Dodaj do ulubionych

klinika vetcardia kijjowska 11 warszawa-odradzam!!

01.06.15, 16:24
szczerze odradzam klinikę pana NIZIOŁKA Vetcardie i pracujących tam lekarzy dr.KRASZEWSKĄ i dr.KOPROWSKĄ leczyłam u nich psiaka i była to najgorsza decyzja w moim życiu.Doprowadziła do tego,ze mój ukochany Lucky skonał w straszliwych męczarniach paradoksalnie nie dlatego że miał raka ale przez niekompetentne i błędne leczenie oraz żle dobrane leki.Pies jak na nowotwór który u niego zdiagnozowano miał bardzo dobre wyniki badan i czul się bardzo dobrze nie miał żadnych przerzutów do momentu aż dr.KOPROWSKA i dr.KRASZEWSKA nie zaczęły na nim eksperymentowac.Do tego momentu jedyną oznaką nowotworu był zbierający sie w klatce piersiowej płyn ktory trzeba było ściągac co jakis czas dlatego pies dostawal steryd i furosemid.W pewnym momencie leczenia p.KOPROWSKA dolożyla jeszcze dwa leki moczopedne na nasze pytania czy
to nie za dużo leków obie zgodnie twierdziły ,że nie bo kazdy działa inaczej a kreatynina jest w normie i wszystko jest dobrze.Pies dlugo nie wytrzymał dawki 3 leków moczpędnych i mocznik
trzykrotnie przekroczył normę ale nasze pytania dalej były zbywane sami zmniejszyliśmy psu leki ale było już za póżno bo kreatynina poszla w gore i pies się odwodnił i wtedy usłyszeliśmy że jest zle bo to wina raka boze jak ja sobie nie mogę darowac że ja im tak ślepo ufałam tak się skupiłam na tym raku że nie widziałam że to oni go zabijają złym leczeniem a nie rak.Pies zaczoł wymiotowac i nie chciał jeśc dostalismy leki na zatrucie żołądkowe dopiero jak sama
zaczełam czytac w internecie to narobiłam rabanu ze to przez mocznik ktory zatruwa mu organizm pies sie tak zle czuje i to ja kazałam podac kroplówkę aby zacząc wyplukiwac mocznik z organizmu ....zadna z lekarek nawet na to nie zwrocila uwagi.Teraz z perspektywy czasu spędzając tak dużo czasu w poczekalni VETCARDI powinnam sie puknąc w głowę bo widzialam że co druga osoba ktora wychodziła od lekarzy dostawała dwa leki furosemid i encorton to chyba najlepiej o wiedzy lekarzy nie świadczy.
Lucki bardzo dzielnie znosił kroplówki mimo że odwodniony walczyl do końca pani.dr.NESKA jak zobaczyla w jakim stanie odwodnienia jest pies złapala się za głowę jak lekarze mogli go doprowadzic do takiego stanu dzieki jej pomocy była nawet po tygodniu poprawa i wtedy pojechalismy do VETCARDI na zabieg ściągnięcia płynu robiła go dr.KOPROWSKA i dr.NIZIOŁEK zabieg bez konsultacji ze mną pomimo że byłam za drzwiami zrobili psu nie usypiajac go co było totalna głuptą i nieodpowiedzialnością poniewaz to pies rasy york i nawet w stanie osłabienia bardzo ruchliwy,gdyby zapytano mnie nigdy bym nie wyrazila zgody na zabieg w takiej formie .Po zabiegu okazało się że pies ma odmę bo pewnie im się poruszył wsadzono go namiotu tlenowego na pół godziny nam zaś zaczęto wmawiac
ze pies sobie sam to sobie zrobil podczas oddychania pan dr.NIZIOŁEK gdy zaczęliśmy drążyc temat i dopytywac robił się coraz bardziej nerwowy bo jak to my śmiemy kwestionowac jego zdanie .
Po pól godz psa wyjęto z namiotu tlenowego zrobiono rtg stwierdzili ze odma sie zmniejszyla a w zasadzie prawie jej nie ma czyli wszystko jest dobrze i nas sie pozbyto bo zaraz miał przyjśc kolejny pacjent a ten kto zna pana NIZIOLKA wie że kasa to rzecz dla niego najważniejsza więc nie mial już dla nas czasu.OK 19 psiak poczul sie gorzej zadzwoniliśmy do DR.KOPROWSKIEJ i uslyszelismy że musimy się oswoic z tym że pies ma raka i nie stosowac uporczywego leczenia.W nocy nasze szczęście ,nasza iskierka zmarł w strasznych męczarniach dusząc się i jestem przekonana że to odma była powodem jego śmierci.
Dlatego odradzam tą klinikę niech was nie zwiodą te uśmiechnięte twarze na reklamie ich kliniki i czule uściski zwierząt ktore trzymaja bo z miłościa do zwierząt ci ludzie maja niewiele wspólnego
Obserwuj wątek
        • judyta.wu Re: klinika vetcardia kijjowska 11 warszawa-odrad 30.07.15, 06:58
          przeczytalam pani pytanie nie jest co prawda skierowane do mnie ale postanowilam dodac pare zdan nie jestem lekarzem zaufalam lekarzom vetcardii dr.kraszewskiej dr.koprowskiej dr.niziolkowi bezgranicznie nie przyszlo mi do glowy aby konsulotowac sie z innymi lekarzami w pewnym momencie moj psiak mial jednoczesnie podawany furosemid i jeszcze dwa leki moczopedne jednoczesnie!!!!!!pytalam ich wielokrotnie czy to na pewno dorze sama nawet zmniejszylam dawke !teraz wiem ze bylam kompletna idiotka ze na to pozwolilam i tak zaufalam ale uleglam opinii super lekarzy pan niziolek pani kraszewska na forach wszyscy chwala i zero zdrowego rozsadku z mojej strony trafilam do dr.neski za pozno psa nie dalo sie uratowac tak byl odwodniony najgorsze ze nie moge nic im zrobic na koniec pani kraszewska stwierdzila ze jak mam jakies zastrzezenia do jej pracy do moge zlozyc skarge do zwiazku lekarzy tylko ze ja wiem ze to nic nie da solidarnosc lekarska itd.minelo trzy miesiace od smierci luckiego gdyby umarl na nowotwor to by bylo ciezko ale bym sie pogodzila ale wiem ze go zawiodlam zaniedbalam bylam tak przerazliwie glupia ze im zaufalam bezgranicznie i skazalam mojego przyjaciela na smierc w tak straszliwych meczarniach bo trzeba bylo sie puknac w glowe kto podaje jednoczesnie trzy leki moczopedne jaki organizm jest to w stanie wytrzymac teraz to wiem ale juz jest za pozno do konca zycia nie wybacze sobie swojej glupoty i naiwnosci
          • jamniczarodzina Re: klinika vetcardia kijjowska 11 warszawa-odrad 30.07.15, 08:35
            Myślę, że może pani rozwiać swoje wątpliwości i iść na weterynarię, 6 lat studiów, w tym rok farmakologii i 1,5 interny, tam pani się dowie że można stosować kilka leków moczopędnych jednocześnie. Nie wierzę w to co pani pisze, bo jest to anonimowe, jak się wydaje na kogoś oskarżenia, to trzeba się pod tym podpisać imieniem i nazwiskiem.
            • judyta.wu Re: klinika vetcardia kijjowska 11 warszawa-odrad 15.10.15, 11:14
              szczerze nie intereseuje mnie jako partnera w dyskusji opinia jak rozumiem nie anonimowej osoby '"jamniczarodzina" tak samo nie interesuje mnie w co wierzy" jamnicza rodzina" lub osoba ktora przedstawia sie tym prawdziwym imieniem i nazwiskiem natomiast wiem jedno ze to ja stracilam psiaka,czlonka rodziny,wiernego przyjaciela nie przez nowotwór tylko przez nieodpowiednie leczenie i niedouczenie lekarzy i z cala pewnoscia gdybym wczesniej trafila do dr,neski moj pies nie dostalby jednoczesnie kilku lekow moczopednych i nie umarl w tak strasznych meczarniach z powodu mocznicy droga podpisujaca sie imieniem i nazwiskiem nie anonimowa jamniczarodzino jedego musze tylko pogratulowac solidarnośc lekarska za wszelka cene nawet nie znajac przebiegu i hisorii choroby naprawde godna podziwu pora wyjsc z cienia jamniczejrodziny i podpisac sie pelnym imieniem i nazwiskiem pani lub panie doktorze weterynarii po szesciu latach ciezkich studiow
            • cleo_1 Re: klinika vetcardia kijjowska 11 warszawa-odrad 13.07.16, 19:15
              Jak pani czy też pan smie kwestionować cierpienie po stracie przyjaciela to po prostu chamstwo jest pani zapewne weterynarzem, obym nigdy na panią nie trafiła. Judyta.wu nie wyrzucaj sobie błędów zrobiłaś wszystko co możliwe u zrobiłaś to dobrze nie jest twoja wina ze trafiłaś na konowalow. Dałaś swojemu przyjacielowi mnóstwo miłości byłaś z nim do końca opiekowalas się nim nie truj swojego serca pozdrawiam ciepło
    • mary_siah Re: klinika vetcardia kijjowska 11 warszawa-odrad 14.08.16, 13:10
      W lipcu 2016 weterynarz z vetcardii p. Gajewski przyjął 9 letniego schorowanego, z trudnością oddychającego buldoga francuskiego. Pies miał wodę w worku osierdziowym i guza w sercu. Chodziło o konsultację czy to już jest termin na eutanazję, czy jeszcze można coś zrobić. Dowiedziałyśmy się (byłam tam z przyjaciółką), że trzeba ściągnąć wodę i że takie psy żyją długo z guzem w sercu. Zabieg został wykonany w narkozie. Wykonał to lekarz przedstawiający się na stronie lecznicy jako kardiolog z panią Koprowską - anestezjolog. Odebrałyśmy z przychodni "obcego" psa. Był tak słaby, że nie mógł w ogóle chodzić. Właściwie na nic już nie reagował i nadal miał problemy z oddychaniem, ale p. Koprowska mówiła, że wszystko jest w porządku. W nocy odszedł.
      Zastanawiam się, czy faktycznie ciężko choremu na serce psu należy robić jakieś zabiegi w narkozie. I zarówno kardiolog i anestezjolog raczej powinni o tym wiedzieć. Pies w dodatku był bardzo grzeczny i do tego tak słaby, że przy usg stał spokojnie przez dłuższy czas więc przy zabiegu ściągania wody też nie wyrywałby się.
      Mam wrażenie, że najważniejsza była tu chęć zarobienia, ale czy to tłumaczy całkowity brak szacunku dla czyjegoś cierpienia?
      • homercio Re: klinika vetcardia kijjowska 11 warszawa-odrad 06.09.16, 22:00
        Ale odradzacie że względu na to że kosztuje leczenie w wetacardi czy że nie powinni w ogóle leczyć w trudnych ciężkich stadiach choroby czy też że źle dobierają leki? Ciekawi mnie czy wetcardia ma pacjentów długo leczonych na serce, czy zaraz umierają? Ile z chorobą serca zastawki i leczony wszystkimi lekami i drogimi taki pies starszy może żyć?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka