posikuje folią malarską i np. rozsypać tam goździki albo skórki z cytryny. Na czas rujki ograniczyć jej powierzchnię, gdzie może biegać oraz upewnić się, że z każdego miejsca ma bezpieczny dostęp do kuwety.
              Nie oswajać jej na siłę - nie brać na ręce, gdy nie chce, nie głaskać jeśli się wyrywa. Mówić do niej spokojnym głosem. Zawsze gdy dzieje się coś pozytywnego - używać jej imienia, np. Kicia jedzenie! Gdy coś nabroi to NIE używać jej imienia tylko mówić np. NIE WOLNO! Można też wcześniej zasyczeć. Z tym, że upomnienie musi nastąpić NATYCHMIAST gdy nabroi, a nie np. po kilku godzinach.

              Może trafił się wam też taki egzemplarz, że nigdy nie będzie przytulaśna, zawsze będzie nieśmiała i strachliwa.
              • mist3 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 16.01.14, 21:44
                No i dodam jeszcze, że po rui należy poczekać przynajmniej 7 dni zanim się kotkę wysterylizuje. Jeśli wpadnie w następną rujkę (bo i tak może być) to należy podać jej tabletki na wyciszenie i dopiero sterylizować. Z przerażeniem (i smutkiem) myślę, jak ona musi być zestresowana, że obawiasz się, że nie da się złapać - ale jakoś musicie to zrobić.
                No i powiem szczerze, że ten weterynarz (z tego co opowiadasz) nie jest specjalnie godny zaufania.
                Po sterylizacji BEZWZGLĘDNIE musi mieć przez kilka dni spokojny, ciepły kąt tylko dla siebie, gdzie nie będzie mogła wskakiwać na żadne meble, potłuc się czy poranić. Wtedy można do niej przychodzić, dawać jej jeść i po prostu przy niej posiedzieć, spokojnie do niej mówiąc, nie wykonując gwałtownych ruchów - po prostu przy niej być. Istnieje wtedy szansa, że nabierze do was zaufania. Choć nie jest to 100% pewne.
                • bluszczyk.elunia Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 17.01.14, 10:16
                  1. Kuweta jest jedna duża i od początku (poza pierwszymi dniami) się do niej załatwiała. Nie robiło jej również różnicy, że wymieniliśmy ją na nakładkę na sedes, żeby koty nauczyły się załatwiać do toalety. Jej poszło z tym lepiej niż Lokiemu (starszemu kotu). On szuka zawsze jakiejś innej możliwości, bo zmiana nie do końca mu się podoba, za to ona zawsze idzie do toalety.
                  2. Toaleta ma zawsze otwarte wejście od dołu i koty zawsze mogą pójść, kiedy potrzebują.
                  3. Ciężko mówić o oswajaniu, bo od otwarcia kontenerka, kiedy ją przywiozłam nie mogę jej dotknąć nawet. Wtedy wyskoczyła z "pudełka" i schowała się w najciaśniejszym kącie. Stawiałam jej wtedy blisko drugą kuwetę, jedzenie i picie. Zjadała to, co jej przyniosłam, ale kuwety nie chciała i załatwiała się w pudła, za którymi się chowała. Miejsce, w którym się schowała, to moja pracownia i stoi tam sporo pudeł z materiałami plastycznymi, tkaninami itp, więc miała miejsca do sikania ;) Odnalezienie kuwety w łazience zajęło jej tydzień (mniej więcej) i od tego czasu chodzi tam. Po tym jak zaczęła wychodzić i korzystać z kuwety przestawiłam jej miskę obok miski Lokiego i nakładając jedzenie wołałam ich oboje po imieniu. Na początku nie przychodziła, dopóki ludzie się kręcili, ale w nocy zjadała wszystko. Udało mi się w międzyczasie doleczyć ją z kociego kataru, który miała zdiagnozowany zanim ją wzięłam do domu. Po około miesiącu zaczęłam kolejny etap oswajania. Przynosiłam ze sklepu wątróbkę i w ten sposób wywabiałam ją z kryjówki. Kładłam dzieciaki spać, żeby nie przeszkadzały, a potem siadałam na podłodze w kuchni i kroiłam małe kawałki. Loki przychodził natychmiast i jadł mi z ręki. Freja siadała z daleka i obserwowała. Z czasem siadała coraz bliżej, aż zebrała się na odwagę i zaczęła podchodzić. Widziała, że Loki je z ręki i nic mu się nie dzieje z mojej strony. Rzucałam jej kawałki, za każdym razem coraz bliżej, aż zaczęła brać z ręki. Nerwowo i łapiąc w biegu, a potem się wycofując, ale zawsze to już był jakiś postęp. Teraz jesteśmy na etapie na którym czasem, kiedy wyciągam rękę podchodzi powąchać i czasem pacnie łapką, choć wczoraj zamiast pacnąć po prostu mnie podrapała jak już skończyła wąchać :(
                  4. Z Lokim dogadue się bardzo dobrze. Po tym pierwszym tygodniu zaczęła do niego podchodzić. On z początku jej nie lubił i traktował jak intruza. Prychał na nią i parskał, starał się przeganiać... Dość krótko zajęło mu zaakceptowanie Frei. Bawią się razem, urządzają galopady po mieszkaniu i robią coś, co na początku mnie przeraziło, ale wszyscy mi mówili, że to normalne. Freja go znienacka atakuje, potem się chwilę biją, a zaraz kończy się to jej kładzeniem się na plecach i wtedy on gryzie jej gardło. Na początku myślałam, że Loki zrobi jej krzywdę, ale nic złego się nie działo, a Freja wracała zaraz po "jeszcze". Śpią czasem razem przytuleni i "miłość" kwitnie :) Odkąd Freja ma ruję trochę się im popsuło, bo on jako kastrat nie bardzo radzi sobie z jej potrzebą ;) Próbował nawet parę razy, ale chyba nie bardzo wie jak ma się do tego zabrać. Włazi na nią i próbuje i nie daje rady i chyba oboje są coraz bardziej sfrustrowani :/
                  5. Kolejne próby oswajania polegają na tym samym, co do tej pory. Czyli jedzenie i wyciąganie ręki, żeby sama podchodziła.
                  6. Jeśli robi coś nie tak zwykle wystarcza po prostu "psik" ona wtedy ucieka. Generalnie niewiele więcej mogę robić i żadne kary nie wchodzą w grę, choćbym nawet chciała.
                  7. Poza pierwszymi miesiącami odkąd przyjechał do nas Loki (3 lata temu) nie miałam potrzeby karać kota poza właśnie "psikaniem" na niego. Te pierwsze miesiące były koszmarne, bo bardzo nie lubili się z moim wtedy czteroletnim synem. Loki wchodził do niego na łóżko piętrowe i spał, a syn był o nie bardzo zazdrosny, bo to był jego nowiuśki prezent urodzinowy ;) Przeganiał Lokiego za co ten się zaczął "mścić". Zaczął mu się załatwiać na łóżko i po pierwszej kupie rozpętała się regularna wojna. Loki się załatwiał na łóżko syna (jednocześnie korzystając z kuwety), a jak tylko syn zobaczył kupę na pościeli leciał do łazienki i sikał mi do kuwety :/ Piekło i szatany!!! Karaliśmy obu na najróżniejsze sposoby, odstraszaliśmy Lokiego od łóżka cytryną, pomarańczą, cebulą, ale on sobie nic z tego nie robił. Weterynarz zaoferował nam jakiś specyfik wkładany do gniazdka (zapachowy), który miał sprawić, że kot (czary mary) przestanie się tak zachowywać, ale że chciał za to 250 zł to nawet nie było o czym rozmawiać. Wtedy stosowałam wszelkie możliwe metody, żeby "panowie" przestali wojować, ale w końcu się poddałam. Okazało się, że po około dwóch tygodniach od zaprzestania wszelkich interwencji z mojej strony (ograniczyłam się do sprzątania u jednego i drugiego) dogadali się i nawet zaczęli razem sypiać :) Od tamtej pory Loki reaguje po prostu na "psik" i nic więcej nie muszę stosować, nie potrzebuję :)

                  Co do tej jej nieśmiałości i bania się to nie jest tak do końca. Ona przemieszcza się już normalnie po całym domu (poza moją pracownią, bo tam dokonała za dużo zniszczeń i koty mają tam zakaz wstępu i po prostu zamknięte drzwi). Chodzi gdzie chce i kiedy chce, odkąd dostała eksmisję z pracowni chowa się za zmywarką, lub sypia na łóżku syna (gdy go nie ma). Nikt jej z nikąd nie przegania, dzieci jej nie dokuczają. Jestem z nimi ciągle w domu, więc mam okazję obserwować ich zachowania. Półtoraroczna córka siada i patrzy na Freję z bezpiecznej odległości Freja robi to samo. Nie zbliżają się do siebie. Syn chciałby pogłaskać, ale po dwóch próbach, oczywiście nieudanych poddał się i woli, kiedy Loki przychodzi po swoją porcję czułości. Pyta, kiedy będzie mógł pogłaskać Freję, ale sam jej nie zaczepia.

                  Co do tego sikania to jest kilka rzeczy, których nie wiem i nie rozumiem. Ona do grudnia na łóżko siknęła tylko kilka razy, za to od grudnia robi to bardzo często i w taki sposób, który w ludzkich normach można by odczytać właśnie jako sposób robienia na złość. Włazi na łóżko i sika patrząc na mnie tak, że gdzieś w głowie odbieram to na zasadzie "i co mi zrobisz?" :P Nie zakładam złośliwości jako takiej, ani robienia tego, bo nas nie lubi. Miałaby większe powody ze złośliwości, lub nie lubienia sikać mężowi, bo on nic przy niej nie robi i ignoruje ją zupełnie. "Jak kot nie daje się pogłaskać, to ja mam go w nosie". Pomyślałam, że może ma to związek z rują, tym, że Loki nie może jej zaspokoić, moją ciążą i faktem, że karmię ciągle córkę. Na zasadzie ty mogłaś a ja nie, ale nie wiem na ile to może być możliwe, choć brzmi rozsądnie.

                  Tam skąd ją przywiozłam ludzie dokarmiali, weterynarz fundacji wyłapywał koty podawał leki jak było trzeba. Ludzie czasem patyczek ze wstążeczką... ale nie próbowali się zbliżać, bo wychodzili z założenia, że po pierwsze kotki się mogą zestresować, a po drugie za bardzo przyzwyczaić. Tego akurat nie ogarniałam, bo koty i tam miały pójść do ludzi. Te kociaki przychodziły do jednego domu na jedzenie, kilka osób z tego domu się nimi zajmowało, ale nie mieszkały w domu i nie nocowały tam. Matka je prowadzała na łowy i uczyła wszystkiego dopóki nie zabił jej samochód. Kociaki wtedy zostały same i zaczęły coraz bardziej dziczeć. Nadal przychodziły tam gdzie jedzenie, ale nie dawały się do siebie zbliżyć.

                  Kołdry i zapachy: Nic nie działa. Ani cytrusy wszelakie, ani mięta, goździki, geranium. Mam to wszystko w domu bo próbowałam (skutecznie) oduczyć Lokiego drapania sosnowej szafy. Ograniczanie powierzchni życiowej będzie niewykonalne bardziej niż teraz bo do kuchni nie ma drzwi (tam najczęściej przesiaduje), do pokoju syna oba koty drapią w drzwi jak szalone, bo tam śpią, kiedy jest w szkole, nasz pokój jest ciągle otwarty z powodu córki, która się też musi przemieszczać.
                  • bluszczyk.elunia Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 17.01.14, 10:28
                    Oswajanie przez branie na ręce, czy głaskanie na siłę nie ma racji bytu, bo jeszcze ani razu nawet nie udało mi się jej dotknąć na dłużej niż ułamek sekundy (choć jeden z kociarzy zalecał terapię wstrząsową tzn. złapać przez koc i głaskać tak długo, aż się uspokoi i przekona, że to miłe i nic jej nie robię - niby to logiczne, ale będąc w ciąży nie mam jak się za nią uganiać i nie chcę też ryzykować potężnego podrapania)
                    Do jedzenia wołam oboje po imieniu, często łagodnie staram się ją uspokajać np kiedy ona się stresuje widząc jak idę w jej stronę. Jakieś minimalne efekty są, ale bardzo minimalne jak na 5 miesięcy prób :(
                    Kiedy robi rzecz zakazaną np wchodzi na stół, czy próbuje upolować ryby z akwarium zwykle wystarcza psik i nie robię nic więcej, bo nie mam jak.
                    A możesz mi powiedzieć ile trwa mniej więcej ruja? Bo ona tak miauczy i szaleje od połowy grudnia :/
                    Co do weterynarza, to jest to jedyny dostępny dla nas facet, który bardzo bardzo się stara, ale uczciwie powiedział, że leczenie kotów, jest w naszym miasteczku rzadkością. Ludzie tu w najlepszym wypadku przychodzą kota uśpić, a nie leczyć, a i to nawet nie, bo najczęściej pozwalają mu zdechnąć w domu, albo wyrzucają na dwór :/ Koszmar. Jednak Lokiego, który złapał koci katar wyleczył nam bardzo skutecznie mimo, że wet w innym mieście położył na nim krzyżyk, mówiąc, że nic nie da się dla niego zrobić. Nasz weterynarz bardzo się stara pomóc, ale niestety największe doświadczenie ma z psami i jak sam mówi dopiero od jakichś pięciu lat ludzie zaczęli przychodzić z kotami. Być może jest niedouczony, ale po pewnych ludziach czuć, że są dobrymi ludźmi i znajdują się na swoim miejscu i on do nich należy. Widać to po nim choćby wtedy, kiedy mówi do zwierzaka (co rzadko widziałam u innych weterynarzy). Bronię go bo mieszkałam 30 lat w Wawie i większość weterynarzy była koszmarna w podejściu do zwierząt. Może miałam pecha, ale ten od porodów krów, koni i leczenia psów traktuje zwierzaka jak człowieka :)
                    Ufff... Chyba wszystko już :D
                    Dzięki za chęć pomocy, może się uda :)
                  • wadera3 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 17.01.14, 12:11
                    Strasznie dużo problemów Ci się nawarstwiło, bo od początku(jak widzę) popełniasz błędy i masz złe(mity o kotach) nastawienie, mimo, że się w jakiś sposób starasz.
                    Po pierwsze, kot, nieważne czy dziki, czy nie, po przywiezieniu do nowego miejsca musi mieć z początku ograniczoną przestrzeń. Przestrzeń, w której się "poczuje u siebie", ale przestrzeń wyznaczona przez Ciebie z dopilnowaniem aby kot miał gdzie się schować, zjeść i skorzystać z kuwety, bez możliwości korzystania z kuwet zastępczych, w Twoim przypadku pudeł z materiałami.
                    Kot lubi czuć się bezpiecznie, więc widząc pudła kotka skorzystała z okazji - koty kochają wszelkie pudła i pudełka.
                    Jak już siknęła raz i drugi, a pudła z zapachem nie zniknęły, to kotka nie widzi powodu żeby korzystać z innej kuwety - tej ze żwirkiem. Sika również na łóżko, bo pewnie kojarzy jej się z Tobą=bezpieczeństwo=micha.
                    Poza tym pomysł wdrażania dzikiego kota(dziki, czyli niesocjalizowany) do sikania do sedesu, to kolejny mało szczęśliwy pomysł.
                    Kot wolnożyjący sika w krzakach, w kupie piasku, w liściach, a nie w jakimś ustrojstwie, stąd też pewnie rozpaczliwe kocie szukanie dobrego miejsca.
                    Wyjmij sobie z głowy mit o wzroku sikającego kota pt:"co mi zrobisz", jeśli już kot coś wtedy myśli, to "czy to tutaj mogę?", a że upranie kołdry, czy innej, obsikanej przez niewysterylizowanego kota, rzeczy nie zniweluje kociego zapaszku, to kot nadal jest przekonany, że to odpowiednie miejsce.
                    Kolejna sprawa, to to, że niewysterylizowana kotka będzie podsikiwała tu i tam, bo tak każą jej hormony i instynkt, zostawić jak najwięcej śladów dla zalotników.
                    Żeby to ogarnąć powinnaś spowodować żeby kotka miała mniej możliwości do sikania nie tam gdzie trzeba, ułatwić maksymalnie dostęp do czystej kuwety, pokombinować ze żwirkiem, a nade wszystko wyprać i pozbawić zapachu wszystkie obsikane przez kotkę rzeczy.

                    Tu masz znakomity(i co ważne tani i skuteczny) przepis na preparat usuwający zapach kocich siuśków:
                    1. Zagotować 2 szklanki wody
                    2. Dodać szklankę sody oczyszczonej (takiej ze sklepu spożywczego)
                    3. Ostudzić
                    4. Dodać 2 szklanki octu (winnego, jabłkowego)
                    5. Wlać do butelki ze spryskiwaczem. Przed użyciem dobrze wymieszać
                    6. Spryskać plamy moczu, najlepiej kiedy są świeże
                    7. Osuszyć papierowym ręcznikiem, spryskać ponownie, osuszyć,
                    spryskać...itd.
                    Powtarzać, aż do osiągnięcia zadowalającego rezultatu....

                    Wypróbowałam go wielokrotnie, bo mam dwie kocice, którym zdarza/ło się posikiwać tu i tam.
                    Jednak z długiego doświadczenia w tej kwestii, powiem Ci, że tak czy inaczej kluczowe jest usunięcie przyczyny sikania, bo inaczej nie ogarniesz...
                    Nie próbuj kotki na siłę odomawiać i socjalizować, bo osiągniesz efekt dokładnie odwrotny od oczekiwanego.
                    I pamiętaj, że im dłużej zwlekasz ze sterylizacją, tym bardziej kotka utwierdza się w niewłaściwych zachowaniach, a karcenie może tylko pogorszyć sytuację.
                    A w końcu - zapraszam do "nas", tam dowiesz się jeszcze więcej:)
                    forum.gazeta.pl/forum/f,10264,Koty_nasz_maly_koci_zakatek_.html
                    • bruke Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 17.01.14, 15:03
                      Gdy bierzemy kota do domu, to trzeba pamiętać, że musi to być w pierwszych 5 tygodniach jego życie. Im wcześniej, tym lepiej. Wówczas nie powinniśmy mieć z nim żadnego kłopotu, o ile potem nie będziemy popełniali błędów. Dotychczas miałem 4 koty i nigdy nie zdarzyło się, abym miał nasikane w mieszkaniu. Z kotem trzeba umieć "rozmawiać" i postępować, a wówczas nie będzie żadnych problemów.
                      Ostatni mój kotek chcąc wyjść na dwór, czy to w dzień, czy też w nocy, po prostu łapką poruszał specjalnie zrobiony mu dzwonek. Moje koty zawsze załatwiały się w moim ogródku. Nigdy w domu nie miałem kuwety ze żwirkiem, jak moi sąsiedzi, którym i tak koty leją i robią po łóżkach, gdy tymczasem teraz te same koty przychodzą spać do mnie do sypialni i wszystko jest OK. Ja potrafię dogadać się z każdym kotem. Domowy kot wymaga zabawy, ale trzeba wiedzieć kiedy należy ją przerwać. Znam prawie wszystkie koty na osiedlu, domowe i dzikie.To zwierzę nie lubi przemocy, gdyż potem tak mści się... To moja diagnoza.
                        • bruke Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 17.01.14, 20:38
                          Tak, zgadzam się. To była tylko przenośnia. Trochę przesadziłem. Może lepiej tu użyć określenia dobre traktowanie, a raczej nawet umiejętne nawiązanie kontaktu.
                          Psa można wychować (już miałem trzy psy) i on prawie zawsze będzie posłuszny, a z kotem należy się zaprzyjaźnić, jednak ten zawsze będzie w pewnym sensie niezależny. Aby zdobyć kota należy poświęcić mu dużo czasu i cierpliwości, a działać należy małymi kroczkami aby zdobyć jego zaufanie, co w ogóle jest bardzo trudne, zwłaszcza w dzisiejszym zalatanym świecie.
                          Nadal twierdzę, że własnie z tego powodu kot tak robi...o czym już dawno gdzieś czytałem.
                          Jeżeli ktoś uważa inaczej, to proszę tak uważać.
                      • nullified Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 18.01.14, 20:53
                        OMG...

                        w tym wieku to kociak jest na etapie wczesnej socjalizacji - uczy się że w innym miejscu się je a w innym robi, że ma pazury i "one drapią" etc. Potem się ludzie skarżą na "sikające i drapiące wredne koty". O - "fałszywe" jeszcze.

                        W inkryminowanym przypadku nie ma co czekać na "ustąpienie ruji" tylko trzeba ją zatrzymać hormonalnie. Wet poda dawki, stosowanie i środek, często jest to Provera - tania, wygodna w podawaniu.

                        Kotka się stresuje bez sensu i stres się kumuluje a ktoś się dziwi, że zaczyna jednocześnie znaczyć terytorium, trzymać dystans i upewniać się gdzie "jest to dwunogie co daje jeść". Za dużo na raz to co się dziwić, że jej się w głowie klepki rozsypuja >.>

                        Jak zapanujesz nad atakiem ruji to trzeba podjąć decyzję co dalej.

                        Pomysł z "kuwetą sraczykową" jest absurdalny... eh ta cywilizacja.
                        Jesli to dzikus lub półdzikus może mieć preferencje do "żwirku drewnianego" (zresztą, większość naszych zawsze miała).
                • kiciuniamiau Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 04.02.14, 17:35
                  Wiesz, Mist, mnie najbardziej szokuje, że ona ciągle jest aż tak zestresowana. Od sierpnia! Po takim czasie to ja kompletnego dzikuska żyjącego na podwórku oswoiłam na tyle, że bez większych problemów zabrałam go do weta. Wprawdzie potem weta pogryzł, podrapał, no ale złapać się dał.
                  • mist3 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 04.02.14, 21:24
                    Dla mnie to nie jest nic niezwykłego. Moja kotka nigdy nie oswoiła się na tyle (mieszkając przez 4 lata ze mną i z moimi rodzicami, którzy nieba by jej przychylili), żeby dać się pogłaskać komukolwiek oprócz mnie.
                    Poza tym autorka wątku popełniła dość dużo błędów (na pewno nieumyślnie), traktując kotkę jak swojego pierwszego kota. Tymczasem każdy kot jest inny. Moja kicia po 4 latach mieszkania w domu rodziców, a teraz 5 lat w innym domu ze mną nigdy nie czuje się w pełni swobodnie. Tymczasem obecna kotka moich rodziców po jednym dniu zadomowiła się tak, jakby mieszkała tam 100 lat...
            • wadera3 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 18.01.14, 19:38
              No, to wyobraź sobie, że moja półdzika kocica - wysterylizowana w warszawskiej Koterii, w wieku około 6 miesięcy jako dzika kotka (trafiła do mnie po tej sterylce i już została) ponownie zaczęła rujkować i to permanentnie. Okazało się , że sterylke spaprano i kocica, do tej pory mała i drobniutka, po ponownej sterylce urosła i zmężniała. nabrała wyglądu dorosłego kota, choć nadal jest nieduża, nie wygląda jednak na kociaczka.
              Więc ów mit o pełnym rozwoju nadal pozostaje mitem, chyba.
              • asdaa Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 18.01.14, 21:48
                Polskie przepisy weterynaryjne zezwalają na kastrację/sterylizację kotów dopiero po osiągnięciu dojrzałości płciowej czyli po pierwszym marcowaniu. W wielu innych krajach tym zabiegom wolno poddawać znacznie młodsze kocięta, rozwijają się po tym normalnie, mają jedynie skłonności do tycia ale na to są sposoby.
                Nasza kotka została poddana sterylizacji jak tylko zaczęłą marcować, bez czekania na koniec rui. nie chcę straszyć ale kotka "łałczeć" może i pół roku aż gdzieś czmychnie i wróci zakocona. Oprócz tego może zostać jej nawyk posikiwania - oznaczania terenu.
                Poza tym koty w domu muszą mieć coś w rodzaju placu zabaw, tu jest fajny przykład: deser.pl/deser/51,111858,15289943.html?i=0&bo=1#BoxDeser3img albo przynajmniej możliwość chodzenia po górnych szafkach, drapaki, widziałam też ściankę z pustych kartonów posklejanych ze sobą w powcinanymi otworami. No i trzeba codziennie sie z nimi bawić.
                • albert.flasz1 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 19.01.14, 11:39
                  asdaa napisała:

                  > Polskie przepisy weterynaryjne zezwalają na kastrację/sterylizację kotów dopier
                  > o po osiągnięciu dojrzałości płciowej czyli po pierwszym marcowaniu.

                  Bzdura, nic takiego nie ma.

                  W wielu i
                  > nnych krajach tym zabiegom wolno poddawać znacznie młodsze kocięta, rozwijają s
                  > ię po tym normalnie, mają jedynie skłonności do tycia ale na to są sposoby.

                  ZAWSZE po sterylce mają takie skłonności, bo zmienia się przemiana materii. Niedobór hormonów płciowych sprawia, że przewagę nad procesami katabolicznymi biorą procesy anaboliczne, mechanizm jest skomplikowany i nie da się wytłumaczyć w kilku słowach. Te hormony, oprócz sterowania cyklem rujowym i płodnością, mają również wpływ na ogólny rozwój organizmu - dlatego sterylizować powinno się po pierwszej rujce. Inaczej, mogą się przydarzyć różne kłopoty - typu niedorozwój cewki moczowej, układu kostnego, odpornościowego osobniki delikatne, małe, słabo umięśnione, o "młodzieńczym" wyglądzie itd.

                  > Nasza kotka została poddana sterylizacji jak tylko zaczęłą marcować, bez czekan
                  > ia na koniec rui.

                  ...Czyli, popełniono podstawowy błąd w sztuce lekarskiej! Wyjąwszy sytuacje ekstremalne, takie zabiegi wykonuje się w okresie anoestrus - czyli "wyciszenia" hormonalnego przed następnym cyklem, inaczej może to prowadzić do powstania tak zwanych "odszczepów jajnikowych", co skutkuje utrzymaniem produkcji hormonów i rujami u zwierząt wysterylizowanych.
              • albert.flasz1 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 19.01.14, 11:44
                wadera3 napisała:

                > po ponownej ster
                > ylce urosła i zmężniała. nabrała wyglądu dorosłego kota, choć nadal jest nieduż
                > a, nie wygląda jednak na kociaczka.

                Co to znaczy "po ponownej sterylce"? Czy tę "pierwszą sterylkę" w końcu wykonano, czy nie wykonano? Bo to, nie da się 2 razy chirurgicznie usunąć tego samego narządu... Chyba, że za pierwszym razem nic nie usunięto! :-D
                • wadera3 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 20.01.14, 09:23

                  albert.flasz1 napisał:
                  >
                  > Co to znaczy "po ponownej sterylce"? Czy tę "pierwszą sterylkę" w końcu wykonan
                  > o, czy nie wykonano? Bo to, nie da się 2 razy chirurgicznie usunąć tego samego
                  > narządu... Chyba, że za pierwszym razem nic nie usunięto! :-D

                  Skrót myślowy, powinnam napisać: "po dokładnym badaniu ultrasonograficznym, znaleziono pozostawiony tzw. odprysk jajnika, który produkując hormony, powodował nieustanne rujki i wysterylizowanej kocicy.Wykonano więc ponowny zabieg, usuwając ów szczątek i uwalniając nas i kotkę od męczących objawów."
                  • albert.flasz1 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 20.01.14, 10:42
                    wadera3 napisała:

                    > Skrót myślowy, powinnam napisać: "po dokładnym badaniu ultrasonograficznym, zna
                    > leziono pozostawiony tzw. odprysk jajnika, który produkując hormony, powodował
                    > nieustanne rujki i wysterylizowanej kocicy.Wykonano więc ponowny zabieg, usuwaj
                    > ąc ów szczątek i uwalniając nas i kotkę od męczących objawów."

                    Między innymi, dokładnie o takich problemach wspomniałem wcześniej.
          • mist3 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 19.01.14, 20:45
            Ja dodam jeszcze do tego, co napisały przedmówczynie - zwierzęta należy nagradzać za dobre zachowanie a nie karać za złe. Z tym, że nagroda musi nastąpić NATYCHMIAST. Tzn. kotka siusia do kuwety - ty to widzisz - wyciągasz z kieszeni smakołyk - dajesz jej mówiąc "dobra (tu imię kotki" i tak wiele wiele razy aż kotka załapie, wtedy przestajesz dawać smakołyk i chwalisz, potem i to nie będzie potrzebne. Oczywiscie nie biegasz za kotką, tylko jak akurat zauważysz że sika.
            Moje rady:
            1. Wysterylizować kotkę
            2. Po zabiegu zapewnić jej pomieszczenie bez kryjówek typu "pudełka z materiałami" (wymarzone miejsce do siusiania dla 80% kotów) ale z przynajmniej jedną kryjówką oraz z NORMALNĄ kuwetą
            3. Jak widzisz że kotka się załatwia - zaczynasz chwalenie
            4. Jak dojdzie do siebie STOPNIOWO otwierasz dla niej znowu cały dom
            5. Profilaktycznie przykrywasz kołdry folią przynajmniej na jakiś czas
            6. NIE likwidujesz normalnej kuwety - nawet jeśli kotka korzysta z ludzkiej ubikacji - przynajmniej przez kilka miesięcy
            7. Dopiero jak masz pewność, że kotka korzysta TYLKO z ubikacji (nie chodzi do kuwety, nie sika po kątach) możesz się zastanowić nad likwidacją zwykłej kuwety.
            • mist3 Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 19.01.14, 20:49
              Dodam jeszcze, że
              1. To nieprawda, że koty należy brać w 5 tygodniu ich życia - zaleca się 8-12 tydzień - bo kotki od MATKI uczą się socjalizacji. Oczywiście nie dotyczy to kotów, które mogą nie dożyć 8 tygodnia z powodu strasznych warunków w jakich żyją
              2. To nieprawda, że można kotkę sterylizować nawet w rui - po rui należy odczekać, ponieważ w jej trakcie narządy rozrodcze są bardzo ukrwione i sterylizacja może skończyć się krwotokiem i śmiercią kotki
              3. Sterylizowałam kotki przed pierwszą rują i po niej - nie widzę żadnej różnicy w ich zachowaniu, skłonności do tycia (część kotek ją ma, część nie)
              • bruke Re: Kotka sika na łóżko, ale "wybiórczo" 20.01.14, 17:58
                Znowu niedpowiedziałem i w pewnym sensie wprowadziłem w błąd w sprawie brania kota w 5 tygodniu życia, a więc wyjaśniam. Pragnę zaznaczyć, że wszystkie moje 4 przygarnięte kotki były dzikie. Urodziły je matki, które kiedyś były domowe, ale zostały wyrzucone i żyły w dzikich warunkach. Mieszkam na osiedlu, gdzie każdego roku, szczególnie w pewnych miesiącach wyrzucane są koty i psy z przejeżdżających samochodów.
                Pisząc o 5 tygodniu życia miałem na myśli czas w pewnym sensie graniczny, kiedy mały kotek jest dziki i nie ma kontaktu z ludźmi. W książce wyczytałem, że po tym czasie będzie bardzo trudno takiego "ucywilizować". Tę książkę w ubiegłym roku dałem sąsiadce, która kupiła sobie kotka, a więc nie mogę zacytować jej autora.

                Przy okazji opiszę wspomniany temat wyrzucania z domu między innymi kotów, co zapewne autor tego wątku mi wybaczy. W ubiegłym roku (chyba w październiku) ktoś wyrzucił na moim osiedli czarną kotkę, którą potem ja codziennie dokarmiałem. Początkowo była bardzo płocha, ale z biegiem czasu nawet sporadycznie pozwoliła się pogłaskać. Nawet zamierzałem ją przygarnąć. Wydawało mi się, że tak dobrze ją karmię, że stała się gruba i nagle dość długo przestała do mnie przychodzić w dzień i co się okazało... Prawdopodobnie bywała w nocy, gdyż jedzenie nadal znikało, ale po jakimś czasie także w nocy już odwiedzała mój "koci bufet szwedzki" z 4 ślicznymi małymi. Niestety te małe były bardzo płochliwe i dalszym sąsiadom udało się przygarnąć tylko jednego z nich (teraz ma rajskie życie), natomiast pozostałe małe i ich matka zostały wyłapane i gdzieś wywiezione i mam nadzieję, że w dobre miejsce (tak mnie poinformowano), chociaż mam pewne wątpliwości. Od około niespełna 2 miesięcy nie widzę ich już na moim osiedlu.
                Niestety, często taki jest los naszych ukochanych kotków.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka