Dodaj do ulubionych

podejrzenie chłoniaka u kota

14.08.20, 23:08
Witam. Czy ktoś mógłby mi poradzić…..chodzi o mojego kota. Kot ma 4 lata, jest wykastrowany. Ponad 1,5 miesiąca temu zaczął dosyć często wymiotować i 3 razy posiusiał nam w domu poza kuwetą, więc zabraliśmy go do weterynarza. Wcześniej rozpalcelował nam deskę do prasowania więc podejrzewaliśmy że może jakiś materiał, czy ta taka „watolina” z deski mu zaległy na żołądku i dlatego tak wymiotuje. Zaznacze, że poza wymiotami nie zauważyliśmy żadnej zmiany w zachowaniu…..jadł normalnie, załatwiał się normalnie, bawił się, spał jak zawsze. Na wizycie Pani weterynarz zrobiła wywiad, popytała o to i o tamto i na koniec go wymacała. Stwierdziła, że wyczuła coś (cytuje) „wielkiego jak pomarańcza” i dla niej ten kot nadaje się do cięcia. No ale następnego dnia przyszliśmy na czczo na usg i Pani robiąca usg stwierdziła, że kot ma mocno pogrubione ściany żołądka (z tego co zrozumiałam). Wspomniała także że widzi jakiś materiał/substancję zalegającą w żołądku. Ustaliliśmy, że wykonamy kotu szereg badań: badania krwi, rozmaz krwi, badanie moczu a następnie skierują go na endoskopię, aby oczyścić to co zalega kotu w żołądku i aby pobrać próbkę tkanki do badań. W tym czasie kot dostawał antybiotyki. I tak…badanie krwi jak to Pani czytająca mi je przez telefon stwierdziła miał zaskakująco dobre zważywszy na wyniki usg (wszystko w normie poza: trochę podwyższony choresterol, trochę zaniżona glukoza i PLT). Mocz tak samo wyszedł w normie. Z rozmazu nie usłyszałam żadnego wytłumaczenia co i jak, tylko Pani weterynarz przekazała mi przez telefon hasło „90% chłoniak” i że trzeba się zastanowić nad laparoskopią. Poprosiłam o wydanie mi wszystkich wyników na zbliżającą się wizytę kontrolną. Na wizycie Pani weterynarz pomacała kota po brzuchu, znowu stwierdziła że czują coś dużego jak pomarańcza i że mamy się zastanowić bo ona to chce tego kota rozciąć. Po każdej wizycie u Pani weterynarz jesteśmy zdruzgotani bo nie wiemy co się dzieje tak naprawdę. Zwłaszcza że kot dalej je normalnie, załatwia się normalnie, bawi się, skacze po drzewach itp. Nie znamy się na weterynarii więc nie wiemy ale trochę rzeczy nam tu nie pasuje. Przede wszystkim dlaczego nie chcą już mu zrobił endoskopii wyjąć co mu tam zalega….oczywiście o ile mu to jeszcze zalega bo tego nie sprawdzono. I czemu nie biorą pod uwagę innych możliwości tylko od pierwszej wizyty mówią o chłoniaku. Po za tym przy badaniu usg słyszeliśmy że nie widać żadnych gruzkowatych form na narządach i że jeśli badanie biopsji potwierdzi że to chłoniak to jeśli będziemy chcieli skierują nas na chemioterapię. Za to teraz Pani weterynarz chce go rozcinać i coś mu wycinać ale jak stwierdziła sama nie wie co i się dowie jak go otworzy. Co chwile słyszymy inną wersję i mamy mętlik w głowie. Nastawiliśmy się już na chemioterapię a tutaj raptem że jak się da to wyciąć a jak nie to albo niech sobie żyje dalej w takim stanie albo uśpienie. Jeśli to rzeczywiście chłoniak to wolałabym żeby najpierw zbadać próbkę i potwierdzić to na 100% a nie rozcinać kota od razu. Wstawiam wyniki badań kota….może ktoś by mógł coś poradzić bo my już nie wiemy co myśleć…

Obserwuj wątek
    • jul-kot Re: podejrzenie chłoniaka u kota 15.08.20, 01:33
      Piszę od razu, żeby nie było wątpliwości - nie jestem lekarzem. Ale chcę Ci pomóc. Napisz, w jakim wieku kastrowałaś kota i czy nie ma problemów z siusianiem. Bo jedyna rzecz wielka jak pomarańcza, która mi przychodzi do głowy to wypełniony do granic możliwości pęcherz moczowy. Tak jest, kiedy kot ma problemy z oddawaniem moczu z powodu zapalenia pęcherza i niedrożności cewki moczowej. Świadczyłoby też o tym siusianie poza kuwetą, tak jest kiedy kot przy tym odczuwa ból.
      Nie radzę Ci robić operacji bo kot może tego nie przeżyć a powiedzą Ci, że był tak chory, że nie można go było uratować. Nie wydaje mi się, żeby chłoniaka dało się leczyć operacyjnie i to na ślepo. Na razie kot żyje i jak rozumiem, ma się nieźle. Co do wyników badań, mało się na tym znam, porozmawiam z żoną i jutro napiszę więcej.
        • jul-kot Re: podejrzenie chłoniaka u kota 15.08.20, 15:31
          Rozmawiałem z żoną, która też nie jest weterynarzem, ale lepiej zna się na teorii. Zajmujemy się kotami bezdomnymi od wielu lat, bierzemy z ulicy głównie koty chore i kocięta więc myślę, że mogę w tej sprawie zabrać głos. Jedyna bezpieczna rada, to poszukać innego weterynarza i zapytać o opinię.

          Endoskopię, czyszczenie żołądka i biopsje odradzam. Kot sam sobie czyści żołądek wymiotując, co przychodzi mu dosyć łatwo. A biopsja to właściwie czego miałaby być? Zmian nie stwierdzono... Chemioterapię w ciemno też odradzam, zwłaszcza że u kotów zwykle nie kończy się to dobrze. Operację w ciemno odradzam bo, chociaż to brzmi drastycznie, może weterynarz nie dając sobie rady ze względu na ambicję chce sprawę zakończyć i jeszcze trochę pociągnąć za operację.

          Jeśli obecnie kot nie ma żadnych objawów choroby, ja osobiście nie robiłbym nic, bo kot żyje i czuje się dobrze, a operacja może to życie zakończyć, jak napisałem wcześniej. Z jednym wyjątkiem. Tak jak napisałem wcześniej, kot może mieć lub miał przejściowo problemy z układem moczowym. Wypełniony pęcherz może być wynikiem trudności z oddawaniem moczu, również sikanie poza kuwetą. W badaniach wyszło białko w moczu i składniki mineralne, co potraktowano marginesowo. Niestety teksty na zdjęciach są nieczytelne, ale tak podejrzewam. Może to świadczyć o kłopotach z układem moczowym, tym bardziej, że kot był kastrowany bardzo wcześnie, praktycznie jako mały kociak. To powoduje zatrzymanie rozwoju układu moczowego, głównie cewki moczowej. Składniki mineralne to są kryształy produktów przemiany materii, normalnie przechodzą przez cewkę moczową i są wydalane, ale przy zwężonej cewce mogą ją kaleczyć powodując stan zapalny i zatykanie cewki. Ja kastruję koty w wieku co najmniej ośmiu miesięcy lub później, warunkiem jest zmiana zapachu moczu na bardzo intensywny, co świadczy o dojrzałości. Sposobem na kryształy jest podawanie kotu czystej wody w dużym naczyniu, kot pije taką wodę chętniej, co powoduje zmniejszenie stężenia szkodliwych substancji we krwi i w moczu, wtedy kryształy nie tworzą się lub przynajmniej są mniejsze i nie ma kłopotów z wydalaniem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka